Depresja :'(
#1
Dzisiaj czuję się strasznieNiezdecydowany Zupełnie jakby opuścił mnie mój cały optymizmNiezdecydowany Zawsze co jakiś czas, i jak spotka mnie coś przykrego, ogarnia mnie straszne przygnębienie, potwornie doskwiera samotność i godzinami płaczęNiezdecydowany Mam ochotę tylko wziąć tabletki i pójść spać... Pomocy! Niezdecydowany
Odpowiedz
#2
Te leki przeciwdepresyjne to jedna wielka ściema bo pogłębiają tylko stany depresji. W takich chwilach najlepiej zacząć coś robić przyjemnego na przekór. To boli początkowo ale z czasem pomaga i nie szkodzi tak jak leki psychotropowe. Uzależnianie się od tej chemii jest bezsensowne. Nie martw się, po płaczu zawsze przychodzi radość.
Odpowiedz
#3
A według mnie jeśli doświadcza się takiego stanu to powinniśmy zacząć coś robić (hobby gotowanie sprzątanie itp), bo zajmujemy głowę głupotą. Jak zajmiesz czymś głowę to nie będziesz nawet przez chwilę myśleć o jakiś przykrościach które są już dawno za Tobą.
Odpowiedz
#4
Często miewasz podobne stany, czy tylko czasem się zdarza?
Czasem dobrze poradzić się specjalisty, jeżeli coś zaczyna nas przerastać i tracimy nad tym kontrolę.
Lekarstwa są czasem niezbędne do wyjścia z depresji i to nie jest tak, że one nic nie dają, lecz ich działanie jest widoczne dopiero po jakimś czasie. A czy jest potrzeba zażywania leków to już należy pozostawić lekarzom.

Mnie na kiepskie nastroje i brak sił pomagają małe przyjemności takie jak np. słodycze, obejrzenie dobrego filmu, wyjście gdzieś ze znajomymi itp.
Odpowiedz
#5
Nom. Coś w tym jest. Ja ostatnio jak się czymś przejmuję to szukam śmiesznych rzeczy na necie takich bo bzdurami by mi zaśmieciły umysł i zagłuszyły złe myśli. Nawet jak nie pomoże w 100% to daje ulgę i siły by stawić czoła swym lękom Oczko Trzymaj się i zajmij jak najszybciej myśli czymś pozytywnym.
Odpowiedz
#6
Też miewam takie dni, na szczęści zdarzają się one rzadko. I niby macie racje pisząc że najlepiej czymś się zająć ale w takim dniu ciężko cokolwiek zrobić, bo marzy się tylko o tym by schować się pod kocem i przespać ten stan.
Jedyne do czego mogę się zmusić i co mi pomaga to spacer gdzieś w odludne miejsce. Spacer po lesie czy też na plaże działa cuda, można sobie spokojnie wszystko przemyśleć i zaczerpnąć trochę energii z tej pięknej zieleni Oczko
Odpowiedz
#7
Dusza nie jest czymś statycznym, lecz "żywą istotą".

Wiemy, że chociażby dla Starego Testamentu dusza jest "tchnieniem życia", siłą witalną.

Mówi się, że duszy nie ma, albo że jest wytworem materialnym i mieści się w mózgu.

Tym pierwszym odpowiedziałbym, że to dziwne, bo jakoś stwierdzają w sobie coś więcej, niż bycie ciałem.
Tym drugim powiedziałbym, że badania mózgu nie dowodzą czym dusza jest - jej istoty, toteż nie mają dowodu na obecność duszy w mózgu.

Dusza ludzka, niby niematerialna, niewidoczna, a jednak daje o sobie wyraźnie znać na przykład, gdy mówimy o miłości i doprowadza do egzaltacji, ale innym razem wprowadza nas w kryzysy, które maja albo nami wstrząsnąć, albo wskazać na odcięcie od korzeni ...

I właśnie chciałbym zagaić o "odcięcie od korzeni"... Objawem tego problemu jest właśnie choroba - depresja.

Depresja jest krzykiem duszy, wołaniem o pomoc - sprzeciwem wobec nieukorzenienia duszy, bądź jej wykorzenienia.

Zasadniczy problem z leczeniem depresji więc polega na swoistym konformistycznym podejściu do leczenia, kiedy to wydaje się najlepszym sposobem farmakologia, bądź psychoterapeuta.

Tymczasem trzeba na wstępie posłuchać głosu swej duszy, ponieważ ona chce mi coś powiedzieć poprzez depresję.

Dusza ciągle daje o sobie znać, ale my jesteśmy często głusi; chcemy zwalczać objawy, zamiast posłuchać tego, co dusza chce nam powiedzieć.

Zamiast być złym na to, że dusza podstawiła mi nogę, powinienem być jej wdzięcznym za to, że dzięki niej zatrzymam się i uchronię się od - być może - niechybnej śmierci.

Zamiast depresję odprawiać, należy ją zaprosić do rozmowy, aby się dowiedzieć o stanie faktycznym nas samych.

Dobrze więc poważnie potraktować duszę, ponieważ ona nie zatrzymuje się na zewnątrz, przy naszym ego, ale przy tym, co dla nas konieczne do życia w pokoju serca.
Odpowiedz
#8
(12-05-2015, 22:45 PM)Paola napisał(a): Często miewasz podobne stany, czy tylko czasem się zdarza?

Na szczęście nie mam takich stanów jakoś bardzo często tylko gdzieś tak raz na miesiąc lub dwa, ale za to są one bardzo silne i trochę się ich boję... Jestem bardzo zamknięta w sobie i na co dzień się wieloma rzeczami bardzo stresuję (chociaż staram się to maskować), dlatego zbierają się we mnie te wszystkie emocje, aż w końcu nie wytrzymuję i tak jakby szukały w ten sposób ujścia. Na szczęście to szybko przechodzi. Dzisiaj czuję się już dużo lepiej i wraca dawna MarilynUśmiech Dziękuję Wam bardzo za pocieszenie - dużo mi to pomogłoUśmiech
Odpowiedz
#9
Nie wolno się poddawać, pamiętając:

"10 Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się [potem] nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć. 11 To bowiem, że zasmuciliście się po Bożemu - jakąż wzbudziło w was gorliwość, obronę, oburzenie, bojaźń, tęsknotę, zapał i potrzebę wymierzenia kary! We wszystkim okazaliście się bez nagany. 12 Dlatego też choć napisałem wam, to nie z powodu tego, który dopuścił się niesprawiedliwości, ani nie przez wzgląd na pokrzywdzonego, lecz by okazać nasze wobec Boga zatroskanie o was." (2 Kor 7, 10-12).

Jestem więc i ja z Tobą, lecz ... warto więc się zastanowić, skąd ten smutek :?:
Odpowiedz
#10
W tym temacie nie chodzi chyba o to, żeby rozliczać innych z tego skąd bierze się ich smutek/depresja - to tylko może wpędzić osobę, która mierzy się z takimi problemami w jeszcze głębszy dołek. Przede wszystkim trzeba okazać wsparcie i zrozumienie dla drugiej osoby.

Marylin, Marcela - życzę wam jak najlepiej! Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości