Czy to ma sens?
#1
Hej. Chodzę do gimnazjum - 2 klasa. Nie mam ciekawej sytuacji, chociaż jest o tym inny mój wątek. Wspomniałem tu o PRZEPIĘKNEJ dziewczynie w której się zakochałem (chciałbym otwarcie jej to powiedzieć). Problem jest w tym, że nie wiem czy chciałaby mężczyznę który co prawda zrozumie ją, pocieszy, ale z którym miałą niemiłe wydarzenia. 

W 2012 (chyba) r. jako jedyny z klasy chciałem sprawdzić oceny z kartóki z matmy. Nie pamiętam oceny, ale pani ostatecznie dała i klasa mnie zlinczowała (później na plastyce kolega, [nie zauważyłem tego] rozprowadził mi klej na tył szyi, przez co mnie okrutnie piekła).

Wcześniej odważnie wyznawałem to że nie zamierzam mieć... nikogo (oprócz psa i ewentualnie opiekuna na starsze lata).

W 2013 r. (na koniec stycznia) ktoś mi ukrył plecak pod półką (nie mogłem go znaleźć przez ponad 0,5 godziny, że aż dyrektora musiałem wzywać). Jej koleżanki z paniki powiedziały mi, że to ona. I ją oskarżyłem. Prezprosiliśmy się, ale to było zbyt mocne wydarzenie, przez które mam teraz wyrzuty sumienia.

W 6 klasie (wtedy już innej, bo mój ojciec nie zgodził się na obóz sportowy, który był obowiązkowy, mogłem przez to nie przejść do następnej klasy) aby przestać być wyśmiewanym pomyślałem, że wystartuję na przewodniczącego szkoły (bo chyba nie będą linczować ,,idealnego'' lidera). Niestety, ona też wtedy startowała. Bardziej wolałem jak już program innej dziewczyny z jej klasy (co nie oznacza, że miała słaby). Przegrałem - 3 miejsce, 12 głosów. A z racji tego iż w tamtej klasie słabo poradziłem sobie w roli skarbnika (m.in. kupiłem kwiaty na Dzień Nauczyciela a nie miałem tego robić) poprosiłem ją aby mnie nie dawała do tej roli. I przeżywałem to potem w kiblu (dobrze, że nie zauważyła).

Później się do niej prawie w ogóle nie odzywałem do niej. Ale pod koniec, poczułem, że się zakochałem w niej (ale dalej trwałem w tym wczesniejszym przekonaniu).

Jak chcę wyznać uczucie to powinienem to robić na osobności. W 1 klasie gimby nie było takiej okazji (ale poprawiliśmy relacje). Ale żyłem jakoś (miałem z nia kontakt tylko na angielskim i niemieckim, ja trafiłem do klasy z idiotami a ona [w większości to jednak byli jej koledzy i koleżanki z tamtej klasy] wg mnie do klasy w której idiotami jest połowa chłopców (tak teraz mówię bo ich lider [wg mnie jest często po narkotykach i jest jednym z najwyższych, najsilniejszych i najcięższych chłopców w szkole] jak i niektórzy mnie odrzucili). Pod koniec myślałem aby tam przejść (wychowawczyni mnie powstrzymała). Nawet ,,czekałem'' na nią na początku roku (co mi po jakimś czasie wypomniała) pod szafkami, ale nagle dojeżdżający z mojej klasy i nico z tego wychodziło (nie zawsze). Ale jak przeczytacie mój pierwszy wątek (BARDZO DŁUGI) to będziecie znać jakoś moją historię . Kontakt też był na kółku z angielskiego gdy przygotowywali się chętni ze szkoły do wiedzy o Ameryce (to dało mi 6 na koniec), lecz nie miałem odwagi.

Na wakacjach próbowałem ją zaprosić na moją imprezę urodzinową (która się nie odbyła), gdzie byłaby specjalnym gościem. Odpowiedziała mi, że wtedy jedzie do Włoch (na wakacjach jedzie wtedy tam). Ale pod koniec lipca jak wracałem z kościołą to zobaczyłem z tyłu, że trzyma za rękę jakiegoś chłopaka (zaraz mi powiecie, że skoro to robiła to jest już zajęta, ale raczej tak nie zawsze jest). No, ale się nie załamałem tylko dalej pracowałem w ćwiczeniach. 2 klasa to już mniejsza aktywność. I 2 półrocze to się przeniosła do klasy moich ziomków. Dalej to przeczytacie w moim wątku. 

Dodam... fejsa nie mam (muszę mieć moją matkę w znajomych [nie wiem czy zauważyłaby mojego fejsa gdy ją zablokuję] , a moje siostry mogą zauważyć co ,,lajkuję'' i mogą jej to powiedzieć a chciałbym wrzucać czasem odważne posty) i nie zobaczyłbym czy jest wolna.

Co tu robić?
Odpowiedz
#2
Eee....

Nie, to nie ma sensu.
Nie w tym wieku.

A stwierdzam tak po przeczytaniu pierwszego zdania.
Odpowiedz
#3
(28-02-2017, 23:47 PM)Hewret napisał(a): Eee....

Nie, to nie ma sensu.
Nie w tym wieku.

A stwierdzam tak po przeczytaniu pierwszego zdania.

Miłość może zacząć się już w szkole. Oczywiscie najlepiej w jakby w szkole ponadgimnazjalnej lub po niej.
Odpowiedz
#4
Nie wiem co masz na myśli o poważniejszych postach, ale nie rozumiem jednego: mówisz, że zakochałeś się w niej, ale po tym, co piszesz, to przecież Wy się nie znacie.

Słuchaj, według mnie, zamiast komplikować sobie życie jakimiś zauroczeniami, skup się by skończyć tą szkołę.
Odpowiedz
#5
(01-03-2017, 00:51 AM)h-h123 napisał(a): Miłość może zacząć się już w szkole. Oczywiscie najlepiej w jakby w szkole ponadgimnazjalnej lub po niej.

Może, ale taka miłość szybko się kończy po zakończeniu szkoły średniej.
Po prostu związki stworzone na studiach i po nich są o wiele trwalsze od szkolnej miłości.
Odpowiedz
#6
Hewret nie wierzysz w miłość od piaskownicy? Duży uśmiech W sumie ja też nie powinienem jeśli miałbym sugerować się własnymi doświadczeniami, ale jakoś tego nie dyskredytuję Duży uśmiech W prawdzie nie znam osobiście żadnej takiej pary, ale jestem przekonany, że są takie. Very romantic Wywracanie oczami
Odpowiedz
#7
W takim przypadku trzeba mieć szczęście...
Niektórzy po X latach zakładają rodziny z osobą poznaną w dzieciństwie, ale przez ten czas nie utrzymywali kontaktu.
Zdarza się...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości