Lek na złamane serce?
#1
Ostatnio zostałam kilkakrotnie o to zapytana- czy istnieje coś co mogłoby chociaż w minimalnym stopniu złagodzić ból złamanego serca?

Zapewne dla każdego te metody są inne, ale ja nie mam żadnych metod wypracowanych. Kiedyś i mnie to spotkało, ale zupełnie sobie z tym nie radziłam i torturowałam się widując codziennie mojego ukochanego xD Wpadłam w taki dziwny wir szaleństwa, że starałam się jak najwięcej spędzać z Nim czasu i część mnie nie przyjmowała do wiadomości, że to koniec.
Dlatego też nie uważam się za dobrą osobę do rad w tym temacie.
A moją przyjaciółkę to spotkało w styczniu i bardzo chciałabym jej pomóc.

Radziłam jej by zajęła się czymś co lubi, starała się jak najmniej rozmyślać i często ją gdzieś wyciągam z domu. Mam jednak takie uczucie, że to troszkę za mało.

A Wy jak sobie radzicie z odrzuceniem i złamanym sercem?
Odpowiedz
#2
Ja zająłem myśli, siebie - pracą, skupiłem się na sobie. Za nim tak naprawdę się podniosłem musiał minąć rok. Przez ten okres czułem pustkę. Ona tak naprawdę musi sama chcieć i dostrzec, że są rzeczy ważniejsze i na takie które dadzą jej więcej korzyści w przyszłości. Bardzo dobrze, że ją wyciągasz z domu i bardzo pomaga, bo z czasem zauważy, że daje sobie radę sama Uśmiech
Odpowiedz
#3
Nie wiem czy to dobra rada, ale według mnie dobrze robi też poznawanie nowych ludzi. Ja miałem taką sytuację, że byłem zmuszony zerwać jedną znajomość i nie było mi z tym łatwo bo z tą osobą codziennie wymieniałem wiele wiadomości, aż czasami w pakiecie smsów brakowało, a potem nagle cisza... Strasznie mi brakowało tego co było wcześniej jednak to należało już do przeszłości, która gdzieś tam niszczyła mnie od środka. Potem zarejestrowałem się tu na tym forum i mogłem nieco zresetować swoje życie. Poznałem tu wiele ciekawych osób i ostatnio podczas swej pracy oddałem się mini refleksji dzięki, której stwierdziłem, że to rozdarcie jakie towarzyszyło mi wcześniej trwałoby do tej pory gdyby nie to forum i nie ci ludzie stąd. Jedna moja decyzja i kilka wspaniałych osób zadecydowała o tym, że dziś już nie czuję spuścizny, która doskwierała mi przed trafieniem tutaj. Dlatego jeśli ktoś szuka zrozumienia i czegoś świeżego po jakiejś utracie bolesnej utracie to polecam zamknięcie bolesnego rozdziału i otwieranie jakiegoś nowego. Dla mnie póki co nowym rozdziałem jest to forum i wszystko to co udało mi się za jego pośrednictwem osiągnąć, ale to tylko od każdego z nas zależy jak będzie wyglądał ten nowy rozdział w życiu. Najgorsze jest to, że nie bardzo można to planować, można tym tylko kierować i czekać na efekty, ale te mogą wprawić w jak najpozytywniejsze zdumienie i tak też miałem Oczko
Odpowiedz
#4
Lekiem jest czas.
Myślę, że dużo daje czyjeś towarzystwo i świadomość, że nie jest się cały czas samemu ze swoimi myślami.
Odpowiedz
#5
Modlitwa o pokój serca.
Odpowiedz
#6
Dla niewierzących jest wersja lajt pt. "Czy warto tracić nerwy na smuty?", ewentualnie blues i Jack Daniels Oczko

A tak na poważnie, to czas zawsze leczy rany, ale to od nas zależy, ile tego czasu na to przeznaczymy.
Odpowiedz
#7
Może się jednak zdarzyć, że ktoś usilnie będzie trwał w smutku, a wówczas jego duszę ogarnie depresja - duchowa śmierć.
Odpowiedz
#8
Najlepiej zacząć żyć tak by niczego nie żałować i śmiać się. Wtedy się zapomina o tym wszystkim. Można też stać się zimnym dla ludzi i nie zwracać na nich uwagi. Zwierzęta wtedy pomagają. Dają więcej przyjemnych chwil niż nie jeden człowiek. A przede wszystkim zwierzak nigdy nie zada krzywdy.
Odpowiedz
#9
Rzeczywiście, humor jest najprostszym egzorcyzmem, a pogoda ducha daje nadzieję na to, że ludzie mogą być w stanie siać dobro ;-)

Zauważasz bardzo istotną sprawę więzi ze zwierzakami. To uczy, że miłość jest również między innymi odpowiedzialnością, nie zaś tylko szukaniem doznań dla swego ego.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości