Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Użytkownicy online
Aktualnie jest 144 użytkowników online.
» 1 Użytkownik(ów) | 143 Gość(i)

Ostatnie wątki
Płock i okolice
Forum: Poznajmy się
Ostatni post: Lifeisbrutal
10 godzin(y) temu
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 3
Nieco się boję o moje prz...
Forum: Inne problemy
Ostatni post: Victoria
12-05-2022, 21:06 PM
» Odpowiedzi: 14
» Wyświetleń: 1,168
Co słychać u Victorii :)
Forum: Dyskusje o nas
Ostatni post: Victoria
11-05-2022, 15:02 PM
» Odpowiedzi: 90
» Wyświetleń: 19,113
Co ostatnio usłyszeliśmy ...
Forum: Dyskusje o nas
Ostatni post: Aneet
07-05-2022, 01:30 AM
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 366
Co byś zjadł / zjadła ?
Forum: Kulinaria
Ostatni post: Aneet
07-05-2022, 01:28 AM
» Odpowiedzi: 63
» Wyświetleń: 23,771
Jak długo śpisz?
Forum: Dyskusje o nas
Ostatni post: Aneet
07-05-2022, 01:27 AM
» Odpowiedzi: 43
» Wyświetleń: 9,154
Macie z kim porozmawiać?
Forum: Dyskusje o nas
Ostatni post: Aneet
07-05-2022, 01:25 AM
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 6,274
Najczęściej odwiedzane st...
Forum: Moje Hobby
Ostatni post: Aneet
07-05-2022, 01:24 AM
» Odpowiedzi: 22
» Wyświetleń: 10,032
Co aktualnie czytasz?
Forum: Literatura
Ostatni post: Aneet
07-05-2022, 01:22 AM
» Odpowiedzi: 52
» Wyświetleń: 9,653
Wasze zmiany osobowosci z...
Forum: Fobia społeczna,nieśmiałość
Ostatni post: Mich95
03-05-2022, 02:42 AM
» Odpowiedzi: 7
» Wyświetleń: 428

 
  Chwile zwątpienia w pracy / praca "idealna"
Napisane przez: szumilas - 10-05-2021, 12:25 PM - Forum: Praca - Odpowiedzi (23)

Hej, ja chociaż zarzekałam się, że będę bardziej tylko obserwatorką na tym forum, zakładam wątek, bo znowu nastąpiło to co w temacie Język

Macie takie chwile zwątpienia w pracy, którą wykonujecie? Generalnie nie powinnam narzekać, na to co robię, bo ogólnie jest całkiem ok i z tego co słyszę od innych, to dobrze trafiłam, aleee...

Tak jak dziś, piękna pogoda, a ja muszę siedzieć przed komputerem, starając się nadążyć za tym co nowego wymyślają przełożeni. 

Jak to mówią wszędzie dobrze, tam gdzie nas nie ma i trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada. Czasem człowiek chciałby zawodowo porobić coś innego dla odskoczni chociażby.

Macie podobnie? Jaka waszym zdaniem byłaby praca idealna? Czy taka istnieje?

Wydrukuj tę wiadomość

Smutek Błahe rozmowy, kontra poważne problemy
Napisane przez: Chmurka - 22-04-2021, 22:27 PM - Forum: Uczucia,przyjaźń, związki - Odpowiedzi (5)

Byliście kiedyś w takiej sytuacji, że mieliście mnóstwo różnych problemów na głowie, tymczasem ktoś opowiadał Wam o jakichś nieistotnych rzeczach, albo próbował rozmawiać z Wami na tematy, które kompletnie Was nie interesowały, bo poważniejsze sprawy zaprzątały Waszą głowę?
Nie wiem jak Was, ale mnie osobiście irytuje sytuacja, kiedy chcę porozmawiać o swoich problemach z bliską mi osobą, tymczasem ona mnie zbywa i zaczyna opowiadać o kosmosie albo o tym, że sąsiad kłócił się ze swoją żona.

Wydrukuj tę wiadomość

Duży uśmiech Kieszonkowe i kasa za dzieciaka
Napisane przez: Scrooge - 20-04-2021, 18:40 PM - Forum: Dyskusje o nas - Odpowiedzi (3)

Tajemnicą poliszynela nie jest, że dzieci nie pracują, ale także mają własne potrzeby, które kosztują. Jak to z wami jest? Otrzymywaliście kieszonkowe od rodziców?

W moim (i mojego brata) przypadku było tak, że w pewnym sensie dostawaliśmy, a w pewnym nie Szczerbol Generalnie wywodzę się z biednej rodziny (nawet bardzo), toteż regularnego kieszonkowego nie dostawałem. Ale uzbierałem przez całe dzieciństwo 850 zł, które ostatecznie wydałem na pierwszy komputer w 1 gimnazjum (wspólny komputer z bratem, kupiony w media markt z okazji wietrzenia magazynów, czyli po taniości, ten z kolei dołożył swoich bodajże 750 zł). Wydaje się to niewiele, ale w tamtych czasach to było naprawdę bardzo dużo, a biorąc pod uwagę to w jaki sposób uzbierałem taką kwotę przez lata to i tak budzi podziw (w sumie średnia moja dzisiejsza pensja wynosi niewiele więcej więc tennnn...). Głównym źródłem tych pieniążków było zbieractwo. Coś co dziś jest praktycznie niewykonalne. Mianowicie przetrząsało się różne zakamarki w domu w poszukiwaniu drobnych monet. Ale i nie tylko bo także w miejscach publicznych jak najbardziej. Niejednokrotnie zdarzało się, że jakieś grosze na ulicy gdzieś leżały i tak grosik do grosika... Pamiętam jak raz znalazłem chyba koło 2 zł na parkingu szkolnym pod liśćmi. W sumie dosyć przypadkowo. Nie znalazłbym gdyby nie brat, który miał przyjechać po mnie na rowerze i mnie odebrać, a się spóźnił. Dla zabicia czasu chodziłem sobie po parkingu i kopałem liście i nagle niespodzianka Szczerbol Najpierw wyłoniła się złotóweczka, potem 50 gr, a następnie kolejne groszaki Duży uśmiech Niestety nie pomnożyły tego budżetu jaki wydałem na komputer bowiem brat przyjechał i kiedy pokazałem mu swoje znalezisko to naciągnął mnie na jakieś dziwne gumy do żucia... Eh... On to zawsze miał ciekawe pomysły... Na pewno gdyby był oszczędny jak ja i nie wydawał na jakieś bzdury to zebrałby dużo więcej niż ja, a tak to zawsze ja byłem do przodu pomimo, że okazji do zebrania miałem mniej. Inna "sztuczka", która pomnażała mój budżet polegała na procesie zamiany tych wszystkich bilonów na banknoty. Zamiany dokonywali rodzice i bardzo często, a wręcz prawie zawsze zaokrąglali zdobyte przeze mnie pieniążki w górę przez co zyskiwałem dodatkowo. Kolejną "sztuczką" zaś było robienie zakupów. Nie raz bywało, że mama bądź tata chcieli bym coś kupił. Zazwyczaj dawali tyle by zostało reszty, wówczas ta właśnie reszta była dla mnie. W czasie mojego dzieciństwa pojawił się także epizod ze zbieraniem butelek i spieniężaniem ich Oczko No i oczywiście czasami od święta jakaś dalsza rodzina potrafiła sypnąć grosiwem. Mój świętej pamięci już ojciec chrzestny czasami lubił dać mi nieco złocisza Cwaniak I w zasadzie cała historia mojego zbieractwa. Później w technikum skąsik mi się wzięło 200 zł, z których zacząłem opłacać pierwszy mój telefon, jaki otrzymałem od brata, a potem poszedłem do pracy ciężko harować w pralni Szczerbol I od tamtej pory każdy grosz jaki posiadam jest ciężko przeze mnie wypracowany.

Podzielcie się swoją historią Oczko

Wydrukuj tę wiadomość

Kciuk w górę Odpowiedzialność zbiorowa
Napisane przez: Scrooge - 20-04-2021, 18:15 PM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (2)

To chyba najbardziej powszechna forma represji w szkołach. Myślę, że każdy z nas z tym zetknął się conajmniej raz w ciągu swojego cyklu edukacyjnego. Co większa zdarza się, że odpowiedzialność ta jest stosowana nie tylko w szkole. Ja osobiście nienawidzę tej formy żywym ogniem, zwłaszcza jeśli stosuje się ją na randomowych osobach bądź takich, które wręcz mają udowodnioną niewinność. Jedyna forma zastosowania takiej odpowiedzialności przystępna dla mnie jest jeśli stosujemy ją na grupie przestępców, gdzie dobrze wiemy, że każdy ma coś za uszami.

Ostatni raz, jaki zapadł mi w pamięć, kiedy wobec mnie została zastosowana odpowiedzialność zbiorowa miał miejsce w klasie maturalnej, kiedy to jacyś idioci odkręcili gaz i trzeba było ewakuować szkołę. W tamtym czasie ja byłem w klasie znacznie oddalonej od najbliższego zaworu gazu, a do tego siedziałem na lekcji bo to w czasie zajęć było, więc siłą rzeczy nie mogłem nawet widzieć kto to mógł zrobić. Nie wspomnę już o wszystkich tych, których tego dnia nie było w szkole w ogóle. Następnego dnia zaś apel, na którym wystąpienie szanownej pani dyrektor, której serdecznie nie pozdrawiam bo jej sodówa do głowy uderzyła co nawet nauczyciele zauważyli, a treść wystąpienia sprowadzała się do tego, że cała szkoła objęta jest sankcjami do czasu póki sprawcy się nie znajdą... O matko Dla mnie taki dyrektor jest już z miejsca do wyjehania, ale powiedzmy, że jeszcze jestem w stanie jakoś to przełknąć, jako że w klasie maturalnej miałem już na większość rzeczy wywalone centralnie bowiem kończyło się tą szkołę, a te sankcje jakie babka nałożyła to były jakieś pierdzieluchy, które mi przynajmniej do szczęścia potrzebne nie były. Nie pamiętam jednak co tam dokładnie było. Natomiast warto podkreślić fakt, że na gimnazjum, które skończyłem nie pozostawiam suchej nitki bo to był istny zakład penitencjarny, w którym najgorsze co mogłeś zrobić to być cichym i spokojnym bowiem tacy ludzie tam życia nie mieli. Z kolei technikum zawsze sobie chwaliłem, jednak w gimnazjum pamiętam też były akcje typu przecinanie węży od hydrantów i wówczas, choć w gronie pedagogicznym byli psychopaci (w tym wice dyrektorka) to jednak nie było żadnego apelu, a tym bardziej żadnej odpowiedzialności zbiorowej. Tak więc przyznam, że mały niesmak po tamtej sytuacji mam. Choć pani dyrektor po otrzymaniu stanowiska generalnie wspaniałomyślnością nie grzeszła. Dość powiedzieć, że lata po moim opuszczeniu tej szkoły kiedy przyszedłem po wyniki egzaminu zawodowego (kiblowałem z nim niestety lat kilka) to musiałem pocisnąć jej przy obcych ludziach co uwierzcie mi zdarza się baaaaaaaaaaaaaaaaaardzooooooooooooooooooooooooooooooooooo rzadko... Miałem jednak to szczęście, że akurat przyszedł dzieciak po gimnazjum, który szkoły szukał ze swoimi rodzicami i jak ona rzuciła debilnym tekstem w moją stronę i zobaczyła, że ja wq#wiony odbiłem piłeczkę to zdecysowała się dać mi to czego chciałem byle bym jej potencjalnego ucznia nie odstraszył Szczerbol

A jak to wygląda u was? Macie jakieś wspomnienia związane z tym rodzajem odpowiedzialności? Jak podchodzicie do sprawy? Czy uważacie to za coś dobrego? Gdyby to wam przyszło wyciągać konsekwencje, np. od swych dzieci to pokusili byście się o odpowiedzialność zbiorową?

Wydrukuj tę wiadomość

Tęcza Elektroniczne zwierzątko - "jajko"
Napisane przez: Scrooge - 20-04-2021, 17:47 PM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (11)

Było już o karteczkach, to teraz pora na "jajko" Duży uśmiech Dawno, dawno temu, dla większości milenialsów to pewnie wtedy, kiedy dinozaury po tej planecie chodziły, była sobie moda na elektroniczne zwierzątka. To były takie małe urządzenia elektroniczne w kształcie jajka (stąd ich potoczna nazwa) ale i później także w innych kształtach (np. serduszko) z monochromatycznym wyświetlaczem oraz trzema przyciskami. Ideą tego urządzenia była symulacja życia zwierzątka od momentu wyklucia/narodzin aż po zgon rzecz jasna Duży uśmiech Ten następował stosunkowo szybko jeśli nic się nie robiło bowiem urządzenie zmuszało nas do dbania o cybernetyczne zwierzątko celem zapewnienia mu dożycia starości. Do zakresu czynności jakie należało wykonywać było podawanie jedzenia naszemu podopiecznemu, a także sprzątanie po nim i leczenie, a nawet zapewnianie mu rozrywki. Tyle opcji w tak małym urządzeniu Duży uśmiech Urządzeniu na tyle inteligentnym, że o ile nie dbając o zwierzątko te szybko umierało, o tyle przy odpowiedniej trosce urządzenie wyświetlało zwierzaka jako szczęśliwego dziadzię Szczerbol

Mój brat pierwsze takie "jajko" dostał od kolegi z klasy. Było to urządzenie błękitne w kształcie jajka z żółwikiem do utrzymania Duży uśmiech Potem oddał je mi, a sam sobie kupił takie ciemno niebieskie w kształcie serduszka, które miało już więcej zwierzątek i można było sobie wybrać jedno spośród trzech bodajże. Nie pamiętam już jakie tam miał zwierzaki. Miał chyba pieska i ni wiem czy nie dinozaura Szczerbol Pamiętam z kolei jaka była w domu awantura o to, że śmiał sobie kupić (chociaż nie pamiętam, ani skąd kasę wówczas wziął, ani ile takie coś kosztowało wtedy), a mi się dostało za to, że bezczelnie go kryłem i nie wydałem, że takie coś ma O matko
Wracając jednak do żółwika pamiętam jak kiedy chorował to pojawiała się taka wredna główka diabła koło niego póki mu zastrzyku nie podałem Szczerbol Ale chyba byłem dobrym opiekunem bowiem żółwik nieraz doczekał starości Cwaniak

A wy mieliście swoje "jajeczka"? Mieliście jakieś ciekawe historie z nimi związane? Podzielcie się swoimi wspomnieniami Oczko

[Obrazek: i-aliexpress-tamagotchis-wirtualnych-ele...erzeta.jpg]

[Obrazek: 31wdpHKzftL._AC_SY400_.jpg]

Wydrukuj tę wiadomość

Błąd Ochrona bliskich przed COVID-19
Napisane przez: Chmurka - 18-04-2021, 19:35 PM - Forum: Życie rodzinne - Odpowiedzi (5)

Staracie się chronić osoby ze swojej rodziny (szczególnie te starsze i schorowane) przed ryzykiem zachorowania na koronawirusa?
Unikacie większych zgromadzeń rodzinnych, nie urządzacie imprez typu imieniny czy urodziny, a może ograniczacie wizyty u babci, dziadka czy schorowanych rodziców?

Uważacie, że odpowiedzialnym jest zapraszać do siebie babcię lub dziadka, w sytuacji gdy nasze dzieci chodzą do żłobka lub przedszkola, bądź sami mamy taką pracę, w której na co dzień mamy częste kontakty z różnego rodzaju osobami?

Wydrukuj tę wiadomość

  COVID-19
Napisane przez: Nestor - 18-04-2021, 12:06 PM - Forum: Inne choroby - Odpowiedzi (10)

Czy zdazylo sie wam albo komus bliskiemu zachorowac? Jakie byly objawy? Czy pojawily sie powiklania? Czy mieliscie jakies rehabilitacje? Moze jakies rady dla innych?

Prosze tylko, zeby nie pojawila sie tu gadka o plandemiach, kagancach i innych spiskach.

Wydrukuj tę wiadomość

  Inteligencja u zwierząt
Napisane przez: Nestor - 17-04-2021, 15:16 PM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (2)

Macie lub mieliscie madre zwierzaki? Czy potrafia cos nietypowego? Cos czego ich nie uczyliscie?

Kiedys mialem kotke, ktrora sama otwierala sobie drzwi skaczac na klamke.

Teraz mam psa, ktory chcac wejsc do mnie do pokoju puka do drzwi. Nie mam pojecia jak to robi ale gdy nie chce mi sie wstac, zeby ja wpuscic to wali coraz mocniej :O

Wydrukuj tę wiadomość

  zjawiska nadprzyrodzone
Napisane przez: Katarzyna Teresa - 17-04-2021, 13:18 PM - Forum: Dyskusje popularnonaukowe - Odpowiedzi (11)

Mowa była o demonach, Lilith itp to zapytam: co sądzicie o tzw zjawiskach paranormalnych i czy byliście kiedyś świadkiem takowych? Diabeł Anioł

Wydrukuj tę wiadomość

  Recepcja i inne służbowe
Napisane przez: Aneet - 16-04-2021, 13:45 PM - Forum: Leczenie - Odpowiedzi (4)

Na wstępie napisze, że mój post nie ma na celu obrażenia kogoś kto pracuje w którymś z tych zawodów, nie wrzucam wszystkich do jednego worka bo wiem, że są osoby które w swojej pracy są sumienne i cenione za to co robią. I te
doceniam. 

Niestety ostatnio w otoczeniu moim i moich bliskich spotykam się z dziwnym nazwijmy to trendem wśród osób pracujących w miejscach związanych ze służbą medyczną. Czy wy też spotykacie się z takimi lub podobnymi sytuacjami? 
Zacznę od rejestracji do lekarza. Przed pandemią nie było większego problemu jeśli chodzi o zarejestrowanie się do lekarza, choć nasza przychodnia ma system rejestracji rano - na rano do lekarza i popołudniu - na popołudnie. I nie ma opcji np zarejestrowania rano na popołudnie. Plus przychodni jest taki że dzieci nie rejestrowali (przynajmniej nie moich) na teleporady tylko jak coś się działo to bezpośrednio do gabinetu lekarza mieliśmy się udać. Rejestratorki kulturalne i wszystko raczej pozytywnie się odbywało. Dzwoniąc na rejestrację najwięcej w kolejce osób to było coś koło 18 i dość sprawnie to szło. Odkąd pojawił się covid, bardzo dużo się zmieniło. Zarejestrować się telefonicznie - nie ma szans w czasie kiedy rejestrują bo jest się np 40-50 w kolejce i dziwnym trafem rozłączają cię nawet jak czekasz i dojdziesz do 20 miejsca kolejki. I tak non stop. Ale jak już nie rejestrują do lekarza to na przychodnie się idzie dodzwonić. Nie mogąc się dodzwonić na przychodnie trzeba iść osobiście (a wiadomo ze w wielu przypadkach jest to niekiedy niemożliwe) i co się widzi? Trzy rejestratorki siedzą sobie w najlepsze, jedna przyjmuje osoby osobiście a telefon sobie dzwoni, dzwoni, dzwoni... A pozostałe nic nie robią. Dodatkowo wkurza mnie to, że idąc się zarejestrować słyszę : "a co się dzieje". No tłumaczyć się rejestratorce która nie ma żadnych kwalifikacji medycznych po co ja chce isc do lekarza przy niekiedy zawalonej całej przychodni to jakaś kpina. Ja rozumiem że to chodzi o to żeby osoba chora na covid nie zaraziła lekarza przychodząc osobiscie.. Ale jeśli mam jakiś delikatny bądź intymny problem o którym chce porozmawiać z lekarzem i nawet już samo to jest dla mnie trudne - to nie chce by cała przychodnia no tym wiedziała. Nie mówiąc już o tym jak ostatnio chamskie się zrobiły te kobiety. Uważam że skoro ona jest między pacjentem a lekarzem to ma w sposób kulturalny i spokojny wytłumaczyć np że nie ma miejsc do lekarza itd. Ja mam tak że jeśli dodzwonie się w końcu na recepcje i po opowiedzeniu oczywiście całej sytuacji, bo inaczej nie ma opcji zapisania się do lekarza, chce się w szczegółowy sposób wszystkiego dowiedzieć czyli że np po same l4 gdzie byłam już w tym samym dniu ale okazało się że lekarz nie wystawił, bez problemu odbiorę bez konieczności bycia na kolejnej wizycie czy teleporade bo w końcu błąd leży nie po mojej stronie, a one potrafią przerwać w pół słowa mówiąc np że proszę dzwonić jutro i się dowiadywac. No szlag mnie trafia wtedy. Miałam też sytację że wszystkie moje dzieciaki się pochorowaly i jakimś cudem dodzwonilam się (na początku pandemii to było) i mówię że chce zarejestrować dzieci. Pytanie a co się dzieje. Więc mówię że mają katar i kaszel i goraczkuja. No to każe podać pesel DZIECKA. Ja na to mówię że ja mam trójkę dzieci do wizyty a ona że nie wie czy będzie miejsce bo jej koleżanka też rejestruje na dzisiaj, więc jej pytam to co mam podać pesel dziecka które wg mnie jest najbardziej chore a pozostałe nie zostaną przyjęte mimo że zawsze wchodzi się z całą trójką. Więc dopiero po tym zarejestrowała mi wszystkie dzieci. (W przychodni były wtedy pustki bo ludzie bali się przychodzic). Wydaje mi się że zawód recepcjonisty wymaga spokoju i kultury względem innych osób. 

To się też tyczy lekarzy. W naszej przychodni są dobrzy lekarze do których obecnie są duże kolejki, wiadomo ze każdy chce skorzystać z ich porady. Ale są też tacy, którzy zachowują się jakby to oni robili nam przysługę że nas przyjmują. Nie dość że są tacy którzy przyjmują na wizyty tylko pocovidowców i co ciekawe tylko na teleporady, a z innymi dolegliwościami można zapomnieć że się dostaniesz. To jeszcze tacy u których nie siedzi się nawet 3 min bo na wstępie słyszy się czego się od lekarza oczekuje, nawet nie zbada, nie wysłucha do końca przepisze coś tam i do widzenia. Jeden jest w sumie najlepszy z nich bo - niestety właściciel przychodni i nic się nie da zrobić - potrafi podczas przyjęcia pacjenta odebrać telefon i - przerywając pacjentowi - rozmawiać o tym w jaki sposób mają ułożyć mu płytkę chodnikową i to przez dobre 10 min. A ty siedź i grzecznie czekaj aż zainteresuje się twoim problemem.... 

W szpitalu np, kiedy mój ojciec był po wypadku - nawet nie chce sobie wyobrażać tego bólu - od godziny 12 po południu do godziny 23 w nocy nie otrzymał żadnego leku przeciwbólowego choć o niego prosił. Nie podali mu. W dodatku wyszedł ze szpitala owszem zszyty ale ze złamanym palcem, którego mu już nie usztywnili. I nie wiem czy to po prostu taki oddział, czy jak, bo jak byłam rodzic to personel medyczny był super na porodówce choć za to ordynator i jego zastępca zachowywali się jakby byli panami świata (i recepcjonistka u nich dokładnie to samo, nic się nie da z nią załatwić). Jednak jak mówię personel medyczny, pielęgniarki, kobitki od noworodków no rewelacja. I im jestem wdzięczna bo wiele mi pomogły w czasie pobytu w szpitalu - jednak to było przed covidem. Teraz trzeba na SORze podpisywać dokument że jest się podejrzanym o covid. Nawet jak idzie się rodzić.. 

A wiecie że nawet aptekarki potrafią być oburzone nie wiadomo czym i wredne?  Niezdecydowany miałam taką sytuację że byłam w kontakcie telefonicznym z pediatra i przepisała mi lek w formie e- recety (tylko nr podała) i powiedziała że to w razie gdyby coś się pogorszyło ze zdrowiem dziecka. Po tygodniu tak się stało i poszłam do apteki żeby lek wykupić a jak kobita weszła na receptę to z uśmiechniętej babeczki zrobiła się wkurzona i z oburzeniem oświadczyła mi że ta recepta była ważna tydzień. Oczywiscie było to dla mnie zaskoczeniem bo recepty na ogół ważne są miesiąc. Musiałam potem dzwonić do pediatry i wystawiła nową receptę ehh.. Ale uważam że to nie był powód by tak naskakiwać. Może miała gorszy dzień no cóż.. 

Odnoszę wrażenie że przez covid ludzie bardzo się zmieniają. Nie wiem czy to obawa przed zachorowaniem, czy wykorzystywanie obecnej sytuacji tak ludzi zmienia. A może to zamknięcie w domach tak ludzi nastawia negatywnie? 

Dodam, że nie wszędzie tak jest. W rejestracji do lekarzy specjalistów są babeczki, które zawsze z uśmiechem i wytlumaczą i zarejestrują. Nawet idzie pożartować z nimi. W diagnostyce gdzie pobiera się próbki do badań - też zawsze spotykam sympatycznych ludzi, którzy nawet potrafią - wiedząc że sprawa jest pilna - od razu wykonać podstawowe badanie i to co mogą zrobić na miejscu to robią by wynik był od razu lub raptem po godzinie. Większość aptekarzy też jest sympatyczna i służą pomocą i swoją wiedzą. 

Zdarzają się wam takie bądź podobne sytuacje? 
Wybaczcie za długość postu xD

Wydrukuj tę wiadomość

  Spis powszechny 2021
Napisane przez: Chmurka - 14-04-2021, 03:57 AM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (21)

Czy ktoś z Was wziął już udział w przykrym obowiązku, jakim jest spis powszechny?
W mediach trąbią o tym, że to obowiązek każdego obywatela, jednak moim zdaniem to inwigilacja społeczeństwa. 
Rozumiem wypełnianie anonimowych ankiet, z których później tworzy się określone statystyki, ale czy naprawdę muszę podawać komuś PESEL - swój oraz innych członków mojej rodziny, miejsce pracy, opisywać warunki mieszkaniowe, to czy jestem w związku, wyznawaną religię, czy poziom wykształcenia ?
Jaką mam gwarancję, że nie zadzwoni do mnie fałszywy ankieter (podobno już miały miejsce takie przypadki) lub dane, które podam przez internet, nie zostaną przez kogoś przechwycone?
Nie wiem jak Wy, ale ja takiej formie spisu mówię zdecydowane "NIE".
A Wy co sądzicie na ten temat?

Wydrukuj tę wiadomość

Pytanie Posiadanie własnego auta, a atrakcyjność partnera
Napisane przez: Chmurka - 14-04-2021, 03:36 AM - Forum: Uczucia,przyjaźń, związki - Odpowiedzi (20)

Myślicie, że kobiety bardziej przychylnie patrzą na mężczyzn posiadających własne auto (najlepiej dobrej klasy) lub chociaż prawo jazdy?
Czy mężczyzna który nie ma prawa jazdy bądź własnego samochodu, jest na wstępie dyskwalifikowany przez kobiety?

Wydrukuj tę wiadomość

  Wypadek w pracy
Napisane przez: Aneet - 12-04-2021, 15:34 PM - Forum: Praca - Odpowiedzi (5)

Temat dość przykry. Zdarzyło wam się doświadczyć wypadku w pracy bądź byliście świadkiem jak pracownikowi stała się krzywda? Albo macie w otoczeniu kogoś komu coś takiego się przydarzyło? 

U mnie w pracy dość często zdarzały się sytuacje że ktoś się oparzył, poślizgnął czy zranił w palec bądź dłoń. Ale to związane zawsze było z pośpiechem jaki się od nas wymagało.  I rzekome przepisy BHP czy buty ochronne nie wspomagały przed wypadkami. Czasem maszyny się psuły i wypadek gotowy... Kiedyś na zmianie jedna z moich koleżanek włożyła dłoń - przez roztargnienie prawdopodobnie - do rozgrzanego oleju (maszyna rozgrzewa olej do ponad 300°C) jeden wielki wrzask był. Na szczęście doszło jedynie do oparzeń i obecnie chyba nawet nie ma widocznych śladów na ręce. 
Mój ojciec często miał takie sytuacje w pracy. Jest budowlancem i nie raz oberwał belką która spadła z wysokości. Kiedyś cała ścianka poleciała na niego - udało mu się odskoczyć. Obecnie dowiedziałam się że jest w szpitalu bo doszło do kolejnego wypadku - maszyna wciągnęła mu rękę i prawdopodbnie straci dwa palce. 

Zastanawiam się czy sami jesteśmy sobie winni za takie sytuacje? Czy mimo zachowań ostrożności niektóre sytuacje i tak z góry są przesadzone i wydarzą się niezależnie od wszystkiego.

Wydrukuj tę wiadomość

  Ze śmiercią mi nie do twarzy
Napisane przez: Scrooge - 11-04-2021, 22:33 PM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (4)

Tytuł to oczywiście parafraza dobrej komedii z 1992 roku. Polecam. Ubaw po pachy i to dość pouczający, dobre kino by wczuć się w problem, który tu poruszyć zamierzam więc nawiązań nie powinno zabraknąć.

Co byście zrobili gdyby wymyślono lek dający nieśmiertelność (czy też jakieś inne cudeńko tego rodzaju)? Zaryzykowali byście gniew Boży i skorzystali z okazji czy może zaryzykowali byście fakt, że po śmierci być może niczego nie ma, a może z kolei czeka nas wieczne potępienie? Któż z nas przecież jest na tyle święty i bez winy na tyle dużej by móc czuć się pewnym zbawienia? Zapytacie pewnie - dlaczego zaraz gniew? Jedyna rozsądna odpowiedź jaka teraz mi się nasuwa to fakt, że gdyby Bóg życzył sobie byśmy byli nieśmiertelni to tacy właśnie byśmy byli. Czytając jednak pierwszą lepszą świętą księgę, obojętnie, Biblię, Torę czy Koran, możemy poznać Boże plany wobec nas i nieśmiertelność tutaj na ziemi się w nich nie mieści. Z każdej z tych ksiąg dowiemy się raczej o tym, że życie wieczne Pan Bóg chce nam zapewnić u Swego boku i to rzecz jasna tylko dla tych co zasłużą.

Tymczasem jest masa przepowiedni, a także spiskowych teorii odnośnie tego, że ludzkość osiągnie nieśmiertelność. Te drugie można podzielić na co najmniej 2 rodzaje:

1. Nieśmiertelność sensu stricte. Czyli lek bądź odpowiednia technologia, która powstrzymuje proces starzenia i czyni go wiecznie żywym.
2. Nieśmiertelność cybernetyczna. Polega na skopiowaniu naszej tożsamości do sztucznej inteligencji.

Drugi rodzaj to oczywista patologia i marnowanie zasobów naukowych. Jeśli ktoś faktycznie nad tym pracuje to podziwiam i serdecznie nie pozdrawiam. Dlatego pochylę się tu nad pierwszym rodzajem. Gdyby bowiem wymyślono sposób na nieśmiertelność to miałbym większą rozkminę niż w przypadku szczepionek na Covid19 - szczepić czy nie szczepić, o to jest pytanie... Bo rzeczywiście jak zauważa bohater wyżej wymienionej komedii - to nie jest wizja raju na ziemi tylko piekła i nieskończonego koszmaru. Osoba nieśmiertelna bowiem musiała by tutaj patrzeć jak odchodzą jej bliscy, przeżywać ich stratę z myślą o tym, że sama do nich nie dołączy. A więc jest to rozstanie na zawsze. Co pozostanie? Jedynie wspomnienia, ale czy na pewno? Wieczność to szmat czasu, po którym niewydolny mózg człowieka może zatracić wspomnienia. Natura nie przygotowała nas do życia przez jakoś długo więcej niżeli te ponad jedno stulecie, a więc i miejsce na nasze wspomnienia jest ograniczone. Przypomina mi się tu z kolei końcówka filmu "Zielona Mila", gdzie bohater odgrywany przez Toma Hanks'a jest nawet na pogrzebie osoby, której opowiada swoje życie przez cały film (jeśli dobrze kojarzę, dawno nie oglądałem). Nie jest to urocza perspektywa - pochować wszystkich bliskich bez nadziei na ponowne spotkanie choćby na moment. Dodajmy jeszcze do tego fakt powtarzalności.

I tu płynnie przechodzimy sobie do kolejnego argumentu z komedii czyli nudy. Słusznie postawione pytanie "A co jeśli mi się to znudzi?".Rzeczywiście, nie miejmy złudzeń, człowiek bardzo szybko się nudzi, zwłaszcza jeśli w jego życiu nie następują żadne radykalne zmiany. Sam tego doświadczyłem jak każdy dzień był niemal kopiuj-wklej dniem poprzedzającego i czas w sumie już nie robił większego znaczenia, czy to poniedziałek, a może wtorek lub czwartek? Co za różnica, każdego dnia zrobię dokładnie to samo i prawdopodobnie w ten sam sposób i na każdą czynność będę miał dokładnie tyle samo czasu, czyli zwykle niezbyt dużo. De facto przed tym właśnie uciekłem na magisterkę, a teraz już zaczynam się martwić coraz bardziej bo dyplom już w szafie a ja w sumie wróciłem do dawnego życia, jedynie z kilkoma istotnymi różnicami. Tu z kolei przypomina mi się prawdopodobnie mało znany tutaj (jeśli w ogóle) serial "W Krainie Władcy Smoków", też polecam oglądnąć (nie tak łatwo go w sieci znaleźć, ale ostatnio coś tam udało mi się wygrzebać w CDA) na pewno dzieciństwo się przypomni Oczko Tam właśnie było poświęconych kilka odcinków poświęconych światowi nieumarłych. Jedna z osób z tego świata zdradziła jak to przez wieki uczyła się nowych rzeczy byle by tylko zabić nudę. Sama nauka jednak nie wydobyła z niej talentu. Nawet jeśli by tak było to i tak przez wieki wykorzystując możliwość za możliwością wciąż tkwiła w zataczającej koło nudzie.

Na te problemy można jednak spojrzeć z innej perspektywy, bowiem gdyby wszyscy ludzie zdecydowali by się na krok ku nieśmiertelności, albo przynajmniej spora ich część, wówczas nie każdy musiałby rozstawać się ze swymi bliskimi za pomocą grobowej deski. Co więcej osobiście uważam, że problem nudy nie był by aż tak dotkliwy jak można by się było spodziewać przy zachowaniu ogromnej światowej populacji. Bowiem rzeczywistość codziennie stawia nam nowe wyzwania a to właśnie ludzie kształtują rzeczywistość. Pokazuje to choćby kazus świąt wszelkiej maści. Jak wyglądają święta gdzie ludzie spełniają je samotnie, a jak te, gdzie jest masa ludzi i to różnego pokolenia.Życie kręci się wokół ludzi i problemem nieśmiertelnych z "W Krainie Władcy Smoków" (jednym z) jest właśnie niska populacja. Wszystko to dlatego, że doszło do kataklizmu, który udało im się przeżyć za pomocą serum, którego efektem ubocznym była całkowita nieśmiertelność i bezpłodność, a skorzystała raptem garstka (w przeliczeniu na milionową populację to i tak hojnie powiedziane).

Dochodzimy jednak do problemu potomstwa, bowiem nieśmiertelność niosła by za sobą wizję przeludnienia w szybkim tempie. Jasne, można np. próbować ograniczać prawo do rozmnażania się osobom nieśmiertelnym, ale wchodzimy już tutaj w konflikt moralno społeczny. Takie osoby mogły by się czuć dyskryminowane co doprowadziło by do tego, że wojna spowiła by wszystko, a do tej jeszcze dojdziemy. Możemy też myśleć o kolonizacji kosmicznej, ale wówczas mieli byśmy dramat rozłąki rodzinnej, chyba że tak jak teraz przyjęło się, że rodzina ma dla samej siebie 1 dom, tak w takim przypadku rodzina miała by dla siebie jedną planetę... Problem tylko polega na tym, że w taki przypadku prędzej czy później rodzinka takich nieśmiertelnych też przestała by się mieścić na jednej planecie. Po za tym nie każda nadaje się do życia.

No i jeszcze kto by na to wszystko orał? Jakby to było tak jak we wspomnianym serialu - "W Krainie Władcy Smoków" (w sumie to nie spodziewałem się tylu odniesień do tej produkcji właśnie, spontanicznie tak wyszło) - czyli wszystkim opiekowały by się roboty, a ludzie co najwyżej wydawali by im polecenia to może miało by to ręce i nogi. W innym wypadku wyobrażacie sobie tyranie przez wieczność w fabryce? No właśnie ja też nie za bardzo...

I wreszcie wojny, choroby i cierpienie. Po diabła żyć wiecznie na świecie, na którym są wojny i cierpienie? Pozwolę sobie teraz na odniesienie właśnie do filmu "Ze Śmiercią Jej Do Twarzy" i przypomnę co było na samym końcu. A no było to, że bohaterki pośliznęły się na puszce farby i się po prostu rozpadły jak stare zwłoki jakimi były. I tak będąc w kawałkach żyły sobie dalej... To oczywiście zabawny fragment, ale wyobraźcie sobie np. że ktoś ma nowotwór i czuje niemiłosierny ból. W wyniku zabiegu związanego z nieśmiertelnością zagrożenie śmiercią znika, ale rak i ból zostają... Chciałby ktoś żyć tak wiecznie? No chyba nie za bardzo...

Dlaczego więc w ogóle się nad tym zastanawiać? Czemu nie pozostawić ot tak wszystkiego naturze. No cóż... Nurtuje mnie to trochę. Sam nie wiem jaką decyzję podjął bym ostatecznie, ale od małego boję się śmierci. Kiedyś mama uspokajała mnie mówiąc, że będę żył wiecznie Szczerbol Wówczas tyle wystarczyło bym się lepiej poczuł, a prawda i tak w końcu dopaś mnie musiała. Przywykłem do tego świata i choć jest on zły to nie śpieszy mi się z jego opuszczaniem. Generalnie boję się nieznanego i to prawdopodobnie poczucie przemijającego czasu i zbliżającej się coraz bardziej do mnie grobowej deski sprawia, że nie umiem odnaleźć i wydobyć prawdziwej esencji życia dla samego siebie. Nie umiem cieszyć się życiem gdy zalegam na etapach życia, które inni mają już dawno za sobą, a ja nie jestem gotów nawet by iść dalej i obawiam się, że pewnego dnia będzie zwyczajnie za późno. A ja działam pomału. Od małego, nie potrafię inaczej. Wszystko czego się podejmuję robię sumiennie, staranni i dokładnie albo wcale. Inni się tym nie przejmują, brną dalej byleby do przodu i zostawiają takie troski w tyle...

Mam nadzieję, że ogarniacie ten chaos jakoś... Podzielcie się swoimi przemyśleniami na ten temat. Dobrej nocy i dobrego tygodnia wam.

Wydrukuj tę wiadomość

  Ćwiczenia izometryczne
Napisane przez: john - 11-04-2021, 21:01 PM - Forum: Sport - Odpowiedzi (9)

Witam, może ktoś się interesuję ćwiczeniami izometrycznymi i które najlepiej wybrać, obecnie ćwiczę serie pompek (3serie, 3 rodzaje po 10 powtórzeń) klasyczne, diamentowe na podwyższeniu i ręce rozszerzone, do tego plank. Czas dołożyć kolejne tylko nie mam pojęcia jakie są najefektywniejsze i warto je wykonywać, aby miało to wszystko w kupie sens Uśmiech Dzięki za pomoc Oczko

Wydrukuj tę wiadomość

  Boję się....
Napisane przez: Aneet - 10-04-2021, 17:23 PM - Forum: Życie rodzinne - Odpowiedzi (8)

Kochani. Przeszukałam forum i nigdzie mi nie wyskoczył taki temat choć nie jestem pewna czy już nie było go ale... Zakładam wątek. :p

Czy rodzice straszyli Was za dziecka czymś co wg. nich miało trzymać Was w ryzach i sprawić byście byli grzeczni? Jeśli tak to co to było??? 

Mnie rodzice straszyli sąsiadką z budynku obok. Na początku działało ale z czasem się wycwaniłam i jak np mama zaczynała krzyczeć bo byłam nie posłuszna, to stawałam przy oknie i krzyczałam "Proooszeeee Paaaaniiii, a moja mama na mnie krzyczyyyy". Xd
Później straszono, że jak będę niegrzeczna to przyjdzie pan i mnie zabierze. 
Mojego brata straszono czarną ręką która przyjdzie i go zabierze xD
I bal się świeczkowego potwora haha xD

Wydrukuj tę wiadomość

  Kontrowersyjne tematy
Napisane przez: mac84 - 08-04-2021, 18:24 PM - Forum: Dyskusje o nas - Odpowiedzi (19)

Przeważnie rozpoczynamy znajomość od bezpiecznych tematów i dopiero później okazuje się kto jakie ma poglądy i znajomość może się posypać.
Pamiętam jak fajnie układała mi się z kimś relacja aż tu po kilku dniach wypaliłem że światem rządzi sekta kontrolowana przez obcą rasę z innej planety.
Naczytałem się wtedy o tym i chciałem się podzielić swoja wiedzą. A ona się mnie wystraszyła i zerwała kontakt Język

Nurtuje mnie pytanie po jakim czasie można poruszyć takie niełatwe tematy bo te bezpieczne w końcu robią się nudne.
Zastanawiam się również czy posiadacie znajomych co do których wiecie że z nimi o np. religii czy polityce nie pogadacie.

Wydrukuj tę wiadomość

  Czy są tu osoby w związkach? czy tylko samotne?
Napisane przez: Raven - 07-04-2021, 12:11 PM - Forum: Dyskusje o nas - Odpowiedzi (15)

Zastanawiam się czy są tu osoby które są w stałych związkach? Czy tylko ja jeden rodzynek na całe forum...

Wydrukuj tę wiadomość

  Obserwacja
Napisane przez: mac84 - 05-04-2021, 23:35 PM - Forum: Fobia społeczna,nieśmiałość - Odpowiedzi (8)

Czy lubicie być obserwowani przez innych ludzi?

Szczerze powiedziawszy ja nie bardzo. Widzą co robię, jak to robię i jak wyglądam a nie zawsze wyglądam najlepiej. Dobrze że nie słyszą moich myśli.
Sam też nie patrzę na kogoś długo. Spojrzę przez chwilę i tyle. Nie chce by pomyśleli czemu się tak na nich gapię. Może też tego nie lubią?

Wydrukuj tę wiadomość

  Chory na schizofrenię paranoidalną - czy mogę być szczęsliwy?
Napisane przez: Krzysztof 30 - 02-04-2021, 16:28 PM - Forum: Inne problemy - Odpowiedzi (35)

Witam.

Mam 29 lat i tak jak sugeruje to temat jestem chory na schizofrenię. Wszyscy na których mi zależało opuścili mnie. Nie potrafię się odnaleźć w samotności. Jestem osobą bardzo nieśmiałą z tego tytułu trudno mi to wszystko pisać jednakże postanowiłem zaryzykować może znajdzie się tu ktoś kto przynajmniej spróbuje mnie zrozumieć.

Nie jestem pewien czy mogę jeszcze być szczęśliwy. Mam problemy z nawiązywaniem nowych znajomości dlatego też jestem tutaj. Moja choroba zaczęła się 3 lata temu do tamtego momentu właśnie wszystko się posypało. Straciłem znajomych i przyjaciół.

Jedyne czego szukam to przyjaciółka/przyjaciel który postara się zrozumieć mnie i moją chorobę. Jestem osobą otwartą na różne tematy raczej skrytą lecz taką z którą można też w miarę porozmawiać i o czymś i o niczym po prostu.

Więc jak myślicie wy : Czy jeszcze mogę być szczęśliwy ? Mieć przyjaciółkę/przyjaciela ? Czy mogę jeszcze kogoś w sobie rozkochać ? . To są pyatnia które nie dają mi spokoju.

Wydrukuj tę wiadomość

  Forum (nie!) randkowe?
Napisane przez: Aneet - 01-04-2021, 17:39 PM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (16)

Kochani! Czy wy też odbieracie takie wrażenie, że forum tematyczne zaczynają przekształcać się w inne bardziej randkowe klimaty?

 Zachęcam wszystkich - nowo zarejestrowanych jak i starych dobrych Nieśmiałków do podzielenia się waszymi myślami, spostrzeżeniami i opiniami :*

Coś czuję że dziś wyleje w tym wątku wszystkie odczucia jakie leżą mi na wątrobie. XD Postaram się aby post nie był tak długi i nudny, że będziecie mięli ochotę mnie zabić lub wyjść w połowie czytanego tekstu. I tak naszym numero uno w długości wątków jest Silent Ebenezer i nie zamierzam go pozbawiać tego tytułu xD

Kiedy szukałam forum, by móc z kimś porozmawiać na przyziemne sprawy, trochę odciążyć swoją codzienność i być może poznać nowe ciekawe osoby - szukałam forum nie randkowego. Nie chciałam aby narzucano mi się w kierunku randki czy innych - mniej cenzuralnych propozycji, które na portalach randkowych są raczej codziennością. Takim sposobem trafiłam tutaj. I nie zamieniłabym tego forum na żadne inne. Uśmiech mimo że na innych nie byłam. Klimat, ilość i różnorodność postów i przede wszystkim ludzie tutaj sprawiły, że nie mam potrzeby, szukania gdzie indziej. 
Każdemu bym poleciła - i polecam! - to miejsce, jeśli tylko potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi i miejsca do - nawet - zwyczajnego wygadania się ze swoich zmartwień, fobii, czy problemów. 
Niestety, odkąd tu jestem zauważyłam, że wiele osób nie szuka miejsca, gdzie mogliby złapać kontakt z innymi osobami z fobią społeczną czy nieśmiałością, wiele osób wchodzi tu w celach randkowych. 
I jestem w stanie zrozumieć to, że w obecnym świecie, sytuacji w jakiej się znajdujemy, braku możliwości swobodnego wyjścia na zewnątrz, do kina, klubu, restauracji itd, braku swobodnego widzenia się twarzą w twarz, a także w dobie nowinek technicznych i świata internetu, codziennością jest kontakt za pośrednictwem komputera czy smartfona. Że już coraz mniej poznajemy się fizycznie (na zasadzie spotkania nawet przypadkowego gdzieś na przystanku, w sklepie, w szkole), a ten kontakt przenieśliśmy w przestrzeń cyfrową. 
Może tak jest łatwiej, kiedy nikt nas nie widzi, nie może zobaczyć czy się denerwujemy, co czujemy i mamy czas na przedstawienie naszych reakcji w sposób taki, jaki się od nas być może oczekuje. Tym samym tworzymy postać kogoś kim możemy w rzeczywistości nie być i zachęcić do bliższych relacji inne osoby. 
Jestem nawet w stanie zrozumieć to, że osoby które wchodzą w dział "poznajmy się" w celu wrzucenia ogłoszenia randkowego - który mimo wszystko służy do takich ogłoszeń, robią to też ze względu na brak opłat za korzystanie z takiego forum. Że być może wolą pozostawić ogłoszenie i czekać na to, że ktoś na nie odpowie. I pewnie znajdą się takie osoby, które to zrobią. 
Mam jednak problem ze zrozumieniem tak całkowicie - bo domyślać się mogę dlaczego tak jest - dlaczego osoby z tych ogłoszeń nie chcą osobiście spróbować poznać jakiś osób. Nie mówiąc już o tym, że oferty randkowe nie powinny się pojawiać - oczywiście według mnie - na forach tematycznych nie związanych z randkowaniem. Szczególnie na takich, gdzie społeczności mają fobie. Naprawdę wiele jest portali randkowych, a przenoszenie tego na fora jest dla mnie odbieraniem możliwości znalezienia miejsca dla osob, które zwyczajnie nie chcą mieć styczności z tym tematem. Dodatkowo zauważyłam, że w o wiele łatwiejszy sposób jest złapać kontakt z inną osobą wymieniając się swoimi myślami, spostrzeżeniami czy przeżyciami z innymi osobami w odpowiednich wątkach, czy działach. A potem przenieść ten kontakt w rozmowy prywatne i dalej - no spotkania. Bo dzięki wymianie poglądów mamy możliwość dostrzeżenia czy nadajemy na podobnych falach. Wystarczy odrobinę poświęcić czasu na pozwolenie poznania się i poznania innych. A z tego co zaobserwowałam to może to doprowadzić do zacisnienia relacji, przyjaźni czy nawet bycia parą. I takie ogłoszenia - dla mnie - czasami nawet brzmiąco desperacko, nie będą potrzebne. Mamy tu też dział "przywitaj się" - i zawsze na te wiadomości są odpowiedzi a z nich - w wielu przypadkach - tworzą się znajomości. 

Kończąc swoje myśli - mam nadzieję że kiedyś fora nie randkowe będą wolne od tego typu wpisów, a ogłoszenia randkowe znajdować się będą tylko na portalach stworzonych do tego. Ale znając nasz świat - mogę jedynie o tym pomarzyć...

Wydrukuj tę wiadomość

  Praca w czasie Covid-19
Napisane przez: .m - 29-03-2021, 22:23 PM - Forum: Praca - Odpowiedzi (3)

Jak u Was z pracą w czasie pandemii? Macie, nie macie? Obcinali Wam pensję?

Wydrukuj tę wiadomość

  Torty i inne wypieki
Napisane przez: Aneet - 28-03-2021, 22:26 PM - Forum: Kulinaria - Odpowiedzi (3)

Pieczecie? Ogarniacie ciasta, torty czy inne cudeńka na uroczystości lub tak o po prostu? Wrzucajcie zdjęcia swoich wypieków byśmy mogli się nimi zachwycać Uśmiech Oczko



Ja często piekę i zdarza mi się robić torty.

Wydrukuj tę wiadomość

  Leczenie akupresurą
Napisane przez: Aneet - 22-03-2021, 16:58 PM - Forum: Leczenie - Odpowiedzi (1)

Ktoś z was kiedyś korzystał z tej metody leczenia? Posiadacie maty, poduszki do akupresury? 

Na rynku wiele jest różnych promowanych i zachwalanych w swej świetności mat, które wspomagają leczenie i fizjoterapię. 

Ja zakupiłam niedawno matę i jestem z niej zadowolona.

Wydrukuj tę wiadomość

  Samotność
Napisane przez: marcinbot - 21-03-2021, 12:41 PM - Forum: Inne problemy - Odpowiedzi (17)

Nie potrafię nawiązywać znajomości, a jak już kogoś poznam to nie potrafię takiej relacji utrzymać. Kiedyś im bardziej się ktoś zbliżał tym mocniej
odrzucałem taką osobę i wszystko psułem. Teraz po prostu boję się relacji ale też się na nich nie znam. To ta autystyczna część mojego mózgu, która nie czuję dynamiki relacji. Teraz już rozumiem, że relacja jest jak roślina o którą trzeba dbać i pielęgnować. Często o tym zapominam i kiepsko mi to wychodzi ale teraz przynajmniej zdaję sobie sprawę, że relacja zmienia się gdy nie odzywam się do kogoś kilka miesięcy tylko wtedy nie potrafię już jej naprawić. Wiem, że do relacji potrzeba dwóch stron, czy to znaczy że jak druga osoba też nie dba o relację to trzeba pozwolić jej (takiej relacji) odejść lub zostawić ją żeby płynęła własnym prądem?
Tęsknie za straconymi relacjami, chociaż wiem że już nie wrócą. Chciałbym tylko potrafić się z kim poprzytulać, porobić coś razem czy porozmawiać.
Potrzebuję kogoś kto to rozumie, być może kogoś kto też potrzebuje się tego nauczyć.

To tylko kolejny list w butelce rzucony w przestrzeń, żeby zachować resztki rozumu.

Wydrukuj tę wiadomość

  Dlaczego się odezwała?
Napisane przez: jakubb128 - 21-03-2021, 12:37 PM - Forum: Uczucia,przyjaźń, związki - Odpowiedzi (13)

Cześć, ostatnio stało się coś co naprawę mnie zaskoczyło. 
Napisała do mnie stara przyjaciółka z którą byłem bardzo blisko. 
Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że jakieś 5 miesięcy temu zerwaliśmy ze sobą kontakt w gniewie, zwyzywała mnie od fra***ów itd. 

Zwróciła się do mnie z jakimś prozaicznym pytaniem dotyczącym stroika do gitary. Pomogłem jej beznamiętnie i tyle.
Jednak zastanawia mnie to czemu napisała do mnie skoro mogła z łatwością znaleźć odpowiedź na swoje pytanie w internecie i sam fakt, że gitarę ma już od pół roku, więc dziwne, że nagle teraz się zorientowała, że jej stroik nie działa.

Co o tym myślicie?

Wydrukuj tę wiadomość

  Gadżety/triki
Napisane przez: Aneet - 16-03-2021, 17:11 PM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (1)

Jakie są wasze dwa najlepsze życiowe triki lub gadżety, dzięki którym wszystko wam wychodzi? Co wam ułatwia codzienność? :p

Wydrukuj tę wiadomość

  Karteczki
Napisane przez: Aneet - 16-03-2021, 11:26 AM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (6)

Pamiętacie jak w latach 90 był hit na zbieranie karteczek do segregatorów? Uśmiech jak każdy masowo się wymieniał by mieć cały komplet lub jak najwięcej ich... Przyznajcie się, kto z was zbierał? :p
Ja zbierałam xD pamiętam jak za dziecka z segregatorem chodziłam i jakie licytację były za niektóre karteczki xD

Wydrukuj tę wiadomość

  Zegarek
Napisane przez: Aneet - 16-03-2021, 11:22 AM - Forum: Off-Topic - Odpowiedzi (7)

Nosicie na ręce zegarek? Ja kiedyś nosiłam a później zaczął mi przeszkadzać i zdjęłam. Już parę ładnych lat nie noszę. Niedawno założyłam ale było mi tak jakoś niewygodnie xD

Wydrukuj tę wiadomość

Oczko Wspólne konto
Napisane przez: Chmurka - 12-03-2021, 05:22 AM - Forum: Życie rodzinne - Odpowiedzi (17)

Zastanawia mnie czy kiedykolwiek zetknęliście się z takim przypadkiem, że ktoś z Waszej rodziny lub znajomych ma wspólne konto z rodzicami bądź innymi członkami rodziny (siostra, brat, babcia, dziadek)? A może sami posiadacie wspólne konto z innymi domownikami, na które wpływa wasza wypłata lub innego rodzaju dochody?

Wydrukuj tę wiadomość