Dobry kierowca
#1
Jaki jest wedlug was dobry kierowca i czy sami sie za takiego uwazacie?
Co was najbardziej denerwuje w innych kierowcach? 


Dla mnie dobrym kierowca jest nie ten, ktory pruje ile fabryka dala,bo przycisnac gaz do dechy potrafi kazdy glupi,ale Ci ktorzy z latwoscia wykonuja wszystkie manewry,staraja sie przestrzegac ograniczen predkosci ,ale tez wiedza kiedy bez szkody dla innych mozna te ograniczenia zignorowac ;Oczko
Ci, ktorzy przepuszcza pieszych na przejsciu i ostatnie- ci,ktorzy uzywaja kierunkowskazow  Duży uśmiech (i to prawidlowo,bo czesto ludzie mrugaja w jedna strone i skrecaja w przeciwna  O matko ). 


Niecierpie:
-wyprzedzania na "trzeciego"
-"siedzenia na tylku"
-nadmiernej predkosci
-ogolnego cwaniactwa i chamstwa na drodze
Odpowiedz
#2
Dobry kierowca to przede wszystkim taki, który dba o bezpieczeństwo innych uczestników i pasażerów. Czy sam się za takiego uważam? Złym kierowcą może nie jestem, ale do dobrego też mi trochę brakuje, bo nie zawsze udaje mi się wykonać prawidłowo wszystkie manewry za pierwszym razem, przez co muszę je poprawiać. Specjalnie zmuszam się do robienia zatoczek i innych tego typu manewrów nawet, gdy nie jest to konieczne żeby je jak najlepiej opanować. Poza tym zdarza mi się czasami jechać zbyt szybko, staram się tego nie robić w terenie zabudowanym, ani gdy kogoś wiozę. Zgadzam się z tym co napisałaś. Zwykle przepuszczam pieszych, zwłaszcza gdy pada deszcz. Jak widzę, że ktoś jedzie bez świateł, albo że gdzieś stoi policja to staram się o tym informować migając światłami (pod warunkiem, że nie jest ciemno). A co do rzeczy, których nie lubię to w sumie to co zostało wymienione. Wspomnę tylko o głupocie innych, lecz to tyczy się nie tylko kierowców. Raz wracając nocą do domu na zupełnie ciemnej drodze minąłem pijanego mężczyznę zataczającego się środkiem drogi. Do tej pory dziwię się ile obaj mieliśmy szczęścia, bo równie dobrze mógłbym go zauważyć za późno i doszłoby do tragedii. Może i nie z mojej winy, ale na pewno miałbym go na sumieniu.
Odpowiedz
#3
Mnie denerwuje "siedzenie na dupie" no po prostu wiem już z góry, że przy gwałtownym hamowaniu nie mam tyłu xD i co gorsza wiem, że ten co był z tyłu wyskoczy jeszcze do mnie z pretensją...grrr.
Odpowiedz
#4
A mnie wkurza jak kiedy czekam na typa to zwalnia a jak spróbuję mu wyjechać to zamiast zwolnić to przyśpiesza i myli klakson z hamulcem. Ponad to nie znoszę jałopów co jeżdżą na takich światłach, że idzie rzygać ze ślepoty, raz przez dwie takie jałopy miałbym wypadek i to co śmieszniejsza zgodnie z kodeksem z mojej winy. Jak będę miał czas a wy chęci to opowim szczegóły Oczko
Odpowiedz
#5
Dobry kierowca to taki który umie szybko ocenić czy dany manewr można przeprowadzić bezpiecznie i oprócz myślenia za siebie musi myśleć też za innych. Na swoim wideorejestratorze w jeden tydzień mogę pokazać 20 przypadków kierowców którym należało by odebrać prawo jazdy. Czy sam jestem dobrym kierowcą? Nie wiem, musiałby ocenić moje umiejętności jakiś kierowca rajdowy który zjadł w tej dziedzinie zęby.
Osobiście w miejscach które znam i wiem że jest tam kiepska widoczność np. droga przez las z ostrymi zakrętami bądź małe wsie gdzie droga potrafi nagle skręcić o 90 stopni wolę zwolnić i poturlać się te 60 km/h jeśli to teren niezabudowany, jeśli zabudowany to 40 km/h
Zdarza mi się nieco przekraczać kiedy się spieszę np. z chorym zwierzęciem bądź wiozę krew do labolatorium w duży upał, przy 40*C i klimatyzacji w aucie a do tego zapakowaniu próbek krwi w lodówce z lodem zdarzyło mi się że krew się skrzepła, a dla zwierzęcia oznacza to szybsze dotarcie do gabinetu i pomoc. Niekiedy zdarza się że zwierzak musi być operowany i potrzeba odpowiednich warunków do tego. Dlatego mój samochód jest oznaczony odpowiednim znakiem że jestem z służb medycznych, więc czasem muszę utrzymać tą prędkość 90km/h na trasie. Setką to jechałem ostatni raz z rok temu i to na autostradzie.
Mam swoją niepisaną zasadę złotej godziny, na każdy dojazd w umówione miejsce muszę mieć minimum godzinę zapasu, wiadomo na trasie może być wypadek i trzeba objechać, można przebić oponę, kontrola policji itp. Sprawdza się w sytuacjach kiedy mam zaplanowany dzień. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się komuś wymusić pierwszeństwo, mniej więcej czuję jaki mam załadunek i jaką drogę potrzebuje by rozpędzić samochód na tyle by nadjeżdżający pojazd nie musiał zbytnio wytracać prędkości.
Nie hamuję przed zakrętami, rzadko kiedy widzę by inni też tak robili, używam biegów do redukcji prędkości, wystarczy odpowiednio wcześniej odpuścić gaz i redukować biegi, dzięki temu też mam dużą oszczędność paliwa, mój obecny samochód przy tej jeździe pali średnio 3,5 litra oleju napędowego na 100 km. Wtedy zdarzają mi się nieprzyjemne sytuacje w postaci ludzi trzymających się blisko tyłu auta, ponieważ są źle nauczeni jeździć bądź olewają to i nie uważają na innych.
W swoim życiu przeżyłem jeden wypadek ale to z winy oszusta który mi sprzedał samochód, okazało się że przestawiono zbieżność przednich kół by ukryć spory luz na kierownicy przez wyrobiony sworzeń. Dachowałem wtedy a samochód zatrzymał się dachem na drzewie wcześniej odbijając się od wyciętego korzenia drzewa, nic mi się na szczęście nie stało wtedy, a że to było dość blisko domu to wróciłem tym rozbitym samochodem, samemu z niego wylazłem przez okno pasażera i chyba w przypływie adrenaliny przewaliłem go na koła, jak na włoski samochód był bardzo wytrzymały, i faktycznie 5 gwiazdek jakie otrzymało Uno było słusznie przyznane.

Co mnie irytuje na drogach:
-Korzystanie z luster przy skrzyżowaniach z ograniczona widocznością, ja nie wiem czy ludzie są głupi czy nikt im nie powiedział do czego one służą, nie trzeba się skradać by zobaczyć czy nic nie jedzie, patrzy się w lustro, nawet w kiepski dzień widać w nich światła samochodów.
-Przyspieszanie kiedy ktoś wyprzedza, no tu idzie wnerwić nawet bardzo spokojnego człowieka, turlasz się 70 na trasie gdzie wolno jechać 90? Ok, skoro Ci się nie spieszy bądź nie znasz trasy i jesteś niepewny to tak jedź, ale nie bądź cholernym szeryfem z cebulandii i nie przyspieszaj jak ktoś wyprzedza! Sam osobiście nieco zjeżdżam na pobocze jeśli mogę by ktoś mógł wyprzedzić w kolumnie bo mu się spieszy. To pozwala na zachowanie bezpieczeństwa dla innych.
-Nie używanie kierunków / włączanie ich przy wykonywaniu manewru. Pomijam kierowców BMW, oni tam mają tyle przycisków że pewnie nie umieją znaleźć włącznika. Ale bez przesady, rachunku za prąd nie przysyłają za używanie kierunkowskazów.
-Trzymanie się na zderzaku, przyznam się że jak ktoś mi za bardzo siedzi to mu zwalniam by wymusić wyprzedzanie, niech sobie pędzi, mnie samochód jest potrzebny bardzo i chciałbym by był cały.
-Wyskakiwanie przed maskę bądź wjeżdżanie przed maskę, mam obecnie z tym ogromny problem bo mam mały samochód i obcą rejestrację, także wjazd do większego miasta bez uzbrojenia się w dodatkową cierpliwość to mordęga.
- Branie 3-5 samochodów na trasie w miejscach z rozjazdami, rozdzieleniem pasów czy zakrętami i wzniesieniami, skąd masz pewność że 4 pojazd nagle nie zjedzie na Twój pas bo pękła mu opona?
-Wyścigi spod świateł, nie rozumiem tej irytacji ludzi w autach typu audi, mercedes czy dużych suv-ach albo vanach, małe auto zawsze będzie szybsze na starcie bo jest lżejsze i przeważnie ma więcej mocy w stosunku do masy, serio to tak boli że trzeba żyłować swój samochód aż robi zasłonę dymną? 
-Wyprzedzanie  / mijanie z naprzeciwka TIRów i PKS-u na drogach zwężonych z drzewami na poboczu, tu gdzie mieszkam są dwa takie miejsca z tablicą iż drzewa są chronione prawem, aleja dębowa i kasztanowce szwedzkie, jest tam ograniczenie do 60-tki. 
Osobiście jak widzę że jedzie ciężarowy z naprzeciwka to zjadę i poczekam między drzewami, mnie jest łatwiej zrobić ten manewr i ruszyć dalej niż takim ciężarowym czy busem a do tego dla innych to oszczędność paliwa, każde ponowne rozruszanie takiej masy to duża dawka spalin i zużytego paliwa. Tak samo wyprzedanie ciągników z maszynami albo kombajnów, pojechanie przez chwilę za taką maszyną naprawdę nie jest czymś upokarzającym a one przeważnie jadą kawałek na pole.
Odpowiedz
#6
Zgadzam się ze wszystkim generalnie ale z tymi lustrami to byłbym nieco ostrożny tutaj... Ja mam teraz całe miasto nimi zapakowane i różnie na prawdę sprawa wygląda. Po pierwsze jest huligaństwo i nie raz te lustra są ale w kawałkach na chodniku i ja się pytam ki ciul projektował tunel, który był finansowany ze środków UE? Żeby w 21 wieku projektować skrzyżownia tak niebezpieczne i bezwzględnie wymagające tych luster... W PRLu lepsze projekty realizowane były... Kolejna sprawa pogoda. Czasami te lustra są tak zaparowane lub zaśnieżone, że z tunelu może sobie gościu na światłch drogowych wyjeżdżać i dodatkowych halogenach doczepionych na dachu i widać nie będzie. Powiesz pewnie, że widać na słupku odbicie tych świateł, ale powiem ja z kolei, że ni cholery i o tym w następnym punkcie. Wreszcie umieszczenie i nazwijmy to optyka tych luster. Woła o pomstę do nieba. Raz masz na przeciw, raz z lewej, raz z prawej, raz tu, raz tam, raz bliżej, raz dalej, raz okrągłe, raz kwadratowe, raz w kształcie fiutta i zawsze a zawsze jakoś wtopione w teren niczym telefon na obrazk co był całkiem niedawno na krzyczpudle. Dobra jest charakterystyczne obramowanie ale kurde naprawdę? Biało czerwone paseczki bez odblasków? No prośba... Równie dobrze można całe czarne zrobić albo ewidentnie siwe by jeszcze bardziej w tynk budynków się wtapiały jak akurat jakiś z tyłu stoi... No i wspomniana wcześniej optyka to jest już w ogóle śmiech na sali jak widać ulicę pod takim kątem, że nie idzie połapać się która część skrzyżowania jest gdzie a do tego ta co nas interesuje jest akurat maciupeńka i ledwie widać czy coś je daleko czy blisko i jak szybko zmierza... Nie raz musiałe konfrontować to co widzę w takim lustrze a co faktycznie miało miejsce na drodze. Z takim ślepym ufaniem lustrom jest jak z nawigacją, narzędzie dobre by szybciej gdzieś dotrzeć ale jeśli polega się wyłącznie na nim to można poledz w rowie albo jeszcze gorzej.
Odpowiedz
#7
Cichy- masz racje z tymi swiatlami ustawionymi na szukanie wiewiorek na drzewach Uśmiech
I jak Ci sie chce to opisz te swoja wypadkowa sytuacje.
Rzadko mam okazje w ogole widziec te lustra ale z tak doglebna analiza ich wlasciwosci sie nie spotkalam Duży uśmiech

(28-07-2016, 10:22 AM)Naali Vekkinei napisał(a): . Pomijam kierowców BMW, oni tam mają tyle przycisków że pewnie nie umieją znaleźć włącznika. Ale bez przesady, rachunku za prąd nie przysyłają za używanie kierunkowskazów.
Umarlam Szczęśliwy
a tak apropos to ostatnio przypadkiem podsluchalam dyskusje czy bardziej sie oplaca na autostradzia wlaczyc klimatyzacje czy otworzyc okna Uśmiech
Odpowiedz
#8
Jak oślepiają lampy kogoś z naprzeciwka to znaczy że ma przekładany samochód z Anglii i nie zmienione lampy, sam tak miałem w Land Roverze ale tam obyło się bez przekładania lamp, wystarczy przekręcić o 15 stopni żarówki w lewo i już są lampy Europejskie, tak to zaprojektowali. Wiele aut przechodzi przeglądy w Polsce na słowo honoru. Europejskie nawet uniesione na maksa do góry w SUV-ie nie powinny oślepić. A co do luster przy skrzyżowaniach, czy kiedykolwiek w Polsce coś było dobrze zorganizowane po za przekrętami?
Nie ufam tym lustrom na ślepo ale serio bardzo dużo dają przy suchej pogodzie.
Odpowiedz
#9
(28-07-2016, 20:40 PM)Naali Vekkinei napisał(a): Jak oślepiają lampy kogoś z naprzeciwka to znaczy że ma przekładany samochód z Anglii

A to nie jest tak, że tylko przy długich światłach prawa żarówka jest lekko podniesiona (w polskich autach, w angielskich odwrotnie). Światła do jazdy dziennej są chyba ustawione tak samo.

Przypomniała mi się jeszcze jedna denerwująca sytuacja. Zwykle jadę w terenie zabudowanym ok. 60km/h o ile warunki na to pozwalają i zdarza się, że ktoś mnie wtedy wyprzedza, po czym jak wyjadę poza teren zabudowany to jedzie dużo wolniej niż ja i czasami przez parę ładnych kilometrów nie mam możliwości żeby go wyprzedzić... Niby jadąc te 10 km/h wolniej wiele nie stracę, ale nie lubię jechać za kimś.
Odpowiedz
#10
Rari poprosiła więc opiszę wspominaną wcześniej sytuację Oczko Wyjeżdżałem z placówki firmy, w której pracuję ja i mama. Codziennie po nią jeżdżę bo ona kończy późno. Od jakiegoś czasu w pobliżu firmy nie działają latarnie, a w tym samym budynku co się ona znajduje jest bank i bankomat na zewnątrz gdzie często ktoś akurat jak jedzie to sobie na poboczu zostawia auto. Prostopadle do bramy, z której ja wyjeżdżam. Tego wieczora było dokładnie tak a w zasadzie nie do końca bo nim wyjechałem przez bramę to widziałem już wcześniej te jupitery (chyba dziad myślał, że na wsi albo w lesie jest, kij że są tam zabudowania w tym także mieszkalne...) i jak się poruszały w taki sposób jakby auto pomału ruszało (tylko te ruszanie trwało i trwało i trwało...). Podjechałem pomału do bramy lekko się wychylając by zobaczyć czy opłaca się jeszcze czekać, aż ten głąb w końcu ruszy. Nie było to łatwe bo praktycznie nic nie widziałem patrząc w tamtym kierunku przez te światła ale jakoś udało mi się oszacować, że on jednak stanął sobie w miejscu i świeci tymi dziadami jak ta pała więc postanowiłem ruszyć zza bramy na ulicę (a miałem do zrobienia lewo skręt tam gdzie ten typ stał na tych światłach) i po raz kolejny w mojej karierze kierowcy brak dynamiki auta uratował mi życie (w tym przypadku mojej matuli również) bowiem tuż zza dupy pana światło wyjechał drugi pan światło pełnym impetem zmierzając w mym kierunku na równie jasnych światłach, bez żadnych kierunków rzecz jasna o zachowaniu szczególnej ostrożności i zwolnieniu już nie mówiąc. A w przypadku wypadku byłaby moja wina bo to ja włączałem się do ruchu i tak powie każdy jeden glina, który zawsze kieruje się kodeksem. A to, że dwóch panów nie wiedziało co ze światłami zrobić to już inna sprawa...

Tak jeszcze odnośnie siedzenia na dupci, sam też tego nie znoszę i nie lubię komuś siedzieć. I tak np. często śmieję się jak widzę jak to w tunelu ludzie się zakorkowali bo się tak strasznie śpieszyli, że jeden drugiemu odjechać nie dał tylko tuż za jego dupą ruszał i dawaj aż po same rondo... Nagminne tam to jest, a ja z kolei wtedy właśnie staram się wlec bo jak mam ruszać pod górkę z tym swoim wysokim sprzęgłem i nie raz jeszcze z obciążeniem to to jest kurde masakra... Tak jest tunel, a po nim jedzie się pod górkę do ronda... Bardzo mądra i bezpieczna inwestycja miejska Cwaniak Ze środków UE jak już wspominałem. Raz pod pług tam wpadłem bo było tak ślisko, że straciłem momentalnie wszelkie hamulce. Nawet jak hamowałem pulsacyjnie to auto przyśpieszało zamiast zwalniać i tak znalazłem się pod wyjeżdżającym z tunelu pługiem, który całe szczęście jechał wolno ^^ Kilka dni po tym matula opowiadała mi o innej pracownicy firmy, w której pracujemy, że miała dokładnie to samo w tym samym miejscu czyli zero hamulców... 21 wiek polskich dróg Cwaniak
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kierowca - pieszy Aneet 7 608 02-12-2019, 16:50 PM
Ostatni post: .m

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości