[Problem] Dziwne reakcje w relacjach międzyludzkich
#1
Wyjaśnię o co chodzi bo może to dziwnie brzmi. Pracuje z samymi facetami niedaleko lotniska w Gdańsku. Lubię tą pracę. Jeśli mnie któryś się pyta co u ciebie albo czy ci nie zimno miewam dziwne reakcje. Dziwne w tym sensie że nerwowo się śmieje. Czy też na pytanie jak tam dzień bo jakaś zła jesteś nie wiem co odpowiadać. Raz spytałam się nieco dziwnie że czemu pytasz co u mnie.
Nie bardzo umiem nad tym zapanować. Generalnie mieszkam od 7 miesięcy w Gdańsku. Wyprowadziłam się za pracą, z powodu nadopiekunczych rodziców. Pracowałam na produkcji i mnie nikt zbytnio nie pytał co tam u ciebie. W szkole tak samo. Rówieśnicy sie odzywali wtedy jak potrzebowali notatek, a tak to w nosie mnie mieli. Życie mnie nieco nauczyło że muszę sobie radzić sama i nie liczyć na innych. W pracy nie opowiadam dużo o sobie. Mam nudne życie. Głównie siedzę w mieszkaniu. Nie wiem zbytnio o czym rozmawiać z facetami. Boje się że jak zacznę się za bardzo spoufalać z nimi to jakiś się we mnie zakocha.
Jak słyszę jak w pracy mówią gdzie to nie byli w weekend czy ze znajomymi to mi wstyd opowiadać, że sama nie mam znajomych w Gdańsku. Nie bardzo wiem gdzie chodzić by poznać ludzi i jakoś potrenować relacje międzyludzkie. Nie mam na myśli dyskotek bo tam to raz trafiłam na zakochanego we mnie faceta którego się bałam.
Odpowiedz
#2
Jesteś typem buntownika, być może nieco choleryczna. Nie lubisz jeśli coś wychodzi ponad Twoje jakieś założenia i to przelewa się na różnego rodzaju relacje. A czemu boisz się zakochania? Planujesz samotnicze kroczenie po tym łez padole? A może źle Ci się to kojarzy ze względu na jakieś doświadczenia?
Odpowiedz
#3
Musisz zmienić swoje podejście do tego typu pytań po prostu. Pozwolę sobie zacytować Sapkowskiego - nie bądź "podejrzliwa jak stara panna gdy ktoś jej powie komplement". Swego czasu też traktowałem tego typu pytania jakby ktoś ingerował w moją prywatność, a to po prostu zwykła uprzejmość innych ludzi i pasuje odpowiadać na nie uprzejmie żeby nie zrazić kogoś do siebie.
Odpowiedz
#4
(23-06-2017, 16:08 PM)Silent napisał(a): Jesteś typem buntownika, być może nieco choleryczna. Nie lubisz jeśli coś wychodzi ponad Twoje jakieś założenia i to przelewa się na różnego rodzaju relacje. A czemu boisz się zakochania? Planujesz samotnicze kroczenie po tym łez padole? A może źle Ci się to kojarzy ze względu na jakieś doświadczenia?
Planuje bycie singielką Uśmiech. Moim zdaniem nie ma takiego faceta co chciałby być z dziewczyną co nie chce mieć dzieci, pracuje z samymi facetami, do tego mająca uprawnienia na wózki widłowe, zainteresowana motoryzacją, nie chodząca po sklepach (idę jedynie gdy muszę coś kupić).
Poza tym nie odróżniam miłości od zauroczenia.

(23-06-2017, 19:23 PM)Dziwny Typ napisał(a): Musisz zmienić swoje podejście do tego typu pytań po prostu. Pozwolę sobie zacytować Sapkowskiego - nie bądź "podejrzliwa jak stara panna gdy ktoś jej powie komplement". Swego czasu też traktowałem tego typu pytania jakby ktoś ingerował w moją prywatność, a to po prostu zwykła uprzejmość innych ludzi i pasuje odpowiadać na nie uprzejmie żeby nie zrazić kogoś do siebie.
Odpowiadam miło nie to że irytująco. Sama zresztą nie wiem czy nie zrażam do siebie ludzi.
Odpowiedz
#5
(24-06-2017, 10:43 AM)Shinx napisał(a): Planuje bycie singielką Uśmiech. Moim zdaniem nie ma takiego faceta co chciałby być z dziewczyną co nie chce mieć dzieci, pracuje z samymi facetami, do tego mająca uprawnienia na wózki widłowe, zainteresowana motoryzacją, nie chodząca po sklepach (idę jedynie gdy muszę coś kupić).
Poza tym nie odróżniam miłości od zauroczenia.

Oj i tu się mylisz Oczko Jest wielu facetów, którzy nie chcą mieć dzieci (jeszcze troszkę a sam będę się nad tym głęboko zastanawiał). A co do zainteresowań to mężczyźni właśnie lubią jak kobieta ma podobne zainteresowania a "chodzenie po sklepach" ich dobija. Wielu przepada właśnie za taką kobietą-kumplem Oczko A co do odróżniania zauroczenia od miłości to wszystko przychodzi z czasem Oczko Myślę, że do tej pory nie napisałaś nic co by sprawiło, że nie pojawi się żaden chętny by "się z Tobą spróbować" Duży uśmiech
Odpowiedz
#6
(24-06-2017, 11:46 AM)Silent napisał(a):
(24-06-2017, 10:43 AM)Shinx napisał(a): Planuje bycie singielką Uśmiech. Moim zdaniem nie ma takiego faceta co chciałby być z dziewczyną co nie chce mieć dzieci, pracuje z samymi facetami, do tego mająca uprawnienia na wózki widłowe, zainteresowana motoryzacją, nie chodząca po sklepach (idę jedynie gdy muszę coś kupić).
Poza tym nie odróżniam miłości od zauroczenia.

Oj i tu się mylisz Oczko Jest wielu facetów, którzy nie chcą mieć dzieci (jeszcze troszkę a sam będę się nad tym głęboko zastanawiał). A co do zainteresowań to mężczyźni właśnie lubią jak kobieta ma podobne zainteresowania a "chodzenie po sklepach" ich dobija. Wielu przepada właśnie za taką kobietą-kumplem Oczko A co do odróżniania zauroczenia od miłości to wszystko przychodzi z czasem Oczko Myślę, że do tej pory nie napisałaś nic co by sprawiło, że nie pojawi się żaden chętny by "się z Tobą spróbować" Duży uśmiech

Generalnie to się takich boje co by chcieli. Raz byłam na dyskotece i trafił mi się facet który się we mnie zakochał. Takie że wiesz patrzenie sobie w oczy i tak dalej. Nie wiedziałam o co mu chodzi i się go bałam. Zerwałam tą znajomość.
Nie wiem czy są tacy co nie chcą dzieci.
Odpowiedz
#7
Są są Oczko Ale czego się boisz? Jakie podłoże ma ten lęk? Chodzi o takie przyziemne sprawy, że mógłby taki wykorzystać albo co gorszego zrobić czy też chodzi o coś więcej?
Odpowiedz
#8
(24-06-2017, 12:35 PM)Silent napisał(a): Są są Oczko Ale czego się boisz? Jakie podłoże ma ten lęk? Chodzi o takie przyziemne sprawy, że mógłby taki wykorzystać albo co gorszego zrobić czy też chodzi o coś więcej?

Tak. Że mnie by wykorzystał, mną się pobawił, dziecko zrobił i zostawi. A nie chcę robić tego co wszyscy, że skoro dziewczyny w moim wieku (mam 26 lat) mają drugie połówki to też muszę. Jakbym robiła to co wszyscy to nie robiłabym uprawnień na wózki widłowe i nie pracowała fizycznie.
 Poza tym żle mi się kojarzy bliskość, że ja się nie liczę i moje potrzeby się nie liczą bo jest zamiast ja to my.
Nie chcę dzieci bo wiem że wszystko spada na kobietę. Pamiętam jak u mnie było. Jak ja chorowałam to tylko mama ze mną po lekarzach chodziła, a ojciec nigdy bo praca ważniejsza. Mieszkam z ciężarną współlokatorką i widzę jak przez to że w ciąży jest nie może dużo robić.
Ja z kolei pracuje fizycznie i nie chciałabym rezygnować z pracy. Przez to że jestem kobietą to mam gorzej na rynku pracy (bo zaraz że ślub, dziecko i wieczne zwolnienia bo chore dziecko). Stąd nie chce w ogóle myśleć o tworzeniu takich relacji jak związek. Poza tym na mnie by spadło zajmowanie się domem a facet by tylko na gotowe przyszedł. Niby nie powinnam żle myśleć o facetach że to fleje i lenie śmierdzące skoro sama pracuje z facetami. Z facetami to wolę mieć damsko męską przyjażń i to mi odpowiada. Nie chcę niczego więcej. Poza tym nie pociągają mnie seksualnie. O żadnym z kolegów z pracy nie myślę w kontekście związku.
Fakt faktem brakuje mi znajomych w Gdańsku. Przeprowadziłam się sama i nie znam tu nikogo.
Odpowiedz
#9
Wydaje mi się, że za bardzo generalizujesz, zaczynając od tego, że jak jeden od razu się "zakochał" to od razu wszyscy mają taką tendencję i co to będzie. A w związku normalne, że jest my, a nie tylko Ty i Twoje zachcianki i że jest podział obowiązków (niekoniecznie kobieta musi np. gotować, są faceci, którzy to oni przygotowują posiłki, bo a to im lepiej wychodzi od kobiety albo po prostu lubią). Wszystko trzeba ze sobą uzgadniać, chcieć rozmawiać ze sobą.

Chcesz być sama, Twoja sprawa, ale bierz pod uwagę, że w tym wieku trudno o damsko-męskie przyjaźnie, bo jak Ty singielka, on singlem, to wiesz... Oprócz tego nikt myślący znowu nie ma kupę czasu by się spotykać gdy ma kogoś, bo praca zajmuje ileś czasu, może jeszcze do tego się uczy, więc normalne, że zechce pobyć ze swoją połówką.

Co do wykorzystywania, wszędzie ktoś może kogoś wykorzystać, nie tylko w sferze uczuciowej. To co, lepiej zamknąć się w domu i trząść się jak barani ogon "bo ktoś może mnie wykorzystać"? Skoro mówisz, że jeszcze dziecko zrobi i Cię zostawi, to co, nie wiesz skąd się dzieci biorą i nie masz rozumu?

Co do dzieci, myślisz naprawdę, że każdy od razu je chce? A za co ma je utrzymać, jeżeli sam ma problemy z utrzymaniem siebie? Kto ma łeb na karku myśli jak zdobyć pozycję w życiu, by miał za co żyć i jak najlepiej żyć, a nie od razu dzieci rodzić.

Co do pracy, dziś jesteś młoda i silna, jutro nie wiadomo, czy nie warto pomyśleć o uprawnienia aby znaleźć lepszą pracę zamiast przeżywać co by było gdyby chłopak się w Tobie nagle zakochał?

Przy mnie też Mama ciągle była gdy byłam chora, bo Tata w pracy, ale nie dlatego, że była najważniejsza ale dlatego, że były trudne czasy i nie było tak jak dzisiaj, że sobie rodzic weźmie wolne, bo dziecko ma katarek.

Też się przeprowadziłam i trudno mi kogoś znaleźć, bo praca, jeszcze teraz dołączyła nauka, zapisałam się ostatnio na siłownię bo już garbato chodzę, a może też kogoś poznam i pogadam. Też nie wiem o czym z kimś rozmawiać, bo nie znam, ale powoli od pierdół w postaci pogody może z tego wyjdzie ciekawa rozmowa. Czy zanudzę to zależy z kim mam do czynienia i od tematu, dla jednych mogę być nudna, dla innych nie, ale to samo tyczy się mnie, bo też mogę kogoś uważać za nudnego albo interesującego. Każdy początek nie jest łatwy.
Odpowiedz
#10
Po części zgadzam się z Magnolią. Bardzo generalizujesz i masz nieco wydaje mi się zaburzony obraz postrzegania związku. Ja ostatnio słyszałem, że w modzie są właśnie urlopy tacierzyńskie gdzie kobieta zarabia, a facet zajmuje się domem i dziećmi. Poza tym wszystko jest kwestią dogadania w związku, także samo posiadanie dzieci no i jeśli już pada decyzja o tym by je mieć to kwestie zajmowania się nimi również są do dogadania. Można dogadać się tak by jedna ze stron się zajmowała i niekoniecznie kobieta a można także równoważyć te sprawy. Jedyne w czym mężczyzna na chwilę obecną nie może zastąpić kobiety to sam poród jako taki oraz karmienie piersią, choć to drugie jest już coraz bardziej osiągalne tzn. jest mleko zastępcze itp. choć najlepiej jednak jeśli dziecko spożywa pokarm matki. Nie jest też tak do końca, że "JA" zamienia się w "MY" i nic innego się już nie liczy (choć co kto lubi). Twoje potrzeby w związku nadal są bardzo ważne i powinno się o nie dbać. Owszem są pewne obowiązki wobec drugiej osoby nie mówiąc już o ewentualnych (podkreślam ewentualnych) dzieciach, ale ta druga osoba też ma swoje obowiązki względem Ciebie i ewentualnych dzieci Oczko

Ale jak określiła to Magnolia jest to tylko i wyłącznie Twój wybór. Singli z wyboru też pełno na świecie więc jeśli chcesz to możesz być kolejnym. Nikt nie ma prawa wpływać na Twoje życie osobiste. Natomiast to serduszko musi dyktować Ci ścieżkę a nie strach Oczko
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  [Problem] Dziwne.. Zarhal 5 1,943 31-10-2015, 18:40 PM
Ostatni post: Trebron

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości