[Problem] Nadwaga
#1
Witajcie!
Doszłam do wniosku, że jestem niesmiała, bo się wstydze samej siebie. Nie akceptuje swojego wyglądu. Mam kilka zbędnych kg, przy wzroście 164 aż 62 kg.. Miesiąc temu było 64, więc udało mi się zejść o te 2 kilosy, ale teraz jest ciężej.. Mam mało czasu na ćwiczenia. A w wyniku stresu wcinam słodycze. Proszę pómóżcie.. Macie jakieś doświadzcenia z odchudzaniem? Jakieś sprawdzone efekty? W styczniu moja 18, chciałabym wreszcie założyć jakaś sukienkę.
Prosze o motywację i porady Love

Ciao:*
Odpowiedz
#2
melody, zacznijmy od tego, że nie jesteś gruba! Sama mam podobną wagę w stosunku do wzrostu, jest w sumie kilka miejsc, gdzie przydałoby mi się coś tam zgubić, ale spokojnie wbijam w spódniczki i sukienki Uśmiech Nie wstydź się siebie. Podejrzewam, że masz wiele atutów, których nie zauważasz Uśmiech Jeśli narzekasz na brzuch załóż po prostu sukienkę odciętą pod biustem i delikatnie spływającą, w ten sposób podkreślisz odpowiednie atuty i ukryjesz to, co trzeba chować przed światem. Dołożysz do tego wysokie szpilki (a przy tym wzroście możesz) i będziesz wyglądać naprawdę ładnie. Ważne jest, żebyś się uśmiechnęła i nie miała wyrzutów sumienia po każdej zjedzonej kostce czekolady, żebyś się tym tak nie stresowała, tylko żebyś jadła tych słodyczy mniej. A myślę, że jakiś mężczyzna tutaj potwierdzi, że faceci na kości nie lecą Uśmiech
Odpowiedz
#3
Jeśli chodzi o styl bycia to: więcej ruchu, spacery, ćwiczenia, aerobik. Jeśli chodzi o jedzenie: mniej słodyczy, mniej smażonych rzeczy, więcej sałatek i generalnie warzyw, białego sera, mniej soli a więcej ostrzejszych przypraw (przyspieszają przemianę materii), dobrze widziany chrzan czy musztarda ale już nie majonez, mniej białego pieczywa.
Acha i jeszcze jedno: dobrze sypiać bo jak się śpi to się chudnie.
Odpowiedz
#4
Aż do początku bieżącego roku ważyłem około 60 kilogramów, przy wzroście 185 cm; byłem wychudzony, a – nie wiedząc czemu – ciągle zdawało mi się, że jestem gruby… Może to było jakieś początkowe stadium anoreksji. Paradoksalnie – gdy zacząłem tyć – przestałem siebie tak postrzegać.

Powyższą anegdotką chciałem zobrazować pewne zjawisko. Nie zawsze coś, co wg nas powoduje nieśmiałość, faktycznie to robi. 62 kg przy 164 cm wzrostu to może nie jest sylwetka "wymarzona" – propagowana przez media itd., ale… szczerze powiedziawszy, to zgadzam się z KimKolwiek – same kości nie są fajne.

I pamiętaj, że jak chcesz schudnąć, to za żadne skarby nie głodź się! Zniszczyłabyś sobie w ten sposób tylko przemianę materii. Zdrowa dieta i ćwiczenia – nawet zwykły godzinny spacer wieczorem w zupełności starczą :)
Odpowiedz
#5
tak... widzialem kimi w sukience i jest na co popatrzec Duży uśmiech

a co do wcinania slodyczy to proponuje ci przygotowac sobie marcheweczki do chrupania Oczko
Odpowiedz
#6
(15-11-2015, 21:51 PM)Nestor napisał(a): tak... widzialem kimi w sukience i jest na co popatrzec Duży uśmiech
Ej no wiesz co Kim, nie chwaliłaś się Duży uśmiech
Odpowiedz
#7
że czym się nie chwaliłam? o.O o czym ja nie wiem a wy wiecie? ;>
Odpowiedz
#8
Nie chwaliłaś się, że tak dobrze wyglądasz w sukienkach Duży uśmiech
Odpowiedz
#9
Ja w niczym dobrze nie wyglądam, trzeba by twarz wyciąć, ale skończmy ten OT Uśmiech
Odpowiedz
#10
Bo to nasz kolejny skromniś Duży uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości