Dlaczego nieśmiałość nie mija z wiekiem?
#1
Normalnie powinna nam przejść w wieku dojrzewania (tak mi się wydaje). Czy to przez nieodpowiednie wychowanie w domu, które skutkowało brakiem obcowania z rówieśnikami, czy coś innego? No wydaje mi się że nie kompleksy, bo ja raczej nie pamiętam bym w wieku 6,7,8,9 itd miał kompleksy. Jakieś tam były ale to raczej z zazdrości.
Odpowiedz
#2
Myślę, że tak jak mówisz; największym czynnikiem odgrywającym rolę w pozostawaniu osobą nieśmiałą odgrywa właśnie brak kontaktów z rówieśnikami i to częstych, wiadomo - własna paczka i takie sprawy. Mi troszkę minęła, z fobii społecznej też jakoś udało mi się wyrwać, no, ale ja mam aktualnie problemy większego kalibru, więc zbytnio o swojej nieśmiałości nie mam się co w tym momencie wypowiadać.
Odpowiedz
#3
Brak kontaktu z rówieśnikami nie jest wg mnie wyjaśnieniem kwestii nieśmiałości. Sam byłem nieśmiały kiedyś, a w dzieciństwie miałem bardzo dobry kontakt z rówieśnikami. W każdym momencie mojego szkolnictwa, miałem grupkę znajomych, taką "paczkę" właśnie i doskonale czuliśmy się w swoim gronie. Problem leżał gdzie indziej. Byłem nieśmiały do większej grupy ludzi, do nowych sytuacji w życiu (pierwsze zakupy, wizyta na poczcie). Problem leżał też w zaufaniu do obcych ludzi. W przeświadczeniu o własnych brakach, niewiedzy. Strach przed odezwaniem się publicznie, bo pewnie nikt nie zrozumie żartu. Zauważmy, że osoby rozgadane, kiedy podejmują głos, to nikt specjalnie nie zwraca na to uwagi, ale kiedy osoba cicha odzywa się - następuje właśnie cisza na sali Duży uśmiech Ponadto brak wiary we własne umiejętności. To i tak tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o kwestie nieśmiałości.

Nieśmiałość przechodzi wg mnie sama z siebie. Rozróżnijmy jednak typową nieśmiałość od fobii społecznej, bo te terminy (na tym forum również) są mylone. Ja o swojej nieśmiałości, czyli +10 lat temu, nigdy nie myślałem w kategorii problemu. Czułem, że to minie, choć słabo w to wierzyłem. Ale przeszło. Życie jest tak skonstruowane, że samotnicy mają niezwykle trudno. A o samotność trudno, bo przynajmniej połowa miesiąca z naszego życia polega na "załatwianiu spraw". Choćby zakupy, a tam kontakt z ludźmi nastąpi zawsze.

Odpowiadając na pytanie z tematu - nieśmiałość nie mija z wiekiem? Dlatego, bo nie warto skupiać się na genezie nieśmiałości i samym problemie nieśmiałości (a tak czyni większość, choć może wydawać się, że to nieprawda), a na rozwiązaniu problemu. Tak zrobiłem i przeszło Oczko
Odpowiedz
#4
Nieśmiałość zapisana w genach jak empatia czy egoizm, charakteru nie da się zmienić, można wytłum, ale "Nie chcę w życiu grać cudzych ról, to nie jest nic warte, to by była nieprawda".
Odpowiedz
#5
Zależy od przypadku. Jedni są nieśmiali z natury, drudzy stali się tacy na skutek jakiś przykrych doświadczeń. I takich, i takich można spotkać tu na tym forum. Nieśmiałość już mnie stopniowo opuszcza Uśmiech Lecz nie z wiekiem, a z czasem.
Odpowiedz
#6
Przez myślenie "jakim mnie stworzyłeś Panie Boże, takim mnie masz".
Brak pracy nad sobą, brak wymagań i wymówki, które same dla siebie tworzymy.. Moim skromnym zdaniem to są główne powody dlaczego niektóre osoby umieją zwalczyć nieśmiałość a inne nie.
Zamykanie w domu i mały kontakt z innymi osobami też potęguję brak pewności siebie.
I ostatnia, aczkolwiek najważniejsza kwestia- czy ktoś rzeczywiście chcę się jej pozbyć, czy ma zamiar ją pielęgnować i nadal "uprawiać".

A nieśmiałość nie jest tak do końca zapisana w genach, tylko temperament, który jest nieco innym pojęciem.

Ludzie są różni- jedni chcą poprawiać swoje cechy charakteru, inni wolą stać w miejscu, a znajdą się też tacy co wręcz się uwsteczniają.
Odpowiedz
#7
(01-10-2015, 00:43 AM)Paola napisał(a): Ludzie są różni- jedni chcą poprawiać swoje cechy charakteru, inni wolą stać w miejscu, a znajdą się też tacy co wręcz się uwsteczniają.
I generalizując poniekąd. Odsetek ludzi uwsteczniających się jest duży. Może coraz większy? Kwestia obserwacji tendencji oraz trendów. To widać, a internet jest medium obserwatorów.
Odpowiedz
#8
Pozwolę sobie nie zgodzić sie do końca gdyż to stawia w jakimś mega mrocznym świetle zjawisko nieśmiałości czyniąc przy okazji ludzi nieśmiałych leniwymi. Otóż nieśmiałość może być szkodliwa, ale porównałbym to do otyłości - szkodliwe lecz niekoniecznie zabójcze. Jest wielu ludzi, którzy cenią sobie otyłość, ja jednak z dwojga złego wolę nieśmiałość Oczko i tu kolejna prawidłowość, że tendencja do tycia może być genetyczna i tak jak nie każdy może sprostać otyłości tak i nie każdy jest w stanie całkowicie wyzbyć się nieśmiałości. No i to znam z autopsji. Jestem nieśmialuch od dziecka, można by rzec od piaskownicy i wiele rzeczy wpłynęło na to, że jestem taki a nie inny, oczywiście robię postępy, ale zdaję sobie sprawę, że nie wyjałowię się całkiem z nieśmiałości. Jedyne co mogę to ją ograniczyć i nauczyć się ją kontrolować. Łatwe to nie jest. Już lepiej poprostu być śmiałym, ale nic na to nie poradzę, że nawet wtedy kiedy wiem co mam robić gdzieś tam w środku w podświadomości mi się gotuje. Dlaczego nieśmiałość nie mija z wiekiem? Być może dlatego, że nie jest ucieleśniona a uduchowiona i nie ma za wiele wspólnego z procesem rozwojowym z fizycznego punktu odniesienia. Myślę, że z wiekiem łatwiej się właśnie onieśmielić niż ośmielić.
Odpowiedz
#9
Cichy, ja miałam na myśli skrajną nieśmiałość, która przeszkadza bardzo w życiu i nad nią należałoby pracować.
Uwierz, że Ty tego nie masz na 100% ;P
Ludzie muszą być zróżnicowani, mamy różne charaktery, a nieśmiałość, która objawia się tym, że ktoś jest spokojny i uroczy nie jest zła.
Natomiast nieśmiałość, która graniczy na skraju z fobią to już coś z czym należy walczyć.
Odpowiedz
#10
Dlaczego z wiekiem nie mija? W gruncie rzeczy zgadzam się z Cichym. Dodam ze z wiekiem różne sytuacje narastają, porażki, niedoskonałosci się kumulują i b.ciężko z tego wyjść. Niektórym mimo starań to sie nigdy nie uda, innym częściowo.
nieśmiałość nie jest urocza, wstydliwość moze tak ale nieśmiałość raczej nie
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości