Palenie papierosów
#1
Jakie macie zdanie na ten temat.
Mnie osobiście odtrąca sam zapach i denerwuje mnie samo to, że ktoś dym z buzi wydycha. Pomijając już konsekwencje zdrowotne, które mogą wystąpić, czy szybsze niszczenie cery. Wiem, że one uspokajają, pomijając, że ja bym to nazwała efektem ubocznym :V 
Sama nie mam zamiaru nigdy palić i nie wyobrażam sobie być z kimś, kto pali.
Odpowiedz
#2
Nienawidze papierosów, w swoim życiu nie zapaliłem nawet jednego. Od zawsze odtrącał mnie zapach. To zdecydowanie nie mój świat.
Odpowiedz
#3
Obrzydziłem sobie palenie, gdy miałem jakieś 10 lat. Nie paliłem wtedy, ale raz skorzystałem z okazji, gdy ktoś z domowników zostawił niedopałek na balkonie. Zaciągnąłem się, zacząłem się krztusić... i nie paliłem aż do liceum, lecz wtedy także mi to nie posmakowało. Nie mam nic do osób, które palą. Może innych to odpręża, pozwala się zrelaksować. Każdy ma prawo robić ze swoim zdrowiem, co mu się podoba. Przeszkadzałoby mi jednak, gdyby paliła bardzo bliska mi osoba.
Odpowiedz
#4
Gdy ktoś nadmiernie pali mam ochotę mieć pod ręką maskę przeciwgazową, bo przy tym smrodzie mdli mnie i dusi. W sumie unikam osób, które tak śmierdzą, przecież nie mogę robić gwałtownych ruchów by złapać choć odrobinę czystego powietrza. Nigdy w życiu nie zapaliłam i nie mam zamiaru, szkoda mi zdrowia, a przy tym kasy, a jak ktoś chce się świadomie truć, to już jego sprawa, ostatecznie wie co robi.
Odpowiedz
#5
Również nie palę, nie paliłem i nie zamierzam palić.
Odpowiedz
#6
Ja pale, dosyć rzadko już ale lubię zapalić. Szczególnie jak ktoś poczęstuje fajką to nie odmówię. I tak sobie popalam od jakiś 4-5 lat. Dzisiaj np środek ćw z auditow a kumpel do mnie: idziesz zapalić? No i poszliśmy.
To też swego czasu był sposób aby się choc troche zintegrować z grupą
Odpowiedz
#7
Na samą myśl o papierosach przechodzą mnie dreszcze. Nie paliłem ich regularnie. Jeżeli ktoś poczęstował, to korzystałem. Pewnego razu kolega mi dał zapalić bardzo mocnego. Tak oto sobie obrzydziłem popalanie papierosów. Ledwo na nogach ustałem. Doszedłem do wniosku, że niepotrzebne mi to. Do tego wystarczająco dużo w domu się trułem dymem. Odkąd tylko pamiętam, rodzice palili co najmniej paczkę dziennie. To jest dramat. Miesięcznie wydawali kilkaset złotych. Nie tylko marnowanie zdrowia sobie i innym, ale też pieniędzy.
Odpowiedz
#8
Nie znoszę zapachu papierosów. Te waniliowe jeszcze jako-tako zniosę, ale mocniejszych już nie. Nigdy mnie do tego nie ciągnęło i nie przewiduję, aby zaczęło kiedykolwiek Oczko
Odpowiedz
#9
(02-11-2016, 19:41 PM)OdważnyAleNieśmiały napisał(a): Odkąd tylko pamiętam, rodzice palili co najmniej paczkę dziennie. To jest dramat. Miesięcznie wydawali kilkaset złotych. Nie tylko marnowanie zdrowia sobie i innym, ale też pieniędzy.
Moi rodzice też palą papierosy w domu :/ I muszę często wstrzymywać oddech, kiedy idę po coś do kuchni lub ogólnie na korytarz.
Odpowiedz
#10
(02-11-2016, 18:06 PM)Snufkin napisał(a): Obrzydziłem sobie palenie, gdy miałem jakieś 10 lat. Nie paliłem wtedy, ale raz skorzystałem z okazji, gdy ktoś z domowników zostawił niedopałek na balkonie. Zaciągnąłem się, zacząłem się krztusić...

Haha, miałem niemal identyczną sytuację i to podobnym wieku Duży uśmiech Wszyscy mówili że to jest fe, szkodliwe i nie dla dzieci, ale gdy raz będąc na wakacjach u dalszej rodziny zobaczyłem niedopałek pozostawiony w popielniczce na przedpokoju stwierdziłem - "to jest ten moment, muszę spróbować" Uśmiech No i też skończyło się zakrztuszeniem. Tyle że mi to jakoś obrzydziło fajki już na zawsze. Nigdy nie paliłem, nie palę i nie zamierzam palić. Może i na krótszą metę może być to pomocne przy stresie, ale na dłuższą - szkoda zdrowia.

Jednak co ciekawe jakoś szczególnie nie przeszkadza mi towarzystwo osób palących. Być może wynika to z faktu, że jako dziecko często chodziłem do pokoju dziadka, który miał sporo aktualnych gazet a bardzo lubiłem czytać o tym, co dzieje się na świecie. Niestety dziadek był za pan brat ze wszelkimi używkami, więc w jego pokoju niemal cały czas unosił się zapach tytoniu, stąd może po prostu kojarzy mi się on z dzieciństwem. Przy czym nie oznacza to, że przy każdej okazji staram się wdychać to świństwo i jeżeli np. w grupie osób ktoś wychodzi na fajki to nie idę z nimi żeby sobie powąchać, bo jakoś szczególnie mi na tym nie zależy Język
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości