Dlaczego jednym łatwiej pokonać trudności życia?
#1
Że niektórzy ludzie mają mnóstwo problemów, a mimo to radzą sobie doskonale, a inni nie odnajdują się w życiu wcale mimo zdrowia i braku przeszkód zewnętrznych?
Mam na myśli to, że np. znany mi chłopak stoczył się mimo, że rodzice go wspierali, a inna osoba, którą dobrze znam, wiem, że miała naprawdę wielkie kłody pod nogi, a radzi sobie doskonale w życiu.
Odpowiedz
#2
Im coś trudnej Ci przyszło tym bardziej o to dbasz. Poprzez rozwiązywanie problemów człowiek zawsze uczy się czegoś nowego. Jeśli wcześniej dostawałeś wszystko na tacy to potem trudno jest się przełączyć i zabrać do pracy.
Odpowiedz
#3
Nie zawsze to tak działa. Są ludzie, którzy swoją pracą coś osiągnęli a i tak się stoczyli...i tego nie rozumiem.
Odpowiedz
#4
Może nie wytrzymali psychicznie?
Odpowiedz
#5
To raczej wynika ze spełnienia przez siebie jakiegoś celu, który kiedyś sobie postawili. Cel spełnili, nie było kolejnych. Więc się zartacili, stoczyli.
Odpowiedz
#6
Po prostu takie rzucanie kłód pod nogi i brak wsparcia rodziny powodują że wewnętrznie się ktoś uodporni. Choć i tu decyduje też siła i wytrzymałość psychiczna, jedni dostaną depresji, pójdą na dno i już nigdy z tego nie wyjdą. Inni natomiast gdy pójdą na dno, przeczekają, ułożą sobie plan, będą żyli nadzieją że jutro będzie lepiej i powoli dojdą do celu, otrzepią się z przeszłości, wiele też pomaga wsparcie innych, ja sam to przeżyłem i musiałem przeżyć "tysiąc" ludzi (tu wstaw bardzo brzydkie epitety) by spotkać kogoś kto przeszedł przez podobne cierpienia. Po prostu im więcej bólu tym bardziej ciężko kogoś potem złamać, osoby które mają wszystko na tacy uzależniają się od tego i tak naprawdę nie potrafią żyć samemu, to takie dwie uogólnione nieco opisy, są przecież też ludzie którzy osiągnęli sukces i nagle wszystko stracili, ludzie którzy mimo starań dostają ciągle po dupie i nie chce im się potem już nic robić.
Prawda jest taka że ludzie robią sobie sami krzywdę czasem i potem szukają problemów u innych bo nie umieją żyć, większość rodziców potem przelewa niespełnione ambicje na swoje dzieci i powstają pokolenia które nie dają sobie rady bo są narzucone ściśle jakieś normy zamiast pozwolić się każdemu rozwijać w tym czym się spełnia.
Odpowiedz
#7
(06-11-2016, 22:05 PM)Lara Croft napisał(a): Mam na myśli to, że np. znany mi chłopak stoczył się mimo, że rodzice go wspierali, a inna osoba, którą dobrze znam, wiem, że miała naprawdę wielkie kłody pod nogi, a radzi sobie doskonale w życiu.

Mało kiedy znamy tak do końca problemy drugiej osoby. Na jego poddanie się mogły mieć wpływ czynniki, o których wiedział tylko on sam. Nie powinno się oceniać czyjejś sytuacji tak pochopnie.
Poza tym, każdy ma jakiś margines bólu. Wszystko zależy od tego, jak silny psychicznie jest człowiek, przez co przeszedł, czy jest zahartowany na ból. To wszystko świadczy o tym, w jaki sposób dana osoba odbiera dany przypadek. Jedną osobę może złamać coś, co drugiej osoby nawet by nie ruszyło, bo każdy posiada inne priorytety oraz odbiera świat indywidualnie.
Odpowiedz
#8
(08-11-2016, 13:51 PM)Snufkin napisał(a): Mało kiedy znamy tak do końca problemy drugiej osoby. Na jego poddanie się mogły mieć wpływ czynniki, o których wiedział tylko on sam. Nie powinno się oceniać czyjejś sytuacji tak pochopnie.
Poza tym, każdy ma jakiś margines bólu. Wszystko zależy od tego, jak silny psychicznie jest człowiek, przez co przeszedł, czy jest zahartowany na ból. To wszystko świadczy o tym, w jaki sposób dana osoba odbiera dany przypadek. Jedną osobę może złamać coś, co drugiej osoby nawet by nie ruszyło, bo każdy posiada inne priorytety oraz odbiera świat indywidualnie.

Zacznijmy od tego czy kogoś dobrze znamy . Sa ludzie których niby dobrze znasz a tak naprawdę widzisz to co chce żebyś widział wiedział .Albo robią to nieświadomie .Sam znałem osoby które się z toczyły na sam dół .A i co najważniejsze ludzi nie oceniać po okładce , po plotkach itp. To tak jak przedmówca napisał "PSYCHIKA" . Jedni złamią się raz i skaczą z wieżowca . Albo to jest już mój przypadek "nisczyć psychike na skraj załamania nerwowego " dzień w dzień .
Odpowiedz
#9
Snufkin jak zwykle captain obvious Oczko to oczywiste, że nie znamy większości na tyle dobrze, by znać wszystkie czynniki i możemy znać np. tylko te zewnętrzne Oczko jednak chyba się zgodzisz, że są ludzie startujący z bardzo dobrej pozycji ogólnie, a mimo to staczający się na własne życzenie i na odwrót -startujący z bardzo złych, ale dobrze sobie radzący/
Odpowiedz
#10
(08-11-2016, 23:40 PM)Lara Croft napisał(a): Snufkin jak zwykle captain obvious Oczko to oczywiste, że nie znamy większości na tyle dobrze, by znać wszystkie czynniki i możemy znać np. tylko te zewnętrzne Oczko jednak chyba się zgodzisz, że są ludzie startujący z bardzo dobrej pozycji ogólnie, a mimo to staczający się na własne życzenie i na odwrót -startujący z bardzo złych, ale dobrze sobie radzący/

Znowu przywalasz się do innych, a później będziesz zgrywać niewiniątko, że to nie tak miało być, albo że chciałaś dodać dyskusji trochę emocji?  O matko Po prostu wypowiadam własne zdanie, a fakt, że jest ono inne, niż Twoje, nie jest wystarczającym powodem do wycieczek personalnych.

Owszem, zgadzam się, że ludzie różnie radzą sobie z życiem, że niektórzy siedzą z założonymi rękami patrząc, jak wszystko wokół nich się wali, podczas, gdy inni potrafią odbić się od dna i normalnie funkcjonować. Jednak weź pod uwagę, że warunki, które sprzyjałyby Tobie, nie muszą sprzyjać drugiej osobie, bo każdy posiada własną strefę komfortu oraz definicję szczęścia i należy wziąć to pod uwagę w podobnych sytuacjach. Porównywać i krytykować jest łatwo, ale zrozumieć drugiego człowieka już gorzej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości