Ulubione wiersze
#1
Moim ulubionym wierszem jest właśnie ten wiersz a to dlatego, że sama jestem nadwrażliwa.


Posłanie do nadwrażliwych

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Kazimierz Dąbrowski
Odpowiedz
#2
Adam Asnyk - Daremne żale

Daremne żale - próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.

Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Zniknionych mar szeregu -
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.

Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą -
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
Odpowiedz
#3
Wisława Szymborska - Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć — tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
Odpowiedz
#4
Spojrzała mi w oczy i poczułem się nagi.
Brak łagodnego oddechu i pulsu równowagi.
Zimna, styczniowa noc a niebo w kolorach.
Zasypałem ją w rzeczywistości metaforach.

Pytasz mnie czy warto.
Dziś jestem graczem a nie kartą.
Odpowiedz
#5
Daniel Naborowski - Zła żona Duży uśmiech
Straszna burza morska bywa,
Straszna woda, gdy rozlewa,
Straszne pożogi ogniowe,
Straszne powietrze morowe,
Ciężka nędza niezleczona,
Ale nad wszytko zła żona.


Wisława Szymborska - Trzy słowa najdziwniejsze
Kiedy wy­mawiam słowo Przyszłość,
pier­wsza sy­laba od­chodzi już do przeszłości.

Kiedy wy­mawiam słowo Cisza,
niszczę ją.

Kiedy wy­mawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żad­nym nieby­cie.

Bolesław Leśmian - Dziewczyna
Odpowiedz
#6
'' Dla Ciebie Moja Miłości''

Poszedłem na targ z ptakami
i kupiłem ptaków , dla Ciebie Moja Miłości. 
Poszedłem na targ z kwiatami 
i kupiłem kwiatów, dla Ciebie Moja Miłości.
Poszedłem na targ żelastwa 
i kupiłem kajdany, dla Ciebie Moja Miłości.
I poszedłem na targ niewolników
i szukałem Ciebie ,ale nie mogłem Ciebie znaleźć Moja Miłości. 


Jan Twardowski
''  Jeśli miłość '' 

Najpierw nie chcieli uwierzyć
więc mówili do siebie
że ich miłość za wielka
nieobjęta jak liście
za wysokie, za bliskie
potem,że to nieprawda 
przecież tak jest ze wszystkim

lecz Ty co znasz ptaki po kolei 
i buki złote
wiesz,że jeśli miłość to tak jak wieczność
bez przed i potem.

 J.T.
''  Nie na całość '' 

Tych co się kochają
rozdziera samotność
zawsze wielka kiedy wydaje się mała
samotność duszy
i nieśmiałość ciała
tak miłości strzegą
poza nami ręce

jeżeli kochasz, mniej to zawsze więcej.

 J.T.
''  Nie rozdzielaj ''

Miłość i samotność
wzięły się pod ręce jak siostry
idą noga w nogę
nie rozdzielaj ich, nie szarp
łapy przy sobie!
Miłość bez samotności byłaby nieprawdą,
samotność bez miłości - rozpaczą.
[..]
Chodzi księżyc jak morał
albo osioł po niebie
jeśli były gdzie indziej
to i przyjdą do Ciebie.

 J.T.
''  Bliscy i oddaleni''

Bo widzisz, tu są tacy, którzy się kochają
i muszą się spotkać, aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca, czemu tak się stało;
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie, bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło.

Bliscy boją się być blisko, żeby nie być dalej
niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka - jest,albo jej nie ma;
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek 
są i tacy, co się na zawsze kochają
i dopiero, dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami.

Można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie 
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.


------------------
Teraz coś z przymrużeniem oka Oczko

Zapytano jednego z proboszczów:
- Dlaczego ksiądz w czasie ślubów zasłania główny obraz nad ołtarzem? Taki piękny Jezus Ukrzyżowany a ksiądz tkaninę na nim zawiesza..
- Dlatego,że poniżej napisano dużymi literami: PRZEBACZCIE IM, BO NIE WIEDZĄ CO CZYNIĄ.  Oczko

Inny ksiądz w czasie nauki przedmałżeńskiej mówił: 
- Uczcie się od  wróbla - wróbel najpierw buduje gniazdo a potem zaprasza samiczkę.
Wy robicie tak: najpierw dziecko, potem ślub a na koniec... Jezus Maria, gdzie my będziemy mieszkali?! Oczko
Odpowiedz
#7
Ktoś mi kiedyś na podwórku opowiedział ten wierszyk. Nie znam autora.

W gorącym cieniu
na miękkim kamieniu
stojąc siedziała młoda staruszka
i nic nie mówiąc odezwała się do wysokiego mężczyzny
niskiego wzrostu,
z dużą brodą, bez zarostu:
"Oh jaki upalny mróz mamy tego lata".
A było to zimą.
Stały tam trzy łodzie. Jedna cała, drugiej pół, a trzeciej wcale nie było.
Wsiadł do tej czwartej i utonął, ale dopłynął do brzegu bezludnej wyspy gdzie zaatakowali go biali murzyni.
Uciekając, wspiął się na gruszkę, zerwał pietruszkę, posypała sie cebula, aż przyszedł właściciel tego banana i mówi:
"złaź pan z tego kasztana bo to nie moja wierzba".
A on dalej mieszał wapno...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości