Jak być szczęśliwym? Jak robić szczęście?
#1

Witam

W tym tygondiu natknąłem się na taki film.

Szczerze się przyznam, że nie tylko podoba mi się cały kanał, ale i daje do myślenia. Można spojrzeć na niektóre kwestie życiowe z innej perspektywy.

Wartościowe więc udostępniam.

Co o tym myślicie?
Odpowiedz
#2

Nie przekonuje mnie "Wszystko dzieje się dla Ciebie", ponieważ za bardzo skupia się na jednostce jakby była pępkiem świata, a życie takie nie jest, tylko wszystko jest kwestią interakcji z innymi i podejścia do siebie, do życia jak i do innych.

Ani także "Rób to co daje Ci szczęście", też brzmi znowu egoistycznie nie zważając na nic. Warto robić coś z umiarem, ponieważ to, że ma się na coś chęć, nie oznacza, że będzie to rzeczywiście dobre zarówno dla siebie jak i dla innych (ponieważ pewne problemy mogą potem odbić się na bliskich).

Osobiście polecam tę książkę:

[Obrazek: sztuka-szczescia-b-iext39114598.jpg]
Odpowiedz
#3

Coachy szczęśliwego życia na YT jest tylu, że oni sami zaczynają się gubić w tym co mówią. Kilku obejrzałem i opowiadają takie pierdoły, że szok. Najistotniejsze w ich toku rozumowania jest zepchnięcie problemu na bok, no kurna. Masz kredyt na dom, ale co tam bądź szczęśliwy, bierz od ludzi co Ci dają, nie martw się. Idź tą drogą Uśmiech za pół roku puka komornik, a ty bierz co on Ci daje i idziesz tą drogą pod most Duży uśmiech Coach Majk xD
Odpowiedz
#4

Ja nie obejrzalam tego filmiku, ale mysle, ze szczescie to po prostu cos, nad czego odczuwaniem trzeba pracowac malymi kroczkami i konsekwencja, jesli ma sie z tym problem.
Odpowiedz
#5

Wszystko jest zmienne i osiąganie stanu szczęścia, o ile coś takiego w ogóle jest możliwe, nie ma najmniejszego sensu bo prędzej czy później musi uzupełnić sie równowaga a więc przeciwieństwo tego stanu. Jak na moje doświadczenia wystarczy zająć sie czymś co nas interesuje, wtedy kiedy czujemy sie dobrze i powstały wtedy stan jest poza przeciwieństwami, więc nie musimy przejmować sie jego późniejszą zmianą.
Odpowiedz
#6

Dokładnie, wystarczy robić to co sprawia radość, satysfakcję i poczucie spełnienia. Jest tylko jeden podstawowy warunek. Musi być czerpana z samego siebie. Nikt inny nam tego nie da. Żadna bliska osoba nam tego nie zabezpieczy. Dlatego tak bardzo ważne jest odcięcie się od pępowiny, żeby to do czego czujemy się zdolni, robić to a nie czekać biernie na pomoc taty czy mamy. A jak coś pojdzie nie tak, kolejny raz zrobimy to samo, tylko lepiej.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#7

Ja jestem szczęśliwa - sama ze sobą - od wielu lat. Szczęście to stan ducha.
Poczucie bycia szczęśliwą osobą - spełnioną, zadowoloną ze swojego życia i z siebie - jest bardzo ważne.
Może to trochę nie na temat w tym wątku, ale chciałam zwrócić Wasza uwagę na to co często słyszymy i widzimy w okół.
Ot choćby opisywane w innym wątku portale randkowe.
Co drugie ogłoszenie brzmi: poszukuję partnera bo chce być szczęśliwy / szczęśliwa.
Nieszczęśliwym ludziom się chyba wydaje, że bycie z kimś / związek ich uszczęśliwi...
I podobnie jest często z kobietami (niestety o zgrozo!): będę miała dziecko - to mnie uszczęśliwi...
Nic bardziej mylnego.
Podstawą jest poczucie własne. Nie jesteś osobą szczęśliwą - nikt Ci szczęścia nie da - bo to Ty się masz tak czuć a nie ktoś ma Ci to dać.
Proste.
A jednak mnóstwo ludzi szuka szczęścia i spełnienia u innych... Wiąże swoje szczęście z tym co ktoś nam może ofiarować od siebie.
A to tak nie działa Smutny
Niestety...
Odpowiedz
#8

Nie mogę być szczęśliwa. Szczęśliwa byłam tylko wtedy kiedy robiłam to co mi sprawia przyjemność, tańczyłam i piłam piwo. Już nigdy nie będę tak szczęśliwa !!!
Odpowiedz
#9

Picie piwa to trochę słaby powód do szczęścia...
A tańczyć możesz wszędzie i kiedy chcesz! W czym problem?
Nie histeryzujemy...
Tylko spokój może nas uratować
Odpowiedz
#10

Ja byłem szczęśliwy jako dziecko choć miałem przerypane dzieciństwo... Od pewnej linii wiekowej każda minuta mego życia przynosi co rusz nowe rozczarowania i kolejne rozgoryczenia.

https://youtube.com/watch?v=ejP2T8P_u3U

I tu jest dopiero hardcore bo dzieckiem to ja już nigdy nie będę. No chyba, że ktoś wymyśli jakiś magiczny lek cofający wskazówki zegara biologicznego i wykonujący wsteczny rozwój, choć pytanie czy to by mi wystarczyło Język Tak czy siak próbuję odnaleźć szczęście w obecnej rzeczywistości. Odnajduję pogardę na ogół. Czy to wystarczający powód by się poddać? Być może, ale mam to w dupie i to jest największe szczęście bo nikt ani nic nie może mi narzucić poglądów i subiektywnego poczucia szczęścia, którego tak bardzo pragnę Anioł
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości