Wybaczacie?
#1
Kochani! 
Jak z wami jest. Umiecie wybaczać? Robicie to szybko czy potrzebujecie czasu? A może w ogóle tego nie robicie? 
Czasem jest trudno wybaczyć, wchodzą w grę emocje, uczucia i sam problem jaki się pojawił. Zależy też od tego, jaki pojawił się problem, jakie nieporozumienie. 
Oceniacie czy warto? A może duma nie pozwala wam tego zrobić? I czy umiecie odezwać się pierwsi w takiej sytuacji, przełknąć pigułkę i uznać - nie ma sensu dalej trwać w takim stanie? Lepiej wybaczyć i zapomnieć jakikolwiek zgrzyt czy brnąć w to dalej? I czy umiecie zapominać?? Czy tylko mówicie, że zapominacie a to nadal w was siedzi? 

Uśmiech
Tak, mobilizuje was trochę do myslenia, bo trochę za dlugo panuje tu ciiiiszaaa Uśmiech
Mam nadzieję że mój wątek się nie powtarza. W OBECNYM wyglądzie forum ciężko jest cokolwiek sprawdzić :p
Odpowiedz
#2
Nie miałem wiele okazji do wybaczania, bo raczej nikt nie był w stosunku mnie aż tak bardzo nie fair, żeby musiał mnie przepraszać, a jeśli nawet to nie było woli pojednania u tej drugiej osoby. Jeśli chodzi o jakieś drobne sprawy to raczej łatwo wybaczam i ciężko mi żyć z kimś w niezgodzie, a zwłaszcza jeśli upłynie już znaczna część czasu, wtedy już inaczej patrzy się na daną sprawę, co nie zmienia faktu, że będzie się pamiętać o tym wszystkim do końca życia. Podkreślam, że mówię to jako osoba niezbyt doświadczona w temacie Duży uśmiech
Odpowiedz
#3
Czyli jesteś szczęściarzem Oczko
Odpowiedz
#4
Wydaje mi się, że to wynika z tego, że nie mam wielu znajomych, a kontakt z nimi jest sporadyczny, czyli jednak bardziej pech Duży uśmiech
Odpowiedz
#5
Zależy jak na to spojrzeć Oczko
Odpowiedz
#6
Wydaje mi się że ciężko jest wybaczyć dopóki się nie wypowie, może nie do końca wprost, ale najlepiej wprost co nam leży na sercu. Jeżeli ten ktoś wyrazi skruchę, albo zobaczę że temu komuś jest przykro, czyli ruszy go to i zastanowi się nad tym co według mnie zrobił źle, wtedy można powiedzieć że zaczyna się proces wybaczania i w zależności jak według mnie bardzo zawinił, tak długo ja będę np obojętny na tego kogoś. Bycie obojętnym chyba jest najlepszym wyjściem, bo jeżeli czujemy do kogoś urazę, napewno nie jest to korzystne dla nas samych.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#7
Też uważam że powinno się wszystko sobie wytlumaczyc, bo bez tego pozostaje się nie spokojnym. Szczególnie gdy zależało nam w jakiś sposób na danej osobie. Ale też to nie zawsze tak działa. Kiedy jest się np złym na dana osobę bądź odczuwa się urazę do niej nie chce się spokojnie rozmawiać, czasem nawet kontaktować z tą osobą. Emocje biorą górę. Ale z czasem kiedy opadają człowiek zaczyna myśleć i podchodzić do całej sytuacji "na trzeźwo". Niestety, czasem zdarza się że jeśli zostało się zranionym a mimo to chce się utrzymać kontakt z dana osobą, urażona duma nie pozwala wykonać pierwszego kroku i czeka się na reakcje tej drugiej strony. I to przykre bo można tak czekać całe życie bez jakichkolwiek rezultatów. Wybaczyć czasem jest trudno. Jeśli są to poważne rany to odbudować relacje i przede wszystkim zaufanie do tej osoby jest czasochłonne i wymaga wiele wysiłku z obu stron. Co do wybaczania. Ja nie potrafię się długo gniewać. Nawet jeśli jestem bardzo wściekła na daną osobę po jakimś czasie emocje opadają i podchodzę do tego na spokojnie. Ale jeśli zostałam zraniona to nie wykonam pierwszego kroku ku tej osobie. Nie ma szans. Dopóki ta osoba nie przeprosi, nie wyjaśni, nie odezwie się pierwsza... I należę do osób które wybaczają ale zawsze pamiętać będą. Bo to zostaje w człowieku i mimo wszystko blizna się pojawia. Też z początku jestem jakby obojętna, czasem nawet cynicznie podchodzę do danej osoby, ale to instynkt obronny. 
No cóż, jesteśmy tylko ludźmi Oczko
Odpowiedz
#8
Mówi się, ze czas leczy rany i... coś w tym jest Duży uśmiech Dużo zależy od tej drugiej strony, ja z reguły nie wykonuję pierwszego kroku ku pojednaniu, ale to właśnie czas i analiza sytuacji oraz złe samopoczucie ze świadomością bycia z kimś w konflikcie czasami sprawia, że potrafię tą rękę wyciągnąć. Jest niestety jedna osoba, która mnie w jakiś sposób zraniła, a w przeszłości była mi bardzo bliska i cały paradoks polega na tym, że zaliczyłem w swej przeszłości osoby (skrót myślowy, bez skojarzeń mi tu Język ), które jakby mogło się wydawać znacznie bardziej mnie skrzywdziły i co ciekawsze im wybaczyłem, a tej jednej nie. Minęło już sporo więcej czasu niż w przypadku osób, którym wybaczyłem, a jednak tej jednej mimo wszystko nie. Czyli sam czas ran nie leczy. Co jednak sprawiło, że ta jedna osoba jest na tyle wyjątkowa, że w dalszym ciągu mam do niej uraz? Ano to, że ona nawet nie zdaje sobie sprawy z tego i wydaje jej się, że ot tak po prostu się na nią wypiąłem. Wydaje się to banalne, ale ta osoba raczej nie była zainteresowana tym co ja przeżywam bo inaczej pewnie nawet by mnie nie zraniła stąd nie śmiałem jej wyłożyć kawę na ławę. Tym bardziej, że to była dość oczywista sprawa kiedy była gorąca i liczyłem na to, że jest inteligentna i spostrzegawcza na tyle, że domyśli się o co kaman, tym bardziej, że sama ode mnie wymagała bym się wielu rzeczy domyślał i raczej często znacznie mniej oczywistych... Widocznie ona za krzywdzące nie uznaje traktowania niegdyś bliskiej osoby nagle za największe zło tego świata i człowieka o nieczystych intencjach. Nie chciało mi się zwyczajnie uświadamiać jej podłości tego czynu i wolałem zniknąć z jej życia co myślę jej na rękę. Ból niestety tak łatwo nie znika w takim przypadku, ale muszę z nim żyć Zdezorientowany To póki co na szczęście jedyny taki przypadek z mego życia.
Odpowiedz
#9
Oj Cichy, współczuję. No właśnie jeśli nam na kimś bardzo zależy to bardziej odczuwamy daną sytuację. I bardziej nas boli i czujemy się bardziej skrzywdzeni.
Odpowiedz
#10
Dlatego wydaje mi się że jest jedna uniwersalna zasada, fajnie byłoby być autonomicznym w swoim szczęściu, czyli nie dopuszczać do tego, żeby osoba, która w danym czasie jest nam na tyle bliska, nie wpływała na nasz los, na to że nagle nam się świat wali. Nasze szczęście nie powinno być powiązane z drugą osobą bezpośrednio, bo różnie w życiu bywa. Co do zranień, to uważam że zwykle zdarza się tak, że osoba raniąca robi to pomimo swoich dobrych chęci, nie celeowo, nie usprawiedliwia oczywiście nikogo takie zachowanie, ale dobrze jest dla naszego sumienia w ten sposób podejść do sprawy. Czyli to co kiedyś napisałem, nienawidzić znaczy nie widzieć jaki ktoś jest słaby. Daje nam to przedewszystkim to, że nie zastanawiamy się czy aby my nie zrobiliśmy czegoś, co przyczyniło się do obecnego stanu rzeczy. Wątpliwości są zawsze, ale zdrowo jest bronić swoich racji, bo to taki zdrowy egoizm. Warto też zrobić rachunek zysków i strat, jeżeli ten pierwszy wychodzi słabo w stosunku do drugiego, łatwiej nam rozwiać wątpliwości co niby straciliśmy. A człowiek zawsze się może zmienić, może zrozumieć swój błąd z czasem i zawsze jest czas na to żeby wybaczyć. No i na koniec, nie pozwólmy przelewać toksyny na nas, bo często kosztem utrzymania czegoś wbrew temu że jest to dla nas szkodliwe, robimy to.

Wysłane z mojego SM-J530F przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości