[Cykl rozważań Hewreta] Żyjąc poza cywilizacją...
#1
Nie wiedziałem, w który dział wrzucić ten wątek, bo wszystkie są taaaakie podobne. Niemniej jako że dotyczy to bezpośrednich relacji, uczuć i związków pomiędzy osobami na różnym szczeblu, wybrałem ów dział. Stwierdziłem, że po prostu w mojej ocenie będzie pasować najlepiej tutaj. 

Przechodząc do rzeczy: ostatnio oglądałem program podróżniczy, chyba Wojciechowskiej, ale nie zwróciłem na to większej uwagi. Bardziej po chwili oglądania zacząłem snuć filozofię egzystencjalną o osobach, których życie jest pokazywane. Dotyczy to plemienia Q'ero żyjącego wysoko w Andach. Żyją oni z dala od cywilizacji, wykonują najpotrzebniejsze czynności podtrzymującego ich przy życiu w formie pracy, gotówką posługują się naprawdę rzadko, bardzo dużo czasu spędzają ze sobą; ze znajomymi, z rodziną, z żoną/mężem; z dziećmi. I do tego chodzili ładnie ubrani. I tak się zastanawiałem, czy oni są... szczęśliwi? 

W telewizji pokazywali, że tak... Razem świętowali, śmiali się.... Ale to w telewizji. Żeby poznać tamtejsze życie należałoby tam pojechać. Pytanie tylko, czy oni gościnni byli ze względu na kamerę, czy są po prostu gościnni z kultury i tradycji? 

A poza tym są oni znani z długowieczności. 
Odpowiedz
#2
Wszystko jest kwestią perspektywy. Uświadomienia. Jak dasz dziecku drewniany klocek do zabawy, to będzie szczęśliwe bawiąc się nim, póki nie zobaczy czegoś ciekawszego. 
I tak samo dzieje się z ludźmi. Im więcej widzimy, tym więcej chcemy (generalizując) - bo czemu mielibyśmy nie chcieć? Odcięte od cywilizacji plemiona nie mają "pokus", więc wiodą życie, jakie im dano.
Ale programy przyrodnicze nigdy nie pokazują jednego: co się dzieje, gdy "przybysze" zainteresują kogoś z tego plemienia na tyle, by zaczął myśleć o "innym świecie", innym życiu. 
Logicznie rzecz ujmując, kończy się to pewnie niezłą dramą, na typowych dla ludzkiego gatunku schematach:

Młodziak chce poznać świat -> Wódz jest rozgniewany -> Młodziak odchodzi z plenienia lub jest z niego wykluczany. A potem już się dzieje. Albo mu się uda, albo wraca z podkulonym ogonem, dając wodzowi możliwość wyboru: przyjmą go z powrotem, albo nie. 

I ten schemat można odnieść właściwie do większości sytuacji tego typu, niezależnie czy mowa o odejściu z plenienia Q'ero i próbie swoich sił w cywilizowanym świecie, 
czy o wyjazd z jakiejś wioski zabitej dechami do dużego miasta Język


Swoją drogą, zawsze chciałem odwiedzić Peru. Ogółem przemierzyć Amerykę Południową niczym Tony Halik Duży uśmiech
Odpowiedz
#3
W Afryce dzieje sie tak że zafascynowani kulturą europejską, chcą mieć wszystko to co my. Z tym ze zabierają sie za to od złej strony, wszystko chcą mieć na teraz. To co europejczycy budowali przez wieki, oni chcą osiągnąć w kilka lat. Przypomina mi sie tutaj zdjecie z podrecznika od wosu gdzie chłopak żyjac w biedzie w starej chacie pije coca colę. I tak wlasnie jest ze ich domy sie rozlatują, a mają najnowsze telefony. Wszystko to czytałam w ksiazce Michniewicza, to nie sa moje mądrosci xD albo moj pan od wosu mówił o tym co sie dzieje w Libii. Na siłe chciano im narzucić demokracje, która zupełnie tam nie pasuje, bo ludzie tam potrzebują zwyczajnie innego systemu. No i tak jest, ze szczescie nie jest jednowymiarowe i kazdy potrzebuje czegoś innego. Ale myśle ze ludzie ktorzy sa biedni sa szczesliwsi od tych bogatych, bo sa wolni od pychy, pokus i roznych takich :p oczywiscie jesli jest pokoj i nie głoduja. Moi najwiekszym marzeniem jest bycie szczesliwa, moge byc biedna jak mysz koscielna i nic mi to nie robi :d
Odpowiedz
#4
Wydaje mi się, że są szczęśliwi po swojemu, oni będą mieli swoją definicję szczęścia, a my inną, wszystko zależy od kultury w którym się wychowujemy. Mnie natomiast nie zastanawia czy oni są szczęśliwi, tylko co się stanie gdy ktoś ze swojej kultury, siedzący w "swojej bańce", w "swoim świecie", zderzy się z inną kulturą? Jak się wtedy czuje? Ucieknie znów do swojego świata, czy postara się zrozumieć ten, w którym jest?

Jeśli chodzi o gościnność, różnie z tym bywa, z nimi nie żyje się na co dzień, a na pewno każdy chce pokazać się przed kamerą czy ogólnie przed nowymi ludzmi, jak to bywa i u nas, wśród ludzi, w cywilizacji, od jak najlepszej strony.
Odpowiedz
#5
(27-01-2017, 17:39 PM)_Damian_ napisał(a): Wszystko jest kwestią perspektywy. Uświadomienia. Jak dasz dziecku drewniany klocek do zabawy, to będzie szczęśliwe bawiąc się nim, póki nie zobaczy czegoś ciekawszego. 

To tak jak z jazdą samochodem.
Powiesz, że Polonez Ci wystarczy, dopóki nie spróbujesz czegoś innego, jak np: BMW. Oczko

(27-01-2017, 17:39 PM)_Damian_ napisał(a): I tak samo dzieje się z ludźmi. Im więcej widzimy, tym więcej chcemy (generalizując) - bo czemu mielibyśmy nie chcieć? Odcięte od cywilizacji plemiona nie mają "pokus", więc wiodą życie, jakie im dano.

No właśnie, generalizując. Ale pamiętaj, że niektóre społeczności żyją świadomie z dala od technologii, tak jak np: Amisze. Oni technologicznie zatrzymali się w XVIII wieku.

(27-01-2017, 18:29 PM)klaudia500 napisał(a): W Afryce dzieje sie tak że zafascynowani kulturą europejską, chcą mieć wszystko to co my.

Akurat z Afryki jadą do Europy po pieniądze, czyli po zasiłek rozdawany za nic przez Naszych zachodnich "braci". A przykład z puszką coca-coli, to efekt korporacjonizmu.
Państwa afrykańskie miałyby szansę na rozwój, gdyby nie dalsze ich dojenie z surowców naturalnych, pomimo, że czasy kolonialne się skończyły.

(27-01-2017, 21:01 PM)_Magnolia_ napisał(a): tylko co się stanie gdy ktoś ze swojej kultury, siedzący w "swojej bańce", w "swoim świecie", zderzy się z inną kulturą? Jak się wtedy czuje? Ucieknie znów do swojego świata, czy postara się zrozumieć ten, w którym jest?

To zależy z której kultury się wywodzi. Albo zaakceptuje i nie będzie na to zwracał uwagi, albo wróci do siebie, albo zacznie wojować.
Odpowiedz
#6
(28-01-2017, 19:24 PM)Hewret napisał(a): To tak jak z jazdą samochodem.
Powiesz, że Polonez Ci wystarczy, dopóki nie spróbujesz czegoś innego, jak np: BMW. Oczko

Czyli... podałeś kolejny przykład, potwierdzający moje słowa. Teraz moja kolej? Szczęśliwy

(28-01-2017, 19:24 PM)Hewret napisał(a): No właśnie, generalizując. Ale pamiętaj, że niektóre społeczności żyją świadomie z dala od technologii, tak jak np: Amisze. Oni technologicznie zatrzymali się w XVIII wieku. 

To najgorszy z możliwych przykładów... Jak to w ogóle ma się do pierwszego postu? Oczko  Amiszów nie da się porównać do plemion nie znających naszego świata. Wręcz przeciwnie, oni znają i funkcjonują w tym świecie. Nie są w pełni samowystarczalni - żyją na uboczu, ale odwiedzają miasta. 
Izolują się świadomie? Kpina. Świadomi są tam tylko starsi, młodzi nie mają pojęcia o niczym, póki nie zaczną myśleć - czego szczerze współczuję. Z jednej strony mają okazję widzieć to, czego mieć nie mogą. Z drugiej od najmłodszych lat ich mózgi prane są za sprawą religijnej paplaniny, spod presji której ciężko się wydostać. 

(28-01-2017, 19:24 PM)Hewret napisał(a): Akurat z Afryki jadą do Europy po pieniądze, czyli po zasiłek rozdawany za nic przez Naszych zachodnich "braci". 

Bardzo ograniczone spojrzenie... Nie chcesz chyba powiedzieć, że ludność z Europy Wschodniej wyjeżdżała na zachód w ramach promocji własnej kultury? Migracje ekonomiczne nie są niczym nowym, a afrykańskie pochodzenie nijak ma się do tego. Nie chcę się wdawać w dyskusję na temat kryzysu emigracyjnego, ale - tak na marginesie - akurat ludność z Afryki stanowi tu dość niewielki procent. Już pomijam fakt, że wiele krajów Europy Zachodniej ma wobec Afryki swego rodzaju "dług", biorąc pod uwagę wcale nie tak dawno zakończoną epokę kolonializmu.
Odpowiedz
#7
Jedno słowo - medycyna, na wypadek gdybyście się zastanawiali (albo mieli "głębsze filozoficzne rozważania") czy to tak powinien żyć człowiek i czy żyje im się aż tak cudownie. Możecie sobie jeździć i próbować żyć 'poza cywilizacją' tylko pamiętajcie, że w razie gdybyście coś złapali to możecie co najwyżej, za przeproszeniem, srać pod siebie i wyć z bólu bo pomoc choćby w złagodzeniu bólu bez opieki lekarskiej nie nadejdzie.
 Ale co ja się będę produkował, lepiej zostawić takie tematy bardziej światłym i otwartym umysłom i z tego co czytam to mamy tu samych ekspertów wybitnie zapoznanych z tematem i wszystkimi możliwymi sytuacjami zachodzącymi w takich społecznościach.
Odpowiedz
#8
(29-01-2017, 05:06 AM)Wombat napisał(a): Jedno słowo - medycyna, na wypadek gdybyście się zastanawiali (albo mieli "głębsze filozoficzne rozważania") czy to tak powinien żyć człowiek i czy żyje im się aż tak cudownie.

Oni nie są zupełnie pozbawieni medycyny, bo mają swoje sposoby leczenia (jest tzw. ziołolecznictwo), choć oczywiście na dosłownie wszystkie choroby nie mają, ale nie żeby byli zupełnie pozbawieni jakiejś pomocy.

(29-01-2017, 05:06 AM)Wombat napisał(a): Możecie sobie jeździć i próbować żyć 'poza cywilizacją' tylko pamiętajcie, że w razie gdybyście coś złapali to możecie co najwyżej, za przeproszeniem, srać pod siebie i wyć z bólu bo pomoc choćby w złagodzeniu bólu bez opieki lekarskiej nie nadejdzie.

Jak się nie ma podstawowej wiedzy survivalowej, a lezie się do "dziczy", do tego jak wyjechało się do innego kraju, gdzie są inne choroby, a przedtem nie zaszczepiło się, to ma się problemy po uszy.
Odpowiedz
#9
Xyz
Odpowiedz
#10
Niby Wombat, a agresywny niczym Diabeł Tasmański...

(29-01-2017, 05:06 AM)Wombat napisał(a): Jedno słowo - medycyna, na wypadek gdybyście się zastanawiali (albo mieli "głębsze filozoficzne rozważania") czy to tak powinien żyć człowiek i czy żyje im się aż tak cudownie. 

Co znaczy stwierdzenie: "tak powinien żyć człowiek"? Masz jakąś sprawdzoną receptę albo definicję? "Dzikusy to nie ludzie", coś w ten deseń? Czy może  Twoim zdaniem takie odcięte od świata społeczności po prostu... nie istnieją? Że niby lewacka propaganda szczęścia czy co? Jeśli te plemiona są od zawsze odizolowane, to jakoś musiały w danych warunkach przetrwać. 

(29-01-2017, 05:06 AM)Wombat napisał(a): Możecie sobie jeździć i próbować żyć 'poza cywilizacją' tylko pamiętajcie, że w razie gdybyście coś złapali to możecie co najwyżej, za przeproszeniem, srać pod siebie i wyć z bólu bo pomoc choćby w złagodzeniu bólu bez opieki lekarskiej nie nadejdzie.

Nie zauważyłem, by ktokolwiek mówił o ucieczce do takiego plemienia. Rozmawialiśmy raczej o tym, jaki hipotetyczny wpływ na nich ma spotkanie z "cywilizacją". 
Co do sprawy "medycyny", Magnolia i Logan powiedzieli wszystko w temacie, ale opowiedz nam - ekspercie - jak to naprawdę wygląda Uśmiech

(29-01-2017, 05:06 AM)Wombat napisał(a): Ale co ja się będę produkował, lepiej zostawić takie tematy bardziej światłym i otwartym umysłom i z tego co czytam to mamy tu samych ekspertów wybitnie zapoznanych z tematem i wszystkimi możliwymi sytuacjami zachodzącymi w takich społecznościach.

Ale co ja się będę produkował, lepiej zostawić takie tematy Medykowi Level 999.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości