Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



11 rocznica śmierci Jana Pawła II
#1
Hejka. Postanowiłem stworzyć temat taki nieco nostalgiczny ku upamiętnieniu już dawnych jakby mogło wydawać się wydarzeń choć mi utkwiły w głowie jakby miały one miejsce wczoraj i to nie tylko za sprawą przemijającego czasu ale również za sprawą samych tych wydarzeń, które pewnie w jakiś sposób zaważyły na resztę mego życia. Chciałbym abyście podzielili się w tym temacie (jeśli macie na to ochotę) swoimi przeżyciami związanymi z dniem śmierci papieża Polaka, chyba najbardziej szanowanego dziedzica tronu Piotrowego w dziejach ludzkości. Ja się nieskromnie przyznam, że jestem jedną z ostatnich osób bierzmowanych za pontyfikatu Jana Pawła II bowiem mój sakrament odbył się na chwilę przed śmiercią wielkiego Polaka. Dokładnie tak. Pamiętam, że wtedy też była sobota i dopiero po powrocie do domu dowiedziałem się z telewizji o śmierci papieża. Tego wieczora zdarzyło się coś jeszcze, jednak choć dziwny to był przypadek toteż nie będę go poruszał w tym temacie. Tamten wieczór był dość dramatyczny dla mnie i nie jednej osoby myślę nawet spoza naszej rodziny i to nie tylko ze względu na samą śmierć papieża. Ogólnie ja jestem z pokolenia, które było dość mocno naciskane na zacieśnianie więzi z Kościołem bowiem Jan Paweł II odegrał szczególną rolę jeśli chodzi o naszych rodziców. Była można by to wręcz nazwać taka presja ku temu by dbać o sprawy Kościelne. No ja muszę przyznać, że jednak byłem zbyt młody by odpowiednio docenić osobę w postaci papieża Polaka. Pamiętam jak świętowało się jego jakieś tam rocznice nawet w szkole na lekcji religii (jeszcze w podstawówce) a ja jakoś tego nie czułem. Nie do końca było mi wiadomo czemu to takie ważne i troszkę bagatelizowałem osobę papieża nie rozumiejąc dlaczego starsi aż tak się nim zachwycają. Śmierć papieża jednak była takim dosyć punktem zwrotnym w moim życiu. Przez pewien czas (możecie się śmiać ale tak miałem) myślałem, że Kościół ponownie jakby zszedł do "podziemi". Dziś te uczucia już dawno za mną ale jednak coś w tym jest, że Kościół już dla mnie nie jest taki sam jak wtedy gdy żył Jan Paweł II i to dosyć smutne doświadczenie. W głębi duszy nadal podczas mszy św. chciałbym usłyszeć słowa: "z naszym papieżem Janem Pawłem". Może dlatego, że straszliwie tęsknię za swym dzieciństwem mimo, iż daleko mu było do ideału dzieciństwa... Na tym póki co zakończę swoją "podróż w czasie". Zachęcam was do podzielenia się swoimi przemyśleniami na ten temat.
[Wideo: ]

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Towar macany należy do macanta..." Język

Zapraszam na mój blog - Cichy Blog News
 Podziekowania: Mansur
Odpowiedz
#2
szkoda że Jan Paweł 2 umarł bo był to wielki człowiek.
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości