Jak radzić sobie z anhedonią i innymi problemami?
#1
Witam! Podobny temat już był, ale co prawda nieco inny, wiec założyłem ten, aby skorzystać z waszych porad i doświadczeń. Jak poradzić sobie z tym dojmującym uczuciem pustki, w którym prawie nic nie sprawia ci przyjemności? Nieistotne jest z kim przebywam i co robię( są nieliczne wyjątki) Prawie nic nie sprawia mi przyjemności. Dodatkowo jestem dość dużym introwertykiem i często przebywam samotnie. Kiedyś uważałem, ze tak właśnie jest mi najlepiej, ale to trochę błędne koło, bo ilekroć gdzieś nie wyjeżdżam, to czuje się okropnie samotny i przygnębiony wszystkim dookoła. Ilekroć nie opuszczam swojego domu. Bardzo źle czuje się tez w dużych skupiskach ludzi. Mam wtedy przeczucie jakby wszystko wokół było jakąś lawiną, która ma zaraz na mnie runąć. Często boje się wstać z łóżka, gdy wiem, ze czeka na mnie stresujący dzień i mam duże trudności z zasypianiem. Nie brak mi motywacji, ale z drugiej strony nie rozumiem i nie widzę w ogólnie rozumianym wysiłku sensu. Często tez chce mi się płakać. Nawet nie jest to spowodowane jakimś szczególnym wydarzeniem. Eskapizm tez niewiele mi pomaga, bo o ile inni potrafią się przy muzyce/filmach zrelaksować tak ja przenoszę te negatywne emocje poszczególnych bohaterów na siebie i niekiedy czuje się gorzej. Z muzyką jest podobnie. Czasami czuje się lepiej, kiedy pomimo niechęci opuszczenia własnego pokoju introwertyka spotykam się ze znajomymi, (którzy mieszkają w innym mieście i dlatego nie mogę się z nimi spotykać dość często), lecz jest to chwilowe. Po wyjściu z takiej imprezy na drugi dziej znowu czuje się beznadziejnie. Ponadto kiedyś lubiłem podróżować. W góry/ nad morze. Teraz ilekroć nie pojadę w któreś z wyżej wymienionych miejsc czuje się okropnie i przygnębiony wszystkim dookoła. Czy niektórzy z was mają podobnie lub wasi znajomi. Przy okazji byłbym bardzo wdzięczny, jeśli ktoś mógłby powiedzieć, czy jest to jakiś rodzaj depresji( nie chce nadużywać tego słowa), czy może jest to wynik połączenia wielu problemów i chorób, jak na przykład osobowość schizoidalna połączona z agorafobią. Nie proszę was o diagnozę oczywiście( nie każdy jest psychologiem), ale o zwykłą życzliwość  i intuicje. Z dodatkowych informacji mogę podać, ze jestem studentem i pierwsze objawy nasilenia tego stanu przeżywałem chyba w liceum, lub późnym gimnazjum. Czasem będąc w takim stanie myśle tylko o tym, aby nie zawieść swojej rodziny i być silnym dla nich to głównie powstrzymuje mnie od bardziej poważnych czynow. Dziękuje za wasz poświęcony czas i( bo tekst jest i tak za długi, a nie powiedziałem wszystkiego) za chęć pomocy. Pozdrawiam! Uśmiech
Odpowiedz
#2
To tak... Znam sytuacje, które opisałeś, bo kiedyś miałam podobnie, czasami nawet to powraca. Czy chodzisz może do psychologa? Myślę, że najlepiej byłoby abyś ze swoimi problemami poszedł do dobrego psychologa (podkreślam tu słowo "dobre", bo niestety dość często można trafić na kogoś, kto się do tego kompletnie nie nadaje i więcej wyrządzi krzywdy niż pożytku).  Psycholog powinien pomóc Ci w poukładaniu Twoich myśli, być może jeśli uzna to za konieczne, to skieruje Cię do psychiatry.
Z tego co czytam w Twojej wypowiedzi, to objawy przypominają mi trochę nerwicę, lub początki depresji, bo oczywiście są różne stany i lepiej działać szybko, niż się męczyć (ja coś o tym wiem Oczko )   Być może będą potrzebne jakieś leki, które wspomogą Cię trochę, albo psychoterapia.
Wiem jak to jest się przejmować ciągle bliskimi i tym żeby nie narobić kłopotu, żeby nie sprawiać innym przykrości itp. Ale przede wszystkim trzeba zadbać o siebie, jeśli my będziemy szczęśliwi, to inni też będą się prawdopodobnie dobrze przy nas czuli, chociaż wiem że to ciężkie Język
Odpowiedz
#3
Bardzo dziękuje ci za te odpowiedz. Cieszy mnie, gdy widzę, ze są osoby, które z podobnego stanu jak mój wyszły z tarczą i teraz czuje się dużo lepiej. Życzę ci wszystkiego najlepszego! Oczko Jeśli chodzi o psychologa, to jest problem. Nie chce o tym mówić mojej rodzinie, bo chociaż by mnie wsparli, to jednak spodziewam się bardziej opinii w stylu: ,,bez przesady", ,, nie wymyślaj". Nie chodzi tutaj nawet o brak chęci i zrozumienia, tylko o to, ze w naszym państwie takie stany są wciąż postrzegane jako coś wstydliwego, do czego lepiej się nie przyznawać. Chciałem pójść do psychologa już dawniej, lecz wspomniany wyżej powód mnie hamuje. Nie mniej w przyszłości może postaram się na to zareagować. Nie wiem tylko jak mam to zrobić, żeby nie dowiedzieli się o tym inni. Jeszcze raz dziękuje za szczera i życzliwą odpowiedź Uśmiech
Odpowiedz
#4
Mało jest psychologów z, nazwijmy to "powołania", którzy potrafią pomóc a nie zasypywac pacjenta fachowym psychobełkotem i faszerować coraz to bardziej zaawansowaną, ale nie szkodliwą farmakologią.

Chodzi mi o to, że jak sama zaczynałam, to u mojego pierwszego lekarza potrzeba używania sformułowań, które mogą nic nie mówić przeciętnej osobie była aż nazbyt dobrze widoczna. Czasami czułam się wręcz głupia. Że nie rozumiem , a mam problem z pytaniem.
Co do leków, chodzi mi o to, że przez dłuższy okres czasu brałam ich bardzo dużo. Dwie tabletki rano. Trzy w południe, dwie kolejne na wieczór. Chodziłam skołowana, nie mogłam się skoncentrować na niczym.
Od niedawna biorę tylko dwie tabletki na dzień, z czego jedną tylko wtedy jak zasnąć nie mogę.
Nie uniknęlam efektu odstawienia, u mnie były to "bonusowe" 10kg masy xD
No i jeszcze większe problemy z spaniem Smutny

Zwlekałam z zmianą Poradnia, bo... po prostu uważałam, że pewnie mam "złe nastawienie"..
Stąd cały problem.
Odpowiedz
#5
Fakt trafienie na takiego lekarza to nic dobrego. Nasz stan może się tylko pogorszyć. Ważne jest, żeby trafić na kogoś dobrego i znającego się na rzeczy. A jak twój obecny stan? Czujesz się już dużo lepiej? Wiem, ze problem z zasypianiem jest bardziej złożony, ale w moim przypadku sporo pomagają audiobooki. Odstawić telefon i wszelkie urządzenia jak najdalej od siebie i wsłuchiwać się w lektora danej powieści. Według mnie to dobra metoda
Odpowiedz
#6
Nie wiem, czy Ci to pomoze w Twoim stanie, choc mam nadzieje, ze tak. Ja w takich stanach anhedonii staram sie sama siebie rozweselac i usmiechac. Tlumacze wtedy sobie, ze szkoda mi mnie i mojego zycia na takie smutki, i zawsze dziala.
Odpowiedz
#7
Wiadomo, nie chce wyjść na Wszechwiedzacą. Mi pomogło, podkreślam "mi", bo nie jest to równoznaczne z tym, ze każdemu pomoże, artterapia i powrót do rękodzieła. Czytanie książek coachingowych (tak , książki Pani Beaty P. też, nie o tym jednak teraz) i rozmowy z Bliską mi Osobą. Zachęty i wsparcie. Pomóc w szukaniu zajęcia. Jak i "małe kopniaki". Wszystko czemuś służy. Jesteśmy tacy, bo tak działa nasz mózg.  Możemy polepszyć jego prace. Ale najważniejsze, my musimy tego chcieć. Nie przyjaciel, chłopak czy kto tamm jeszcze. My.

Mam nerwicę lękową. No i napady paniki. Nikt nie wie, nie rozumie tego. Jak osoba wykonująca zawód wymagający kontaktu z drugim człowiekiem może mieć taki problem. Maska. 
Często śpię przy włączonym świetle, zasypiam przy muzyce lub filmie. Muszę mieć dźwięk. Złudzenie obecności. 

Depresja towarzyszy mi od lat. Leczę się już parę lat. Choroba Jednobiegunowa. 

Jak radzić sobie. Moze najlepiej powymieniac się doświadczeniem z tym, którzy mają pdo nie i wybrać/przekształcić którąś z metod. 

Musi się coś znaleźć. Nie poddawaj się.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jak radzić sobie z depresją i lękami? takaona 19 4,992 05-08-2019, 20:25 PM
Ostatni post: Nescafe

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości