Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Bieganie
#11
ja biegam co 2 dni, taka zajawka. dystanse do 5-6km. na razie mi starczy Uśmiech
Odpowiedz
#12
Hmm.. u mnie bieganie jest podobne do roweru,też lubię biegać ale nie mam za bardzo z kim :|, a ponad to mam trochę za słabą kondycję na bieganie Język, a co do siłowni to tak 1 raz w miesiącu to max tak dla poprawy jeszcze tej nie wygasłej kondycji Uśmiech. Nie wiem czemu ale ja zawsze sporty lubię dzielić z kimś, a nie samemu je wykonywać Uśmiech.
Odpowiedz
#13
No nie dziwne Uśmiech we dwóch/dwoje raźniej. Uśmiech Choć przy bieganiu wolę ciszę i słuchawki + muzykę. Oczko
Odpowiedz
#14
Nigdy nie lubiłam biegać.
Odpowiedz
#15
jesli chodzi o rower to jasne ze we 2 razniej ale jesli chodzi o bieganie to wole tak jak mansur... no chyba ze ta osoba tez bedzie miala sluchawki Oczko
Odpowiedz
#16
Na ten temat mogę rozmawiać godzinami. To prawdziwa forma relaksu i dała mi odskocznię po śmierci mojej drugiej połówki. Bieganie nie pozwoliło mi wpaść w czarną rozpacz.
Józef Piłsudski kiedyś powiedział takie mądre oto słowa - "Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo. Zwyciężyć i osiąść na laurach to klęska".
Znakomicie owe słowa oddają moje zakochanie do biegania.
Odpowiedz
#17
Z bieganiem kochani jest jak z miłością...Jak się za­kochać, to pod­czas burzy, biegać między gro­mami, z roz­puszczo­nymi włosami, wy­puszczać uwięzione mo­tyle i łapać krop­le deszczu, jak po­całun­ki Uśmiech
Odpowiedz
#18
W czasie deszczu jakoś najlepiej mi się biega Oczko nie wiem czemu...chyba lubię przeszkody Oczko
Odpowiedz
#19
W czasie deszczu jest klimat. Taki trochę hardcore. Kiedyś z bratem biegłem od autobusu do domu (jak można się domyślić uciekaliśmy przed deszczem, to nie był bieg rekreacyjny Oczko ), nie mieliśmy parasolki i byliśmy ubrani w krótkie spodenki i koszulki (bo jakąś godzinę wcześniej jak wychodziliśmy z domu był upał ponad 30 w cieniu), to była prawdziwa ulewa, zerwała się porządna burza i lało jak z węża strażackiego, nie było nic widać, a my musieliśmy przebiec kilka ładnych metrów i nie było gdzie się skryć. Biegliśmy ile sił w nogach, brat zostawił mnie daleko w tyle, woda pryskała na wszystkie strony, a ubranie w ciągu chwili zmieniło się w przesączoną gąbkę, która ważyła swoje. Fajne przeżycie, ale wolałbym nie powtarzać. Nie na moje zdrowie Duży uśmiech
Odpowiedz
#20
To chociaż szybciej dotarłaś, ale rower się ślizgał Duży uśmiech Przy takim zlewnym deszczu to nawet ciało zamienia się w skorupę z ołowiu coraz mniej posłuszną Oczko
Odpowiedz
  


Skocz do: