Jak oszczędzać?
#1
Tak, dość prozaiczne pytanie, ale jestem osobą, która jest okropnie rozrzutna, przez co miewam niezłe kłopoty Zdezorientowany  Więc... jak taka studentka jak ja, co ma nikłe oszczędności, może coś odłożyć? Doradźcie, proszę Anioł
Odpowiedz
#2
To odwrotnie jak ja. W prawdzie nie umiem latać po stu sklepach i porównywać ceny i nie raz dla świętego spokoju wolę przepłacić a o targowaniu to już w ogóle mowy nie ma, ale mam generalnie marginalne potrzeby i sięgam po portfel tylko jak na prawdę muszf Oczko
Odpowiedz
#3
Też miałem problem z wydawaniem, szczególnie na części do motocykli albo auta. Więc zacząłem odkładać w obcej walucie. Wtedy nie kusi by wydać bo trzeba i tak czekać dzień na przelew z kantoru.
Odpowiedz
#4
hehe. Dobre. To ja teraz was rozwalę. Jak pracowałem na pierwszym zakładzie to bawiłem się w urzędnika skarbowego - nałożyłem na siebie samego dodatkowy podatek od dochodu xD
Odpowiedz
#5
No to ja tak robię Duży uśmiech Opłacam sobie ZUS Duży uśmiech
Odpowiedz
#6
Haha. Ja już nawet nie pamiętam jak to sobie odliczałem, ale oczywiście to był jakiś procent i przy okazji sobie matematykę ćwiczyłem xD Stare dobre czasy ^^
Odpowiedz
#7
Zacznij od bilansu zysków i strat.
Weź kartkę, długopis i podziel kartkę na dwie kolumny. Po prawej stronie napisz ile miesięcznie otrzymujesz pieniędzy (wypłata, od rodziców... wszelkie dochody jakie posiadasz). Po lewej stronie wypisz wszystkie wydatki w skali miesięcznej (rachunki, jedzenie, paliwo, imprezy, wypady do kina, ubrania, nieoczekiwane wydatki takie jak lekarstwa, czy wizyta u lekarza, a także inne rzeczy, które uszczuplają Twój budżet) oraz racjonalnie określ ich wysokość sumując wszystko na końcu. Jeśli nie wiesz, ile pieniędzy na co przeznaczasz, to przez miesiąc zrób sobie taką próbę i podliczaj ile na co wydajesz i w którym sektorze mogłabyś zmniejszyć wydatki. Wiadomo, nie choruje się co miesiąc. Nie w każdym miesiącu też kupuje się ubrania, więc niektóre wydatki trzeba zaokrąglić (np jeśli w ciągu roku wydajesz na ubrania ok. 1500 zł, to podziel to na 12 miesięcy).
Odejmij wydatki od dochodów i postanów sobie, że kwotę jaka Ci wyszła będziesz sobie co miesiąc odkładała. Możesz założyć fundusz inwestycyjny, lokatę (chociaż teraz są bardzo nisko oprocentowane i przy niskich kwotach nie jest to opłacalne). Możesz nawet wkładać sobie te pieniądze co miesiąc do koperty, czy do książki i obserwować jak ta sumka rośnie. Załóżmy, że co miesiąc będzie to 100 zł. Wydaje się niedużo, lecz w skali roku wychodzi 1200 zł (nie licząc oprocentowania), czyli mniej więcej tyle, ile wynosi obecnie najniższa krajowa. Podsumowując, takie oszczędzanie daje nam dodatkową pensję raz do roku, co dla studentki może okazać się zbawienne. Oczko

Edit:
Warto odkładać te pieniądze zaraz po otrzymaniu gotówki, bo z własnego doświadczenia wiem, że jak chciałem odkładać to, co zostawało mi pod koniec miesiąca, to zwykle nie zostawało mi nic.  O matko
Odpowiedz
#8
Z tym bilansem to niezły myk. Słyszałam już o tym wiele razy, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, aby wprowadzić to w życie (no cóż... ^^").
Próbowałam też odkładać reszty z zakupów do słoika, ale one też szybko znikały :v
Odpowiedz
#9
Może kup sobie świnkę jakąś ładną to szkoda Ci będzie jej zniszczyć aż w końcu ją rozsadzi z nadmiaru gotówki i posypie się fortuna Duży uśmiech

Bilans to stara, oklepana i co najważniejsze skuteczna metoda. Wielu ludzi osiągnęło dzięki niej finansowe sukcesy. Jednak wymagająca ogromnej samodyscypliny i poświęcania codziennie choć kilku minut na analizę kosztów minionego dnia. Owszem można prowadzić miesięczne zestawienia ale nie są tak skuteczne jak codniowe samo-rozliczenie. Łatwo o pomyłki i pokusy przełamania wytyczonych przez siebie postanowień. I właśnie dlatego sam nie korzystam z tej metody, nie mówiąc już o tym, że w moim przypadku nie ma po co xD Większość mojej wypłaty trafia od razu do "skarbonki" i czeka tam na kolejną i kolejną. Ponieważ mam ten fart być dalej na garnuszku mamusi to jedyne moje stałe wydatki to insulina i zestaw infuzyjny do pompy (drogie jak nie wiem ale to zakup co 3 miechy), doładowanie telefonu (notabene 50zł co 3 miechy) i Internet, który po insulinie i całej reszcie kosztuje najwięcej bo abonament co miesiąc. Reszta to sprawy okolicznościowe Oczko A i paliwo fakt, ale to opłacam na spółę z mamą i teraz umówiliśmy się, że będziemy co miesiąc się zmieniać. Akurat mój miesiąc dobiega końca Wywracanie oczami
Odpowiedz
#10
(25-05-2016, 14:30 PM)Cichy napisał(a): Jednak wymagająca ogromnej samodyscypliny i poświęcania codziennie choć kilku minut na analizę kosztów minionego dnia. Owszem można prowadzić miesięczne zestawienia ale nie są tak skuteczne jak codniowe samo-rozliczenie. Łatwo o pomyłki i pokusy przełamania wytyczonych przez siebie postanowień. I właśnie dlatego sam nie korzystam z tej metody, nie mówiąc już o tym, że w moim przypadku nie ma po co xD 

A po co tak sobie życie utrudniać?  Zdezorientowany
Dobrze przeprowadzony bilans finansowy jest aktualny na miesiące, a nawet na lata. Aktualizować go należy jedynie wtedy, gdy zmieniają się dochody, lub wydatki. Owszem, masz rację, że licząc z dnia na dzień wszelkie koszta co do grosika uzyskalibyśmy lepszy efekt, ale tylko pozornie. Bo zastanówmy się, czy faktycznie warto to robić... Należałoby poświęcać na to od 30 minut do godziny dziennie. W moim przypadku pewnie by mi to obrzydło do tego stopnia, że po tygodniu musiałbym sobie odpuścił, żeby nie zwariować. Język
Często przeprowadzam analizy finansowe pomagając klientom zabezpieczyć swoją przyszłość. W ciągu niecałej godziny jestem w stanie uświadomić komuś jak będzie wyglądała jego emerytura oraz luka emerytalna biorąc pod uwagę obecne zarobki oraz ile musiałby miesięcznie odkładać, aby tę lukę pokryć. Uwierz mi, że nie ma to nic wspólnego z codziennym prowadzeniem bilansu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości