Samotność z wyboru - nie masz na to wpływu
#1
Moje relacje z kobietami były i są dobre...kilka z nich się we mnie zauroczyło i były(są) to naprawdę piękne dziewczyny a ja...nawet przez myśl mi nie przechodziło by z jakąkolwiek z nich być. Czarowałem nieświadomie - po prostu myślałem, że tak się rozmawia z kobietami. Poczym... te znajomości się urywały. Gdy uświadomiłem sobie, że tak się dzieje doszedłem do wniosku, że może ja chce być samotnym, bo mi jest tak dobrze. Spróbowałem związku i nie było kolorowo, więc dałem sobie kompletnie z tym spokój. Bliższe relacje z kobietami mnie nie interesowały w ogóle. Czasami zdarzało się po pijaku, że próbowałem co przynosiło zamierzony cel, ale dochodzilem do wniosku, że "to jakaś niedorzeczność". I miłość trafiła mnie kompletnie niewinie, że nawet nie potrafię wytłumaczyć jak to się stało.
#2
Moje relacje z dziewczynami praktycznie nie istnieją.Mój dzień jest całkowicie wypełniony i wątpię bym znalazł wystarczająco dużo czasu by związek mógł się utrzymać.Wątpię że jakaś dziewczyna się we mnie zakocha bo mam odpychający charakter,bo nigdy z nimi nie obcowałem i nie wiem jak się przy nich zachować.Nie mam zamiaru zmieniać siebie dla kogokolwiek,dziewczyna musi mnie zaakceptować takim jakim jestem innaczej związek nie ma sensu.Ja na żadnej dziewczynie nie zrobie wrażenia bo stoję w cieniu innych chłopaków,mam naprawdę wiele zalet,można mi zaufać i porozmawiać na każdy temat ale mimo tego i tak żadna na mnie nawet nie spojrzy.Gdyby znalazła się taka dziewczyna przy której mógłbym być sobą i jednocześnie coś by między nami było to rzuciłbym wszystko aby tylko taki związek utrzymać.
#3
eh... Wyrośniesz Marios Oczko bez obaw Język
#4
Ja z przymusu..
#5
Nigdy nie chciałem pomocy od innych, chciałem radzić sobie sam z problemami, teraz widzę, że zrobiłem błąd, bo przyzwyczaiłem się do samotności, a najlepiej czuję się nocą sam w domu, gdy się najlepiej nie czuję. Od szkoły średniej nie miałem problemu w kontaktach z dziewczynami czy kobietami. Uświadomiłem sobie, że wrażliwości i romantyczności nie trzeba się wstydzić i łatwo jest mi oczarować słowami osobę do wspólnego życia, ale czy o to chodzi? Nie chce łatwo, nie chce szybko. Raz się sparzyłem i gdybym napisał, że jestem samotny przez nieśmiałość, skłamałbym.



#6
@Mansur może zajmij się czymś innym niż kobietami? :p
#7
@Kamila413 uwierz, że mam lepsze rzeczy do roboty :p
#8
No właśnie Duży uśmiech "Ta jedyna" kiedys do Ciebie przyjdzie :p
#9
Nie na krześle, nie we śnie, nie w spokoju i nie w dzień...
(25-09-2015, 18:07 PM)Cris napisał(a): Nie chce łatwo
...nie za sto lat. Chciałbym umrzeć z miłości.

Mi się tak akurat nieciekawie ułożyło, że po zerwaniu z dziewczyną doszedł do mnie dość tragiczny wniosek - tak naprawdę nie mam znajomych. Mam kilku, ale nasze spotkanie ograniczają się do jednego, dwu w miesiącu. Nie jest to zbyt pozytywna sytuacja, bo to nie pomaga mi w wyjściu z moich ulubionych zaburzeń depresyjno-lękowych. Ale zapisałem się do szkoły, co prawda zaocznej, ale to zawsze jakiś zalążek kontaktów społecznych. A może początek jakiś ciekawszych znajomości. Zobaczymy. Póki co dzisiaj na zajęcia wpadłem tylko ja i chcąc nie chcąc bardzo ładna niewiasta. Niczego nie insynuuje, ale skoro doszedłem podczas pisania moich wypocin do tego etapu to chętnie się wyżalę. Taka jedna mała blondyneczka, poetka, niesamowicie intrygująca dziewczyna z która chciałem się spotkać okazała się zajęta. Pozostało mi podziękować jej za to, że mogłem sobie o niej pomyśleć. Co prawda spotkać dalej z nią bym mógł, ale po odrodzeniu się mojej desperackiej części osobowości - wole nie ryzykować i nie pakować się w kłopoty. Smuteczek.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości