"Potraktuj te dni, jak zwykły weekend".
#1
Święta.  Dni, które powinny łączyć. Powinny przynosić radość z bycia z najbliższymi. A przynoszą coraz częściej rozczarowanie. Myślenie o samotności. Tym, jak to nadal nic nam nie wyszło. Jeszcze. 

Siedzę w domu. Miało być inaczej. Nie jest. 

Wrobiłam z pracy. Czym się ten dzień będzie różnił od innych "zwykłych dni"?. Szczegółami. Obejrzę film. Zjem ciasto. 


Czym są dla Was swieta? Jak udaje się wam je przeżyć? Lubicie je? Macie z kim  je spędzić?  

Zapraszam do rozmowy.
Odpowiedz
#2
Dla mnie Święta straciły na magii, stały się całkowicie zwykłymi dniami, kolejnymi w miesiącu. Może to się wszystko zmieni jak będę miał własne dzieci, tego nie wiem. Ogólnie rzecz biorąc nie cieszą mnie. Niby pełno tej rodziny ale co z tego, jak czuć przymus wspólnego stołu.
Odpowiedz
#3
Mam nawet podobnie choć sporo mniej przymusu i tej rodziny. Właściwie to tylko dzięki mojej mamie te święta jedne czy drugie jakoś wyglądają. Jak jej nie będzie... wolę nawet nie myśleć. Nawet ona nie godzi się na to by mnie samego zostawić, ale przecież to nie od niej zależy... Generalnie jakby przyszło mi samemu zostać to bym chyba się stoczył Zdezorientowany
Odpowiedz
#4
Spedzam swieta sama,tak jak sama jestem w kazdy,zwykly dzien. Swietuje,nie dlatego,ze musze,bo wlasnie nic nie musze i nikt mi nawet uwagi nie zwroci. Staram sie zrobic cos przyjemnego da siebie samej plus znalezc chwile religijnej refleksji.
Nie mysle,ze "musze przetrwac Swieta", w koncu jakos trzeba sobie radzic z kazdym nadchodzacym dniem,nie tylko swiatecznym. Samotnosc nie przygniata mnie jakos szczegolnie w wolne dni,choc moze to dziwne.
Swieta lubie,przydaje sie taki przerywnik w pedzie.
Odpowiedz
#5
Święta (dziś) spędzam sam, bo tak lubię, lubię być sam. Generalnie ludzkość mnie ostatnio strasznie wk#rwia (no jakieś 99% ludzkości), więc jak jutro wpadnie rodzinka to pewnie po godzinie będę miał ich dość i gdzieś się ulotnię. A w poniedziałek do pracy, czyli poniedziałek jak każdy inny.
Odpowiedz
#6
Mój główny cel w święta odespać ciężki i pracowity miesiąc i zregenerować siły odcinając się od rzeczy które mnie irytują, by zacząć spełniać wyznaczone cele. To tyle odnośnie mojej magii Świąt.
Odpowiedz
#7
Ja Świąt Wielkanocnych w tradycyjnym wydaniu nie spędzam już od ok. trzech lat. Mam wolne dni, to jest fajne ale od tych trzech lat spędzam je na wyjazd w góry Uśmiech
Nie czuję tej magii, refleksji...
Odpowiedz
#8
Nie wiem, co znaczy dla was "magia" świąt, ale jeśli chodzi o ten specyficzny świąteczny, religijny klimat, no to samo możemy pójść do kościoła w te dni, rozważyć mękę i zmartwychwstanie Jezusa, zaangażować sie w przygotowania świąteczne, zmobilizować bliskich do wspólnego przygotowywania pisanek, oporządzania domu, pieczenia ciast... to ludzie tworzą klimat świąt, a jeśli wokół nas wszyscy zobojętnieli to możemy rozbudzić w nich tę iskrę Język a nawet jak nie uda się w nich, to w samych sobie Oczko

no to sami *
Odpowiedz
#9
Larcia ma dużo racji choć też chyba nie całą bowiem często nawet przy głębokim zaangażowaniu moim i mamy to często czegoś brakuje... Może to też przez to, że jesteśmy tylko we dwójkę, a brat z bratową to wpadają tylko na jakiś czas. Takie kameralne święta są dosyć smutne...



W tym roku mam święta w krzywym zwierciadle. Około 3:30 grzejnik olejowy, który mama sobie czadami na noc nastawia na lekkie ciepełko strzelił i rozlał się olej po pokoju. Sztynk nie do wytrzymania. Pół ranka pucowaliśmy jej pokój i wyrzucaliśmy dywaniki do śmieci. Po prostu bomba. A tak przy okazji zna ktoś jakieś oszczędne i bezpieczne urządzenie do dogrzania? Język
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości