Czy mogę to naprawić? I problemy ze sobą
#1
No więc tak... jak chodziłem do liceum, to chłopaki do mnie się odzywali, ale ja sam nawet rzadko kiedy się z nimi witałem, bo bałem się podejść.
Nawet taka dziewczyna z klasy do mnie podbijała, a ja nie umiałem z nią rozmawiać i nic z tego nie wyszło.
Zamiast rozmawiać z ludźmi, wolałem żyć we własnym świecie. Siedziałem na telefonie i przeglądałem internet, rzadko się do kogoś odzywając.
Nie umawiałem się z nikim na żadne spotkania, wolałem przebywać sam.
Teraz widzę, że zrobiłem źle, że spier***iłem szansę na posiadanie życia towarzyskiego Smutny


Teraz tego żałuję. Z zazdrością i ogromnym żalem patrzę na innych, jak ciągle ktoś do nich dzwoni, pisze. Zazdroszczę, że mają życie towarzyskie, że ktoś się do nich odzywa. 
Mój telefon milczy, nie pisze w ogóle nikt, oprócz rodziny. Jak ktoś do mnie napisze, to gdy czegoś potrzebuje.
Zazdrość wywołują we mnie zdjęcia ludzi na facebooku ze spotkań towarzyskich.
A zakochanych par to już w ogóle nienawidzę. Kiedy widzę chłopaka z dziewczyną w samochodzie albo idących za rękę po ulicy, odczuwam zazdrość, zdołowanie, smutek. A jak się całują albo przytulają, to już w ogóle koszmar.

Codziennie, zwłaszcza rano gdy wstaję na studia, jestem bardzo smutny i martwię się o to, że nie mam dziewczyny, ani towarzystwa. Najgorzej jest w niedzielę. Prawie codziennie mam myśli ,,nikt mnie nie zechce", ,,kto by tam chciał się ze mną spotykać". To mnie powoli zaczyna wykańczać Smutny

Poza tym mam szereg problemów ze sobą:
1. Boję się wchodzić do obcego budynku, podchodzić do obcych ludzi. Jest to dla mnie wyzwanie. Stresuje mnie nawet kupno biletu na autobus. Nawet boję się iść na swój wydział i odzywać się do swojej grupy (same dziewczyny), ponieważ obawiam się, że nie chcą ze mną rozmawiać i jak się odezwę, odpowiedzą ,,spadaj, nie wtrącaj się". To nieprawda, bo już dwa razy słyszałem od koleżanki, że mało mówię i jestem wycofany. Ogólnie boję się odzywać do ludzi, bo obawiam się ich reakcji.
2. Idąc ulicą mam wrażenie, że każdy się na mnie patrzy i ocenia to, jak jestem ubrany, i jak się zachowuję.
3. Nie mam zajęcia i strasznie mi się nudzi. Towarzyszy temu lęk.
4. Wszelka, nawet drobna krytyka, obelga lub porażka sprawia, że czuję się jak zbity pies.
5. Czuję się jak jakiś odmieniec. Dlaczego? Bo : nie interesuję się filmami, nie noszę takich samych fryzur i ubrań, co ,,wszyscy" i w ogóle jestem z innej planety.
6. Czuję się gorszy od tych, których stać na rozrywki, dalekie podróże. Ja nie mam za dużo pieniędzy.
7. Nie umiem się wyluzować, wciąż mam jakieś wewnętrzne napięcie.
8. Wahania nastroju - radość przemienia się w smutek, potem znowu jest ok i potem znowu źle.
9. Nie rozumiem, gdy ktoś mi coś tłumaczy słowami - efekty są takie, że wykonuję czynność źle albo strzelam gafy. 


Czy mogę się pozbyć tych problemów? I czy mam jeszcze szansę na jakiekolwiek życie towarzyskie? Smutny
#2
(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): Teraz widzę, że zrobiłem źle, że spier***iłem szansę na posiadanie życia towarzyskiego Smutny

Nie prawda. Dużo ludzi wyjeżdża czy to z powodu pracy i studiów i jakoś towarzystwa znajdują.

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): Z zazdrością i ogromnym żalem patrzę na innych, jak ciągle ktoś do nich dzwoni, pisze. Zazdroszczę, że mają życie towarzyskie, że ktoś się do nich odzywa.

Może mają, ale na ile im ufają?

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): A zakochanych par to już w ogóle nienawidzę. Kiedy widzę chłopaka z dziewczyną w samochodzie albo idących za rękę po ulicy, odczuwam zazdrość, zdołowanie, smutek. A jak się całują albo przytulają, to już w ogóle koszmar.

Zwróciłeś uwagę, że siedzą razem w samochodzie, że trzymają się za rękę, że się całują i przytulają, ale nie wspomniałeś że boli Cię widząc ich radość, że są razem. Ludzie zakochani cieszą się, że są razem, widać to po ich wyrazie twarzy i jak się zachowują. Osobiście nie widzę, żeby było tyle par cieszących się, śmiejących się, tylko jedno idzie obok drugiego, trzymają się za rękę na zasadzie "bo tak trzeba". Nie widzę też by byli strasznie zajęci rozmową.

Jest taka tendencja, można by nazwać zjawisko kulturowe, że "trzeba mieć kogoś". U mnie w rodzinie są tacy, którzy od 16. roku życia ciągle pytają mi się czy mam chłopaka, im dalej z latami im bardziej są zniesmacznieni tym, że nie mam, ale co oni mają do tego? Przecież nie są wyrocznią. Do związku trzeba dojrzeć i trzeba też znalezć odpowiednią osobę, ale niestety mało kto to rozumie, bo liczy się utrzymanie twarzy, że się kogoś ma. Nie będą plotki, dziwne spojrzenia i inne podobne, nie ważne, że mogą nic do siebie czuć, ważne, żeby twarz była, jakby to inni żyli z ta drugą osobą, a nie on sam. Siedzenie ze sobą na siłę i myśleć "jakoś to będzie" powoduje, że prędzej czy pózniej zaczną się kłótnie, bo taki związek na siłę, dusi człowieka i swoje zniechęcenie wyraża na różne sposoby, m.in. właśnie kłótnią. Oprócz tego, są coraz bardziej sfrustrowani, bo boją się rozjeść, boją się samotności.

Czyli żyją by się pokazać, ale cierpią i męczą się wewnętrznie. Ile razy zdarzyło mi się, że chłopak się do mnie odezwał, a okazało się, że ma dziewczynę, tylko nie chciał tego powiedzieć, a zadawał wszystkie pytania by mnie poznać. Gdzie sens, gdzie logika? Ludzie sami siebie krzywdzą.

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): Codziennie, zwłaszcza rano gdy wstaję na studia, jestem bardzo smutny i martwię się o to, że nie mam dziewczyny, ani towarzystwa. Najgorzej jest w niedzielę. Prawie codziennie mam myśli ,,nikt mnie nie zechce", ,,kto by tam chciał się ze mną spotykać". To mnie powoli zaczyna wykańczać Smutny

Też miewam takie myśli, ale wierzę, że wszystko przyjdzie w swoim czasie, ale też nie można się zamykać przed ludzmi, bo jak się zamykasz, to znaczy, w oczach innych, że Ci nie zależy i nie jesteś po prostu zainteresowany.

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): 1. Boję się wchodzić do obcego budynku, podchodzić do obcych ludzi. Jest to dla mnie wyzwanie. Stresuje mnie nawet kupno biletu na autobus. Nawet boję się iść na swój wydział i odzywać się do swojej grupy (same dziewczyny), ponieważ obawiam się, że nie chcą ze mną rozmawiać i jak się odezwę, odpowiedzą ,,spadaj, nie wtrącaj się". To nieprawda, bo już dwa razy słyszałem od koleżanki, że mało mówię i jestem wycofany. Ogólnie boję się odzywać do ludzi, bo obawiam się ich reakcji.
2. Idąc ulicą mam wrażenie, że każdy się na mnie patrzy i ocenia to, jak jestem ubrany, i jak się zachowuję.
3. Nie mam zajęcia i strasznie mi się nudzi. Towarzyszy temu lęk.

Też mam pewne swoje "bariery", ale jak to się mówi "praktyka czyni mistrza" i już pewne historie mi znikły. Brakuje Ci pewności siebie i jeżeli będziesz się ciągle wycofywał, to nigdy nie dowiesz się jakie masz możliwości, a co za tym idzie, nadal będzie Ci brakowało tej pewności siebie.

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): 5. Czuję się jak jakiś odmieniec. Dlaczego? Bo : nie interesuję się filmami, nie noszę takich samych fryzur i ubrań, co ,,wszyscy" i w ogóle jestem z innej planety.

Czyli jesteś normalny. Zauważ jaka jest ta moda, toż to promuje niechlujstwo.

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): 6. Czuję się gorszy od tych, których stać na rozrywki, dalekie podróże. Ja nie mam za dużo pieniędzy.

Ich czy może rodzicom stać by dali swoim dzieciom kasę? W tym wieku trudno, żeby ktoś zarobił kasę aby mógł gdzieś daleko wyjechać, przecież każdy wyjazd kosztuje (samolot, hotel, wyżywienie, zwiedzania itd.). Zauważ ilu przyjechało z zewnątrz by studiować. To są wszystko koszty: koszt utrzymania siebie, za wynajem pokoju/mieszkania itd. skąd by mieli kasę by mogli gdzieś daleko wyjechać? Rachunki się nie zgadzają.

(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): 9. Nie rozumiem, gdy ktoś mi coś tłumaczy słowami - efekty są takie, że wykonuję czynność źle albo strzelam gafy.

Będąc dwujęzyczna muszę być bardzo cierpliwa, bo zdarzają mi się takie rzeczy regularnie. Np. któregoś dnia miałam wyrzucić śmiecie, ale mogę przysiąc, że usłyszałam słowo "buty". Przy drzwiach leżała siatka z butami, wzięłam wyrzuciłam.

Mało tego, miewam takie dni, że łatwiej mi wysłowić się w jednym albo drugim języku albo nawet raz mówię w jednym, raz w drugim, nawet spolszczając pewne wyrazy i na odwrót, a przecież muszę się dostosować do panującego języka w otoczeniu. Tym bardziej się tym martwię, bo nie chcę bym usłyszała pytania z rodzaju "jak to możliwe?", "to skąd jesteś?" itd. bo ludzie mają takie coś, że szybko stawiają przed sobą mur, bo ktoś jest "inny", nic innego się nie liczy, liczy się by już kogoś stawić za barierą. Im głupszy i zacofany, tym bardziej to się dzieje, jakby nie mógł żyć w jedności tylko robiąc z każdego "obcego". Co dalej się dzieje? Nie rozmawia, unika mnie, robi miny ważniaka i mądrego, bo nie wiadomo co we łbie sobie ubzdurał.
#3
Szacunek...
#4
(12-06-2017, 12:25 PM)_Magnolia_ napisał(a): Czyli jesteś normalny. Zauważ jaka jest ta moda, toż to promuje niechlujstwo.
To jest wystylizowane niby-niechlujstwo Szczerbol
#5
(12-06-2017, 01:28 AM)Bosiejem napisał(a): Czy mogę się pozbyć tych problemów? I czy mam jeszcze szansę na jakiekolwiek życie towarzyskie?

Moim zdaniem to nie są problemy, tylko sam sobie to wmawiasz. Pomyśl o ludziach, którzy naprawdę mają przesrane w życiu, bo sorry ale "Nie mam zajęcia i strasznie mi się nudzi. Towarzyszy temu lęk." to szukanie problemów na siłę.

Znajdź sobie jakieś zajęcie, które sprawia Ci przyjemność żeby się nie nudzić - gry, książki, sport, itd. Ewentualnie mogę też polecić pracę żeby nie myśleć za dużo o pierdołach.

Co do życia towarzyskiego to samo przyjdzie. Jedni zaczynają wcześniej, inni później.
#6
(12-06-2017, 12:25 PM)_Magnolia_ napisał(a): Nie rozmawia, unika mnie, robi miny ważniaka i mądrego, bo nie wiadomo co we łbie sobie ubzdurał.

Ja to mam wrażenie, że wszędzie widzisz ważniaków, osoby przemądrzałe i za każdym razem dajesz to znać.

Może wrzuć sobie na luz? Oczko
#7
(13-06-2017, 22:37 PM)Hewret napisał(a): Ja to mam wrażenie, że wszędzie widzisz ważniaków, osoby przemądrzałe i za każdym razem dajesz to znać.

Może wrzuć sobie na luz? Oczko

No Ty to mnie znasz i możesz się na mój temat wypowiadać, prawda?

Szkoda gadać.
#8
A jak na mój temat się wypowiadasz i obrabiasz mi tyłek, kiedy jestem nieobecny, to jest spoko?

Okej.
#9
Dziewczęta i chłopcy, spokój! Duży uśmiech Oboje macie niewyparzone pyszczki.
Dajcie sobie łapeczki na zgodę, co?
#10
@Hewret co Ty pleciesz? Pijany jesteś czy co? Czy może kłamstwem chcesz mnie zmieszać z błotem jak to robią prości ludzie, którzy nie wiedzą już jak kogoś zgnoić, kto im nie pasuje albo jest niewygodny?

@Des komu? Temu prostakowi? Żebym jeszcze ręce sobie nim ubrudziła? Od takich stoję z daleka i patrzę z niesmakiem.

A tak w ogóle są świadkowie, stali bywalcy, którzy mogą potwierdzić, że to, co on pisze jest kłamstwem. Jakby chcieli się wypowiedzieć, zamiast tylko patrzeć co będzie dalej, byłoby mi miło.


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  [Problem] Nie mogę się zdecydować Hewret 9 1,586 12-07-2017, 19:21 PM
Ostatni post: Hewret

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości