Umowa majątkowa małżeńska, czyli krótko, intercyza.
#1
Co o niej myślicie?
Odpowiedz
#2
Dobra rzecz, którą można wykorzystać dobrze bądź fatalnie. W dobie dzisiejszej niedojrzałości społecznej i wykorzystywania jeden drugiego ja ogólnie jestem za. Można przecież zawrzeć taki rodzaj umowy, a potem i tak dzielić się majątkiem ze współmałżonkiem bo kto komu zabroni prawda, a na wypadek wszelki jest się już ubezpieczonym i nie zostaje się na lodzie bez niczego. Różne są sytuacje. Niektóre małżeństwa rozpadają się po latach bo komuś coś odwali, albo od początku się nie trawili jak pojawiły się dzieci to na siłę postanowili wytrwać te kilka lat aby odchować w normalnym domu i potem jak dzieciaki opuszczają rodzinne gniazdko to rozwód. Często zdarza się tak, że jedno z małżonków odbiera to jako brak szacunku lub zaufania. Jest to moim zdaniem głupota niczym chorobliwa zazdrość (chyba, że mamy inne dowody na brak szacunku lub zaufania), ale myślę, że najważniejszym w tej sprawie jest wspólne dogadanie się i ustalenie wspólnie czy ta intercyza ma być czy też nie. Najgorsze co można zrobić to załatwiać takie sprawy za plecami współmałżonka i na ostatnią chwilę go poinformować wtedy kiedy jego zgoda jest potrzebna, wówczas ma prawo się oburzać...
Odpowiedz
#3
Mnie to przeraża zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie ludzie bardzo często się rozchodzą.
Odpowiedz
#4
A ja tam w małżeństwie chciałbym mieć swój budżet i nie być do końca zależny od żony w wykorzystaniu tych zasobów, a kiedy by potrzebowała na dom czy coś to poprostu by się upomniała Oczko albo byśmy się jakoś dogadywali, ale jedno nie byłoby zależne od drugiego zależne i nie byłoby awantur majątkowych, chyba że każde by dbało wyłącznie o własne potrzeby Śpiący
Odpowiedz
#5
Myślę, ze intercyza na ogół oznacza pewien brak zaufania do drugiej osoby. Zastanowiłabym się, gdyby mój przyszły mąż uparł się ją podpisać.
Być może w pewnych okolicznościach jest przydatna.
Odpowiedz
#6
To nie jest tylko kwestia braku zaufania. Oczywiście masz prawo mieć swoje zdanie, ale ja jako jednak ten zwolennik intercyzy byłbym zdrowo zawiedziony gdyby ukochana ośoba zarzuciła mi brak zaufania. Dla mnie to tak jak z tą kołdrą Duży uśmiech Po prostu bym tak wolał. A poza tym w odpowiedzi na zarzut braku zaufania mógłbym zarzucać materialistyczny charakter małżeństwa :S i do czego to prowadzi? Do rozpadu przed ślubem. Po za tym jest pierdyliard rzeczy między dwojgiem kochających się ludzi dzięki, którym można bardziej potwierdzić lub obalić brak zaufania niż intercyza. Bo co jeśli facet zaufa Ci w kwestii pieniędzy skoro w kluczowszej nie zaufa? Uśmiech
Odpowiedz
#7
A zresztą, każdy z nas ma rodziców/rodzica, że ileś tam się poświęcił/li w swoim życiu by coś córce/synowi dać, więc dla szacunku, uważam, że powinna być intercyza, ponieważ nigdy nic nie wiadomo. Jeżeli osoba, która mówi nam, że to jej się nie podoba i nie chce tego zrozumieć, oznacza, że interesuje jej tylko wygodne życie i jest z kimś dla kasy.
Odpowiedz
#8
I tu dochodzimy to tego, czemu się nie żenimyOczko No bo skoro możemy z kimś być, bo tak postanowiliśmy, to po co ślub? A jak nam się kiedyś odechce, to odchodzimy, bo ślubu nie było...
Tak samo, jak z intercyzą. Kocham, kocham, ale się nie podzielę.... no bo jak mi kiedyś się odechce, to nic nie stracę poza latami...
Mhm... odnoszę wrażenie, że ludzie teraz takie pojęcie mają... pewnie takie czasy...
Odpowiedz
#9
Tak są tacy, którzy tak myślą. Tak jak i tacy co biorą ślub bez intercyzy, a potem mają kochanka i z nim np. wyjeżdża sobie za granicę wcześniej załatwiając sobie wyłączne prawo opieki nad dziećmi, pozbawiając współmałżonka praw rodzicielskich i jakby mało było, że połowę swego majątku musiał oddać to jeszcze sądownie alimenty wysokie... Można zrujnować komuś życie? Można i dużo nie trzeba. Ludzie robią to bez skrupułów i często bez większych powodów. A intercyza to nie jest separacja ani rozwód, ani nawet taki plan. Intercyza dotyczy wyłącznie majątku a nie pożycia. Trzeba też umieć wybrać kogo/co się bardziej kocha - pieniążki czy osobę Oczko Z resztą nawet jeśli dla kogoś intercyza byłaby jednocześnie przyzwoleniem na rozstanie to zawsze lepszą perspektywą jest stracić ukochaną osobę i zaczynać wszystko od nowa niż stracić ukochaną osobę, zostać na ulicy i jeszcze mieć prawo alimentacyjne na karku Oczko Dlatego uważam, że obecnie jest tak jak być powinno czyli jest możliwość zawarcia intercyzy, ale to czy się ją zawrze zależy tylko od narzeczonych. Po za tym takie coś można chyba też unieważniać jak się komuś coś "znudzi" Język Moim skromnym zdaniem świństwem jest załatwianie czegoś takiego jak już pisałem za plecami drugiej osoby natomiast sama propozycja nie. To nie jest tak, że to jest jakiś bilet do rozwodu. Owszem sądom przy takiej ewentualności to sprawę ułatwia w kwestiach majątkowych, ale jest jeszcze pierdyliard innych kwestii (ale się dziś tego słowa uczepiłem Duży uśmiech). Po za tym to co napisała Wilczyca. Wyobraź sobie, że jakiś typ rujnuje majątek całych dziejów np. Twojej rodziny. To jest możliwe. O wiele bardziej niż to, że komuś z intercyzą się kiedyś małżeństwo znudzi. Swoją drogą to małżeństwa zawierające intercyzę z reguły właśnie o wiele bardziej się pilnują w swoim małżeństwie by być razem bo żadne drugiemu nic nie wyrwie i nie ma zależności, które ma więcej. Kiedy jednak przychodzi utrzymać dom i dzieci to oboje tak samo muszę w to inwestować tak jak jest to w małżeństwach bez intercyzy. A teraz na zakończenie taki mały przykład rodem z serialu "Plebania", który kiedyś oglądałem. Żona przeciętna matka dbająca o rodzinę, mąż dobry ojciec i małżonek, dobrze zarabiający, ale po jakimś czasie uzależnia się od hazardu, ukrywa to przed wszystkimi jednak nagle traci pracę, a wkrótce wszelkie pieniądze jakie mu zostały więc co robi? Opróżnia wspólne konto jego i żony ponieważ ma upoważnienie i przepierdziela na automatach... Tutaj jest paradoks taki, że nawet mając intercyzę można upoważnić kogoś do konta, ale przykład świetnie obrazuje jak można staczając się np. pociągnąć za sobą całą rodzinę, która nie jest niczemu winna.
Odpowiedz
#10
Tak - wszystko się może zdarzyć.
Jeśli małżeństwo traktujemy jako umowę między dwojgiem ludzi.
Nie dziwię się, ze ludzie nie potrafią zaufać...
A jednak znam wielu, którzy zaufali i się nie zawiedli.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości