[Problem] Nieradzenie sobie ze strachem w szkole !!!
#1
Dziś niedziela, jutro trzeba iść do szkoły. Bardzo się boję, na samą myśl robi mi się niedobrze, boli mnie brzuch i głowa, mam ochotę nie iść do szkoły. W klasie z nikim nie rozmawiam, nie mam żadnych kolegów ani koleżanek, na dodatek słabo się uczę, mam pewne braki w wiedzy, a może mama dysleksje, sam nie wiem. Nie chcę iść, nie chcę siedzieć tam cały dzień sam, a lękam się z kimś porozmawiać. Ktoś miał taką historię? Wiecie co mam zrobić?
Bardzo się boję!!!
Odpowiedz
#2
Zależy czego teraz oczekujesz od forumowiczów. Jeśli tego by ktoś powiedział Ci - nie idź. To ja Ci powiem - powinieneś iść. Jeśli złotego rozwiązania - to Ci powiem,że takiego nie ma. Co mogę jeszcze Ci powiedzieć to to, że mnóstwo osób (w tym i ja) miało z tym problem.
Też nie mogłam odnaleźć się w klasie. Wszyscy się znali już wcześniej tylko nie ja. Moja znajoma,która poszła wraz ze mną do technikum zmieniła front, gdy spotkała tam taką dawną znajomą z podstawówki. Byłam sama. Padał deszcz a ja jedyne o czym marzyłam to to by stamtąd uciec. Wszystko mnie drażniło.. krzyk, apodyktyczni nauczyciele, głupie żarty w klasie (choć te żarty nie były kierowane w moją stronę), pytania nowego kolegi z ławki co mi jest. Już nie mówiąc o tym,że w domu miałam problemy i gniewałam się na kolezankę z którą musiałam wytrzymywać w pokoju w internacie. Nie potrafiłam skupić się na nauce i też miałam na początku z nią problemy. Bardzo żałuję,że nie było wtedy przy mnie nikogo kto wyjaśniłby mi,że to co ze mną się dzieje.. to nie jest ani moja wina ani tych ludzi. Skąd u mnie myśl,że oni nie chcą mnie poznać skoro to ja do nich się nie odezwałam? Skoro chowałam się po kątach. Gdyby wtedy ktoś skierował mnie do psychologa.. może byłoby inaczej. Nie wiem.. Z drugiej strony myślę,że to taki wiek,że coś nas przerasta,że niedojrzałość sprawia,że te problemy wydają się większe,że szukamy dziury w całym,że nie potrafimy się sami zaakceptować.
Polecam nie poddawać się. Iść do tej szkoły, na lekcjach starać się skupić. Pisać te notatki. W domu się uczyć i jeszcze raz uczyć. Jeśli mamy z czymś problem to poprosić kogoś o pomoc w zrozumieniu zagadnienia czy zadania. Później o wiele bardziej będziesz przeżywać to,że na tej nauce się nie skupiłeś. Bądź co bądź.. ona w szkole jest najważniejsza. Co do relacji.. czasem jest tak,że trafiamy na złą klasę. I tyle. Daj sobie czas i jeśli rzeczywiście nie będziesz w stanie się z klasą po pół roku dogadać to może warto ją zmienić. Ale przede wszystkim pogadaj z rodzicami, albo nauczycielem a jeszcze najlepiej z psychologiem.
Nie wiem czy masz fobię, depresję czy to zwykły strach wywołany niską samooceną.. ale powinieneś się tego dowiedzieć.
Odpowiedz
#3
Dziękuje za pomoc, wydaje mi się że mam fobię społeczną i fobię szkolną.
Odpowiedz
#4
Do tego co napisała Des dodam też, że nie warto nie iść. Łatwo wyrobić sobie nawyk ucieczki od stresujących sytuacji, a później zawalić szkołę. Bo każda nieobecność nie będzie pomagać, wręcz przeciwnie : P
Odpowiedz
#5
Dokładnie. To samo nakrcająca się machina. Powstają zaległości, ludzie patrzą coraz bardziej z góry a człowiek coraz bardziej się stresuje bo i sam sobie powody ku temu czyni. Lepiej zacisnąć zęby i iść dalej.
Odpowiedz
#6
Przepraszam za błąd w tytule, oczywiście chodzi o "ogromny problem".
Odpowiedz
#7
Też miałam problem z szkoła,padłam ofiarą szkolnej przemocy. Skończyło się na tym, że zaczęłam opuszczać zajęcia. Przed pójściem do szkoły wymiotowałam z nerwów. Czasami nie byłam w stanie wytrzymać, tak bolała mnie głowa. Szkoła była dla mnie koszmarem, zbyt spokojna i zbyt inna. Kozioł ofiarny.
W szkole na pewno jest psycholog lub pedagog, albo i oboje. Idź i opowiedz im o swoim problemie. Wspólnie znajdziecie jakieś rozwiązania, ćwiczenia które pomogą Ci się przełamać. Bo niestety, przełamać się jest tu najważniejszym czynnikiem.
Nie da się inaczej. Nie jest to łatwe ale małymi kroczkami, powoli poradzisz sobie. Postaw sobie malutkie cele i powoli je osiągaj, jeden po drugim. Ale pamiętaj, Kraków też nie zbudawano w jeden dzień i potrzeba na wszystko czasu. Jeśli coś okaże się teraz za trudne, odłóż to na później. I nie załamuj się drobnymi niepowodzeniami.
Odpowiedz
#8
(17-09-2017, 18:24 PM)anja napisał(a): Też miałam problem z szkoła,padłam ofiarą szkolnej przemocy. Skończyło się na tym, że zaczęłam opuszczać zajęcia.  Przed pójściem do szkoły wymiotowałam z nerwów.  Czasami nie byłam w stanie wytrzymać, tak bolała mnie głowa.  Szkoła była dla mnie koszmarem, zbyt spokojna i zbyt inna. Kozioł ofiarny.
W szkole na pewno jest psycholog lub pedagog, albo i oboje. Idź i opowiedz im o swoim problemie.  Wspólnie znajdziecie jakieś rozwiązania,  ćwiczenia które pomogą Ci się przełamać.  Bo niestety,  przełamać się jest tu najważniejszym czynnikiem.
Nie da się inaczej. Nie jest to łatwe ale małymi kroczkami, powoli poradzisz sobie. Postaw sobie malutkie cele i powoli je osiągaj, jeden po drugim. Ale pamiętaj, Kraków też nie zbudawano w jeden  dzień i potrzeba na wszystko czasu. Jeśli coś okaże się teraz za trudne, odłóż to na później.  I nie załamuj się drobnymi niepowodzeniami.

Tylko ja nie potrafię się przełamać, nie umiem, nie mam tyle sił.
Odpowiedz
#9
Hahaha, moja historia mogłaby brzmieć analogicznie:

Dziś niedziela, jutro trzeba iść do pracy. Bardzo się boję, na samą myśl robi mi się niedobrze, boli mnie brzuch i głowa, mam ochotę nie iść do pracy. W biurze z nikim nie rozmawiam, nie mam żadnych kolegów ani koleżanek, na dodatek boję się, czy nie czekają mnie jakieś nowe zadania, których nie zdążę opanować i się zbłaźnię, mam pewne braki w wiedzy a także w doświadczeniu, sama już nie wiem, czy tam się nadaję. Nie chcę iść, nie chcę siedzieć tam cały dzień sama, a lękam się z kimś porozmawiać.
Bardzo się boję!!!
Odpowiedz
#10
Jutro mam drugą zmianę w pracy, są to dla mnie najgorsze godziny. Paraliżuje mnie. Przytłacza. Samotność . Fakt, że nikt mnie nie rozumie. Mam depresję, ale oczekują że będę się uśmiechała jak ten przysłowiowy "głupi do sera". A tu nic z tego. Przecież ja nie mam powodów do depresji (!), mam pracę (!), w sumie nie muszę daleko dojeżdżać (!), zarabiam (!), jestem samodzielną osoba (!), ale nie mam tam z kim pogadać.
Jeśli już to jak sama osoba czegoś chce. Praca polega na robieniu wszystkiego za siebie plus to, co nie zrobi zmuenniczka czyli jakieś 70%jej pracy.
Wracam do domu sfrustrowana, zmęczona i zniechęcona. W domu.... co najwyżej książki. Potem tabsy nasenne, byleby ten dzień minął. Czuje się w miarę. Jest dobrze. Uśmiecham się do lustra. Przecież tak będzie. Nic się nie zmienia. Jest ktoś, z kim o tym gadam. Ale jak kiedyś ta osoba ułoży sobie życie znowu będę sama. Bo i czasu dla mnie ta osoba będzie miała mniej.
Siadam i czytam. Ogladam coś na youtubę. Słucham muzyki. Ale wszystko to, to nie to samo Kiedy przyszło zrozumienie co poszło nie tak. I Kiedy.

Musisz zacząć już, by potem nie mieć tylu lat, tyłu nieprzespanych nocy za sobą co ja. Tobie teoretycznie powinno pójść lepiej ode mnie. Masz dużo mniej lat ode mnie , kiedy zaczęłam. Coś z tym robić. Więcej szans. Jeszcze nie masz tej presji.
Kiedy chodziłam do szkoły, byłam jednym z pierwszych dzieci w historii danej placówki, które miało indywidualny tok. Dla rówieśników było jasne, że mi się nie chce chodzić do szkoły. Ot, powód. A ja miałam chory układ odpornościowy. Ciągle przeziębiona. Groziła mi powtórka roku z powodu frekwencji.
Padła taka propozycja z KO, błędna bo rodzice skłamali w sprawie moich kontaktów z róweśnikami. Po trzech latach weszłam do szkoły, koleżanki stłoczone w trzy grupy. Żadna mnie nie chciała. Stałam z boku. Do teraz mam żal do rodziców, czemu nie zmienili mi szkoły skoro i tak nic wspólnego nie miałam z tą klasa? To tak jak Ty, tylko Ty masz czystą kartę. Ja takiej nie miałam. Obroslam w legendę. Nuestworzone historię o mnie mówiono.

Teraz wiem co bym zrobiła. Wtedy tego nie wiedziałam. Nie Byl o też nikogo kto byłby w podobnej sytuacji i umiał doradzić .

Musisz się otworzyć. Ale nikt nie mówi, że będzie lekko. Im później zaczniesz tym bedzie trudniej. Pisze z doświadczenia.

No i musisz mieć kogoś, na kim możesz polegać.

Samemu jest ciężko. Ale nie szukaj na siłę. I nie na ślepo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości