Jak pokonać raka?
#1
Osobiście mam nadzieje, że nikt z Was go nie posiada. Ostatnio dużo o tym czytam a to z powodu,że na raka zmarła mi bliska osoba. Do tej pory moja wiedza o nowotworach była tak uboga jak znajomość języka chińskiego, czyli wiem, że istnieje i na tym koniec. Samych nowotworów jest mnóstwo ale łączy je jedna rzecz - komórki nowotworowe a różni- miejsce ich produkcji co w konsekwencji skutkuje różnymi objawami. I wiecie co? Do pokonania raka wystarczy aby układ odpornościowy atakował zbuntowane komórki. Proste ale jak bardzo trudne do wykonania...niby naukowcom udało się zmusić(nauczyć) limfocyty do atakowania komórek nowotworowych, ale to co się dzieje to istna burza w organizmie i nie wiem czy bezpieczna...

Moja wiedza na ten temat jest nadal bardzo uboga i jeśli piszę głupoty śmiało mnie poprawiajcie.
Odpowiedz
#2
Nie poddawać się.
Mój wujek zachorował na raka szpiku kostnego. Było z nim bardzo ciężko. Najpierw sam nie chciał się leczyć, stwierdził, że nic go już w tym wieku nie czeka (70lat). Prosiliśmy, błagaliśmy, były nawet jakieś groźby. No wiadomo.. jeśli są choćby minimalne szanse aby nasza bliska osoba się wyleczyła to dochodzi do różnych sytuacji aby tylko spróbowała. W tym przypadku się udało. Zgodził się.

No, ale... po miesiącu leczenia lekarze nie dawali żadnych szans. To był kolejny cios. Wujek jak już wziął się za to leczenie miał w sobie mnóstwo motywacji, ale kiedy usłyszał,że nic z tego znów się załamał. Dostał propozycję jakiegoś innego leczenia.. coś kręcili,że to jakiś mało znany środek. Podpisał zgodę. 2 razy w tygodniu przez 3 tygodnie go otrzymywał. Czym był sam lek, nie wiem dokładnie. Mowa była o jakimś dawnym leku poronnym. Na początku czuł się super a potem coraz gorzej..został odstawiony. Lek ten nie zdał egzaminu. Chyba... bo...

W końcu po jakichś paru miesiącach (ponad pół roku) wujek wrócił z bardzo dobrymi wynikami. Nie wiadomo ile w tym zasługi tego leku co brał wcześniej a ile chemii a ile po prostu tego ''szczęścia''. W każdym razie, teraz jest zdrowy. Po wynikach brał jeszcze 2 tygodnie chemii, ale teraz przestał.
Dodam jeszcze,że się nieprzerwanie o niego modliłam. Ktoś stąd też mi pomógł. Już to nawet pisałam chyba. I możecie się śmiać, ale wierzę,że to też pomogło.

Jak długo zdrowie się utrzyma to nie wiem.. ale widzę jak się z tego cieszy. Czerpie teraz z życia pełnymi garściami.

Może to nie tak do końca na temat.. ale cóż.
Odpowiedz
#3
Wujek ma ogromne szczęście...nie w pokonaniu choroby a w rodzinie. Uśmiech Oby już nie było nawrotów choroby Uśmiech
Odpowiedz
#4
(22-01-2018, 17:11 PM)Zarhal napisał(a): Dodam jeszcze,że się nieprzerwanie o niego modliłam. Ktoś stąd też mi pomógł. Już to nawet pisałam chyba. I możecie się śmiać, ale wierzę,że to też pomogło.

Wierzę, w życiu miałam takie sytuacje, które jasno pokazały mi, że Ktoś na górze nade mną czuwa. Zawsze w problemie modlę się, ale muszą to być szczere modlitwy i postarać się zaufać.

Co do tematu, oglądałam parę lat temu film dokumentalny, gdzie mówiono o wielbłądzim moczu i ich mleku, które w połączeniu do wypicia mogą wyleczyć raka. Obecnie produkują nawet proszki, by tego nie pić i pewnie jest to bardziej skoncentrowane, nie pamiętam w jakim kraju arabskim, chyba w Arabii Saudyjskiej.
Odpowiedz
#5
Serce 
zycze wam wszystkim zdrowia! ,3
Odpowiedz
#6
Polecam posłuchać tego pana
Odpowiedz
#7
a to nie jest tak ze im więcej się słucha i czyta tym ma się wrażenie ze sami jesteśmy chorzy i wyolbrzymiamy własne symptomy? myślę że takie rzeczy są bardzo sugestywne
Odpowiedz
#8
Tutaj nie chodzi o czytanie i szukanie choroby. Bo komórki nowotworowe ma każdy z nas, tylko u jednych są na tyle silne, że organizm nie daje rady ich zwalczać a u innych daje radę, stąd nie ma zachorowania.
Lekarze często mówią, że początkowe objawy można skutecznie wyleczyć ale to nie chodzi o to, że komórki nie są tak silnie odporne tylko, że nie jest ich dużo...a jak już ją odporne to zaczyna się loteria z chemią...
Odpowiedz
#9
Nie chodzi o to, żeby tylko czytać, słuchać czy panikować. Po pierwsze dlaczego ktoś, kto nie ma stwierdzonego raka miałby się przejmować z tego powodu? No po nic ale warto na pewno zrozumieć problem bo na raka nie umierają jakieś pojedyncze przypadkowe osoby tylko miliony osób i chyba każdy albo prawie każdy ma takie osoby chore w swoim otoczeniu. Nie jest to powód do tego, żeby siedzieć tylko, czytać i płakać ale warto się zastanowić dlaczego tak jest. Wystarczy zauważyć proste prawidłowości i już można się zabezpieczać i zacząć o siebie dbać - skoro kobiety są narażone na raka szyjki macicy i piersi to trzeba robić badania, żeby w razie czego móc zadziałać jak najszybciej (mimo tego i mimo refundacji raczej mało kto robi takie badania regularnie), skoro osoby, które piją, palą, mają złą dietę i choroby przewlekłe są też bardziej narażone na raka to eliminacja tego jest zawsze dobrym krokiem, który przed rakiem w jakimś stopniu może uchronić.

Film, który udostępniłam nie ma na celu sprawić, żeby ludzie zaczęli świrować tylko zrozumieli jak powstaje rak bo dzięki temu można właśnie przestać się go bać i zacząć mu zapobiegać. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że mogą mieć wpływ na to co się dzieje w ich ciele i że nowotwór to nie jest wyrok śmierci. Wielokrotnie jest tam też zresztą wspominane o szkodliwym wpływie stresu i o tym, żeby nie bać się raka.

Można by z góry uznać, że nie możemy z tym rakiem nic zrobić ale po co wtedy w ogóle rozmawiać na te tematy? Po to powstała chyba cała medycyna, żebyśmy z niej korzystali a nie żeby mieć ją gdzieś no bo po co panikować? Są ludzie, którzy boją się tak bardzo co im może być, że nie robią ze sobą nic i zaniedbują się coraz bardziej a wystarczy jak są jakieś problemy trochę się zagłębić w to co jest nie tak, żeby móc coś zrobić. Sami zdecydujcie co lepsze.

Samo szperanie cały czas i przeglądanie stronek w necie może i ryje banię, chociaż myślę, że wystarczy potrafić analizować trochę informacje, wyciągać to co ważne i wiedzieć w co można wierzyć, żeby zdobyć na prawdę wartościową wiedzę. Z własnych doświadczeń muszę powiedzieć, że to co ja sobie diagnozowałam przy pomocy zwykłego google zwykle okazywało się być prawdą i to wtedy, kiedy lekarze zawodzili. Ktoś kto zainteresuje się tematem może w necie uzyskać znacznie więcej informacji niż od niejednego lekarza, który chce wizytę odfajkować i wcisnąć pacjentowi receptę jakby ona miała problem załatwić, a nie raz wystawiona jest bezpodstawnie, na problem którego nie ma, i na który nie pomoże.

Vloger, którego filmik udostępniłam poza tym, że w super sposób wszystko przedstawia i przekazuje najważniejsze informacje o raku, zwraca uwagę na parę ważnych rzeczy o których przekonałam się sama dopiero po jakimś czasie walki z własnymi zdrowotnymi problemami. Na służbie zdrowia nie ma co do końca polegać, trzeba przede wszystkim polegać na sobie i samemu dbać o własne ciało po to, żeby nie chorowało a jak będą problemy to żeby było na tyle silne i mogło samo sobie z nimi poradzić. Unikać stresu bo długotrwały i silny stres może mieć zamiast dbać o dietę i nie wierzyć w to, że choroby biorą się znikąd i można je załatwić braniem tabletek. One często wynikają z różnych zaniedbań a karmienie się dodatkowo prochami może być czasem tylko kolejnym błędem zamiast rozwiązaniem. Po to powstał ten filmik, żeby niektórzy zrozumieli jak powstaje i rozwija się rak, nie musieli żyć w nieświadomości bez wiedzy, której od lekarzy nie uzyskają, nie musieli polegać tylko i wyłącznie na służbie zdrowia i poddawać się chemioterapii, cierpieć ale żeby mogli tego wszystkiego uniknąć bo można i takim jak on to się udało. Może ktoś mi zarzucić, że łatwo się pisze ale bliskie mi osoby też wykończył rak i sama mam szanse, że rozwinie się i u mnie. Nie jest to jednak dla mnie powód do dramatyzowania ale żeby dbać o siebie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości