Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


500+ i konsekwencje tego
Według mnie 500+ powinno być tylko i wyłącznie jako kwota do odpisania z pitu. Wykluczy to pasożytów, którzy w swoim życiu nic nie przepracowali a żyją tylko i wyłącznie na koszt wszystkich nie przynosząc żadnych korzyści.
Odpowiedz
#22
Temat kontrowersyjny, bo z jednej strony w końcu zostało zrobione coś dla rodzin ( w Niemczech jest Kindergeld i nikomu to nie przeszkadza), a z drugiej strony nie jesteśmy przygotowani na coś takiego. Nasza polska mentalność... Moja bliska bardzo mi osoba nie pracuje od dawna, zaraz urodzi trzecie dziecko, z czego pieniądze, które dostanie ma już tak na prawdę wydane. I wiem, że dziecko nie było planowane z miłości tylko z łatania dziury finansowej - pozornie oczywiście. Znam osoby, które celowo nie decydują się na podpisanie umowy o prace, tylko robią na "czarno" aby dostawać 500+ na dwójkę dzieci - a podatek od zarobionych pieniędzy, hmmm?
Czy wyznaczać górna granicę? Powiem tak, nigdy od naszego państwa nie dostałam złotówki ( przepraszam, skłamałabym - rodzinne w wysokości 50 zł przez pół roku jak urodziłam pierwsze dziecko ). Moja sytuacja w Polsce wyglądała następująco: pracowałam na stanowisku kierowniczym - więc nieograniczony czas pracy a kokosów i  tak nie było, ale trzeba było się cieszyć, że umowa na stałe itp., dwójka dzieci, mąż, dom... Wiadomo. Wracam z pracy tak na prawdę do pracy, tylko przyjemnej: pranie, sprzątanie, zadania domowe i zebrania w szkole u dzieci. Uważam, że miałam prawo być zmęczona. I ja dostałabym ( nie ma mnie w Polsce ) 500+ na jedno dziecko. I moja bliska mi osoba, która teraz siedząc cały czas w domu ze wszystkich zasiłków jakie są będzie miała więcej pieniędzy niż ja pensje w Polsce... Jaką ma motywację do pracy?  Żadną - tylko kiedyś jak te wszystkie zasiłki się pokończą, to będzie tragedia dla takich ludzi, bo nie będą potrafili odnaleźć się w innym świecie.
Pomysł może i dobry. Ale myślę, że osoby które wychowują dzieci i pracują są pokrzywdzone. Nie mówię tu o biznesmenach, którym kasa sypie się z portfela. O normalnych ludziach, którzy muszą zapracować na tych, którzy nie robią nic, a i tak dostaną za to mniej, niż ci, którzy siedzą w domach.
Oczywiście jestem jak najbardziej za pomocą ubogim, rodzinom, dzieciom - pewnie. Ale tego nikt nie sprawdza, kto jest najbardziej potrzebujący. Zdrowi i mający możliwości powinni pójść do pracy - takie jest moje zdanie.
Odpowiedz
#23
Hehe. Ja i moja matula jesteśmy chorzy i to nieuleczalnie no i tyramy sobie, a po sąsiedzku mamy kobitkę w pełni zdrową co nie przepracowała w życiu nawet godziny (chyba, że do pracy wliczymy rodzenie dzieci, podobno nawet już wazektomię jej zrobili by więcej nie rodziła ^^) i ma od państwa więcej niż ja jestem w stanie przetyrać z matulą w ciągu dwóch miesięcy. Niedawno nawt wprost mej mamie powiedziała, że ona do pracy nie wybiera się bo na cóż jej pracować jak na życie ma... To co ona się męczyć będzie Język Powiecie zaraz, że się dziećmi zajmuje, ale nic bardziej mylnego. Wszystkie puszczone w samopas i ulica chowa.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#24
(21-08-2016, 01:03 AM)Nieobecna napisał(a): Temat kontrowersyjny, bo z jednej strony w końcu zostało zrobione coś dla rodzin ( w Niemczech jest Kindergeld i nikomu to nie przeszkadza), a z drugiej strony nie jesteśmy przygotowani na coś takiego. Nasza polska mentalność... Moja bliska bardzo mi osoba nie pracuje od dawna, zaraz urodzi trzecie dziecko, z czego pieniądze, które dostanie ma już tak na prawdę wydane. I wiem, że dziecko nie było planowane z miłości tylko z łatania dziury finansowej - pozornie oczywiście. Znam osoby, które celowo nie decydują się na podpisanie umowy o prace, tylko robią na "czarno" aby dostawać 500+ na dwójkę dzieci - a podatek od zarobionych pieniędzy, hmmm?
Czy wyznaczać górna granicę? Powiem tak, nigdy od naszego państwa nie dostałam złotówki ( przepraszam, skłamałabym - rodzinne w wysokości 50 zł przez pół roku jak urodziłam pierwsze dziecko ). Moja sytuacja w Polsce wyglądała następująco: pracowałam na stanowisku kierowniczym - więc nieograniczony czas pracy a kokosów i  tak nie było, ale trzeba było się cieszyć, że umowa na stałe itp., dwójka dzieci, mąż, dom... Wiadomo. Wracam z pracy tak na prawdę do pracy, tylko przyjemnej: pranie, sprzątanie, zadania domowe i zebrania w szkole u dzieci. Uważam, że miałam prawo być zmęczona. I ja dostałabym ( nie ma mnie w Polsce ) 500+ na jedno dziecko. I moja bliska mi osoba, która teraz siedząc cały czas w domu ze wszystkich zasiłków jakie są będzie miała więcej pieniędzy niż ja pensje w Polsce... Jaką ma motywację do pracy?  Żadną - tylko kiedyś jak te wszystkie zasiłki się pokończą, to będzie tragedia dla takich ludzi, bo nie będą potrafili odnaleźć się w innym świecie.
Pomysł może i dobry. Ale myślę, że osoby które wychowują dzieci i pracują są pokrzywdzone. Nie mówię tu o biznesmenach, którym kasa sypie się z portfela. O normalnych ludziach, którzy muszą zapracować na tych, którzy nie robią nic, a i tak dostaną za to mniej, niż ci, którzy siedzą w domach.
Oczywiście jestem jak najbardziej za pomocą ubogim, rodzinom, dzieciom - pewnie. Ale tego nikt nie sprawdza, kto jest najbardziej potrzebujący. Zdrowi i mający możliwości powinni pójść do pracy - takie jest moje zdanie.

To jest właśnie to o czym mówiłem moja droga. Nie wiem jak bardzo naiwnym trzeba być, by w ten sposób postępować- "łatać" dziurę w budżecie. Coś niesłychanego po prostu i tak bardzo krótkowzroczne. I poruszyłaś bardzo, ale do bardzo istotny temat, który wszystkie "mamuśki-biznesmenki" które teraz myślą, że zbiją kokosy na rodzeniu dzieci, usilnie pomijają. Co z ludźmi, którzy mają jedno dziecko, którzy pracują i jest im ciężko? Ano właśnie- są pokrzywdzeni. Skoro ktoś kto siedzi na tyłku w domu dostaje więcej niż osoba pracująca, no to gdzie tu logika? To jest taka zachęta do zostania pasożytem. Ale to się kiedyś skończy. Wierzę, że osoba która całe życie przepuszczała pieniądze i tych z 500+ na nic konkretnego nie przeznaczy. Przyzwyczai się do tego, że te pieniądze są, ale one w pewnym momencie się skończą. I wtedy będzie płacz, demonstracje na ulicach i krzyki.
Odpowiedz
#25
Prościej się nie da wytłumaczyć już czym jest inflacja i jaki wpływ ma na gospodarkę. Bajka jakże pouczająca.
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#26
Ogólnie widzę, że brakuje tu w dyskusji kilku takich podstawowych informacji. Utrzymanie dziecka kosztuję więcej niż 500 zł miesięcznieUśmiech Więc no ni kija da się na tym zarobić... Plus jest to poświęcony czas, odpowiedzialność i wiele innych umiejętności i poświęcenia. No tylko ktoś dziecko widział tylko na filmach może uznać inaczej.

bardzo dobrze, że jest wsparcie. I że nie ma go dla pierwszego dziecka. Bo to kompletnie bez sensu... w ogóle powinno się zlikwidować, to, że osoby z niskim dochodem otrzymują na to 1 dziecko... kompletny bez sens...
natomiast jeśli już utrzymujemy bezsensowyny podatek dochodowy to można tam wprowadzić ulgę podatkową by to połączyć to jednak z pracą. Oczywiście mówię tu o dochodach obu rodziców przy wspólnym rozliczaniu.

Potęga kraju w dużym stopniu bierze się z ilości ludności. Więc to jest inwestycja we własny kraj. We większości krajów takie programy istnieją i nikogo nie dziwią. Aczkolwiek warto je usprawniaćUśmiech
Odpowiedz
#27
W kraju postkomunistycznym gdzie nic nie było, 500+ nie jest odbierane jako dofinansowanie do utrzymania dziecka. Dla mnie to bardziej pasuje pod poprawiania swojego dobrobytu póki dają. Taki tok myślowy nikogo nie powinien dziwić. Do dnia dzisiejszego ludzie urodzeni i wychowani w tamtym okresie mają tendencję do paniki przed straceniem przywilejów. A takim jest 500+.

- Świat zawirowal...
- Nie, to tylko Ty i Twoje myślenie.
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości