Lęk przed czytaniem
#1
Hej. Mam problem który jest dla mnie ciężki, mam nadzieję że doradzicie mi co mam robić, bo wasze odpowiedzi zawsze dodają nmi otuchy. A mianowicie mam problem który może wydawać się śmieszny.. Rozwinął się u mnie lęk przed czytaniem na głos. Dwa lata temu pojawił się nagle kiedy byłam na drugim roku studiów. Za każdym razem kiedy musiałam coś przeczytać na głos, dostawałam takiego ataku lęku że nie mogłam wytrzymać. Kiedy czytałam to strasznie drżał mi głos, i miałam wrażenie że nie dam rady. Bardzo, ale to bardzo mnie to stresowało. Do tego stopnia, że przed każdymi zajęciami siedziałam w napięciu i byłam w ogromnym stresie że będę musiała coś przeczytac. Nie wytrzymałam tej presji i zrezygnowałam ze studiow po tygodniu. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo się tego bałam. I problem w tym że od września chodzę do szkoły policealnej, i z czytaniem jest tak samo, a nawet gorzej. Czuję paniczny lęk przed tym że będę musiał coś przeczytać, a przecież jest to nieuniknione. Boje się też odzywać na forum klasy. Już na pierwszych zajęciach kilka osób czytało jakieś teksty przed całą klasą, i ja myślę że nie dałabym rady. Wiem że to żałosne, kiedyś nawet bym nie pomyślała że to może być stresujące.. Do tego jedna prowadząca powiedziała że w tym zawodzie nie można się bać ludzi, i to mnie dodatkowo dobiło. Jeśli chodzi o to czytanie to chyba też przejmuje się co inni powiedzą jeśli zobaczą że się stresuje. Nie wiem zupełnie jak sobie z tym poradzić. Myślicie że jakieś silne tabletki na uspokojenie by pomogły? W końcu to szkoła gdzie zajęcia są co dwa tygodnie, więc nie grałabym ich tak często. Z góry dziękuję za odpowiedzi i mam nadzieję że nie będziecie się śmiać
Odpowiedz
#2
(21-09-2020, 16:25 PM)Kinga787878 napisał(a): Hej. Mam problem który jest dla mnie ciężki, mam nadzieję że doradzicie mi co mam robić, bo wasze odpowiedzi zawsze dodają nmi otuchy. A mianowicie mam problem który może wydawać się śmieszny.. Rozwinął się u mnie lęk przed czytaniem na głos. Dwa lata temu pojawił się nagle kiedy byłam na drugim roku studiów. Za każdym razem kiedy musiałam coś przeczytać na głos, dostawałam takiego ataku lęku że nie mogłam wytrzymać. Kiedy czytałam to strasznie drżał mi głos, i miałam wrażenie że nie dam rady. Bardzo, ale to bardzo mnie to stresowało. Do tego stopnia, że przed każdymi zajęciami siedziałam w napięciu i byłam w ogromnym stresie że będę musiała coś przeczytac. Nie wytrzymałam tej presji i zrezygnowałam ze studiow po tygodniu. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo się tego bałam. I problem w tym że od września chodzę do szkoły policealnej, i z czytaniem jest tak samo, a nawet gorzej. Czuję paniczny lęk przed tym że będę musiał coś przeczytać, a przecież jest to nieuniknione. Boje się też odzywać na forum klasy. Już na pierwszych zajęciach kilka osób czytało jakieś teksty przed całą klasą, i ja myślę że nie dałabym rady. Wiem że to żałosne, kiedyś nawet bym nie pomyślała że to może być stresujące.. Do tego jedna prowadząca powiedziała że w tym zawodzie nie można się bać ludzi, i to mnie dodatkowo dobiło. Jeśli chodzi o to czytanie to chyba też przejmuje się co inni powiedzą jeśli zobaczą że się stresuje. Nie wiem zupełnie jak sobie z tym poradzić. Myślicie że jakieś silne tabletki na uspokojenie by pomogły? W końcu to szkoła gdzie zajęcia są co dwa tygodnie, więc nie grałabym ich tak często. Z góry dziękuję za odpowiedzi i mam nadzieję że nie będziecie się śmiać
Hej  Oczko Ciekawe jest dla mnie to, że tego typu lęki rozwinęły się to u Ciebie na takim etapie życia. Czyli jak byłaś dzieckiem nie miałaś z tym problemu? 

Jak byłam w wieku szkolnym to czytanie na forum klasy bardzo mnie stresowało. Bałam się tego momentu w którym wszyscy zwracają na mnie uwagę przez ten określony moment. Przez co czytałam szybko (bo chciałam mieć to z głowy) i co za tym idzie dość niewyraźnie, zacinałam się, ewentualne komentarze nauczycieli sprawiały, że się spinałam jeszcze bardziej w sobie.  Pamiętam jak w myślach szacowałam, który fragment będzie mój i jak zbliżała się moja kolej to serce biło mi jak oszalałe. Ale z czasem jakoś same z siebie zaczęło to przechodzić i w szkole średniej mój stres z tym związany zmalał do minimum. 

Na moich studiach co prawda raczej rzadko zdarza nam się czytać coś na głos, ale ciągle odczuwam stres przy wypowiedziach, ale wynika to głównie z tego, że chcę dobrze wypaść w oczach kolegów i wykładowców. Na pierwszym stopniu miałam przedmiot z którego zaliczenie głównie opierało się na aktywnościach na każdych zajęciach (inaczej pisało się kolokwium, które było niemal awykonalne w zaliczeniu), mimo, że był to dla mnie duży wysiłek psychiczny to zebrałam się w sobie i się udało. I była to też dla mnie jakaś nauka Zawstydzony  Pomyślałam sobie wtedy, że przecież studiuję dla siebie i nikt mnie siłą nie trzyma na uczelni. I nie jestem jedyną osobą na całym uniwerku, która ma jakieś lęki czy opory. 

I nie jest też tak, że magicznie pozbyłam się problemu, wydaje mi się, że do końca życia będę miała większe czy mniejsze bolączki z tym związane, ale staram się jak mogę nabierać dystansu do różnych sytuacji. Choć to czasem bardzo trudne. 


Lęki społeczne to ciężki temat i nie mogę ci zagwarantować, że łyknięcie 'jakiegoś proszka' załatwi temat. Piszesz, że prowadząca zwróciła ci uwagę. Jestem pewna, że chciała dobrze. Musisz sama zdecydować czy to jest to, w co chcesz brnąć i czy czujesz determinacje, bo faktycznie nie każda ścieżka zawodowa jest dla każdego. 

I takie dodatkowe pytanie, dużo pijesz kawy i czy pijesz napoje energetyzujące? U mnie kofeina w za dużych ilościach podkręcają uczucie lęku i wiem, że jest to dość często spotykane 
Odpowiedz
#3
No Kiniuś zaskoczyłaś mnie ciut bowiem sam mam taki problem poniekąd, ale po kolei.

Ja w ogóle nie przepadam za czytaniem, o czym kiedyś już gdzieś zapewne pisałem, tak, nawet tym bez ruszania ustami Oczko A czytanie na głos to po prostu tragedia, nad którą jakoś nigdy się nie pochyliłem. U mnie wygląda to tak, że boję się, że zacznę się jąkać, dukać i generalnie coś pomylę, a druga strona albo to wyśmieje albo uzna mnie za jakiegoś niedorozwoja bo stary chłop a czytać nie umie. Dlatego też od lat (właśnie tak, od lat) unikam jak się tylko da czytania na głos. Ale czasem trzeba, więc jak już nie mam wyjścia to się przełamuję, lecz jest to ultra stresujące i w duchu zawsze modlę się byleby prędzej skończyć. Niestety mama lubi mi coś podrzucić zawsze bo sama niedowidzi, a tu trzeba np. jakąś ulotkę od leku przeczytać... Istne piekło...

Zgadzam się z tym co napisała bezludna, ale jeśli mam być szczery to odnośnie leków to nie taki bardzo zły pomysł, choć jest tu kilka haczyków. Po pierwsze nie można przesadzić, co chyba powinno być wiadome. Po drugie odradzał bym jakiejś zaawansowanej farmakologii, a co najwyżej na własną rękę to jeśli już wziąć coś ziołowego (na mnie z ziołówek do tej pory najlepiej działał valused i chyba neostresin). Po trzecie leki nie załatwią problemu. Więc po co je brać zapytacie, a no po to, że mogą pomóc się nieco rozluźnić. Wówczas takie czytanie dalej jest stresujące, ale nie ma się ataku paniki. Czyli innymi słowy - wspomagająco.

Co można jeszcze zrobić? Dam Ci 2 rady, z czego przynajmniej z jednej sam korzystałem w zasadzie tak trochę odruchowo, a Ty zadziałasz jak uważasz Oczko Obie powinny zdziałać więcej niż leki (i to sporo a co najważniejsze bez ryzyka).

Pierwsza to ćwiczenia. Tzn. zamykasz się w pokoju i czytasz na głos dla samej siebie coś tam (byle co, aby było co czytać). Czytasz tak długo, aż poczujesz się pewniej, potem możesz próbować zwiększyć level wyobrażając sobie jak robisz to publicznie. Jeśli wiesz co będzie czytane na zajęciach to najlepiej ćwicz na tym. Wówczas działanie będzie jeszcze lepsze zwłaszcza, że część tekstu zostanie Ci w głowie i nie pogubisz się w niczym bo z baniaka odtworzysz.

Druga rzecz jaką możesz zrobić (i to często ja robię) to maksymalne skupienie na tekście. Żadnego rozglądania się tylko nos w literki i śledzisz jedną za drugą, cały świat w tym momencie to te literki i nie interesuje Cię nic poza nimi.

Mam nadzieję, że pomogłem chociaż troszeczkę Anioł

Swoją drogą to zazdroszczę wam dziewuszki studiów Szczerbol Mi kazali czytać na 1 stopniu i owszem, ale niekoniecznie na głos i raczej w domu, a potem z tego odpytywali i to był dopiero hardcor Zdezorientowany W dodatku zmiłuj nie było... Albo różne dziwne kolokwia gdzie wyciągaliśmy czyste kartki i babka mówiła pytanie i jak w Milionerach 4 warianty odpowiedzi tylko tutaj bez jakichkolwiek powtórek i ledwie kilka sekund na napisanie numeru pytania i litery odpowiedzi obok... Wspaniałe czasy, dobrze, że już za mną Szczerbol
Odpowiedz
#4
(21-09-2020, 22:14 PM)bezludnawyspa napisał(a):
(21-09-2020, 16:25 PM)Kinga787878 napisał(a): Hej. Mam problem który jest dla mnie ciężki, mam nadzieję że doradzicie mi co mam robić, bo wasze odpowiedzi zawsze dodają nmi otuchy. A mianowicie mam problem który może wydawać się śmieszny.. Rozwinął się u mnie lęk przed czytaniem na głos. Dwa lata temu pojawił się nagle kiedy byłam na drugim roku studiów. Za każdym razem kiedy musiałam coś przeczytać na głos, dostawałam takiego ataku lęku że nie mogłam wytrzymać. Kiedy czytałam to strasznie drżał mi głos, i miałam wrażenie że nie dam rady. Bardzo, ale to bardzo mnie to stresowało. Do tego stopnia, że przed każdymi zajęciami siedziałam w napięciu i byłam w ogromnym stresie że będę musiała coś przeczytac. Nie wytrzymałam tej presji i zrezygnowałam ze studiow po tygodniu. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo się tego bałam. I problem w tym że od września chodzę do szkoły policealnej, i z czytaniem jest tak samo, a nawet gorzej. Czuję paniczny lęk przed tym że będę musiał coś przeczytać, a przecież jest to nieuniknione. Boje się też odzywać na forum klasy. Już na pierwszych zajęciach kilka osób czytało jakieś teksty przed całą klasą, i ja myślę że nie dałabym rady. Wiem że to żałosne, kiedyś nawet bym nie pomyślała że to może być stresujące.. Do tego jedna prowadząca powiedziała że w tym zawodzie nie można się bać ludzi, i to mnie dodatkowo dobiło. Jeśli chodzi o to czytanie to chyba też przejmuje się co inni powiedzą jeśli zobaczą że się stresuje. Nie wiem zupełnie jak sobie z tym poradzić. Myślicie że jakieś silne tabletki na uspokojenie by pomogły? W końcu to szkoła gdzie zajęcia są co dwa tygodnie, więc nie grałabym ich tak często. Z góry dziękuję za odpowiedzi i mam nadzieję że nie będziecie się śmiać
Hej  Oczko Ciekawe jest dla mnie to, że tego typu lęki rozwinęły się to u Ciebie na takim etapie życia. Czyli jak byłaś dzieckiem nie miałaś z tym problemu? 

Jak byłam w wieku szkolnym to czytanie na forum klasy bardzo mnie stresowało. Bałam się tego momentu w którym wszyscy zwracają na mnie uwagę przez ten określony moment. Przez co czytałam szybko (bo chciałam mieć to z głowy) i co za tym idzie dość niewyraźnie, zacinałam się, ewentualne komentarze nauczycieli sprawiały, że się spinałam jeszcze bardziej w sobie.  Pamiętam jak w myślach szacowałam, który fragment będzie mój i jak zbliżała się moja kolej to serce biło mi jak oszalałe. Ale z czasem jakoś same z siebie zaczęło to przechodzić i w szkole średniej mój stres z tym związany zmalał do minimum. 

Na moich studiach co prawda raczej rzadko zdarza nam się czytać coś na głos, ale ciągle odczuwam stres przy wypowiedziach, ale wynika to głównie z tego, że chcę dobrze wypaść w oczach kolegów i wykładowców. Na pierwszym stopniu miałam przedmiot z którego zaliczenie głównie opierało się na aktywnościach na każdych zajęciach (inaczej pisało się kolokwium, które było niemal awykonalne w zaliczeniu), mimo, że był to dla mnie duży wysiłek psychiczny to zebrałam się w sobie i się udało. I była to też dla mnie jakaś nauka Zawstydzony  Pomyślałam sobie wtedy, że przecież studiuję dla siebie i nikt mnie siłą nie trzyma na uczelni. I nie jestem jedyną osobą na całym uniwerku, która ma jakieś lęki czy opory. 

I nie jest też tak, że magicznie pozbyłam się problemu, wydaje mi się, że do końca życia będę miała większe czy mniejsze bolączki z tym związane, ale staram się jak mogę nabierać dystansu do różnych sytuacji. Choć to czasem bardzo trudne. 


Lęki społeczne to ciężki temat i nie mogę ci zagwarantować, że łyknięcie 'jakiegoś proszka' załatwi temat. Piszesz, że prowadząca zwróciła ci uwagę. Jestem pewna, że chciała dobrze. Musisz sama zdecydować czy to jest to, w co chcesz brnąć i czy czujesz determinacje, bo faktycznie nie każda ścieżka zawodowa jest dla każdego. 

I takie dodatkowe pytanie, dużo pijesz kawy i czy pijesz napoje energetyzujące? U mnie kofeina w za dużych ilościach podkręcają uczucie lęku i wiem, że jest to dość często spotykane 

Hej, jako dziecko nie miałam z tym problemu. Wręcz przeciwnie, zawsze sama się zgłaszałam do czytania na forum klasy, bo sprawiało mi to przyjemność. Pamiętam że w liceum nauczycielka od angielskiego kazała mi przeczytać jeden fragment z książki, robiłam dużo błędow i ciągle mnie poprawiała. Była strasznie zła i bardzo mnie to zestresowało pierwszy raz. Myślę że pewnie przez to rozwinął się u mnie lęk przed czytaniem, tylko dziwne że dopiero po prawie dwóch latach. Jesli chodzi o kawę i energetyki to nie pije w ogóle Duży uśmiech

(22-09-2020, 03:40 AM)Silent napisał(a): No Kiniuś zaskoczyłaś mnie ciut bowiem sam mam taki problem poniekąd, ale po kolei.

Ja w ogóle nie przepadam za czytaniem, o czym kiedyś już gdzieś zapewne pisałem, tak, nawet tym bez ruszania ustami Oczko A czytanie na głos to po prostu tragedia, nad którą jakoś nigdy się nie pochyliłem. U mnie wygląda to tak, że boję się, że zacznę się jąkać, dukać i generalnie coś pomylę, a druga strona albo to wyśmieje albo uzna mnie za jakiegoś niedorozwoja bo stary chłop a czytać nie umie. Dlatego też od lat (właśnie tak, od lat) unikam jak się tylko da czytania na głos. Ale czasem trzeba, więc jak już nie mam wyjścia to się przełamuję, lecz jest to ultra stresujące i w duchu zawsze modlę się byleby prędzej skończyć. Niestety mama lubi mi coś podrzucić zawsze bo sama niedowidzi, a tu trzeba np. jakąś ulotkę od leku przeczytać... Istne piekło...

Zgadzam się z tym co napisała bezludna, ale jeśli mam być szczery to odnośnie leków to nie taki bardzo zły pomysł, choć jest tu kilka haczyków. Po pierwsze nie można przesadzić, co chyba powinno być wiadome. Po drugie odradzał bym jakiejś zaawansowanej farmakologii, a co najwyżej na własną rękę to jeśli już wziąć coś ziołowego (na mnie z ziołówek do tej pory najlepiej działał valused i chyba neostresin). Po trzecie leki nie załatwią problemu. Więc po co je brać zapytacie, a no po to, że mogą pomóc się nieco rozluźnić. Wówczas takie czytanie dalej jest stresujące, ale nie ma się ataku paniki. Czyli innymi słowy - wspomagająco.

Co można jeszcze zrobić? Dam Ci 2 rady, z czego przynajmniej z jednej sam korzystałem w zasadzie tak trochę odruchowo, a Ty zadziałasz jak uważasz Oczko Obie powinny zdziałać więcej niż leki (i to sporo a co najważniejsze bez ryzyka).

Pierwsza to ćwiczenia. Tzn. zamykasz się w pokoju i czytasz na głos dla samej siebie coś tam (byle co, aby było co czytać). Czytasz tak długo, aż poczujesz się pewniej, potem możesz próbować zwiększyć level wyobrażając sobie jak robisz to publicznie. Jeśli wiesz co będzie czytane na zajęciach to najlepiej ćwicz na tym. Wówczas działanie będzie jeszcze lepsze zwłaszcza, że część tekstu zostanie Ci w głowie i nie pogubisz się w niczym bo z baniaka odtworzysz.

Druga rzecz jaką możesz zrobić (i to często ja robię) to maksymalne skupienie na tekście. Żadnego rozglądania się tylko nos w literki i śledzisz jedną za drugą, cały świat w tym momencie to te literki i nie interesuje Cię nic poza nimi.

Mam nadzieję, że pomogłem chociaż troszeczkę Anioł

Swoją drogą to zazdroszczę wam dziewuszki studiów Szczerbol Mi kazali czytać na 1 stopniu i owszem, ale niekoniecznie na głos i raczej w domu, a potem z tego odpytywali i to był dopiero hardcor Zdezorientowany W dodatku zmiłuj nie było... Albo różne dziwne kolokwia gdzie wyciągaliśmy czyste kartki i babka mówiła pytanie i jak w Milionerach 4 warianty odpowiedzi tylko tutaj bez jakichkolwiek powtórek i ledwie kilka sekund na napisanie numeru pytania i litery odpowiedzi obok... Wspaniałe czasy, dobrze, że już za mną Szczerbol



Jak ja Ci zazdroszczę że studia już masz za sobą. Widzisz, ten lęk przed czytaniem nie byłby takim problemem gdybym nie musiała chodzić do tej szkoły. W sensie nikt mnie nie zmusza do tego, ale w końcu trzeba mieć jakiś wykształcenie.. To jest aż żałosne że lęk ogranicza mnie przed zdobyciem wykształcenia  Ściana
Jeśli chodzi o te sposoby to próbowałam kiedyś czytać na głos ale niewiele to dało. Bo czytając na głos jak jestem sama nie odczuwam żadnego stresu i nawet jak sobie wyobrażam że czytam na forum klasy to i tak w to sama nie wierzę.. Smutny zakupiłam już tabletki ziołowe, może wezmę kilka i coś tam pomoże Duży uśmiech dziękuję za rady!
Odpowiedz
#5
Tylko pamiętaj by nie przesadzić bo zioło też przedawkować można, a leki ziołowe działają generalnie inaczej niż chemia.

Polecam również jak pisałem - nos w litery i najlepiej od razu wyobrazić sobie, że jesteś sama w domciu. Odciągaj złe myśli jak tylko się da.
Odpowiedz
#6
Spróbuj czytać "teatralnie" z akcentowaniem, przeciąganiem, zawieszaniem głosu. Powinno pomóc Uśmiech Najważniejsze byś nie skupiała się żeby przeczytać w 100% prawidłowo, bo będziesz ciągle miała problem. Albo stój na 1 nodze gdy czytasz, to też może pomóc. Jak uda ci się 2-3 razy przeczytać bez nerwów to masz problem z głowy.
Odpowiedz
#7
Hej. Ja przez długie lata byłem lektorem w kościele. Pamiętam jak nim zostałem, miałem wtedy 14 lat bałem się czytać na mszy. Zawsze jak przechodziłem do zakrystii to szybko się przebieralem i szedłem do kąta aby nie czytać. Przez pewien okres czasu udawało mi się to. Aż przyszedł moment w którym musiałem czytać. Była to msza dla dzieci. Strasznie się bałem, nogi mi się trzesly że strachu i stresu na ambonie. Dałem radę. Po pierwszym razie poczułem się pewniej. Przychodzilem na wieczorne msze i czytałem. W ten sposób przelamalem swój stres przed czytaniem. Później zacząłem czytać w niedzielę, aż nadszedł moment że przychodzilem wcześniej przed innymi aby zająć kolejkę do czytania. Bardzo miło wspominam ten czas kiedy byłem lektorem. Łącznie trwało to 12 lat.
Odpowiedz
#8
W kościele musisz czytać w określonym stylu i na tym się koncentrujesz, stąd nerwówka. Ja mówię tu o takim świadomym freestylu by nabrać pewności.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Strach przed czytaniem Kinga787878 3 1,839 08-01-2017, 14:59 PM
Ostatni post: Silent

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości