Jaką postawę przyjmujesz podczas rozmowy?
#1
Przyjęcie odpowiedniej postawy podczas rozmowy też wpływa na całą rozmowę. Ja np. często zdaje się tylko na słuchanie i w ograniczonym zakresie zadaje zdawkowe pytania. A wy jaką przyjmujecie postawę? biernego słuchacza? czy to też zależy od stopnia znajomości z daną osobą ?
Odpowiedz
#2
Jak pierwszy raz czytałem ten temat to myślałem, że chodzi o postawę ciała Duży uśmiech No cóż... Ja często robię za biernego słuchacza, ale to zależy zarówno od stopnia znajomości, jak i omawianego tematu, jak i sprzyjających w danym momencie okoliczności. Niezwykle rzadko robię za czynnego słuchacza, który dokonuje jakiś wtrąceń. Zwykle raczej wolę wysłuchać kogoś od początku do końca, często w żaden sposób tego nie potwierdzając co myślę wprawia w zakłopotanie nawet moją promotor bo nie wie czy rozumiem co do mnie mówi Duży uśmiech Ona chyba jednak woli taką bardziej żywą rozmowę by nie rzec żywiołową Duży uśmiech
Odpowiedz
#3
No ale stosując cały czas postawę biernego słuchacza raczej nie jesteśmy godnymi do rozmowy kompanami.
Odpowiedz
#4
I z tym właśnie mam problem bo nawet irytuje mnie kiedy ktoś się mnie dopytuje czy wiem o co chodzi, zwłaszcza jak się przemogę i lukam w oczka to jest to takie demotywujące...
Odpowiedz
#5
No i czy w ogóle słuchasz. Ale fakt jak patrzysz w oczy to przynajmniej wiedzą że się ich słucha.
Odpowiedz
#6
Tak robię kiedy widzę, że ktoś właśnie oczekuje aktywnego słuchacza, ale często to nie wystarczy i to mnie już totalnie dobija...
Odpowiedz
#7
Ja jako typowy introwertyk przyjmuję postawę słuchacza. Ogólnie lubię słuchać ludzi, a aktywna rozmowa ze swojej strony mnie męczy, bo nie mam pojęcia czy nie znudzę mojego słuchacza i czy nie powiem czegoś nieadekwatnego
Odpowiedz
#8
Ja to ostatnio nawet odnoszę wrażenie że ludzie nie chcą abym się odzywał. Wysłuchał, przytaknął i wsio.
Odpowiedz
#9
W moim przypadku zauważyłam, że to trochę zależy też od tej drugiej strony. Są osoby, z którymi potrafię prowadzić normalny dialog (tzn. z wyrównaną aktywnością obu stron), ale są też takie, przy których nie odezwę się ani słowem przez kwadrans "rozmowy" (poza jakimś przytakiwaniem), bo zwyczajnie ten ktoś nie daje mi ani odrobiny "miejsca" w tej rozmowie, a ja mogę się wtrącić dopiero wtedy, gdy wiem, że człowiek już skończył swoją myśl - niestety są tacy, którzy jak już zaczną to mogą nigdy nie kończyć, jeśli im nie przerwiesz (i tak się to koło mojego milczenia i jego/jej gadania zamyka). Również w większych grupach osób (tak cztery osoby i więcej) raczej ograniczam swój udział do przytakiwania i uśmiechania się, dopóki nikt się nie zwróci do mnie imiennie.
Odpowiedz
#10
Najczęsciej staram sie utrzymywać typow smalltalk, chociaz to tez zalezy z kim. Co innego ze znajomą osobą a co innego z np. przelozonym i w tym drugim przypadku najczesciej po prostu przytakuje.
Odpowiedz
  


Skocz do: