Emocje największym problemem osób nieśmiałych?
#1
Odnoszę wrażenie, że największym problemem osób nieśmiałych jest to, że nie radzą one sobie z własnymi emocjami, głównie ze stresem. Stres dotyka każdego, jednak różnie wpływa na poszczególne osoby. Są osoby na które stres wpływa mobilizująco, są to osoby które uwielbiają adrenalinę, nie boją się ryzyka, wyzwań, itp.  Są też osoby, które nie radzą sobie ze stresem. Na nie stres wpływa demobilizująco, odbiera chęć do robienia czegokolwiek, paraliżuje w działaniu. Oczywiście nie można podzielić ludzi jedynie na dwie grupy, jednak chciałem pokazać przez to pewien mechanizm, to znaczy dlaczego niektórzy odnoszą ogromne sukcesy w życiu, a inni wolą zostać na uboczu.  Często słyszę, nawet w telewizji teksty typu 'idź do psychiatry, jak nie radzisz sobie z własnymi emocjami'. Myślę, że w tym tkwi sedno problemu większości osób. Niektórzy uwielbiają odczuwać silne emocje, drudzy wręcz przeciwnie. Im lepiej ktoś jest w stanie poradzić sobie z własnymi emocjami, tym dalej może w życiu dojść i więcej osiągnąć.
#2
No w sumie nawet bym się zgodził. Często słyszałem np. że nauczyciele wyżywają się na uczniach kiedy chcą by czegoś dokonali w ramach mobilizacji. Mnie z kolei to zawsze dołowało i kiedy raz trafiłem na takiego nauczyciela to już do końca jechałem na pałach, a potem stresujące poprawki... Co większa każda lekcja z takim nauczycielem to było srogie cierpienie. Jak jego przedmiot miałem więcej niż raz na tydzień to wyłem niemal, a jak więcej niż 1 godzina lekcyjna danego dnia a wręcz 2 lub więcej pod rząd to marzyłem o chorobie i zwolnieniu, może niekoniecznie dla mnie Duży uśmiech
#3
Zgadzam się. Niektórzy ze stresu dużo jedzą, a niektórym ściska żołądek i mogą zapomnieć o apetycie przez długi czas. Ze stresu nie jestem w stanie nic zjeść. Niepotrzebnie stresuję się czymś, co doskonale zdaję sobie sprawę, że pójdzie dobrze. Najgłupsze jest to, że mogę stresować się czymś, co potrwa tylko sekundy. Pewnie stres mobilizuje. Zdarzały mi się dni, kiedy nie miałem żadnego stresu przed czymś stresującym. Fajnie było być spokojnym, ale wtedy czułem się tak, jakbym to lekceważył.
#4
Myślę, że największym problemem osób nieśmiałych jest zaniżona samoocena, brak wiary w siebie, negatywne przekonanie o samym sobie - niesłusznie Uśmiech
#5
(17-10-2015, 17:36 PM)Trebron napisał(a): Niektórzy uwielbiają odczuwać silne emocje, drudzy wręcz przeciwnie. Im lepiej ktoś jest w stanie poradzić sobie z własnymi emocjami, tym dalej może w życiu dojść i więcej osiągnąć.
Z mojej perspektywy jest zupełnie odwrotnie. Nie jest to też co prawda reguła - bo życie, jak zapewne wiemy, bądź nie, nie ma reguł jako takich, wyjątki są wszędzie - ale osoba, która nie radzi sobie z okazywaniem emocji ma takie same szanse lub nawet większe na to by w życiu cokolwiek osiągnąć. Przykład? Osoba nerwowa ma często w życiu większą siłę przebicia, czy to w pracy, czy na głupich zakupach; była promocja, a nie naliczyła się na kasie? Kto poprosi o rozpatrzenie? Osoba radząca sobie z emocjami, czy nie radząca? Inny przykład, pokazujący fakt, że osoby nie potrafiące radzić sobie z własnymi emocjami, mogą sporo stracić. Choćby związki. Osoba - załóżmy dla uproszczenia - nerwowa. Taka osoba w związku zwykle postrzegana jest jako kat. Natomiast i tutaj są wyjątki, bo niektóre osoby uwielbiają wręcz, by być "pod butem". Zatem - wyjątki są wszędzie Oczko
To była negatywna strona nieumiejętnośći radzenia sobie z emocjami. Jest jeszcze pozytywny wymiar i on jest już wg mnie bezdyskusyjny. Osoba, która potrafi uzewnętrznić swoje emocje jest bardziej przebojowa, pewna siebie, potrafi znacznie więcej zdziałać i w oczach grupy jest najczęściej (wyjątki, wyjątki) postrzegana w pozytywnym świetle. To powoduje znacznie łatwiejsze... życie? Na każdym szczeblu. Szczególnie ma to znaczenie w wypadku kariery zawodowej, gdzie osoby, które emocjonują się tym, co robią dochodzą z reguły dalej od osób, które siedzą cicho i spokojnie. Dlaczego? Bo osoba, która mówi, bywa krzykliwa jest dla szefa JAKAŚ, a nie nijaka. Szef zawsze woli osoby jakieś, a nie bezpłciowe. Zatem, reasumując; nieumiejętność radzenia sobie z emocjami ma swoje plusy i minusy. Generalnie jednak, emocjonalność daje więcej pożytku niż szkód. Wiele jednak zależy od jednostki, od jej podejścia i umiejętności samokrytyki, która jest kluczowa w wielu aspektach naszego życia.

P.S.
Mam nadzieję, że całość zostanie przeczytana razem z rozwinięciem, nie tylko wstęp i zakończenie Uśmiech
Pozdro
#6
(18-10-2015, 19:36 PM)Michał86 napisał(a):
(17-10-2015, 17:36 PM)Trebron napisał(a): Niektórzy uwielbiają odczuwać silne emocje, drudzy wręcz przeciwnie. Im lepiej ktoś jest w stanie poradzić sobie z własnymi emocjami, tym dalej może w życiu dojść i więcej osiągnąć.
Osoba nerwowa ma często w życiu większą siłę przebicia, czy to w pracy, czy na głupich zakupach; była promocja, a nie naliczyła się na kasie? Kto poprosi o rozpatrzenie? Osoba radząca sobie z emocjami, czy nie radząca? Inny przykład, pokazujący fakt, że osoby nie potrafiące radzić sobie z własnymi emocjami, mogą sporo stracić. Choćby związki. Osoba - załóżmy dla uproszczenia - nerwowa. Taka osoba w związku zwykle postrzegana jest jako kat. Natomiast i tutaj są wyjątki, bo niektóre osoby uwielbiają wręcz, by być "pod butem". Zatem - wyjątki są wszędzie Oczko
To była negatywna strona nieumiejętnośći radzenia sobie z emocjami. Jest jeszcze pozytywny wymiar i on jest już wg mnie bezdyskusyjny. Osoba, która potrafi uzewnętrznić swoje emocje jest bardziej przebojowa, pewna siebie, potrafi znacznie więcej zdziałać i w oczach grupy jest najczęściej (wyjątki, wyjątki) postrzegana w pozytywnym świetle. To powoduje znacznie łatwiejsze... życie? Na każdym szczeblu. Szczególnie ma to znaczenie w wypadku kariery zawodowej, gdzie osoby, które emocjonują się tym, co robią dochodzą z reguły dalej od osób, które siedzą cicho i spokojnie. Dlaczego? Bo osoba, która mówi, bywa krzykliwa jest dla szefa JAKAŚ, a nie nijaka. Szef zawsze woli osoby jakieś, a nie bezpłciowe. Zatem, reasumując; nieumiejętność radzenia sobie z emocjami ma swoje plusy i minusy. Generalnie jednak, emocjonalność daje więcej pożytku niż szkód. Wiele jednak zależy od jednostki, od jej podejścia i umiejętności samokrytyki, która jest kluczowa w wielu aspektach naszego życia.
No nie wiem, mam wrażenie że rozmawiamy zupełnie o dwóch innych typach osób. Osoba, która nie radzi sobie z emocjami (agresją np) nabluzga komuś albo przywali i nic z tego dobrego nie wyjdzie. Osoba, która nie radzi sobie ze stresem niczego nie załatwi, bo będzie się bała chociażby odezwać, bo tak ją będzie strach paraliżować. Ty mówisz o osobach przebojowych, które dobrze radzą sobie z adrenaliną i stresem i potrafią wykorzystać je do swoich korzyści. Mam wrażenie, że właśnie podałeś klasyczne przykłady osób, które potrafią radzić sobie z własnymi emocjami, o nich też zresztą wspominałem trochę w pierwszym tekście.
#7
Temat jest giętki, elastyczny, nie da się go zdefiniować jednorodnie Oczko Wszystko leży w naszych rękach. Nad emocjami czasem nie panuje się i czasem wyjdzie nam to na plus, a czasem na minus. Pracowałem dużo z klientami i gdybym dał im wsiąść na głowę, to by było pozamiatane częstokroć. Dlatego, bywały sytuacje, w których pozwalałem sobie na "niepanowanie nad emocjami" i przynosiło to najczęściej zamierzony skutek - klient uspokajał się i potrafił przejść do racjonalnej rozmowy. Choć czasem trafiała kosa na kamień i było hardcorowo Oczko Kwestia wyczucia chwili, kiedy warto dać emocjom poszaleć, a kiedy nie. Natomiast, wg mnie, nie warto uskuteczniać wiecznego opanowania tylko i wyłącznie. To szkodzi dokładnie tak samo jak ciągle bycie rozemocjonowanym. Skrajności są złe. Z zasady Oczko


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości