Dajecie siebie innym?
#1
Co ostatnio zrobiliście dla innych? Uważacie że dzielenie się daje radość, szczęście, satysfakcję, poczucie spełnienia, bycia potrzebnym i wartościowym, czy może nawet jak macie pełny talerz nie lubicie dzielić się?
Odpowiedz
#2
Mi sprawia ogromną przyjemność do momentu kiedy zauważę, że dana osoba to wykorzystuje.
Odpowiedz
#3
Też niecierpię czuć się wykorzystywany, ale myślę że jest to też kwestia naszej asertywności. Ludzie są tak skonstruowani, że zawsze (no może nie zawsze) chcą więcej, jak da się palec to chcą rękę. Trzeba umieć odmówić gdy ktoś przesadza, powiedzieć nie, bez poczucia winy. Niektórzy nieświadomie mogą nas wykorzystywać, przyzwyczajeni, że zawsze jesteśmy chętni do pomocy.
Wczoraj na przykład pomogłem koledze z pracy który nie miał z kim zostawić dziecka i musiał przyjść do pracy później, zastąpiłem go w obowiązkach.
Dziś pomogłem kotu, otworzyć puszkę z karmą, bo jeszcze sam nie potrafi.
Odpowiedz
#4
(23-11-2017, 09:15 AM)lukasz89 napisał(a): Niektórzy nieświadomie mogą nas wykorzystywać, przyzwyczajeni, że zawsze jesteśmy chętni do pomocy.

Zwróciłeś tu uwagę na istotny  problem. Najgorzej jest wtedy gdy odmawiam po jakimś czasie takiej pomocy. Wielkie pretensje.  "Ale jak możesz? JAK MOŻESZ?" "Ale z ciebie ...(kolega, h**[ Raz nawet usłyszałem w podzięce Duży uśmiech]) Ale żeś jest" itp.
Jeżeli znowu ja temu komuś pomogłem to jest to rzecz dla niego "normalna". No przecież tak musi być. Jakże śmiałbym nie. Pytam - ty się zgadzasz. Normalna czynność. Nic specjalnego. (Zero jakiejkolwiek wdzięczności)
 Ja  znalazłem się w kilku takich sytuacjach.   

Dodał bym do tego jeszcze, sytuację kiedy ktoś co chwilę prosi mnie o pomoc, ale gdy JA poproszę o pomoc tą osobę, no to albo ona mi tym "robi wielki zaszczyt" ( Co stara się mi wyraźnie pokazać, jak mam być  za to wdzięczny" np. "gdyby nie ja to byś zginął" itp.), albo nie czuje się  "zobowiązana" do takiej pomocy i wykręca się z tego błachostkami. "Zobowiązana" (słowo z przymrużeniem oka, nie nasuwa mi się inne, spróbuj złapać sens) tzn. tak jak bym był dla tego kogoś nikim. Jak by to co było o de mnie dla niego wcześniej, nie istniało. Nie oczekuję podejścia coś za coś, żadnych laurów czy wyrazów wdzięczności, ale chyba wsparcie z mojej strony powinno coś dla kogoś choć trochę znaczyć? Chociaż tyle żeby miał to czasem na uwadze. Staram się być pomocnym bezinteresownie, ale osobiście oczekuję wewnątrz chociaż takiego tyci tyci  wspomnienia i pamięci o tym  że coś dla tego kogoś zrobiłem.  Tylko trochę  świadomości tego, że dałem komuś coś od siebie. 

Czy wymagam zbyt wiele? Czy nie powinienem tak myśleć?  
Jak wyplątać się z takiego błędnego koła nieświadomego wykorzystywania, w sposób jak najłagodniejszy dla obu stron? 
Chętnie posłucham waszego zdania na ten temat Uśmiech
Odpowiedz
#5
(08-05-2018, 18:09 PM)Skrytomyślący napisał(a): Jak wyplątać się z takiego błędnego koła nieświadomego wykorzystywania, w sposób jak najłagodniejszy dla obu stron? 
Wiele zależy od konkretnego przypadku, ale chyba najłagodniejszym sposobem jest udawanie zajętego. Przykładowo na prośbę: "Zostaniesz dłużej po pracy?" odpowiedz: "nie, mam wizytę u lekarza", a jak to nie pomaga to najlepiej pomagać w sposób taki jak tobie @Skrytomyślący pomagają, czyli z wielką łaską. Na początku zawsze najtrudniejsze, ale przy takiej postawie, z czasem, problem wykorzystywania zacznie sam zanikać.
Odpowiedz
#6
Muszę to przetestować we własnym życiu Duży uśmiech
Dzięki za radę Uśmiech
Odpowiedz
#7
U mnie sprawdza się pomaganie w drobnych sprawach. Przy tych wymagających poświęcenia dużo czasu zwyczajnie odmawiam. Uczę w ten sposób ludzi, że jestem pomocny ale nie wyreczający w ich życiu.
Odpowiedz
#8
 Co dzień staram się komuś pomóc. Czuję się wtedy szczęśliwszy. Ale macie rację, nie trzeba dawać się wykorzystywać. Trzeba umieć odpowiednio pomagać. Osobiście robię to przez pomoc i życzliwość w małych sprawach.  
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości