Telefon zaufania
#1
Temat zainspirowany shoutboxem Duży uśmiech

Dzwoniliście kiedyś na telefon zaufania? A może znajdzie się tu ktoś, kto pracował w czymś takim? :Duży uśmiecho sądzicie o takich telefonach?


Ja raz chciałam dzwonić szukając porady w sprawach zawodowych Język ale i tak żaden telefon jaki znalazłam w necie nie diałał Język
Odpowiedz
#2
Mam znajoma,ktora pracowala w takim telefonie zaufania, jednak nie potrafila sie zdystansowac, ludzkie problemy ja po prostu zaczely przygniatac,powoli zaczynala osuwac sie w strone dperesji.Na szczescie sama sobie potrafila pomoc i zmienila prace. Nie wspomina czasu tam spedzonego najlepiej-ale jak wyzej-jest swiadoma,ze to nie bylo zajecie dla niej.
Nie ma zadnego wyksztalcenia psychologicznego.
Odpowiedz
#3
O kurczę, nie ma kwalifikacji psychologicznych, a ją dopuścili do takiej pracy?! To skrajnie nieodpowiedzialne z ich strony, narażają pracowników jak i osoby w często skrajnej sytuacji, które tam dzwonią : o
Odpowiedz
#4
Te osoby są szkolone w tym co mają mówić i jak do tego podchodzić, także wątpię, czy kwalifikacje mają tu jakieś większe znaczenie... Mało to psychologów z kwalifikacjami nie podołało wyzwaniu, bo nie potrafili się zdystansować? To raczej kwestia charakteru i podejścia do sprawy, które u każdego człowieka są inne. Środowisko, w którym przebywamy ma ogromny wpływ na to, jaki mamy nastrój. Jeśli na co dzień słyszymy same negatywne rzeczy, to nasz nastrój jest zły, a jeśli dobre, to czujemy się lepiej. Szczerze mówiąc sam nie wiem, czy dałbym radę pracować w takim miejscu na dłuższą metę.
Odpowiedz
#5
Ja nie korzystałem i szczerze mówiąc nie wiem na czym to polega Duży uśmiech
Odpowiedz
#6
Po prostu dzwonisz i opisujesz problem, który Cię męczy. Wysłuchują Cię i dają Ci radę; nic specjalnego, szczerze mówiąc.
Tak, zdarzyło mi się skorzystać z tego typu usługi w chwili załamania i rzeczywiście pomogło na chwilę... No ale. Na chwilę. Taka doraźna pomoc to tylko zalążek początku pracy nad sobą.
Odpowiedz
#7
Mi oni uratowali życie, mówię szczerze, bo jakieś 8 miesięcy temu kilkukrotnie próbowałem się zabić i gdyby nie telefon zaufania, to ja mógłbym nie żyć; bo po prostu po ostatniej próbie samobójczej w tamtym roku oni namierzyli mnie i wezwali karetkę oraz policję - tamci mnie przekonali. Fakt, że święta spędziłem w szpitalu, ale pomogli mi bardzo i, cóż, fakt, że teraz nie jest kolorowo, ale przynajmniej staram się nie dopuścić do sytuacji z grudnia, bo nie chcę więcej próbować się zabić. A próbowałem multum razy. Gdyby nie oni, ja serio mógłbym nie żyć, bo było ze mną beznadziejnie.


Interpunkcja, chłopie! Interpunkcja...
~Tsu
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości