"Bo mi tak dobrze".
#1
Samotność-świadomy wybór czy odrzucenie przez innych, czajnik niezależny od nas? 
Lubicie bywać sami? Lubicie swoje towarzystwo? Poznawać nowe osoby? Zawierać nowe relacje? Jak Wam idzie ich pielęgnowanie? Bo cie się utraty kogoś bliskiego Wam? Czujecie się dla kogoś ważni? Boicie się zmian w relacji dla Was ważnych? Ile ich macie, tych ważnych relacji? Boicie się, ze kiedyś będziecie sami? 
Co robicie, by temu zapobiec?
Odpowiedz
#2
Każdy introwertyk lubi bywać sam, powiedziałbym nawet że musi bywać sam by podładować akumulatory. Ja uwielbiam być sam, to uczucie wolności, niezależności, brak kompromisów, nikt nie wkur...wkurza. Samemu jest zajeiście, choć nie twierdzę, że z ukochaną byłoby gorzej.
Odpowiedz
#3
Opisałbym swoją sytuację ale...
Odpowiedz
#4
(27-11-2017, 00:35 AM)Mansur napisał(a): Opisałbym swoją sytuację ale...



"Ale"? Może czasami warto o czymś porozmawiać. Nie naciskam, bo wiem ze to nie jest dobre.

(26-11-2017, 14:45 PM)lukasz89 napisał(a): Każdy introwertyk lubi bywać sam, powiedziałbym nawet że musi bywać sam by podładować akumulatory. Ja uwielbiam być sam, to uczucie wolności, niezależności, brak kompromisów, nikt nie wkur...wkurza. Samemu jest zajeiście, choć nie twierdzę, że z ukochaną byłoby gorzej.


Przez lata sądziłam, że jestem introwertykiem. Z biegiem lat zrozumiałam, że brało się to stąd, że musiałam być sama. Bawić się sama, zajmować sobie czas sama. Nie było nikogo, kto by naprawdę chciał dzielić czas że mną. I nadal tak jest.
Więc najczęściej, odkąd zdarzyło się, że miałam z kim spędzać czas, zniknęła chęć bycia samemu. A kiedy tego kogoś zabrakło, przyszło załamanie.
To był ten kamień młyński u szyi. Pogrążył mnie w odmętach nerwicy, samotności i pustki.
Zrozumiałam, że nie lubię spędzać czasu sama. Nie lubię swojego towatzystwa. Że mam dość "robienia samemu" wszystkiego.
Odpowiedz
#5
Przyzwyczaiłam się do samotności przez lata jak w szkole byłam outsiderem. W pracy przebywam w większości męskim towarzystwie bo prócz mnie jeszcze jedna dziewczyna jest ale to powierzchowne relacje. Nie umiem tego na grunt prywatny przenieść patrząc na to, że oni są w związkach.
Samotność lubię choć czasem denerwuje bo pluszowy pomidor któremu opowiadam o dniu w pracy to mi nie odpowie. Choć się przytulam do niego jak zasypiam. To taki mój substytut przytulenia się do kogoś.
Raz się chyba zdarzyło kogoś zaprosić do siebie ale nie z tego forum. Szczerze mówiąc nie wiedziałam co robić i gdzie iść z taką osobą. Jestem odzwyczajona od towarzystwa gości.
Odpowiedz
#6
Normalnie @anja, jakbym czytała o sobie.

Ja po prostu nie posiadam umiejętności społecznych. Stąd wynika moje ograniczone życie towarzyskie. Ale często doskwiera mi samotność. Mimo, że mam wspaniałego męża. Ale przecież człowiek to istota stadna, więc jest nastawiony na różne rodzaje relacji. Poza tym ogromnie przywiązuję się do tych nielicznych ludzi, których w życiu miałam blisko. Pisałam już kiedyś na tym forum, że w 2012 straciłam jedyną osobę, którą mogłabym nazwać przyjaciółką. Do dzisiaj jest mi trudno z tym brakiem. Podejmowałam niezliczone próby poznawania nowych osób, ale z mizernymi skutkami. W końcu udało mi się nawiązać nić porozumienia z dwoma osobami i staram się dbać o te znajomości jak o oko w głowie. Mimo, że to są bardzo powierzchowne relacje. Ale i takie są w mojej sytuacji bezcenne.
Odpowiedz
#7
Lubie być sam. Mogę być wtedy sobą, bez żadnych ograniczeń. I nie mam nic do tego że po pracy siedze sam w pokoju czy wychodze sam na spacer. Pasuje mi to.
Co do zawierania relacji.... nie umiem i nie często mam okazje spróbować kogoś nowego poznać. Choć czasem mam takie chwile że patrząc choćby na ludzi w autobusie po pracy ze fajnie byłoby z kiś wyjść coś porobić, ale w miare szybko przechodzi.
Odpowiedz
#8
Ja lubię być sam, ale potrzebuję też mieć jakichś ludzi przy sobie.
Szkoda, że znajomi i kolega mają mnie gdzieś i jak ja się do nich nie odezwę pierwszy, to się nie odezwą.

Chciałbym poznać kogoś nowego, ale nieśmiałość mi nie pozwoli. Za bardzo się boję tego, co ta nowa osoba sobie o mnie pomyśli, jak zareaguje, jak przed nią wypadnę.
Nie jest mi wcale z tym dobrze. Czuję się strasznie samotny. Smutny
Odpowiedz
#9
Fajny temat Anja ;Oczko Mysle,ze trudno sie przyznac przede wszystkim przed soba,ze jest sie samotnym, a juz na pewno nie chce sie o tym opowiadac, w necie latwiej... 

 Samotność-świadomy wybór czy odrzucenie przez innych, czajnik niezależny od nas? 
I to i to, kazdy ma swoja wlasna historie i powod samotnosci. 
Przeprowadzilam sie daleko od rodziny i kazdego,kto byl dla mnie wazny. Powoli tracilam kontakt ze wszystkimi, mimo moich staran. W nowym miejscu nie udalo sie nawiazac zadnych znajomosci. Az dziwne. 



Lubicie bywać sami? Lubicie swoje towarzystwo? Poznawać nowe osoby? Zawierać nowe relacje? Jak Wam idzie ich pielęgnowanie?
Lubie wlasne towarzystwo (bo nie mam wyjsciaOczko ). Ludzi tez lubie,lubie z nimi rozmawiac,potrzebuje ich. W druga strone juz to tak nie dziala. Mnie nikt nie chce poznac na dluzej, nikogo nie obchodze. Mam pogodna nature, jestem dosc towarzyska, mam cos do powiedzenia, probowalam sie zakumplowac, poznac nowe osoby, nie zamykam sie w domu, chodzilam na rozne zajecia dodatkowe, wychodzilam z inicjatywa - zawsze slyszalam odmowe. Odpuscilam mowiac samej sobie ,ze musze odpoczac,zebrac sily po rozczarowaniach, a potem sprobuje znowu,ale gdzies tam gleboko w sobie wiem juz, ze nie chce do tego wracac, ze juz nie dam rady, ze sie podddalam i zaakceptowalam smutny fakt,ze jestem sama i samotna. Temat drugiej polowy nie istnieje, nie mam znajomych ani przyjaciol, jedynie netowego przyjaciela, ktory nie pozwala mi zeswirowac calkowicie. I wspaniala rodzine,ktora jest daleko. I koty. 
A tak przeciez nie powinno byc- nikt nie powinien sie godzic na samotnosc,jesli nie jest ona wlasnym wyborem. Jednak czuje,ze zrobilam wszystko,co moglam. 



Boicie się utraty kogoś bliskiego Wam? Czujecie się dla kogoś ważni? Boicie się zmian w relacji dla Was ważnych? Ile ich macie, tych ważnych relacji? Boicie się, ze kiedyś będziecie sami? 
Nie boje sie,bo to juz sie stalo. Bolalo jak cholera,zawsze bedzie bolec. Nie czuje sie dla nikogo wazna, no moze dla rodzenstwa. Zaczelam sie bac samotnosc, gdy skonczyl sie moj zwiazek "na zawsze" i ta samotnosc przyszla. Zyje, ale nie tak sobie wyobrazalam swoje zycie. Coz-doroslosc to nie bajka z happy endem, przynajmniej nie dla mnie. I choc zycie oferuje nieskonczenie wiele mozliwosci i kusi ucieczka do Australii to wiem,ze wyjazd nic nie zmieni, bo moja samotnosc spowodowana jest tym jaka jestem, ze mam cos w sobie,co innych odstrasza i TO pojedzie ze mna, a efekt bedzie tak,ze bede tylko dalej od rodziny,ktora i tak widuje juz rzadko. 
Amen. 
Odpowiedz
#10
(26-11-2017, 13:43 PM)anja napisał(a): Samotność-świadomy wybór czy odrzucenie przez innych, czajnik niezależny od nas?
Lubicie bywać sami? Lubicie swoje towarzystwo? Poznawać nowe osoby? Zawierać nowe relacje? Jak Wam idzie ich pielęgnowanie? Bo cie się utraty kogoś bliskiego Wam? Czujecie się dla kogoś ważni? Boicie się zmian w relacji dla Was ważnych? Ile ich macie, tych ważnych relacji? Boicie się, ze kiedyś będziecie sami?
Co robicie, by temu zapobiec?

Lubię od czasu do czasu być sam. Wtedy mogę być sobą. Nie lubię jednak, gdy ten stan trwa zbyt długo. Lubię poznawać nowych ludzi. Relacje lubię zawierać, choć różnie z tym bywa. Jestem ciekawy świata i ludzi. Pielęgnowanie idzie mi słabo. Podejrzewam, że wszystkie moje znajomości znikną gdy skończę studia i jestem tego nawet pewny tego czasami. Nie boje się i nie czuję się dla nikogo ważny. Kilka jest znajomości których nie chciałbym stracić. Udało mi się nawet w te wakacje nawiązać. Zawsze gdy przyjeżdżam do mojej miejscowości to odzywam się do niego by się spotkać, a to już coś. Tak, boje się.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości