Fobia społeczna czy osobowość unikająca
#1
Witam wszystkich czytających. Jestem Artur mam 28 lat i chciałem napisać coś o swojej  przypadłości z którą sobie już nie radze. Nigdy wcześniej nie pisałem na forum a na pewno nie o swoich problemach...Od kiedy pamiętam miałem problemy z nieśmiałością i komunikacją z rówieśnikami czy to w szkole czy na podwórku. Początek tego problemu zaczął się już przedszkolu bardzo stresowalem i nie chętnie tam chodziłem raz pamiętam gdy mama mnie odwiozła do przedszkola wyrywałem się w płaczu mamie i nauczycielce w szatni żeby tylko nie wejść do klasy. Miałem kłopoty z koncentracją bo kiedy nauczycielka uczyła mnie literek i nie mogłem zrozumieć to krzyczała i biła po głowie że nie rozumiem.Pewnego dnia była jakaś zabawa grupowa siedzieliśmy w kręgu i pani zadzwoniła do rodziców powiedziała że ode mnie śmierdzi przyjechał tata na korytarzu dostałem mocnego kopa że podbiegłem parę metrów. Później była podstawówka. Bardzo obawiałem się nowej szkoły i klasy czy będą mnie lubić w nowej klasie. Już wtedy siedziałem sam nikt nie chciał ze mną siedziec. Miałem słabe wyniki w nauce nikt mnie nie lubił nigdy się nie zgłaszałem do odpowiedzi bo bałem się że mnie skrytykują za ubiór albo że czegoś nie rozumiem. Nie umiałem odnaleźć się w grupie byłem cichy i niewidoczny rówieśnicy mi dgryzali.Zawsze  byłem gruby koledzy  wyzywali od grubasów prostu mnie odrzucali. Przerwy spedzalem pod ścianą w samotności. Przez jakiś dłuższy czas miałem jednego kolegę z którym utrzymywałem kontakt umiał ze mną rozmawiać i udawało nam się dogadywać Później przestał że mną siadać w ławce i jak cała reszta dokuczał mi. Na podwórku miałem kolegów z którymi często się spotykałem lecz wśród nich też byłem często dyskryminowany i odrzucany choć starałem się utrzymywać kontakty koleżeńskie. Często bawiłem się sam. Rodzice pracowali w tej samej firmie na trzy zmiany kiedy mama szła do pracy tata wracal. Tata prawie codzienie pił po powrocie z pracy i zawsze miał pretensje kazał sprzątać chodniki wokół domu i wysyłał mnie po piwo z resztą do dzisiaj tak jest. Kiedy mama wracała z pracy próbowaliśmy go usypiać żeby zasnął przed powrotem mamy bo często były awantury i przemoc. Byliśmy wychowani w strachu bo często był pijany i bił mamę wybił jej zęby na naszych oczach. Stawałem często w obronie matki i może dlatego mnie nie lubił najbardziej z całego rodzeństwa. Powtarzał że do niczego się nie nadaje i wytykał błędy albo też wyzywał od grubasow i słoni. Mnie często też bił najbardziej bałem się po wywiadówce w szkole miałem słabe wyniki i za to dostawałem wpiernicz. Kiedy po szkole poszedłem do kolegi grać w grę telewizyjna i spóźniłem się parę godzin to tak mnie zlał że miełem przez miesiąc fioletowy tyłek i ciężko było w szkole siedziec. W domu unikałem ojca bo się go bałem gdy widzę w oknie że idzie do domu z podwórka od razu uciekałem na górę. Bo zawsze miał do mnie pretensje o coś. Żadnego pozytywnego słowa tylko ciągle coś nie tak. Później było gimnazjum. Tam było trochę lepiej bo miałem nowych znajomych. Wychodziliśmy razem po szkole czy w weekendy. Spotykałem się z dziewczyną na spacery pamiętam że był to dla mnie duży stres ale jednak bardzo chciałem się z nią spotykać bo bardzo mi się podobała. Dla niej zacząłem się odchudzać i schudłem 30kg to był dobry czas. Ludzie podchodzili i mówili jak ty to zrobiłeś. Później było technikum tam znowu nowi znajomi i w miarę dobrze sobie radziłem byłem nawet gospodarzem klasy koledzy mnie lubili. Ale kiedy chodziłem korytarzem między przerwami miałem zawsze dziwne uczucie że się każdy na mnie patrzy. Najgorzej było z koleżankami nigdy ni e wiedziałem o czym o jak rozmawiać byłem spięty. Przyszła matura i oczywiscie oblałem matmę. Polski napisałem najlepiej w klasie zdałem wszystkie inne przedmioty ale prze matmę nie mam matury. Bardzo się ty przejmowałem bo chciałem iść na studia a tak musiałem szukać pracy. Pracowałem w kilku zakładach wszędzie slabo płacili więc nie mogłem się usamodzielnić musiałem mieszkać w domu. Pracowałem dwa lata w stoczni jachtowej bardzo starałem się pracować nie chodziłem na zwolnienia a gdy mieli mi dać umowę na stałe kierownik powiedział że jest zadowolony z mojej pracy ale nie przedłuża mi umowy bo mam fazy jak to ujął. Poprostu byłem cichy i unikalem wzroku w pracy pewnie o to mi chodziło. Zrobiłem sobie uprawniania spawacza i zacząłem prace i innym zakładzie. Bardzo się stresowalem czy sobie poradzę ale poradziłem i pracuje tam do dzis. Zaczęło się najgorsze nie wiem skąd to się bierze ale kiedy idę przez halę produkcyjną to przemykam szybko żeby nikt do mnie nie zagadał i unikam kontaktu wzrokowego jak bym się bał. Pierwszy rok było okej bo nikt mnie jeszcze nie znał zbyt dobrze podchodzili rozmawialiśmy zazwyczaj nie były to długie rozmowy ale były. Miałem dwóch dobrych kolegów z którymi sobie często gadałem i smialem. Wyjechałem na miesiąc do niemiec żeby sobie zarobić i gdy wróciłem do poprzedniego zakładu ludzie się do mnie nie odzywają i patrzą uśmieszkiem. Kiedy widzę to na codzien to zacząłem całkowicie się odzywac do kogokolwiek. Boje się że jeszcze bardziej się upokorze. Cały czas siedzę przy swoim stanowisku pracy i slysze jak się że mnie naśmiewają. Pokazują palcami i się śmieją. Przez to zamykam sie jeszcze bardziej. Czuję się coraz gorzej tracę umiejętność rozmowy z kimkolwiek bo gdy już rozmawiamy kończy się temat i pustka w głowie nie odzywam się a kolega patrzy i się śmieje. Wiem że mnie obgadują bo to widać. Doszło to tego że boje się przejść przez halę do łazienki żeby mnie nikt nie zaczepił. Całe 8 godzin w pracy w ciągłym lęku zero przyjemności z życia. Nikt do mnie się nie odzywa ale patrzą jak na debila. Mam tego dość nic nikomu złego nie zrobiłem a traktują i patrzą na mnie z pogardą. Powiem nawet że dla każdego jestem kulturalny i zawsze pomogę. Może powinienem być bardziej chamski no nie wiem sam. Byłem u psychiatry na NFZ to przepisał mi tabletki przeciwlękowe ale nic mi nie pomagają. Za dwa tygodnie mają przedłużyć mi umowę i chce iść na zwolnienie odpocząć od ludzi bo to jak na mnie patrzą to już mnie przerasta. Podejrzewam że to fobia społeczna bo unikam spotkań rodzinnych o dyskotece nie ma mowy. 3 lata jestem z dziewczyną i tylko dwa razy byliśmy razem na koncercie i to się bardzo stresowalem wśród ludzi. O wyjściu ze znajomymi nie ma mowy bo boje sie kompromitacji w towarzystwie. Coraz bardziej się zamykam w sobie ale nie potrafię być inny. Staram się być normalny ale wszyscy mają do mnie problem. Nawet moją dziewczyna powiedziała ze jak się nie zmienie to nie wie co będzie dalej. Mam już dość tej izolacji od ludzi a najgorsze jest to że nie wiem skąd się to bierze. Jestem taki sam z siebie. Codziennie czytam na ten temat i wychodzi że to fobia społeczna lub zaburzenia osobowosci(osobowość lękliwa) Szukam pomocy bo sam sobie nie poradzę z tym a to mnie wykańcza. Boje się iść do pracy bo znów będą odgadywać i się patrzeć. Mam dość ciągłego zamartwiania. Może ktoś poradzi co mogę w tym celu zrobić? I czy w ogóle się da.
Odpowiedz
#2
Pierwsze to co zmień pracę, to jest jasny wyzysk człowieka przez człowieka a nie miejsce godziwej pracy. A co do dziewczyny to chyba nie potrafi się dogadywać z introwertykiem, ja nie wiem czy to jest odpowiednia osoba dla ciebie skoro nie pomaga ci, nie wspiera cię, tylko zależy jej na własnych przyjemnościach - spotkania ze znajomymi.
Odpowiedz
#3
Same tabletki nic ci nie dadzą, jak masz ubezpieczenie to może warto pomyśleć o terapii (grupowej, stacjonarnej?). Jeśli w najbliższej rodzinie masz alkoholika to tak naprawdę cała rodzina ma problemem i każdy powinien przejść przez jakąś formę terapii. Społeczność AA w Polsce jest bardzo duża, w każdym mieście znajdziesz grupy wsparcia dla dzieci alkoholików - DDA (dorosłe dzieci alkoholików), wszystko za darmo, nic tylko brać.
Odpowiedz
#4
Dokładnie, pracę zmień, bo pogłębia się Twoja fobia. Kobietę zrozum, bo czuje się tym zmęczona i wiesz...rozmawia z koleżankami i porównuje. Też chce czegoś od życia. Przynajmniej do kina z nią idź Uśmiech
Odpowiedz
#5
Witam.



Jestem byłym fobikiem społecznym



Zapraszam na grupę na Facebooku,gdzie można zapytać o dosłownie wszystko.
Sam miałem takie lęki że kiedyś bałem się nawet przeglądać Facebooka żeby ktoś czasem nie zauważył że jestem aktywny.
Bałem się że nawet rozmowy przez Messenger.



Dlatego nie przeszkadza mi jeśli napiszesz z fałszywego konta.


Generalnie jestem osobą dla której wejście do Biedry,Orlenu czy do kościoła było potężnym stresem.


Wiem co to drżenie rąk,kołatanie serca i brak kontroli mimiki twarzy.


Wiem też czego brakuje takim ludziom jak my.



Po pierwsze zrozumienia bo ciężko powiedzieć o tym komuś bliskiemu gdyż mając takie problemy na 99,9% rodzice nie sprawili że czujesz się wartościowy i silny.


Kiedy byłem chory w internecie szukałem każdego nawet najmniejszego świadectwa wyjścia z tego problemu.


Dobrze jest też wiedzieć że jest więcej takich osób jak ja na świece i że nie tylko ja się boje



Zapraszam serdecznie i życzę dobrego dnia


https://m.facebook.com/groups/8568208680...marks&_rdr
Odpowiedz
#6
Hej, Witam, nie będę się rozpisywał bo to zbędne i już to zrobił użytkownik Archi1992, chociaż nie wszystko przekłada sie na mnie tak jak na przykład sprawy rodzinne (Bo w mojej rodzinie nikt mnie bił ani nie traktował z niższością), ale tak czy inaczej od 20 lat zdawałem sobie sprawę z inności i dopiero teraz sobie ją uświadomiłem, i doszedłem do takiej depresji że chciałem sie spotkać z kimś z tej samej miejscowości czyli Rzeszów bo aktualnie tu mieszkam, i jeśli jest tu taka osoba podobna do mnie to z chęcią się spotkam Duży uśmiech

Jeśli jest tu taka osobą proszę o kontakt, chciałem stworzyć grupę w której będą się spotykały osoby nadwydajne
Odpowiedz
#7
Jeżeli masz fobie społeczną i wiele razy rozmawiałeś ze swoją dziewczyną o swojej przypadłości i o tym jak ci źle, jak się czujesz - skończ z nią. Ona już nie traktuje cię jak mężczyznę tylko jak miękka kluchę 
Ona cię wcale nie wspiera 

Z resztą... Tak naprawdę to wspierająca kobieta to wg mnie mit. 

Z kobietą (dopóki nie jest twoją matką albo starszą babcią z sąsiedztwa która uwielbia dokarmiać gołębie na ławce w parku) nigdy nie powinieneś rozmawiać o tym jak się czujesz, jak ci jest źle. 

Gadanie o uczuciach to domena kobiet a nie mężczyzn. 

Kobiety podświadomie nie chcą żadnych miękkich chłopaków tylko twardych samców alfa. Tak było, i nic się nie zmieniło. Jedyne co się zmieniło, to to, że częściej kłamią mówiąc że facet powinien się ,,otworzyć" i ,,zacząć mówić o emocjach" 

Mówienie o problemach i emocjach z kobietą występuje tylko w głupich filmach hollywoodzkich które nie uczą jak poprawnie traktować płeć piękną. Musisz zapamiętać, że prawdziwym przyjacielem może być tylko twój ziomek ze szkoły, kolega z pracy, albo tata, ale nigdy kobieta 

Przyjaźń pomiędzy kobietami i mężczyznami nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Rzuć tą laske, bo ona cię wykorzystuje w tej chwili.
Odpowiedz
#8
Czyli ja nie jestem mężczyzną bo przyjaźnię się z kobietami Szczerbol
Odpowiedz
#9
(26-04-2020, 01:38 AM)_adam_ napisał(a): Jeżeli masz fobie społeczną i wiele razy rozmawiałeś ze swoją dziewczyną o swojej przypadłości i o tym jak ci źle, jak się czujesz - skończ z nią. Ona już nie traktuje cię jak mężczyznę tylko jak miękka kluchę
(...)

Co ci chłopie zrobiły te złe kobiety?
Odpowiedz
#10
(26-04-2020, 13:43 PM)marcinbot napisał(a):
(26-04-2020, 01:38 AM)_adam_ napisał(a): Jeżeli masz fobie społeczną i wiele razy rozmawiałeś ze swoją dziewczyną o swojej przypadłości i o tym jak ci źle, jak się czujesz - skończ z nią. Ona już nie traktuje cię jak mężczyznę tylko jak miękka kluchę
(...)

Co ci chłopie zrobiły te złe kobiety?

Nic mi nie zrobiły te ,,złe kobiety" haha  Szczęśliwy 

Po prostu przestałem traktować kobiety jak anioły albo inne boskie istoty i postrzegam je teraz bardziej racjonalnie. 

Mnóstwo facetów nadal potrafi całkowicie stracić swoją godność i szacunek do siebie, byleby tylko pójść do łóżka z randomową laską z baru czy klubu i ,,zaliczyć ją" 

Kupujemy im drinki w barach i kolacje w restauracjach wiedząc, że przecież one mają portfele, zarabiają hajs, chodzą do pracy i potrafią same za siebie zapłacić. 

Otwieramy im drzwi i ustępujemy miejsca w środkach komunikacji miejskiej jakby były niepełnosprawnymi.

Albo dzielimy się z nimi (jeżeli jesteśmy w związku) hasłem do naszego konta bankowego albo hasłem do poczty, do Facebooka czy insta, mając przecież świadomość że zdrady w związkach to dzisiaj normalka.  Laska z którą podzieliliśmy się tak wrażliwymi informacjami, może nam ukraść kilka tysięcy złotych po czym uciec do innego faceta który jest pod każdym względem lepszy od nas 

Trzeba przestać traktować kobiety jak święte, bo sam widzisz że nas to wyniszcza Uśmiech
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fobia technologiczna Aneet 14 942 13-04-2020, 16:49 PM
Ostatni post: nicky
  Wydaje mi się że mam fobie społeczną _elifica_ 21 4,262 12-09-2017, 19:35 PM
Ostatni post: Silent
  Walka z fobią apollo200 4 1,356 24-04-2016, 20:32 PM
Ostatni post: apollo200

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości