Rower marzeń
#1
Uśmiech 
Hejo wszystkim Duży uśmiech

Wydaje mi się, że takiego tematu jeszcze nie ma. Od jakiegoś roku rozglądam się pomału za rowerem dla siebie. Nie do jakiś wyczynowych spraw, a bardziej takich przyziemnych, mimo wszystko piszę w dziale sportowym bo wydaje mi się najodpowiedniejszy, szczególnie w myśl traktowania tego tematu w sposób bardziej ogólny nie tylko pode mnie.

Chciałbym bowiem abyśmy pisali tutaj o ciekawych ofertach jeśli chodzi o zakup roweru, ale i w drugą stronę (co z resztą zaraz sam zrobię) nakreślali swoje potrzeby (co pomoże osobom, które mogły by coś doradzić w poleceniu czegoś).

Teraz krótka historia o mnie, która może być pomocna. Mianowicie ja dosyć późno nauczyłem się jeździć na rowerze, bodajże chyba dopiero w gimnazjum. W tamtych czasach to był poważny wstyd, z którym musiałem żyć przez wiele lat, a debil w postaci mojego brata wygadał się sąsiadom (a właściwie to rodzinie, którą mam po sąsiedzku) co dodatkowo mi sprawy nie ułatwiało. Próbowałem nauczyć się jeździć lata wcześniej na składaku na wsi po trawniku i... no nie szło mi... Brat się zrehabilitował nieco bo użyczył mi swojego wysłużonego roweru górskiego i kiedy ćwiczyłem wieczorami na podwórku mimo, że miałem mniej miejsca niż na wsi (i to sporo mniej) to po brukowanej przestrzeni jakoś ogarnąłem temat i jakiś czas później brat pomógł mi doskonalić umiejętności na wspólnych wycieczkach rowerowych po mieście, podczas których ja jeździłem jego góralem, a on składakiem mojej mamy. I tu zaczyna się ciekawość bowiem dlatego nie odwrotnie bowiem nadal ja sobie ze składakiem nie radziłem Zdezorientowany Z resztą nawet mój tata przejechał się tym składakiem wieczorem i jeździł jak pijany od krawężnika do krawężnika, przez co sam stwierdził, że jest on strasznie trudny do opanowania. Inna sprawa jest taka, że mój ojciec od lat chorował neurologicznie i miał niedowłady a w późniejszym czasie wręcz paraliże kończyn a i tak radził sobie dużo lepiej z tym rowerem niż ja... Uprzedzam pytania - to nie był ten sam składak co ćwiczyłem na wsi. Tam był inny. Wracając jednak do mej historii na góralu brata to brat zauważył, że ja przyjmuję jakąś dziwną pozycję podczas jazdy i próbował to jakoś mi określić, ale chyba nie do końca potrafił. Mimo to ja sunąłem jego rowerem jak głupek co kilka razy skończyło się wypadkami w tym jednym poważniejszym. Nie zachowałem wówczas odpowiedniej uwagi omijając samochód i zawadziłem kierownicą o jego lusterko przez co zaliczyłem szlifa. Ale nie wiem czy czasem nie rozpisywałem się już o tym na forum, więc w tym miejscu chyba warto postawić kropcię Duży uśmiech

Wracając jednak do wątku głównego to potrzebny mi rower do rekreacji typowo miejskiej oraz pracy Duży uśmiech Wielu z was pewnie kojarzy, że pracuję jako doręczyciel korespondencji, celowo omijam słowo "listonosz", gdyż ten kojarzy się z Pocztą Polską, dla której też pracowałem ale to już dawne dzieje. Obecnie pracuję dla prywatnej firmy, która sama w sobie trudni się innymi rzeczami niż doręczanie czegokolwiek, ale jednym z działów biura obsługi klienta jest kontakt poprzez korespondencje, a że firma chce oszczędzić grube złotysze rocznie to zatrudnia takich ludzi jak ja, którzy kosztują ją dużo mniej niż usługi pocztowe. Ile nie powiem, ale wierzcie mi, że oszczędności są naprawdę spore Duży uśmiech Dużo ludzi w tym nie robi, a przesyłki są rozdysponowane między tą niewielką ilość osób tak więc firma na swoje wychodzi Duży uśmiech Generalnie jednak ja robię dokładnie to co listonosze (poza awizowaniem) i w zakresie mojej pracy znajduje się całe miasto. Nie mam wydzielonych rejonów, sam sobie je wydzielam by sprawnie poruszać się po mieście, ale nie zmienia to faktu, że muszę roznieść wszystko. Stąd mój pomysł by poruszać się rowerem bowiem o ile często mam adres przy adresie, o tyle zdarza się, że pomiędzy poszczególnymi adresami muszę przemierzyć spore odległości. Dziś także tak miałem, że musiałem przejść spory kawałek miejscami na "pusto" czyli przejść tylko by dotrzeć do kolejnego miejsca gdzie muszę wrzucać listy. Pomimo podziału na rejony i pewnego mojego doświadczenia (siedzę w tym już od lat i w sumie to moje najdłuższe zatrudnienie do tej pory) to nie da się tego uniknąć. Bezsensu bowiem jest dzielenie na jakieś mniejsze rejony bo to by zmniejszało sprawność całej pracy. Pewnym rozwiązaniem wydaje się tu być użycie roweru, dzięki któremu mógłbym sprawnie przemierzać większe odległości.

Nie bez powodu jednak wypisałem powyższe tony tekstu bo idealny rower dla mnie to:

- coś najlepiej dobrej konstrukcji
- obowiązkowo szerokie dętki i w miarę sztywna kierownica, rower nie może być zbyt sterowny z opisanych powyżej względów
- obręcz optymalnie 26" ewentualnie 28" lub 24"
- jestem przeciwnikiem dziwactw takich jak amortyzatory, nie mam czasu na dbanie o tego rodzaju elementy, które lubią nawalać jak się ciągle ich nie konserwuje, a mi nie są do niczego potrzebne, do tego podobno swoje warzą i tu przyznaję się bez bicia - nigdy nie trzymałem w łapkach takiego roweru więc nie wiem, w każdym razie jestem w tej materii konserwatystą do bólu
- jeśli chodzi o układ napędowy to też raczej preferowałbym coś bez przerzutek, dlaczego? Bo to też mechanizm, który nawalić może. Pamiętam przerzutki w góralu mojego brata, które były tak zdekalibrowane, że ani prośbą ani groźbą nie dało się ich ustawić tak by wszystkie działały jak powinny. W efekcie tych najwyższych biegów właściwie w ogóle nie było. W tym jednak wypadku to nie tyle problematyczność natury technicznej zniechęca co raczej pewien poziom skomplikowania. Po prostu będąc w trakcie pracy wolałbym nie skupiać się na tym jaką mam przerzutkę, a raczej po prostu wsiąść na rower i jechać i robić swoje. Wiadomo, że te wyższe przerzutki wymagają więcej siły na pedale by rower ruszył i raczej lepiej ruszać z tych mniejszych by było łatwiej, szczególnie jak ktoś średnio ogarnia jazdę rowerem jak ja. Poza tym biegi zmieniać można tylko w ruchu kręcąc pedałami. Jeszcze w przypadku jazdy rekreacyjnej spoko, ale w pracy to jak już wspomniałem wolę skupić się na robocie. Jeśli jednak już bym musiał wybierać coś z przerzutkami to najlepiej tak by te przerzutki były łatwe w zmianie i im mniej tym lepiej po prostu.

I tu zaczyna się mój problem bowiem odwiedzam pobliskie sklepy z rowerami oraz różne stronki w sieci i w zasadzie nie widzę nic dla siebie Duży uśmiech Może ktoś z was jednak mimo wszystko zna jakąś ciekawą stronkę, na którą ja jeszcze nie wpadłem, a gdzie znaleźli by się ludziska, którzy by dali radę podołać tak dzikim wymaganiom Duży uśmiech
Odpowiedz
#2
Przedewszystkim zazdroszczę Ci pracy. Tak zdrowo. Jak byłem kierowcą to wtedy było naprawdę fajnie. Mniej więcej tak jak Ty musiałem skoordynować to wszystko, bo miałem nie raz ponad 30 punktów do zrobienia. Ale to była super fucha. Teraz niestety pracuje bardziej głową, też jeżdżę ale odpowiedzialność i stres dużo większy.
A z rowerem byłem od dziecka związany. Jak miałem 10 lat już sam naprawiałem. Potem składałem rowery z części, akurat to lubiałem, bo wsadzałem to co chciałem. Potem jeździłem w sekcji kolarskiej, 350km kilometrów tygodniowo. Ale czułem się jak młody Bóg. Kupiłem sobie też za 200zł górala używanego. Rozleciany był na maxa, ale klika godzin i chodzi jak brzytwa. Na moje oko taki nowy tak 1500 do 2000 tys zł. Przeżutki według mnie podstawa, ale właśnie tylko tej klasy chodzą tak jak trzeba. Raz w roku mała konserwacja i regulacja i jest ok.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#3
Hehe. Co do pracy powiem tak. Ma ona swoje plusy ale i minusy. Jednym z nich jest pensja Duży uśmiech Zdecydowanie zarabiam poniżej minimalnej i to sporo. Z roku na rok, a nawet z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej bo firma rozwija usługi elektroniczne i moje stanowisko nieubłaganie zmierza do likwidacji, stąd czy chcę czy też nie muszę myśleć o zmianie pracy, ale póki nie mam niczego konkretnego na oku to chcę sobie ułatwić nieco.

Ja z kolei Tobie w tym momencie zazdroszczę pasji Duży uśmiech Jakbym miał odpowiednie umiejętności to faktycznie sam bym sobie rowerek złożył i po kłopocie Duży uśmiech A ostatnio choć nie za bardzo mam czas i głowę to mam zajawkę na samoróbki Duży uśmiech Jak się samemu coś zrobi to się wie co się ma no i jaka frajda, że się samemu zrobiło o działa Wywracanie oczami
Odpowiedz
#4
Cześć.
Tematyka w, której mogę coś sensownego powiedzieć.

Cichy masz w sumie bardzo indywidualne wymagania ale może coś by się znalazło.
Jeśli chodzi o trwałość to rama ze stali minusem jest waga ale plusem właśnie wytrzymałość. Sztywniak bez amortyzacji, napęd single speed pytanie czy chcesz ostre koło czy wolnobieg ? W ostrym kole masz piastę połączoną na sztywno z kołem łańcuchowym przez co pedałując do tyłu hamujesz a po zatrzymaniu jedziesz do tyłu. Na wolnobiegu to nie występuje.

I pytanie jakim dysponujesz budżetem ? W sklepie, gdzie kupowałem sporo jedyna tego typu maszyna to NS Bikes model analog. Polecam jednak poszukać może jakiś używek z twoimi wymaganiami mało co może się zepsuć więc raczej nikt nie naciągnie na zbędne koszty.

Mam wrażenie, że szukasz czegoś prostego i pancernego do codziennych zastosowań. Powiedziałbym wręcz, że szukasz takiego muła roboczego Uśmiech Kurierzy rowerowi zazwyczaj używali takich maszyn bo były mało awaryjne i prawie bezobsługowe.

Jak coś to mogę pomóc nie jestem ekspertem ale coś ogarniam.

Nie pamiętam, czy można wrzucać bezpośrednie linki ? bo mam linka do tego ns analoga na stronie bikekatalog na rok 2020.
Odpowiedz
#5
(10-05-2020, 15:45 PM)Neftzen napisał(a): Mam wrażenie, że szukasz czegoś prostego i pancernego do codziennych zastosowań.

Jest to bliskie prawdy. Po prostu chcę mieć coś co nie będzie się rozwalało w locie (w garażu też Język) no i będzie mało skomplikowane, a jednocześnie bardzo przyjemne i komfortowe. Jeśli chodzi o napęd to faktycznie nie wypowiedziałem się, tym bardziej, że o ile wiem o co chodzi to jednak dopiero po objaśnieniu bo tych pojęć to za nic nie kojarzę Nieśmiały W sumie przyzwyczaiłem się do właśnie napędu typowego dla górali, gdzie te pedały można na jałowo do tyłu kręcić, aczkolwiek jest mi to w sumie obojętne. W sensie przywykłem do "jałowca", ale jeśli przyszłoby mieć sztywniaka to też bym sobie z tym poradził i nie narzekał, choć tak czy inaczej hamulce chciałbym mieć na lince w kierownicy choćby stare dobre szczęki (to chyba się V-breake zwało). Czyli oddzielne hamulce obowiązkowo, a napęd obojętnie choć wolę ten wolnobieg. Z tego co kojarzę to możesz spokojnie linki wrzucać Oczko Ja to robiłem w niejednym dziale Oczko
Odpowiedz
#6
Sorry pojęcia już objaśniam, faktycznie nie każdy może wiedzieć o co chodzi. Główne cechy jakie Cię interesują to:

sztywniak - rower bez żadnej amortyzacji przedniej ani tylnej
single speed - napęd z jednym stałym przełożenie, bez przerzutek mniej części mniej się może popsuć.

Jeśli jesteś bardziej przyzwyczajony do górali to szukaj czegoś z wolnobiegiem. Nie wiem jak z wygodą takich rowerów nigdy na takich nie jeździłem ale są dość uniwersalne i proste w konstrukcji plus wagowo niszczą górale. Hamulce dobrze pamiętasz zwykłe v-break niektóre działają lepiej niż jakieś tanie tarczowe mechaniki Uśmiech

Poniższe dwie propozycje są przykładowe pokazują mniej więcej to czego szukasz oba są jednak ostrym kołem czyli nie masz wolnobiegu. Mogę Ci polecić szukania czegoś podobnego na aukcjach ostre koła można wyrwać już od 500zł tak mi się wydaje.

https://katalog.bikeworld.pl/2020/web/pr...analog_1/3

https://katalog.bikeworld.pl/2020/web/pr.../vinyl_uno
Odpowiedz
#7
(10-05-2020, 20:08 PM)Neftzen napisał(a): Sorry pojęcia już objaśniam, faktycznie nie każdy może wiedzieć o co chodzi. Główne cechy jakie Cię interesują to:

sztywniak - rower bez żadnej amortyzacji przedniej ani tylnej
single speed - napęd z jednym stałym przełożenie, bez przerzutek mniej części mniej się może popsuć.

Jeśli jesteś bardziej przyzwyczajony do górali to szukaj czegoś z wolnobiegiem. Nie wiem jak z wygodą takich rowerów nigdy na takich nie jeździłem ale są dość uniwersalne i proste w konstrukcji plus wagowo niszczą górale. Hamulce dobrze pamiętasz zwykłe v-break niektóre działają lepiej niż jakieś tanie tarczowe mechaniki Uśmiech

Poniższe dwie propozycje są przykładowe pokazują mniej więcej to czego szukasz oba są jednak ostrym kołem czyli nie masz wolnobiegu. Mogę Ci polecić szukania czegoś podobnego na aukcjach ostre koła można wyrwać już od 500zł tak mi się wydaje.

https://katalog.bikeworld.pl/2020/web/pr...analog_1/3

https://katalog.bikeworld.pl/2020/web/pr.../vinyl_uno

Haha. Luz Duży uśmiech Z tymi pojęciami to chodziło mi głównie o ten napęd, ale w pierwszym poście objaśniłeś bardzo precyzyjnie o co chodzi i załapałem Oczko

Jeśli chodzi o sztywniaka to jak najbardziej czytasz w moich myślach, choć później ja to pojęcie do napędu użyłem, ale nie zmienia to faktu, że dobrze się rozumiemy bo jak wspomniałem na samym początku nie chcę żadnych amortyzatorów bo uważam to za będny element w odniesieniu do moich potrzeb, który zapewne swoje kosztuje i z tego co czytałem też waży, a do tego jest to kolejna część mechaniczna, o którą jak się dobrze nie zadba (a czytałem, że trzeba choć te minimum uwagi na amorki poświęcić by dobrze się sprawowały) to szlag trafia.

V-break też mi się wydaję, że jak jest dobrze zrobiony to jest w stanie przynajmniej dorównać innym zaawansowanym konstrukcjom, a w każdym razie robi to co najważniejsze czyli hamuje, do tego jest dosyć prosty w swym działaniu i konstrukcji przez co nawet jak coś się popsuje to w banalny sposób można samemu przedłubać, a jako, że nie zamierzam jeździć wyczynowo w żaden sposób to tego typu rozwiązania są wystarczające. Nie bez znaczenia też myślę jest tutaj cena, która myślę, że przy V-break'ach też powinna być nieco mniejsza bo jest to chyba najstarsza konstrukcja ręcznego hamulca w rowerze no i własnie prosta jak budowa cepa Oczko

Co do propozycji w linkach to oczywiście cena też jest dla mnie ważnym elementem bo i jak wspominałem kokosów nie zarabiam więc rozsądnie jest brać ją pod uwagę. I na razie tylko tak pobieżnie zalukałem w te linki i przyznam, że aż w pozytywnym szoku jestem. Powiedziałbym, że przez chwilę miałem wrażenie, że lepiej wiesz co by mi się spodobało niż ja xD A tak na poważnie to podobają mi się te rowerki. Szczególnie pierwsza propozycja przypadła mi do gustu bo hamulce są na obu obręczach, trudno powiedzieć czy tak bardzo jest mi to do czegoś potrzebne, ale powiedzmy, że to taka moja prywatna fanaberia. Wolę mieć właśnie taki podwójny hamulec, tym bardziej, że jak np. jeden ulegnie awarii to jest drugi (często bywało tak na rowerze brata, że tylni hamulec albo wcale nie działał albo działał za słabo i więcej piszczał niż hamował). No i generalnie wygląd tych jednośladów też do mnie przemawia. Jeśli zaś chodzi o cenę to myślę, że jest jak najbardziej do przyjęcia. Tam widziałem cenę około 2 tyś. Jak za dobry rower, który ma być przede wszystkim niezawodny i na lata to myślę, że cena jak najbardziej rozsądna i jestem w stanie właśnie taki budżet przeznaczyć Uśmiech

Dzięki za propozycje, jeśli miałbyś jeszcze jakieś to wal śmiało. Myślę, że teraz nawet łatwiej ogarnąć moje gusta bo te 2 rowerki widzą mi się bardzo Uśmiech

Fajnie by było właśnie mieć ten wolny bieg, ale nie będę jakoś mocno przy nim się upierał z racji tego też, że moje wymagania i tak są dosyć specyficzne, a prawdę mówiąc ja sam osobiście jeszcze nigdy nie widziałem single speeda na wolnym biegu jak i w drugą stronę napędu wielobiegowego z ostrym kołem...

W każdym razie niewątpliwie pomogłeś Ziom. Plusik leci Zawstydzony
Odpowiedz
#8
Cieszy mnie, że mogłem pomóc.

Obecnie kupno nowego sensownego roweru to koszt minimum 2tys. Także dobrze, że bierzesz taki budżet pod uwagę. Jeśli spodobał Ci się Analog to sprawdziłem jeszcze internet i trafiłem na fajną informację jak podaje jeden ze sklepów "Analog został zbudowany na klasycznej, stalowej ramie i może być używany jako ostre koło albo typowy singlespeed z wolnobiegiem (wolnobieg i hamulce są w cenie roweru)." Tylko pozostaje też zagadką jak z dostępnością tego modelu ? Nie mniej akurat markę NS Bikes znam i mogę z czystym sumieniem polecić, Polska firma, kolega z liceum miał ich ramę i nie zdołał jej połamać a była intensywnie użytkowana Szczęśliwy 

Tutaj masz jeszcze link do sieci sklepów gdzie masz bardziej szczegółowy opis części:

https://7anna.pl/product-pol-12227-Rower...og-28.html

Nie mniej takie rowery są specyficzne więc zalecałbym się przymierzyć przed zakupem czy w ogóle Ci podejdzie.

Mają w ofercie również coś od Octane One w sumie też spoko jednak osobiście bardziej bym ufał jakości NS Bikes. Jednak oba rowery są bardzo podobne

https://7anna.pl/product-pol-11225-Rower...id-28.html
Odpowiedz
#9
Dobre bo polskie Duży uśmiech

(10-05-2020, 22:31 PM)Neftzen napisał(a): Nie mniej takie rowery są specyficzne więc zalecałbym się przymierzyć przed zakupem czy w ogóle Ci podejdzie.

I to zdanie ciut mnie zastanawia, zwłaszcza, że na fotkach widzę siodełko dziwnie wysoko względem kierownicy Szczerbol
Odpowiedz
#10
Taka pozycja przenosi ciężar ciała do przodu i odciąża kręgosłup.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rower .m 27 15,490 31-07-2017, 15:56 PM
Ostatni post: Śmieszka96

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości