Jak się... odkochać?
#1
Jestem obecnie w osobliwej sytuacji. W zeszłym roku poznałem kogoś, coraz więcej spędzaliśmy czas ze sobą. Była fascynacja z obu stron. Aż w końcu nastąpiła rozmowa z jej strony - Michale, raczej nie mogę ci dać tego, czego pewnie byś chciał. Zrozumiałem, bo wtedy naprawdę nie widziałem w naszej znajomości niczego "więcej". Była happy, że tak zareagowałem. Znajomość trwała dalej, rozwijała się. Pękały kolejne bariery. Niestety, moje uczucia z czasem rosły, jej... nie. Więc kolejne rozmowy były już z mojej strony. Ze mi przykro, że daję więcej, a ona niewiele nic, albo całkiem nic. Znacie to na pewno Oczko Było takich rozmów kilka między nami. Aż w końcu postawiłem wszystko na jedną kartę. Zacząłem starać się nie tylko dla niej, ale i o nią. Stało się to na tydzień przed jej niedawnym wyjazdem na urlop w rodzinne strony. Ona doszła do wniosku, że też zacznie próbować walczyć o nas, kiedy wróci z urlopu. Na urlopie miała pójść na wesele, na które mieliśmy iść razem, ale... Doszła wcześniej do wniosku w pewnym momencie, że nie chce ze mną iść, co było trochę przykre. 
Wyjechała na urlop, było wesele i po weselu przypadkiem dowiedziałem się, że ma w planach spotkanie z pewnym facetem tam spotkanym. Dawny jej znajomy. Taiła to dość mocno, nie chciała się przyznać. Źle to na mnie wpłynęło, wybuchłem :/ Czemu? Bo chciałem o nią powalczyć, ona wiedziała, a mimo wszystko coś kryła przede mną. Zerwała kontakt na czas powrotu z urlopu. Wtedy stwierdziła, że przyjaźń ją tylko i wyłącznie interesuje. Przerażony wróciłem do domu ze spotkania z nią. Następnego dnia nie odzywała się. Wieczorem zadzwoniła i wyszło, ze już z tym facetem z wesela się widziała u siebie w domu tego właśnie dnia. A on jest z innego miasta... 
Nie przedłużając. Ja do niej wciąż czuję... wiele. Ona mnie widzi coraz bardziej jako kumpla, tak po prostu. Moje uczucie rosło w momencie, w którym musi zostać teraz zabite... Jak można zabić coś, co dopiero wyrosło, pojawiło się?! Ten facet już podryw kontrolowany stosuje. Telefony, spotkania planuje, najbliższe w ten piątek... Ona nie chce, bym starał się o nią - jej słowa. Postanowiłem zakończyć znajomość, co nie odpowiadało jej. Ale ja nie widzę innej możliwości.
W styczniu ona wyjeżdża do innego miasta, na stałe. 
A ja mam pytanie - jak się odkochać w momencie, kiedy ten stan dopiero co się ujawnił? Czuje się obecnie tak, jakbym miał wyrwać sobie serce i zadeptać...
Help!
Odpowiedz
#2
Na krótką metę: zajmij się czymś co lubisz, spotykaj się ze znajomymi, słuchaj muzyki, praca, nauka, itp, itd
Na dłuższą metę: zacznij szukać kogoś innego
Odpowiedz
#3
Przez jakieś 8 miesięcy będzie ciężko ale potem się unormuje, dasz sobie rade Oczko
Odpowiedz
#4
@Trebton
Na razie mi to nie wychodzi, próbuję. Nie jestem w stanie się skupić. W pracy to w ogóle mam jazdę z tego powodu.
@Aleksandros
Liczę na to, że to będzie 8, ale nie miesięcy.. W każdym razie rozumiem Twój punkt widzenia Oczko
Odpowiedz
#5
Nie znam Cię i nie wiem ile Cię to będzie trzymać, ale z mojego doświadczenia wiem, że jeśli zerwiesz z nią kontakt i będziesz jej unikał to te załamanie nie będzie trwało to długo. Nie była Ciebie w ogóle warta. Zajmij się czymś co Cię wciąga i sprawia przyjemność. Albo poznaj kogoś nowego? Dużo jest kobiet, które też są nieszczęśliwe i szukają kogoś kto je zrozumie. Teraz napiszesz "łatwo ci mówić". No nie, nie jest łatwo się pozbierać po takim czymś. Ale uwierz mi, ja jestem po rozstaniu tyle, że mnie on wykorzystał i zostawił. Z czasem sobie uświadamiasz, że ona nie była Ciebie warta, że to strata czasu. Na początku oczywiście, że będzie trudno. Ale od teraz zajmij się czymś innym, poznaj kogoś (a przynajmniej się staraj), spędzaj dużo czasu z kumplami. A jeśli wyjeżdża do innego miasta to stanie się to jeszcze prostsze. Uwierz mi,kiedyś będziesz się śmiał i zaśmiejesz jej się w oczy. Będzie żałowała, że straciła tak dobrego chłopaka. Kiedyś jej się to zwróci, bo jeśli ktoś się kimś zabawił to do tej osoby to wróci. Więc nie martw się, tylko idź do przodu, zajmij się pożytecznymi rzeczami, a ona? Ona nie jest Ciebie warta. Stać Cię na lepszą, na taką, która będzie doceniała Twój wysiłek i Twoje starania. Trzymaj się.
Odpowiedz
#6
@Michał86
Ja nie zeszłem poniżej 7 - 8 miesięcy ale jak ci uda się szybciej to tylko pogratólować
Stosowałem to co radzi Trebron i co powtórzyły koleżanki, powodzenia.
Odpowiedz
#7
@Des
Rzucam to w cholerę. Ostatnia rozmowa zakończyła się - zróbmy 2 tyg. przerwy i wtedy ona ma się odezwać. Ja nie chcę przez tyle czasu o tym myśleć. Już obecna sytuacja trwa 2 tygodnie, a ja straciłem gdzieś siebie, nie poznaję siebie momentami... To za kolejne 2 tyg. będę wrakiem. Nie. Nie ma takiej opcji. Jakaś wola walki mi pozostała.
@Kamila413
Moje doświadczenia mówią to samo. Bywają takie sytuacje, gdzie po prostu trzeba spalić mosty za sobą. Ogółem obserwuję, że dużo ostatnio jest ludzi, którym nie powodzi się. Wzajemnie krzywdzimy się. Znak czasów... Mi nawet łatwo zrozumieć, że nie byłem jej wymarzonym facetem. To się zdarza, tak bywa. Ale, że tak szybko znalazła "zastępstwo". To bardzo źle na mnie działa. Czuję tak, jakby zabrała mi ostatni rok życia. Dziękuję za słowa wsparcia. Nie pamiętam kiedy ostatnio ich potrzebowałem, z reguły sam sobie radziłem.. Życie jak zawsze zaskakuje.
@Aleksandros
8 miechów.. nie, nie mogę sobie na to pozwolić. Nigdy nie byłem w sytuacji, w której musiałem zadeptać świeże uczucia. I to źle na mnie działa. Ale... za 8 miesięcy mam nadzieję już z grubsza nie pamiętać Uśmiech
Dzięki wielkie..
Odpowiedz
#8
To oznacza tylko to, że nie była Ciebie w ogóle warta. Porządna dziewczyna by Ci tego nie zrobiła. Po każdej porażce wstajesz silniejszy.
Odpowiedz
#9
Ona twierdzi, że to tylko jej kolega. Ok, niech i tak będzie. Ale życie bywa takim złośnikiem, że nie zdziwię się jak się ze sobą zejdą. Pamiętam jej słowa - Michale, to nie jest problem z tobą, ale ze mną. Ja nie potrafię chyba kochać. Może być tak, że skrzywdzi kolejnego faceta. Sprawiedliwie oddając - też była krzywdzona przez facetów, bardzo, więc ma swoje demony. Chyba teraz nieświadomie oddaje to.. Lub co gorsza - świadomie.
Odpowiedz
#10
Myślę, że mogę Ci pomóc, bo byłam w baaardzo podobnej sytuacji.
Różną się między sobą, gdyż ja najpierw byłam w związku, a później przeszłam na to co było przed miłością, czyli na przyjaźń.
Z tym, że ja nadal kochałam, On nie kochał. I muszę Ci przyznać, że cholernie ciężko się przyjaźnić z kimś do kogo czuję się coś więcej, a nawet czuło.
Bolesne, męczące, a nawet wpędzające praktycznie w depresję.
Chyba nie muszę Ci wspominać jak bardzo szlag mnie trafiał kiedy On opowiadał mi o swoich przygodach sercowych. Miałam taki moment gdzie już byłam do tego stopnia zdesperowana, że za wszelką cenę starałam się go znowu zdobyć. Te myśli cały czas przychodziły mi do głowy... Czułam zazdrość, pomimo, że to był już tylko przyjaciel. On żył sobie normalnie, a ja cicho płakałam ze złamanym sercem i niemocą poradzenia sobie w tej sytuacji.
U Ciebie jest inaczej, bo Ona nic nigdy nie czuła (chociaż czytając Twojego posta odniosłam wrażenie, że zauroczenie było z jej strony), więc może być inaczej, ale moja przyjaźń obecnie wygląda tragicznie. Kłótnia na kłótni, kłótnią pogania... Minęły ponad dwa lata jak zerwaliśmy i ja już się odkochałam (a wieki to zajęło), a nadal są duże problemy.
Teraz to On sobie przypomniał, że coś czuję i robi mi wyrzuty i kłócimy się już o takie głupoty jak dzieci z podstawówki. Dosłownie potrafimy doprowadzić się do szału.
Moja rada jest więc taka- uciekaj od Niej póki możesz...
My próbujemy od ponad 2 lat dogadać się w przyjaźni i nic z tego nie wychodzi, obecnie tworzymy cholernie toksyczną przyjaźń i wykańczamy się psychicznie.
Ja doskonale rozumiem jak ciężko jest zerwać przyjaźń, ale czasem trzeba, żeby siebie obronić przed niepotrzebnymi smutkami.
A jak się odkochać? Nie mieć styczności z tą osobą, odgrodzić się od niej.
Spotykać się z innymi osobami, zajmować sobie czas czymś ciekawym tak by nie myśleć.
I czekać, bo do odkochania potrzeba czasu...
Ehhh trzymam kciuki za Ciebie Biedaku i wiedz, że doskonale Cię rozumiem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości