Kiedy kogoś odtrącacie od siebie?
#1
J/w.
Odpowiedz
#2
Zależy kogo. Jeśli jestem z kimś mocno związany, to trudno o to by nie rozpamiętywać tej przyjaźni, i to według mnie jest normalne. Wtedy mam skłonność do analizowania przyczyn i skutków, dlaczego to się tak zakończyło. Nie za bardzo jednak rozpamiętuje osoby które na siłę próbują się ze mną zaprzyjaźnić. Jeśli źle się czuje w ich towarzystwie, to po co mam na siłę brnąć w tą znajomość?
Odpowiedz
#3
Kiedy ktoś mnie zawiedzie i zrani, potrafię taką osobę odtrącić.
Odpowiedz
#4
Chyba nigdy się nie zdarzyło aby to ja kogoś odtrącił. Nie mam takiego luksusu patrząc na liczbę ludzi którzy w ogóle ze mną rozmawiają. Wole tę garstke zatrzymać i pójśc na pewne kompromisy, niż pozbywać się tych namiastek znajomości.
Odpowiedz
#5
Kiedy ktos nie jest dla mnie wyrozumialy.
Odpowiedz
#6
Mi się nie zdarzyło jeszcze. Ale zdarzało się, ze inni mnie tak. Nie było to dla mnie mile ani tym bardziej lekkie.
Odpowiedz
#7
Odcięłam się od osoby, która mnie często okłamywała mimo że byliśmy bliskimi przyjaciółmi.
Odpowiedz
#8
Ja generalnie odcinam się od ludzi kategorii "musisz być (w takim mocno obowiązkowym sensie) wyrozumiały wobec mnie a ja wobec ciebie co najwyżej mogę być (w takim mocno niezobowiązującym sensie a wprost nawet sugerującym, że jeszcze na wyrozumiałość nie zasłużyłem i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle to nastąpi bowiem zależy to od głębokiego widzi misia tej osoby)". No i klasycznie od osób, które są nie fair, okłamują a same chcą nie wiem czego, tych co knują jakieś dziwne rzeczy i nadużywają mej cierpliwości (która jest ze złota warto dodać) i zaufania. Jeśli komuś się udało to gratuluję Duży uśmiech Można z czystym sumieniem założyć, że nie są to osoby, którym warto ufać bo prędzej czy później nóż w plecy wbiją Ninja Eh, idę na jakiś weselszy temat. Święta w końcu są, dyngusik Duży uśmiech
Odpowiedz
#9
Kiedy to drugą osoba kompletnie nie interesuje Ja.
Odpowiedz
#10
W zasadzie od bardzo dawna, na tyle że nie pamiętam kiedy ostatnio odtrąciłem kogoś od siebie. Odtrącenie bardziej mi się kojarzy z odrzuceniem (nie wiem dlaczego ). Ale do rzeczy.
W krótkim odstępie czasu w pracy pojawiły się dwie osoby, które stosują coś na zasadzie agresji pasywnej. Np z uśmiechem na ustach i spokojnym głosem czuję że znajdują u mnie słabe strony i jakby strzałem w 10tke trafiają tak, żeby zrobiło się nieprzyjemnie. Może to komuś wydawać się śmieszne, ale co skojarzyłem? Obydwie osoby słuchają polskiego rapu, który dla mnie jest nasycony na maxa pesymizmem. Często mam podejrzenia o socjopatie w ich przypadku, ale podejrzewam że w mojej ocenie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Że to tylko moja nadinterpretacja. Ja oczywiście nie pozostaje dłużny ( bo niestety mam do czynienia z nimi codziennie, na szczęście mniej niż godzinę) i sam staje się agresywny. A jak się postaram, potrafię być naprawdę nieprzyjemny. Przeżywam takie sytuacje, bo uważam że to rodzaj niedojrzałości emocjonalnej i potem mam wyrzuty sumienia że sam ich z 10cio krotną siłą niszczę, bo słyszałem już że jestem - cytuje - okropny. Ale często mam wrażenie że są (nie wiem jak to nazwać)tak pokrzywdzeni przez życie, że spływa po nich jak po kaczce, a ja głupi przeżywam.

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości