Toksyczne związki.
#1
Jak myślicie czemu ktoś w tym tkwi? Co kieruje taką osobę by nie rozstała się? Czy ktoś może miał z tym styczność i zechce o tym opowiedzieć?
Odpowiedz
#2
Czemu ktoś w tym tkwi.. jeśli Ci ludzie są w związku to widocznie początkowo się kochali, spędzali z sobą bardzo dużo czasu, rozumieli się ,ufali sobie, dawali sobie poczucie bezpieczeństwa. Z czasem zaczyna się to psuć,ale miłość nie skończy się wtedy kiedy sobie tego życzymy.
W związku toksycznym nie zawsze jest tak,ze tylko jedna osoba wlewa truciznę w tę relację. Czasem robią to oboje. No,ale my zostańmy przy tym, gdy to jedna z osób zaczyna być ofiarą drugiej. Najczęściej problemem jest chorobliwa zazdrość - na tyle,że osoba ta zaczyna kłamać i manipulować, znęcać się psychicznie albo i fizycznie.
Osoba ,która jest źle traktowana i nie odchodzi od swojego prześladowcy ma często bardzo niskie poczucie własnej wartości, w dzieciństwie mogła przechodzić traumy, ma problemy w kontaktach z innymi i kiedy poznaje osobę ,która akceptuje ją taką jaka jest uzależnia się od niej - na tyle,że bierze na siebie odpowiedzialność za to,że w związku nie układa się tak jak powinno i zgadza się na ''karę'' jaką otrzymuje od swojego partnera. Nie zapominajmy,że prześladowca też ma problemy natury psychicznej - oczywiście może być psychopatą bez skrupułów, ale ja bardziej skupiłam się na osobie, która też nie wierzy w siebie. Oczko
W gruncie rzeczy można to nazwać związkiem chorych dusz. : ) Oboje mają zaburzenia psychiki ,które sprawiają,że są niezdolni do budowania zdrowego związku.
Odpowiedz
#3
Takie związki oparte są głównie na emocjach które dla mnie nie powinny mieć prawa bytu. Nie dość, że krywdzą siebie nawzajem to mogą też bardzo skrzywdzić w ten sposób swoje potomstwo. Nie wydaje mi się też by początkowo kochali.
Odpowiedz
#4
Tkwi się w tym ponieważ kiedy przywiąże się uczucia do kogoś i myśli o poważnym związku to często uznaje się że to niepoważne odejść tylko dlatego że coś poszło nie tak, dopiero jak pęknie serce zaczyna się widzieć brak sensu to się odpuszcza, aczkolwiek wtedy kiedy jest za późno dostrzegamy bezsens naszych działań, że nie warto było się tyle starać dla kogoś kto nie był tego wart i mimo strachu pozostania samemu odchodzimy. Kiedy bardzo zależy na kimś to nie myśli się w pewnym momencie logicznie.
Odpowiedz
#5
Toksyczność w związku sprowadza się przede wszystkim do pytania, czy druga osoba sprawia, że czujemy się dzięki niej bardziej, czy mniej szczęśliwi. W toksycznym związku jedna, lub obie strony podcinają sobie skrzydła, ograniczają siebie nawzajem i sprawiają, że oboje czują się ze sobą źle. Często strona dominująca wykorzystuje swoją przewagę emocjonalną nad stroną bardziej uległą. Należy pamiętać, że toksyczne związki, to nie tylko związki partnerskie, lecz także inne kontakty międzyludzkie (choćby relacja rodzic - dziecko).

Dlaczego ludzie w tym tkwią? Pewnie ze względu na przeszłość oraz wzajemne uzależnienie od siebie. To takie podejście typu jest mi z nim źle, lecz bez niego byłoby jeszcze gorzej, albo nie możemy tego skończyć, bo było nam ze sobą tak dobrze. I tu pojawia się słowo klucz, czyli było. Osoby tkwiące w toksycznych związkach oceniają siebie ze względu na przeszłość, czyli gdy było im ze sobą dobrze, nie zaś przez pryzmat tego, co dzieje się z nimi obecnie. Toksyczność w związkach bierze się głównie ze złego dopasowania pod względem charakterów, czy też z braku komunikacji. W takiej sytuacji, jednym z wyjść jest próba uzdrowienia związku, którą powinno zainicjować odpowiedź na pytanie co jest przyczyną tych wszystkich negatywnych i destrukcyjnych emocji?  Innym wyjściem może być zakończenie toksycznej relacji. I tu pojawia się lęk przed samotnością oraz brak konsekwencji w podjęciu którejś decyzji, przez co ludzie często latami tkwią w niszczących ich relacjach. W racjonalnym podjęciu decyzji pomóc może zrobienie sobie przerwy od partnera oraz chwilowe zdystansowanie się.
Odpowiedz
#6
(05-11-2016, 20:07 PM)_Magnolia_ napisał(a): Jak myślicie czemu ktoś w tym tkwi? Co kieruje taką osobę by nie rozstała się?
Miłość na swój sposób...dlatego też nie ma definicji miłości.
Odpowiedz
#7
Mnie bardzo zainteresowało, kiedy czytałem o neurozach. Okazuje się, że dla neurotyka definicja szczęśliwego związku może być inna niż ta powszechna. 
Dla przykładu jeśli osoba była wychowywana w domu, w którym ojciec poniewierał matką, może wykształcić taki model relacji jako jedyny możliwy. Jej punkt odniesienia zakrzywia rzeczywistość. Oczywiście taka osoba może widzieć zło tego związku, ale jest to zło oswojone, znane.  

Inny przykład: nie jest tak, że masochista cierpi. Może on odczuwać fizyczny ból, ale na płaszczyźnie emocjonalnej pojawia się satysfakcja z bycia poniewieranym, bitym - czyli z doświadczanego bólu. Masochista stworzy "dobry" związek z sadystą (lubiący podporządkowywać, poniewierać i nie doświadczać, a zadawać ból). Osoba postronna może powiedzieć, że ten związek jest chory, toksyczny, bo nie patrzy neurotycznymi oczami na niego. Subiektywnie obie osoby, mogą się nienawidzić, ale ze związku czują satysfakcje. 
Tak jak z joggingiem. Ogólnie czujesz ból kiedy przełamujesz swoje kolejne bariery, ale nauczyłeś się czerpać z tego przyjemność. 
Widzicie jaki ten świat jest skomplikowany?Uśmiech
Odpowiedz
#8
Jezus, Maria... Dopierom com naczytał się chorych rzeczy tam gdzie bym najmniej się jeszcze kilka lat temu ich spodziewał, a tu: "...nie jest tak, że masochista cierpi. Może on odczuwać fizyczny ból, ale na płaszczyźnie emocjonalnej pojawia się satysfakcja z bycia poniewieranym, bitym ...", ale faktycznie coś w tym jest, że jak mawia Korwin i jego ekipa: "Chcącemu krzywda się nie dzieje...", jednak chyba nie na wszystko jestem odporny Zdezorientowany Szczególnie w aspekcie zachowań społecznych...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Związki osób, które do siebie nie pasują Shaken 10 3,137 25-01-2015, 19:59 PM
Ostatni post: Paola

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości