Jak sobie pomóc?
#1
Witam
Jakiś czas temu zauważyłem, że moje życie przelatuje mi między palcami. Mimo, że mam 19 lat to nie mam tak naprawdę nikogo, nawet nie mam rodziny, z wyjątkiem moich rodziców. To właśnie rodziców winię za swoją obecną sytuację. Nigdy się mną nie interesowali z wyjątkiem szkoły, zawszę musiałem być lepszy, mieć same piątki bo inaczej matka na mnie krzyczała, że jestem nikim i nie skończę szkoły, z kolei ojciec w ogóle nawet nie wie do jakiej szkoły chodzę. Reszta rodziny wolała się od nas odciąć. W klasie niby mam kolegów, ale tylko wtedy kiedy jest sprawdzian i tylko ja się na niego nauczyłem. Potem o mnie zapominają. Wstyd się przyznać, ale nawet na FB nie mam znajomych, serio da się mieć liczbę znajomych zero. Nikt się mnie nigdy nie zapytał co tam u mnie lub jakie mam plany na weekend. Siedzę cały czas w czterech ścianach, czytaj w moi domu. Czasami zdarzy mi się wyjść na rower, ale i tak najczęściej jeżdżę sam. Myślałem, żeby zapisać się do jakiegoś klubu rowerowego w moim mieście, ale moja kondycja jest słaba i na tle innych kolarzy, którzy jeżdżą dłużej i na większe trasy wypadłbym jak mięczak, więc wolę jeździć sam. Jestem trochę zły bo zauważyłem, że wydaję pieniądze na gadżety typu konsola, gry, zdalnie sterowane samochodziki a nie przynosi mi to długiej przyjemności. Jeśli chodzi o dziewczyny to jak można się domyślać jest tragicznie. Od 6 lat nie rozmawiałem z żadną, nawet na tematy szkole typu co było zadane itd. Ba nawet nie mam okazji, żeby z jakąś porozmawiać. Nawet jak jakaś mi się spodoba np. na przystanku autobusowym to nie podejdę bo nie wiedzieć czemu podświadomie czuję, że będzie się ze mnie śmiać czy coś. Nie jest przystojny ani wygadamy (zazwyczaj patrzę w dół lub w ścianę). Jestem niski i szczupły (mam bardzo szybko przemianę materii, ważę ok. 45 kg przy wzroście 176), przez co wyglądam komicznie. W czasie jakiś dyskusji nigdy się nie odzywam i potem nie zręczny moment kiedy ktoś powie "dlaczego ty nic nie mówisz?". I co mam na to odpowiedzieć? Jak można się domyśleć jestem jedyny, który nie idzie na studniówkę (trzeba już wpłacać pieniądze). Oczywiście jak klasa się o tym dowiedziała to zaczęli mnie przekonywać, żebym poszedł. Oczywiście się nie dałem i w końcu odpuścili. Zdałem sobie sprawę, że teraz jestem w takim wieku, że mogę sam coś zrobić, żeby to zmienić. Tylko nie wiem nawet od czego zacząć.
Odpowiedz
#2
Poszukaj sobie jakiś znajomych na forach z depresją, introwertyzmem, nieśmiałością, fobią. Pomoże ci to znaleźć ludzi do codziennych rozmów takich jak ty. Nie masz jakiejś w klasie dziewczyny introwertyczki? Możesz spróbować zagadać do niej na Messengerze. A jak nie to z drugiej strony ciesz się że nie masz jakiejś fałszywej, zakłamanej co by cię obgadywała za plecami.
Odpowiedz
#3
Ok, ale z doświadczenia wiem że sam możesz sobie nie pomóc. Ja stworzyłem sobie iluzje, dzięki czemu przełamywalem swoja nieśmiałość. Ale wszystko to, co ma wpływ na to jacy jesteśmy, pisze o negatywnych cechach, siedzi w nas. Mnie się udało przezwyciężyć nieśmiałość, ale tak jak napisałem na początku, stworzyłem sobie alternatywny świat, do którego niestety nie byłem przystosowany, bo to byla tylko alternatywa do tego mojego zamkniętego świata. Można powiedzieć że to dużo, ale rozczarowanie jakie towarzyszyło w zderzeniu z realnym światem bylo tak duże, że i tak zwykle spowrotem się zamykałem. Pomogli mi terapeuci i grupa wsparcia. Trzeba wyciągnąć na zewnątrz wyparte i zakopane w sobie historie które nie pozwalają nam czuć się normalnymi i szczęśliwymi. Bo każdy z nas ma tych historii dużo, jak więcej jest tych przykrych, to jak mamy czuć się pewni siebie czy szczęśliwi? Dzialamy w tych schematach ktore znamy, czyli np najlepiej się wycofać, bo po co się narażać na kolejną porażkę. Dobrze że zaznaczyłeś że wszystko zależy już tylko od Ciebie. Weź ster w swoje ręce bo tkwisz na mieliźnie.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#4
(07-03-2020, 23:36 PM)Wolfgang napisał(a): Poszukaj sobie jakiś znajomych na forach z depresją, introwertyzmem, nieśmiałością, fobią. Pomoże ci to znaleźć ludzi do codziennych rozmów takich jak ty. Nie masz jakiejś w klasie dziewczyny introwertyczki? Możesz spróbować zagadać do niej na Messengerze. A jak nie to z drugiej strony ciesz się że nie masz jakiejś fałszywej, zakłamanej co by cię obgadywała za plecami.

Niestety chodzę do typowo męskiej szkoły i liczbę dziewczyn można policzyć na palcach. Właśnie próbowałem poznać kogoś przez internet (wspólne zainteresowania itd.), ale po kilku dniach kontakt się urywał albo nie było tematów do rozmów. Może warto spróbować jeszcze raz?

(08-03-2020, 01:50 AM)vlad1431 napisał(a): Ok, ale z doświadczenia wiem że sam możesz sobie nie pomóc. Ja stworzyłem sobie iluzje, dzięki czemu przełamywalem swoja nieśmiałość. Ale wszystko to, co ma wpływ na to jacy jesteśmy, pisze o negatywnych cechach, siedzi w nas. Mnie się udało przezwyciężyć nieśmiałość, ale tak jak napisałem na początku, stworzyłem sobie alternatywny świat, do którego niestety nie byłem przystosowany, bo to byla tylko alternatywa do tego mojego zamkniętego świata. Można powiedzieć że to dużo, ale rozczarowanie jakie towarzyszyło w zderzeniu z realnym światem bylo tak duże, że i tak zwykle spowrotem się zamykałem. Pomogli mi terapeuci i grupa wsparcia. Trzeba wyciągnąć na zewnątrz wyparte i zakopane w sobie historie które nie pozwalają nam czuć się normalnymi i szczęśliwymi. Bo każdy z nas ma tych historii dużo, jak więcej jest tych przykrych, to jak mamy czuć się pewni siebie czy szczęśliwi? Dzialamy w tych schematach ktore znamy, czyli np najlepiej się wycofać, bo po co się narażać na kolejną porażkę. Dobrze że zaznaczyłeś że wszystko zależy już tylko od Ciebie. Weź ster w swoje ręce bo tkwisz na mieliźnie.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka

Bardzo mądra wypowiedź. No właśnie, wydaje mi się, że mam bardzo dużo tych złych historii lub (teraz o  tym pomyślałem) nie zauważam tych dobrych tylko te złe.
Odpowiedz
#5
(08-03-2020, 12:11 PM)ktos__ napisał(a):
(07-03-2020, 23:36 PM)Wolfgang napisał(a): Poszukaj sobie jakiś znajomych na forach z depresją, introwertyzmem, nieśmiałością, fobią. Pomoże ci to znaleźć ludzi do codziennych rozmów takich jak ty. Nie masz jakiejś w klasie dziewczyny introwertyczki? Możesz spróbować zagadać do niej na Messengerze. A jak nie to z drugiej strony ciesz się że nie masz jakiejś fałszywej, zakłamanej co by cię obgadywała za plecami.

Niestety chodzę do typowo męskiej szkoły i liczbę dziewczyn można policzyć na palcach. Właśnie próbowałem poznać kogoś przez internet (wspólne zainteresowania itd.), ale po kilku dniach kontakt się urywał albo nie było tematów do rozmów. Może warto spróbować jeszcze raz?
Widzę technikum. Miałem tak samo jak ty, jedyne koleżanki do poznania poza klasą ale i tak postawiłem na internet. Ja też nie miałem lekko, dopiero mi się udało po 4 latach poznać znajomych internetowych na kilka lat. Tak w ogóle historia podobna do mojej. Też przez dłuższy okres nie rozmawiałem kompletnie z dziewczynami, dopiero mi się to udało po 5 latach. Ze studniówką to samo, nie poszedłem i nie żałuje.
Odpowiedz
#6
To normalne. Ja miałem od zawsze wrażenie że jedna zła historia przważała nad 10cioma dobrymi. Że nawet jak Matka czy ktokolwiek wspominał coś miłego to i tak od razu spadałem na ziemie i przypominałem sobie jaki jestem tu i teraz, że spotkało mnie tyle złego w życiu. I nie liczyło się to że mam wiele miłych wspomnień, bo nawet te kojarzyły mi się z wszechogarniającym smutkiem. I nawet jak byłem z kimś na stałe, to czułem że ten ktoś jest ze mną z litości.

Kolejny etap jest taki, przynajmniej u mnie, że każdy kto ma świadomość wie że życie nie składa się tylko z sielankowych historii, że pewne historie musiały się wydarzyć, bo tak musiało być a nie inaczej, bo to już historia na którą już nie mamy wpływu. Jeszcze do nie dawna obwiniałem swoich rodziców, ale opowieści mojej Mamy są mrożące krew w żyłach, a historie które opwiadał ojciec przyprawiają mnie o dreszcze, nikomu nie życzę tego co on przeżył. Dlatego są jacy są i my jesteśmy tego owocem.

Do niedawna, czyli kilka tygodni temu Matka zaczęła mi to wszystko opowiadać i dotarło do mnie że ja i tak mam wiele lepiej niż oni ze swoimi rodzicami których pamiętam jak przez mgłe. Bo przecież dziadków raczej zawsze się miło wspomina. Ale dziadkowie też dopiero na starość zrozumieli to, co złego zrobili swoim dzieciom a dla wnuczków już byli dobrymi dziadkami.

Wielu ludzi szczerze nienawidziłem, byłem zgorzkniały, byłem egoistą, bo nikt nie ma tak źle jak ja.

Bardzo pomógł i być może najwięcej o. Adam Szustak, jego codzienne vlogi i książki które napisał na podstawie historii biblijnych. Ja dzięki niemu zrozumiałem że nic nie stoi na przeszkodzie żeby czuć się dobrym i wartościowym człowiekiem i cieszyć się z tego jaki jestem, bo żyje i mogę czuć się szczęśliwy. Moja przygoda z o. Adamem zaczęła się od książki "Zamknij oczy".
Na grupie terapeutycznej poznałem wspaniałych ludzi, którzy wbrew pozorom mieli wiele gorzej niż ja sam miałem. Żyją i chcą żyć i tak samo jak ja chcą cieszyć się życiem.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#7
(08-03-2020, 13:15 PM)vlad1431 napisał(a): To normalne. Ja miałem od zawsze wrażenie że jedna zła historia przważała nad 10cioma dobrymi. Że nawet jak Matka czy ktokolwiek wspominał coś miłego to i tak od razu spadałem na ziemie i przypominałem sobie jaki jestem tu i teraz, że spotkało mnie tyle złego w życiu. I nie liczyło się to że mam wiele miłych wspomnień, bo nawet te kojarzyły mi się z wszechogarniającym smutkiem. I nawet jak byłem z kimś na stałe, to czułem że ten ktoś jest ze mną z litości.

Kolejny etap jest taki, przynajmniej u mnie, że każdy kto ma świadomość wie że życie nie składa się tylko z sielankowych historii, że pewne historie musiały się wydarzyć, bo tak musiało być a nie inaczej, bo to już historia na którą już nie mamy wpływu. Jeszcze do nie dawna obwiniałem swoich rodziców, ale opowieści mojej Mamy są mrożące krew w żyłach, a historie które opwiadał ojciec przyprawiają mnie o dreszcze, nikomu nie życzę tego co on przeżył. Dlatego są jacy są i my jesteśmy tego owocem.

Do niedawna, czyli kilka tygodni temu Matka zaczęła mi to wszystko opowiadać i dotarło do mnie że ja i tak mam wiele lepiej niż oni ze swoimi rodzicami których pamiętam jak przez mgłe. Bo przecież dziadków raczej zawsze się miło wspomina. Ale dziadkowie też dopiero na starość zrozumieli to, co złego zrobili swoim dzieciom a dla wnuczków już byli dobrymi dziadkami.

Wielu ludzi szczerze nienawidziłem, byłem zgorzkniały, byłem egoistą, bo nikt nie ma tak źle jak ja.

Bardzo pomógł i być może najwięcej o. Adam Szustak, jego codzienne vlogi i książki które napisał na podstawie historii biblijnych. Ja dzięki niemu zrozumiałem że nic nie stoi na przeszkodzie żeby czuć się dobrym i wartościowym człowiekiem i cieszyć się z tego jaki jestem, bo żyje i mogę czuć się szczęśliwy. Moja przygoda z o. Adamem zaczęła się od książki "Zamknij oczy".
Na grupie terapeutycznej poznałem wspaniałych ludzi, którzy wbrew pozorom mieli wiele gorzej niż ja sam miałem. Żyją i chcą żyć i tak samo jak ja chcą cieszyć się życiem.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka

Czyli jeśli dobrze zrozumiałem to powinienem zapisać się na terapię?

(08-03-2020, 12:53 PM)Wolfgang napisał(a):
(08-03-2020, 12:11 PM)ktos__ napisał(a):
(07-03-2020, 23:36 PM)Wolfgang napisał(a): Poszukaj sobie jakiś znajomych na forach z depresją, introwertyzmem, nieśmiałością, fobią. Pomoże ci to znaleźć ludzi do codziennych rozmów takich jak ty. Nie masz jakiejś w klasie dziewczyny introwertyczki? Możesz spróbować zagadać do niej na Messengerze. A jak nie to z drugiej strony ciesz się że nie masz jakiejś fałszywej, zakłamanej co by cię obgadywała za plecami.

Niestety chodzę do typowo męskiej szkoły i liczbę dziewczyn można policzyć na palcach. Właśnie próbowałem poznać kogoś przez internet (wspólne zainteresowania itd.), ale po kilku dniach kontakt się urywał albo nie było tematów do rozmów. Może warto spróbować jeszcze raz?
Widzę technikum. Miałem tak samo jak ty, jedyne koleżanki do poznania poza klasą ale i tak postawiłem na internet. Ja też nie miałem lekko, dopiero mi się udało po 4 latach poznać znajomych internetowych na kilka lat. Tak w ogóle historia podobna do mojej. Też przez dłuższy okres nie rozmawiałem kompletnie z dziewczynami, dopiero mi się to udało po 5 latach. Ze studniówką to samo, nie poszedłem i nie żałuje.

Tak technikum. No właśnie, jedyne koleżanki jakie mogę poznać to poza szkołą. I tu pojawia się ten problem. Nie mam pomysł gdzie mógłbym je poznać.
Odpowiedz
#8
Tak, uważam że powinieneś się udać do terapeuty. Abstrahując, dochodzę do wniosku że psycholog chyba jest lekarzem pierwszego kontaktu w XXI wieku.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości