Czy brak miłości to największy problem społeczny naszych czasów?
#1
Przeglądam sobie kilka forów dyskusyjnych o różnej tematyce - ogólne, psychologiczne i o nieśmiałości, na wszystkich najwięcej dyskusji poświęconych jest brakowi szczęścia w miłości, nieumiejętności nawiązywania relacji damsko-męskich itd. I tu moja seryjka pytań Oczko

1. Jak myślicie, czy to rzeczywiście tak duży problem społeczny?
2. Jeśli uważacie, że to spory problem (czy w ogóle - problem), to jak myślicie, dlaczego tak się dzieje?
3. Czy ludziom z problemami w tej sferze można efektywnie pomóc?
4. Jak waszym zdaniem powinna wyglądać taka pomoc, na czym powinna się opierać?
Odpowiedz
#2
1. Nie
2. Bo wszyscy naoglądali się hollywoodzkich produkcji z happy ebdem
3. Tak
4. Pokazać im, jak życie naszych przodków wyglądało naprawdę. Za pług i w pole orać
Odpowiedz
#3
Ogólnie rzecz biorąc ludzie mają małą wiedzę, im mniejsza im mniej potrafią sprostać własnym problemom.

Wydaje mi się, że najgorzej mają ci, którzy w wyniku porażek izolują się od społeczeństwa przez co tracą kompetencje społeczne, czyli życia wśród ludzi, w tym współpracy z innymi, umiejętności interpersonalne, co pogłębia ich niepewność siebie, frustrację, bo brak im wsparcia by zostali na "właściwych torach", a też zrozumienia, że nikt nie rodzi się wszechwiedzący i że człowiek uczy się na błędach (ale też trzeba umieć wyciągnąć właściwe wnioski, a nie albo niczego się nie nauczyć albo wpadać w jakieś skrajności). Im bardziej uciekają od życia do swojego świata, im bardziej boją się realnego życia, że nie dadzą z czymś w ogóle rady, bo unikając problemów tylko strach się pogłębia. Jak to się mówi "strach ma wielkie oczy". Internet jest dla nich idealnym miejscem, wystarczy, że coś im nie będzie pasować albo blokują albo usuwają konto albo tworzą nowe gdzie indziej, idą po prostu na wygodę i łatwiznę, dlatego też dużo takich się znajduje.

A tak w ogóle jak wyglądają relacje niewchodzące w sferę sentymentalną? Jeżeli tam brakuje umiejętność nawiązywania kontaktu z innymi, żeby nie były powierzchowne, to nic dziwnego, że są problemy w sferze sentymentalnej. Jeżeli brak dialogu ze znajomymi na różne tematy, brak umiejętności wymienienia spostrzeżeń i brak umiejętności słuchania innych, to skąd nagle ma być z kimś, kto się podoba? A nawet jeżeli będzie ten dialog, czy ta para będzie umiała się zachować, czy od razu będą kłótnie, tylko dlatego, że np. druga osoba ma inne zdanie?

Oprócz tego, żeby była relacja międzyludzka, czy to znajomość czy miłość, trzeba też od siebie coś dać, wyjść z inicjatywą, a nie tylko brać i czekać kiedy ktoś wyciągnie rękę.

Każdy może samemu sobie pomóc, jeżeli zacznie właściwie obserwować, analizować i wyciągnąć wnioski. Jeżeli trzyma się tego, że "niczego nie umiem", to w takim razie niech sięgnie po jakieś poradniki psychologiczne, od groma ich jest w bibliotekach i w księgarniach, wystarczy chęci się tym zainteresować by wziąć wreszcie życie w swoje ręce i z cierpliwością ruszyć do przodu, krok po kroku, a jak znowu taka opcja nie pasuje to tylko oznacza, że wygodnie mu tak siedzieć i mendzić.

Mnie najbardziej zastanawia co z tymi, którzy mają kompleksy i kompleksiki, niepewność siebie, niska samoocena, bo jak ma się tworzyć zdrowa relacja gdy wewnętrznie ma się z sobą problemy?
Odpowiedz
#4
To samotni to są Ci bardziej psychiczni czy bardziej wygodni? xD
Odpowiedz
#5
1. Tak, uważam, że brak miłości jest największym problemem.

2. Miłość jest szczęściem i sensem życia. Moim zdaniem to ona daje nam tę wewnętrzną siłę, która pomaga przezwyciężyć przeciwności losu. Człowiek nie wiadomo jak bardzo by się zapierał i uważał, że miłości nie potrzebuje - kłamie. Potrzebujemy miłości rodziny, ludzi wokół nas i towarzysza naszego życia..
Niektórzy ludzie nie potrafią przyznać tego sami przed sobą, bo ktoś ich skrzywdził i uciekają od ludzi by znów ich ktoś nie skrzywdził; inni nie są skłonni do dawania nic od siebie w relacji; a jeszcze inni.. mogą mieć zablokowane uczucia.

3. 4. Pomóc na pewno można, ale każdy problem , który występuje w czyjejś psychice czy duszy - musi rozwiązać osoba, którą to dotknęło. My możemy z nią porozmawiać i przedstawić jej swoje spostrzeżenia, zadać pewne pytania,które powinny naprowadzić tą osobę tak by zauważyła,że problem istnieje, zaprowadzić do psychologa, nie zostawiać tej osoby samej, ale.. taka osoba powinna być szczera sama ze sobą, podjąć decyzję, że albo chce coś zmienić, albo jest jej dobrze tak jak jest. Jeśli już postanowi coś zmienić to pierwszym etapem jest odrzucenie dotychczasowych negatywnych myśli i przekonań. Potem jest niełatwy czas zrozumienia samego siebie, swoich uczuć, pragnień, celów; uczenie się trwałych pozytywnych zmian w naszym życiu i odbiorze samego siebie.
Odpowiedz
#6
Być może jest to problem ogólnie z relacjami międzyludzkimi.
Spowodowane po części dużym dostępem do netu i tv.
Z jednej strony media ułatwiają kontakt, z drugiej sprawiają, że ma on inną jakość niż ten oko w oko.
Ponadto kształtuje się obraz miłości nieco inny niż kilkanaście lat temu.
Najefektywniejsze byłoby kształtować relacje już w dzieciństwie, gdzie większość maluszków siedzi z nosem w kompie lub telefonie. Gdyby udało się ograniczyć zabawy wirtualne na rzecz realnych, następne pokolenie miałoby łatwiej.
Odpowiedz
#7
1.myślę, że jest to problem ale nie jestem pewna czy znacząco większy niż dawniej tylko, że teraz ludzie mają gdzie o tym pisać, jak ktoś nie ma problemu to raczej nie zakłada wątku z tematem: "jestem bardzo szczęśliwa/y z moim chłopakiem/dziewczyną"- stąd może wrażenie, ze większość ma problemy, ci którzy nie mają nie piszą Uśmiech w dawnych czasach też były problemy, przeżywano nieszczęśliwa miłość, np. taki Werter albo Mickiewicz
2.ale jeśli miałyby być to większy problem dla XXI wieku to stawiam na to, że wynika z tego, że ludzie już aż tak nie potrzebują siebie nawzajem więc nie szukają kontaktu między sobą, gdyż internet wiele rzeczy zastąpił, jak np rozmowę, pewnie dawniej poszłabym porozmawiać do jakichś znajomych gdybym miała a tak to mogę z wami pisać wirtualnie
3. tego nie wiem, zależy z czego wynika problem,
4. nie wiem może na rozwijaniu świadomości jak się buduje realcje
Odpowiedz
#8
U mnie w domu nie okazywało się ani nie mówiło o uczuciach. Była strefa tabu. Nigdy nie słyszałam nic miłego. Pochodzącego na duchu. Wspierającego. A jestem z tych emocjonalnych. Może to powoduje, ze jesteśmy tacy jacy jesteśmy. Brak wzorców. Brak takiego doświadczenia.

Wszyscy chcemy kochać i być kochanymi. Możemy mówić co innego. Ale prawda pozostanie ta sama. Chcemy by ktoś się o nas troszczył i byśmy mu mieli kogoś, o kogo moglibyśmy się troszczyć. To takie normalne. Naturalne. Aż przerażające, jak bardzo rano Kiedy tego nie mamy. Nie znamy. Boimy się odrzucenia ale bez ryzyka nic nie ma.

Moz na, ale wymaga to sporo pracy. Pomocy. Zaparcia.
Odpowiedz
#9
Brak pieniędzy to największy problem naszych czasów.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Co robimy gdy obiekt naszych westchnień kogoś ma. Tygrysek 59 112,296 05-10-2015, 21:22 PM
Ostatni post: Paola

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości