Samotność
#1
Hej, trochę nie wiem od czego zacząć, bo mam aktualnie kilka problemów, które są jednak jakoś ze sobą jakoś powiązane.
W poniedziałek zacząłem studia. A że nie mam facebooka, to często nie wiem o róznych rzeczach, które się dzieją. W planie jest straszny burdel i właściwie nie ma chyba osoby, która by wiedziała na pewno jaki ma do końca plan zajęć. Osoby korzystające jednak z fb wiedzą chociaż o jakichś tam zmianach itd, podczas gdy ja dowiaduje się o tym dopiero po przyjściu na zajęcia. I już przez to że nie mam fb czuję się jakiś gorszy od innych. Poza tym wczoraj i dziś osoby z mojego kierunku postanowiły pójść na piwo. Wczoraj akurat kończyliśmy późno, więc miałem wytłumaczenie, że prowadzę taką grę na pewnym forum i nie mam czasu(choć ci co grają w FM wiedzą jak mi ostatnio idzie to prowadzenie...), ale dziś właściwie nawet nie wiem czemu z nimi nie poszedłem. Napisałem potem do jednej dziewczyny, że to dlatego, że nigdy nie byłem jeszcze w klubie i rzadko piję alkohol. Nie chodzi o to, że w ogóle nie piję, ale... od kiedy skończyłem 18 lat to chyba tylko trzy razy kupiłem sobie jakiś alkohol. No i ogólnie mam bardzo słabą głowę. Niestety przy mojej masie ciała już po jednym piwie odlatuję i zaczynam gadać o fizyce kwantowej czy czymś takim. Ale mimo to poczułem się źle że z nimi nie poszedłem. Tak jakbym robił coś wbrew sobie. Jakbym specjalnie chciał sprawić sobie przykrość, bo przecież mógłbym nawet nic nie pić, po prostu spędzić czas z innymi. Mimo że dziś był dopiero mój czwarty dzień na polibudzie to już jest kilka osób, z którymi naprawdę miło mi się rozmawia i przyjemnie spędza przerwy. Tylko że są to właściwie same dziewczyny. Często to wygląda tak, że jest grupka 4-5 dziewczyn i ja. I gdy gadam z nimi to jest wszystko ok, ale gdy zdam sobie sprawę z tego, że właściwie jedyne osoby z którymi mam kontakt to dziewczyny, to czuję się dziwnie. Bo chyba powinienem się też integrować z chłopakami, tylko że ja w ogóle nie mam pojęcia jak zagadać, o czym miałbym z nimi rozmawiać. No i zauważyłem już dawno temu, że inni chłopacy traktują mnie z takim... lekceważeniem trochę. Chyba jest to związane z moim wyglądem(jestem niski i drobny) i z jakąś taką... wrażliwością. No i teraz na studiach też tak jest. Mi się o wiele przyjemniej spędza czas wśród dziewczyn, jest mi o wiele lżej wtedy. Dużo wtedy żartuję itd... Jest miło. A wśród chłopaków jestem taki spięty i nerwowy. Chyba że chodzi już o osoby, które dobrze znam. No i... jakoś źle mi z tym trochę. Czuję się jakiś inny. I mam też poczucie winy, że nie poszedłem z resztą do tego klubu dzisiaj. Nie wiem czemu, po prostu... Czuję że zrobiłem to sobie na złość. Żebym specjalnie to sobie wypominał.
Czuję się też taki zagubiony w tym wszystkim. Chodzi mi teraz o naukę. Właściwie to nie ma jakichś bardzo trudnych rzeczy(na razie), ale załamuje mnie to, że tyle trzeba robić w domu. I właśnie to jest najgorsze, że sam muszę tego dopilnować. Sam muszę pamiętać by się pouczyć, by zrobić zadania. To mnie jakoś przeraża.
Nazwałem ten wątek samotność, bo mam wrażenie, że ciągle jestem sam z tym wszystkim. Że tak naprawdę nikt mi nie pomoże. Ja... czuję, że gdy komuś mówię o swoich problemach, to jest to z mojej strony niedojrzałe, bo powinienem sam sobie z tym poradzić. A że zwykle szukam pomocy u dziewczyn, to... czuję w środku, że trochę to tak, jakbym nawet nie szukał rozwiązania tego problemu, tylko jakbym chciał, by ktoś się mną opiekował. Nie wiem jak to ująć. Jakbym chciał, by ktoś się o mnie choć trochę zatroszczył. A nie chcę tego, chciałbym być silny, chciałbym sam sobie radzić z tym wszystkim, tylko że nie wiem jak. A gdy ktoś mi pomaga, to robi mi się przykro, że ta osoba coś robi dla mnie, bo czuję, że nie warto. Nie dla mnie. Ostatnio coraz częściej chcę się zwijać w kulkę i odciąć się od wszystkiego. A jednocześnie chcę być z innymi. Gdy jestem na politechnice i śmieję się razem z innymi, to robię to szczerze. Ale potem znów przychodzi taki moment, że nie chcę się śmiać, że chcę by wszyscy mnie zostawili w spokoju. Żebym mógł być sam, bo na to tylko zasługuję.
Odpowiedz
#2
Jezu.. zlało mi się w jedno co napisałeś Uśmiech Więc napisze tylko, że głupi nie jesteś i nie samotny Uśmiech Odważnie napisałeś i masz nas Uśmiech
Odpowiedz
#3
Ja mam bardzo podobnie jak Ty. Też lepiej się dogaduje z kobietami i chętniej z nimi spędzam czas. Wiem czemu tak jest u mnie, po prostu zostałem wychowany bez ojca i w dzieciństwie nigdy nie miałem dobrego kontaktu z rówieśnikami.  Z wiekiem to się u mnie trochę i powoli zmienia, ale nadal często nie wiem o czym mam rozmawiać z facetami. Jeśli chodzi o fejsa to jest to najmniejszy problem. Po prostu zrób sobie profil. Facebook to nie taki straszny diabeł jak go malują. Kto Ci każe założyć prawdziwy profil? Dasz sobie na imię Shin a na nazwisko Ah Duży uśmiech Chodzi o to, żeby mieć kontakt właśnie ze znajomymi i ogarniać co się dzieje. Z takim nickiem nikt nie powołany Cię nie wyszuka i nie zagada. Jeśli chodzi o robienie sobie na złość to tutaj powodów może być wiele. No ale nie siedzę w Twojej głowie na tyle, żeby Ci powiedzieć czemu tak się czujesz i czego tak naprawdę chcesz.
Odpowiedz
#4
(29-09-2016, 19:50 PM)Shin-Ah napisał(a): Mi się o wiele przyjemniej spędza czas wśród dziewczyn, jest mi o wiele lżej wtedy. Dużo wtedy żartuję itd... Jest miło. A wśród chłopaków jestem taki spięty i nerwowy. Chyba że chodzi już o osoby, które dobrze znam.

Zazdroszczę Ci tego, bo ja zawsze miałem odwrotnie.

Co do wspólnego wychodzenia z ludźmi z roku to jak kilka razy nie pójdziesz to później nikt Ci nie będzie proponował wyjścia razem. Studia szybko zlecą a często przyjaźnie ze studiów są bardziej wartościowe niż te z czasów szkolnych czy nawet z podwórka.
Odpowiedz
#5
Wychowanie bez ojca ma wpływ ?
Odpowiedz
#6
(29-09-2016, 20:02 PM)bezBrody napisał(a): Wychowanie bez ojca ma wpływ ?

W moim wypadku zdecydowanie tak.
Odpowiedz
#7
No ja właśnie też wychowywałem się bez ojca.
Odpowiedz
#8
No to masz odpowiedź. Może jeszcze nawet jedynakiem jesteś?
Odpowiedz
#9
W tym, co napisałeś widzę sporo z siebie. Na przykład jeśli chodzi o bliższe kontakty, to też lepiej dogaduję się z kobietami. Też często czuję się sam i szukam bliskości z innym człowiekiem, bo tego potrzebuję. Też za bardzo uzależniam swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa od innych. Też karałem się za to, jaki jestem. Za to, że trochę odstaję od towarzystwa, ale gdy próbowałem dopasować się do ogółu, czułem się z tym jeszcze gorzej. Minęło trochę czasu, nim doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Taki jestem i udało mi się to zaakceptować. Ty też powinieneś. Taki masz charakter i nie ma w tym nic złego. Jesteś wrażliwy? Potraktuj to jako zaletę, bo masz coś, czego brakuje wielu ludziom. Polub siebie i nie zmieniaj się dla innych. Wolisz nawiązywać kontakt z dziewczynami, to to rób i miej gdzieś co powiedzą inni. 

Co do facebooka... nigdy tego nie rozumiałem, że ludzie z niego rezygnowali dla zasady, nawet w chwilach, gdy był on naprawdę potrzebny. Takie "na złość babci odmrożę sobie uszy". Język
Odpowiedz
#10
Tak, jestem jedynakiem. Tzn mam dwie przyrodnie siostry, ale bardzo rzadko je widuję.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości