POMOCY!!!
#1
Witam!
Mam ogromy problem. Przeprowadziłem się do nowego miasta i chodzę do nowej szkoły, nie mam tam żadnych kolegów ani koleżanek siedzę sam w ławce, na przerwach też stoję sam, czasem ktoś mnie o coś zapyta, np. która godzina? itp. bardzo mi z tym ciężko, chyba mam depresję. Jestem dość miernym uczniem ponieważ mam zaległość, nie lubię angielskiego i matematyki. Nie chcę iść do szkoły, rodzice każą mi chodzić. Proszę o pomoc i jeżeli ktoś takie posiada to o opisywanie swoich podobnych historii.
Odpowiedz
#2
Zaległości w nauce są doskonałym pretekstem do zagadania do dosłownie każdego z klasy.
Odpowiedz
#3
Tak, zwłaszcza jak w pysk śmieją się, że jesteś gorszy i tak ma być... Takie są moje doświadczenia ^^ A wracając do tematu to możesz nie lubić matmy czy angola, ale musisz pamiętać, że nie uczysz się dla innych tylko dla siebie, niestety wszystko co wypracujesz teraz to będzie z Tobą później i jak teraz nie zakasasz rękawów to potem już nie da rady za wiele z tym zrobić i będziesz miał potem żal do samego siebie, a inni jedyne co ułatwią Ci to wpędzanie się w jeszcze większe poczucie winy. Po co? Zrób im wszystkim na przekór. Pokaż na co Cię stać i że Ty też potrafisz może nawet bardziej jak inni Oczko
Odpowiedz
#4
Dobra...,nie mogłam się powstrzymać -też lubię Agathę Christie, a Poirot zalicza się do moich ulubionych bohaterów literackich.


-Zagadaj do kogoś z klasy, może razem byście się pouczyli. Byłoby wam raźniej.
-Spróbuj też poobserwowac czy w klasie nie ma kogoś, kto też byłby samotny i nieco odizolowany. Za gadaj do takiej osoby.
-Pogadaj z wychowawcą i opowiedz mu o swoim problemie.
-Spróbuj się przełamać i po prostu zagadać do osób również z innych klas. Kto powiedział, że musisz się ograniczać do swojej?
-Kółka zainteresowań. Może tam znajdziesz osoby o podobnych zainteresowaniach.


Przede wszystkim zacznij już. Nie jutro. Nie pojutrze. Zanim zaczniesz bać się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej przejmować. Zanim nie zamkniesz się na ludzi całkiem.
Odpowiedz
#5
Ja mimo wszystko nie przekreślałbym matematyki. Nauczyciele w szkołach nie potrafią jej uczyć niestety, a jest to dziedzina która uczy myślenia, rozwiązywania problemów i tak powinna być rozumiana. Nie jako wzory do wykucia na pamięć. Spróbuj mimo wszystko zmienić podejście do matematyki, starać się zrozumieć. Na pewno w życiu się przydaje.

Tak jak napisał Silent uczysz się dla siebie a nie dla rodziców, nauczycieli, etc. Chcesz w przyszłości być odbierany jako osoba inteligentna, mieć otwarte drzwi do wielu zawodów? Czy wolisz być na starcie skreślony przez brak elementarnej wiedzy i zamknąć sobie możliwości rozwoju?
Odpowiedz
#6
(19-09-2017, 18:36 PM)Dziwny Typ napisał(a): Nauczyciele w szkołach nie potrafią jej uczyć niestety
W tej sferze jest jak w każdej. Część potrafi, a część nie.
Odpowiedz
#7
Nauczyciel nauczycielowi nie równy. Wiadomo, jak wszędzie można trafić na prawdziwą "perłę" , kogoś, kto faktycznie ma swoiste powołanie do takiej pracy. Ale to nie częste, niestety.

Korepetycje, sama nie chciałam ich. Ale wiem, że pomagają. Pod waruniemożliwia, że osoba ich udzielająca jest empatyczna i bez skłonności do wyśmiewanym się z innych, zniecierpliwiania się przy opornych i umiejaca poradzić sobielizna z cudzym stresem. Bo ten w "chronienia wiedzy" na pewno nie pomaga.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości