Ograniczenie i zakaz handlu w niedzielę.
#1
"1 marca 2018 roku weszła w życie ustawa ograniczająca handel w niedzielę. [...] zakaz handlu w niedziele w Polsce wprowadzany będzie stopniowo. Od marca do końca tego roku handel będzie dozwolony jedynie w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca.


W pozostałe niedziele, tak jak we wszystkie święta państwowe i kościelne, sklepy będą zamknięte. [...]

W 2019 roku zakaz handlu nie będzie obowiązywał tylko w jedną niedzielę miesiąca - sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37.

Z kolei od 2020 roku handel w niedziele zostanie całkowicie zakazany z wyjątkiem siedmiu niedziel: dwóch niedziel handlowych przed świętami Bożego Narodzenia, jednej przed Wielkanocą i czterech dodatkowych, czyli ostatnich niedziel stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia. Handel będzie zakazany w 45 niedziel.


Specjalne ograniczenia będą obowiązywać w dni przed najważniejszymi Świętami. W Wigilię Bożego Narodzenia oraz w Wielką Sobotę bezpośrednio poprzedzającą Wielkanoc zakupy zrobimy tylko do godz. 14.00.

Jakie sklepy będą otwarte w niedziele?

W ustawie zapisano szeroki katalog placówek, które będą mogły prowadzić handel w niedziele. W niedziele pozostaną otwarte m.in. sklepy prowadzone przez przedsiębiorców "we własnym imieniu i na własny rachunek". [...]"
.

Źródło: https://businessinsider.com.pl/finanse/h...ie/sj2tpr4

Co o tym myślicie?
Odpowiedz
#2
Mam taki system pracy, że nie jest mi to na rękę ale wszystko to kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie, ta ustawa nic nie zmieni w relacjach rodzinnych. Dzieci z tego powodu więcej nie będzie, chyba, że wyłączą prąd na dwa dni (sobota i niedziela) Duży uśmiech
Odpowiedz
#3
Pracuję w handlu. Co Myślę? Powinnam się cieszyć.w końcu to wolny dzień. Dzień dla mnie. Ale nie cieszę się.
W piątki i soboty poprzedzające tę wolną dzieje się swoiste "piekło". Człowiek nie nadąża z praca, jej nawałem . Dowieźć towar, dostawy, zamówienia i obsługa tłumów. Jeden dzień. A chaos Tak, jakby chodziło o tydzień.
Zmęczenie, złość. Nie chce Ci się a i ludzie do lekkich nie należą. "Co ja będę robić jak sklep zamknięty?". Co ja będę robić, skoro nie mam nic.to już prędzej.

Mi to obojętne. Choć uważam, ze skoro za granicą potrafią się przyzwyczaić do tego to i Polak kiedyś da radę. Kiedys.
Odpowiedz
#4
Na pierdolca nic nie poradzi... Taka prawda, nie bez powodu w kabaretach śmieli się, że ludzie mają parafie o nazwie tesco czy real... Ustawa swoją drogą sensu nie ma jakiegoś szczególnego, poza zadowoleniem ortodoksyjnych katoli i frustracją pozostałych to nic więcej nie osiągną. Dla mnie to nawet luksus bo mam wolny parking tesco koło szkoły Cwaniak Ale niektórym ludziom to świat się zawalił Język
Odpowiedz
#5
Całkiem sporej ilości. Pomyśl o "galeriankach" xD

A ile z tych, którzy mają wolny dzień pójdzie na te mszę ? Takie retoryczne pytanie. W niedzielę pracowałam 5 godz. Wiem, ze sa tacy, którzy pracują więcej. Ale nie chodzi o licytowanie się kto i ile.

Mi to bylo obojętne. I jest.
Odpowiedz
#6
No na mszę do tesco to już nikt Diabeł
Odpowiedz
#7
Dla niektórych to solidny wstrząs. Co robić po mszy, jak sklepy pozamykane.
Odpowiedz
#8
Jest mi to obojętne, ale w zasadzie to jestem bardziej na Nie, niż na Tak. To jest chyba taka próba zmuszenia Polaków do pójścia w niedzielę do kościoła, bo gdyby rzeczywiście chodziło o prawa pracownicze, to wystarczyłoby zrobić odpowiednią ustawę, która zmuszałaby pracodawców do tego, by ich pracownicy mieli co najmniej dwie niedziele wolne w miesiącu. To jest jednak ograniczenie naszych praw, kiedy rząd odgórnie narzuca nam co powinniśmy robić danego dnia, a czego nie. Poza tym to bywa też po prostu irytujące, kiedy człowiek jest na mieście i chce sobie kupić coś do picia i jest wszystko pozamykane od Żabki, przez Carrefour po Rossmann. A w tej danej np Żabce, gdzie pracuje właściciel kolejka taka, że ludzie ledwo się mieszczą w środku w sklepie. Poza tym chociażby tutaj w Warszawie widać dużą niekonsekwencję. Takie Złote Tarasy potrafią być normalnie otwarte w niedzielę niehandlową (czynne są wszystkie restauracje, kawiarnie i kino), podczas gdy np galerie 'bezkinowe' przykładowo galeria przy Dworcu Wileńskim jest zamknięta całkowicie. Gdzie tu logika? A co z pracownikami McDonalda, KFC, Costa Coffee i wszystkich innych barów, kawiarni, restauracji, itp? Osoba pracująca w H&M jest 'biedna i pokrzywdzona' bo musi pracować a jak rozumiem pracownik w 'Maku' to pracownik gorszej kategorii i jemu się nie należy? Chyba coś tu nie tak. Poza tym jak jest ładna pogoda to jeszcze pół biedy, ale kiedy przyjdzie ostra zima i ludzie nie będą mieli co ze sobą zrobić w wolnym czasie, to będą szturmować i tak już wiecznie zatłoczone zimą kawiarnie i restauracje fast food, co doprowadzi tylko do tego, że pracownikom tych danych obiektów będzie się pracowało znacznie ciężej.
Odpowiedz
#9
I o to chodzi. O brak konsekwencji. Czy gastronomia jest gorsza/lepsza od handlu (?)
Odpowiedz
#10
gastronomia to nie handel.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości