Nostalgia i więzienie przeszłości...
#1
Żarówka 
Ostatnio przechodziłem koło starej wydeptanej ścieżki nieopodal przychodni i... się zaczęło... Przypomniałem sobie jak 20 lat temu mamusia mnie nią prowadzała w tę i nazad to do przychodni to do apteki... Chorowity dzieciak byłem. Szczególnie właśnie zimą, jesienią i właśnie takimi porami podwyższonego ryzyka. Ludzie, ta ścieżka ma ponad 20 lat i nie zmieniła się nic choć zmieniło się dookoła wszystko! Nawet architektura, która choć jest ta sama nie jest już tą samą bo odnowiona. Infrastruktura drogowa totalnie inna przez co korzystanie z tej ścieżki stało się nieco bezinteresowne i właściwie już ona nikomu do niczego nie potrzebna. Jedynie trawnik szpeci, ale jest... i przypomina... Przypomina to co już dawno przeminęło i nie wróci bo nawet nie ma jak wrócić, nie ma po co... Tęsknię za tym, tęsknię za swoją przeszłością, która zanika wraz z mą pamięcią. Było kiedyś tyle syfu, tyle niedoskonałości, ale to syf i niedoskonałość mych dziecięcych lat... Często wspominam, patrząc na dobrze znane mi z przeszłości miejsca ponownie cofam się do tego co było kiedyś. Czasami wystarczy taki kawałek małej ścieżki, dosyć krótkiej choć kiedyś wydawała się długa ^^ Może nie jakoś super długa, ale dłuższa niż ten skrawek. Czasami i to nie potrzebne. Wspomnienia przychodzą ot tak i obraz rzeczywistości potrafi zaboleć. Nie mogę liczyć na to, że każdy z was tak silnie przeżywa podobne bowiem to chyba chore jest, ale czy choć czasem zbiera się wam na takie wspomnienia odwiedzając dobrze znane miejsca z przeszłości?
Odpowiedz
#2
Czasami niewidza jest błogosłąwieństwiem .Choć fakt faktem .Miejsce mógłbym rzecz demony przeszłości doganiają
Odpowiedz
#3
(04-03-2017, 23:08 PM)Silent napisał(a): Nie mogę liczyć na to, że każdy z was tak silnie przeżywa podobne bowiem to chyba chore jest, ale czy choć czasem zbiera się wam na takie wspomnienia odwiedzając dobrze znane miejsca z przeszłości?

Nie uważam za chore, lecz za normalne. Jedni bardziej to przeżywają inni mniej.

Nostalgia czasem potrafi zaboleć, wydaje mi się, że wtedy kiedy jesteśmy smutni, mamy trudny okres z jedną wielką niewiadomą, to z tęsknotą patrzymy na te miłe, szczęśliwe chwile, które minęły, a gdy jeszcze te wspomnienia są połączone z tym, co mamy przed sobą, to jest większy efekt.

Na pewno lepiej patrzeć w przyszłość z optymizmem, nigdy nie wiadomo co może być, kogo można spotkać i jak te wydarzenia wpłyną na własne życie, ale w dużej mierze wszystko zależy od nas jak wszystko się potoczy, czy wykorzystamy okazje czy nie.
Odpowiedz
#4
A mi wydaje się, że to jest raczej odczucie powszechne jak oddychanie Oczko przecież całe mnóstwo jest nawet książek, utworów muzycznych itd. gdzie motywem przewodnim jest nostalgia za nawet drobiazgami z przeszłości. Sama gdy wrócę w okolice swojego dzieciństwa i zobaczę, jak wiele się tam zmieniło, że to już nie te same miejsce, jak kiedy byłam dzieckiem i że jedyną pozostałością po tamtych dniach są nieliczne niezmienione elementy, np. kilka drzew, to aż mnie za serducho ściska xD
Odpowiedz
#5
Mi to normalnie potrafią, aż obrazy przed oczyma stanąć. Mam wrażenie, że się wtedy wyłączam ^^
Odpowiedz
#6
Chore zaczyna być wtedy jeśli się w tych wspomnieniach zatracamy i uniemożliwiają nam normalne funkcjonowanie. Oczko W innych przypadkach jest to zupełnie normalne u osób z większą wrażliwością.
A niepokoją Cię te Twoje emocje ,które te wspomnienia wzbudzają? Ciężko Ci wtedy przejść do życia codziennego?

Ja mam sporo takich drobniutkich wspomnień ,które są jakby zawsze ze mną. Czasem silnie, do tego co było, tęsknię (czasem wręcz za tym płaczę). Niedaleko przychodni do której chodzę jest budynek przedszkola , za moich czasów była tam *zerówka* .. Plac na którym stoi budynek oddziela od przychodni - żywopłot. W żywopłocie jest dziura.. przez którą przechodziliśmy na szczepienia. Zawsze bałam się szczepień, ale mimo wszystko, gdy widzę tę dziurę to łezka się w oku kręci. To jest niesamowite ,gdy w wyobraźni widzę te dzieciaki z którymi tamtędy przechodziłam.. No i właśnie takich miejsc i wspomnień jest mnóstwo - z różnych okresów. Czasem przez wiele godzin jest mi przykro,że ten czas minął, ale to w końcu przechodzi.
Jasne, są też te nieprzyjemne wspomnienia, które przynoszą tylko strach, dezorientację, żal, smutek. Do dzisiaj pewien etap w moim życiu siedzi mi głęboko w sercu i nie umiem się od niego uwolnić. Są rzeczy,które przypominają mi tamten okres, ale może kiedyś.. się od tego uwolnię. Grunt,że wiem co mi tam siedzi, tyle tylko,że jeszcze nie wiem jak się tego pozbyć, albo jeszcze nie zrozumiałam lekcji, którą wtedy otrzymałam.
Nie wiem czy aby nie zboczyłam z tematu - jak tak to wybacz Duży uśmiech
Odpowiedz
#7
Ostatnio (chyba w poniedziałek) byłem z listami na ulicy Dzikiej. Poza ciekawą nazwą skrywa ona coś jeszcze. Ogromny dom, którego elewacja i inne takie wskazują na to, że jego historia zatrzymała się w latach 90-tych lub 80-tych. Trudno powiedzieć czy ktoś tam mieszka, dom wygląda na opuszczony, ale nie jest zrujnowany. Okna są całe, ściany i dach... cóż... jedynie postarzały się. Także brama od garażu jest taka stara drewniana, ale bez dziór. Są nawet stare, żelazna kubły na śmieci (kiedyś też takowe miałem Wywracanie oczami ), którym w prawdzie dużo się nie przyglądałem, ale poza taką matowością żelaza wynikłą z upływu czasu nie dostrzegłem jakiejś większej korozji. Trzeba przyznać lokalizacja dosyć ciekawa. Za każdym razem kiedy przechodzę obok to cofa mnie o 20 lat na osi czasu. Może to zasługa świetnie zachowanych elementów, ale faktem jest, że trudno mi przejść obojętnie koło tego domu i nie doznać takiej chwilowej podróży w czasie. W tym jest jakaś dusza. Może zabrzmi to heretycznie, ale wydaje mi się, że właśnie te nasze obecne czasy nie mają charakteru, nie mają tej duszy, są przefaszerowane fałszem i sztucznością. Poważnie. Kiedy patrzę na ten dom nagle powracają uczucia z dzieciństwa o jakie teraz jest mi generalnie ciężko w ogóle sobie przypomnieć, powraca ten smak życia. Wtedy było biednie. Dzisiaj mamy plastikowe okna z paroma warstwami i jeszcze jakimiś gazami pomiędzy by było to wszystko ładniejsze i szczelniejsze zarazem, w tamtym domu są stare drewniane okna, w których jest kawałek szyby i to wsjo. Nie było wielu fajnych rzeczy jakie są dziś, było biednie, a jednak było inne postrzeganie rzeczywistości. Miało to wszystko swój smak, nawet wdychane powietrze sprawiało o wiele większą przyjemność niż dziś choć to te same powietrze, a czasami nawet lepsze bo kiedyś emisje różnego syfu do atmosfery były znacznie większe. Dziś otaczamy się taką ładną rzeczywistością gdzie wszystko jest piękne, bogate, nowoczesne, tylko co pod tą skorupą piękna i nowoczesności się kryje? No właśnie... Totalny brak ducha. Nawet ciężko to w ogóle określić, kogo jeszcze nie było w tamtych czasach to nawet nie jest w stanie tego sobie wyobrazić. Kto był... pewnie nawet nie doceni. Miałem trudne dzieciństwo muszę przyznać, od małego miałem pod górkę, ale teraz choć mam wszystko czego mi teoretycznie potrzeba i stare udręki odeszły w niebyt to jednak czasem zastanawiam się czy nie żyje mi się jeszcze ciężej niż wówczas... Teraz co bym nie robił każdy dzień jest praktycznie taki sam, zmieniają się jedynie drobne szczegóły, ale generalnie melancholia na sto dwa i szybko zawijający czas wokół niej. Kiedyś mogłem robić codziennie toćka w toćkę to samo, a i tak każdy dzień był dlugi i inny, atrakcyjniejszy, smakował tak samo albo i lepiej...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości