Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Brak akceptacji siebie
#21
Można akceptować pewne rzeczy u siebie, ale nie oznacza to, że nie można pracować nad tym by być jeszcze lepszym sobą.
[Obrazek: edik_kot.gif]
Odpowiedz
#22
Zamiast tak pisać, czy nie lepiej pomyśleć jak zmienić swój charakter, jak popracować nad swoją osobowością żeby czuć się lepiej? jeżeli jest Ci tak źle, to dlaczego tego nie zmienisz? od samego pisania nigdy z tym się nie wygrało. Skoro nienawidzisz siebie, to może najwyższa pora zmienić swoją osobowość, żeby czuć się sam ze sobą bardzo dobrze?
"Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali" JP II
 Podziekowania: anja
Odpowiedz
#23
Zgodzę się z tym, że praca nad sobą to podstawa. Kiedyś twierdziłam, że jestem gruba i nie mam figury. I tak ... kiedyś się nad tym użalałam, ale przyszedł w życiu taki moment, że postanowiłam się wziąć za siebie. Zapisałam się na jogę. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, ale wkręciłam się w to. Chodzę już ćwiczyć ponad rok i zauważyłam jak zaczęłam sama siebie akceptować a inni uczestnicy zajęć nawet komplementowali moją sylwetkę. Tak więc myślę, że grunt to się przełamać do nowych rzeczy a mogą przynieść same korzyści co do akceptacji samego siebie.
Odpowiedz
#24
Na tym to wszystko polega. By przelamywac się. By nie bać się zmian. By próbować i ciągle trenować. I nie poddawać się.
[Obrazek: edik_kot.gif]
Odpowiedz
#25
(16-03-2018, 13:20 PM)Silent napisał(a):
(16-03-2018, 01:19 AM)Jedrek33 napisał(a): Nie akceptuję siebie, bo nie jestem taki jaki inni, tzn. nie jestem zdolny artystycznie, nie jestem wygadany, nie jestem pewny siebie, nie jestem elokwentny, nie umiem zachowywać się w sytuacjach społecznych, itd. Inni to umieją, może nie wszyscy, ale większość tak, a ja nie i to jest źródłem braku akceptacji. Ogólnie to nienawidzę siebie. Ktoś też tak ma, czy tylko ja taki jestem?

Pewnie, ja tak mam Duży uśmiech Tylko mój "problem" polega na tym, że ja się akceptuję w pełni Duży uśmiech Gorzej z innymi, ale staram się trzymać tych co biorą mnie jaki jestem Anioł Polecam Oczko

No i bardzo mi się takie podejście podobuje, polać mu!  Szczerbol

(16-03-2018, 19:27 PM)Jedrek33 napisał(a): Mam tak, ponieważ wydaje mi się, że jak nie będę taki, jak inni, to mnie nie zaakceptują, dlatego nieustannie porównuję się z innymi, co przyprawia mnie o cierpienie i poczucie nieszczęścia z powodu bycia nieakceptowanym przez innych.

Każdy z nas ma inne predyspozycje, dlatego porównywanie sięz innymi jest stratą czasu i nerwów. Każdy z nas został wychowany w różny sposób, mając inne możliwości i kształtując w sobie inne umiejętności. To jest też kwestia charakteru i wielu innych czynników, na które często nie mamy wpływu.

Dopóki Ty siebie nie zaakceptujesz takim, jakim jesteś, inni ludzie też Ciebie nie zaakceptują w pełni. Bo zawsze będą wyczuwać nutkę 'fałszu' w obrazie, który wykreowałeś na potrzeby akceptacji.
Odpowiedz
#26
Akceptowanie się nie nie oznacza że mamy przestać dalej się rozwijać. Akceptacja pomoże nam w byciu dla siebie sprawiedliwym i traktowanie się nie z szacunkiem i przyjaźnie. W końcu dobrze czujemy się wśród osób, które uważają się za dość dobre my też jesteśmy. W paski. Idealni nie będziemy, ale to nie oznacza ze nie mamy próbować.
[Obrazek: edik_kot.gif]
Odpowiedz
#27
Mroczna strona  akceptacji Ciebie przez innych na twoich zasadach. (Jednocześnie moich byłych)
To, że dążysz do takiego zachowania  jakie mają  oni, niesie ze sobą poważne konsekwencje. 
Mówię to z doświadczenia. 

Po pierwsze i najważniejsze.  Taka akceptacja Ciebie przez tą drugą osobę zazwyczaj nie jest nacechowana szacunkiem, tylko bardziej podporządkowaniem. 
Łechtaniem uszka, jak to się mówi Uśmiech Jak jest ok to jest dobrze. Spróbuj się z czymś niezgodzić Oczko 
Kojarzy mi się to z tym jak przestaniesz psa drapać po brzuchu to on drapie cię żebyś go drapał xD
Tylko tutaj stanie się to dla kogoś chlebem powszednim a BRAK tej twojej łaskawości jest oczywiście nie na miejscu. "No jakże tak możesz"
Możesz być rozczarowany. Nagle wypracowana na takiej podstawie relacja istniała tylko dla ciebie a nie dla tej drugiej osoby. Albo jej prawie w ogóle na waszej znajomości nie zależy.

I teraz zależy na jaką osobę trafisz Duży uśmiech Dobry człowiek niecnie tego nie wykorzysta, ale może go to śmieszyć że zabiegasz o jego towarzystwo. Najczęściej ludzie tego nie doceniają. Zdaj sobie z tego sprawę.  I wcale Cię przez to nie będą szanować.
Nie zaskarbisz sobie ich uznania, tylko im twoje zachowanie będzie po prostu na rękę. Będzie im z tobą wygodnie i nic więcej.

Np. Ja żebym miał o czym pogadać z kolegą oglądałem przez jakiś czas mecze CS GO. Nie gram w tą grę, nie fascynuje mnie ta gra i czysto sprawiało mi to jedyną "przyjemność" z oglądania, że na następny dzień były na ten temat rozważania  z kolegami Duży uśmiech
Ale zaniechałem tego, bo za dużo czasu zacząłem na to poświęcać i nic za bardzo z tego nie było. Puste rozmowy w ogóle nie wnoszące nic do naszej relacji, oprócz samego procesu jednoczenia z drugą osobą przez rozmowę na wspólny temat.  Jakoś tak mi się w końcu odechciało. I nic za wiele w ten sposób nie osiągnąłem w naszej relacji. 
Oczywiście wiele było takich podobnych sytuacji bardziej lub mniej istotnych.
Mniejsza z tym xD

Najgorzej jak ktoś niecny to zauważy i będzie to wykorzystywać. Uważaj żebyś się od takiego kogoś  nie  "uzależnił". Pod pozorem przyjaźni będziesz spełniać, nie raz nieświadomie, jego żądania. 
Bo będziesz się bał już tej uzyskanej "znajomości" utracić. To taki najgorszy scenariusz xD

Nieciekawe w takiej sytuacji jest również to, że ,tak jak wspomniałem wyżej, forma sprzeciwu w różnych sytuacjach zmusi cię jednak do przyjęcia ponownie tej taktyki bycia jak ten ktoś.
Np. Rozmowa na tematy interesujące w większości tą drugą osobę a niekoniecznie Ciebie.(Bo jak jego twoje tematy nie interesują, ale on ma na to lotto, to nie gada, a Ty gadasz bo Ci zależy na "upragnionej" znajomości)
"Przysługi" na rzecz koleżeństwa, chętnie wyświadczane z twojej strony ( Zawsze  za tobą stoi strach utraty relacji w wypadku odmowy.  Czasami łatwo sobie samemu wmówić i go w ten sposób zamaskować, że tak pasuje się zachować), a ta druga strona odmawia bo nie ma z tym problemu (Jak nie to nie. To nara. Nie zależy mi)
Chodzi o to żebyś nie trzymał się kurczowo takiej osoby bo zapłacisz za to za dużą cenę. (Ból, przykrość i inne nieprzyjemności na rzecz utrzymania relacji)

Czyli sprawi to, że będziesz czuł się dobrze bo masz towarzystwo, ale będziesz czuł się jednocześnie bardzo źle bo będzie to w wielu przypadkach dla Ciebie niewygodne. Na pewno mocno odbije się to na psychice.

 Niestety. Relacja którą zbudujesz na tych czynnikach które opisałeś w swoim poście, może prowadzić do takiej  formy relacji opartej nie na tym co trzeba. W efekcie tylko Ty utrzymujesz tą relację i tobie bardziej na niej zależy. W moim przypadku tak było ;/ 

W końcu się obudziłem i staram się nie dążyć za "wszelką cenę" do towarzystwa ludzi. Postawiłem nie raz towarzystwo człowieka (strach przed jego utratą) ponad własne dobro. Zapłaciłem za to swoją cenę. Mnie tego nauczyło życie. Wyciągnąłem wnioski. 

Otwarcie powiem, że gdyby mi ktoś opowiedział taką historię, to nie przywiązał bym do niej większej wagi bo wolę uczyć się na własnych błędach w takiej dziedzinie. Ale liczę na to, że dzięki temu będziesz się miał na baczności. Bo ja się za bardzo w takim podejściu pogubiłem.
Zderzyłem się z mechanizmami takiej dziwnej relacji które mnie dość mocno zniewoliły. Nie byłem ich świadomy.

Moja rada od siebie z serca.
Nie idź taką ścieżką, bo słono za to zapłacisz Uśmiech Spróbuj a sam się przekonasz. Może tak jest najlepiej.
Ja wyciągnąłem z tego wnioski w dobrą stronę, dzięki czemu zbudowałem lepszy system własnej wartości. Co wraz z moim doświadczeniem pozwoliło mi unikać takiego podejścia aktualnie w moim życiu Uśmiech
I czuć się jednoczeście z tym dobrze psychicznie. 

Patrz na siebie i miej swoje dobro na uwadze. Bo ja ślepo płaciłem sobą, swoimi zainteresowaniami, czasem i środkami.  Ponosiłem, z perspektywy czasu, za dużą cenę za powierzchowną znajomość. Bo takie podejście o którym piszesz, zemściło się na mnie po czasie dość wybitnie.

Do dziś coś z takiego podejścia mi zostało. Przez co staram się zachowywać nie raz dobrą twarz swoim kosztem, ale ta cena jest adekwatna do korzyści z tym związanych Duży uśmiech
Czuję się z tym komfortowo. Kiedyś było to bardziej wymuszone przez samego siebie. 
Tu też musisz zwrócić uwagę na to na ile możesz czuć się komfortowo i być kimś innym  na rzecz drugiego człowieka.  Z czasem staje się to coraz bardziej obciążające psychicznie. Tak negatywnie. Mnie to spotkało i nie polecam Duży uśmiech

Mam nadzieję że ktoś coś dla siebie z mojego przykładu wyciągnie bo trochę się rozpisałem  xD

 Między innymi takie sytuacje i ich konsekwencje nauczyły mnie żyć w zgodzie przede wszystkim ze sobą, a później dopiero z innymi. W tej hierarchii się pogubiłem. Obyś nie popełnił tego samego błędu, bo najprawdopodobniej będziesz żałował Uśmiech
Ale jednocześnie przeżycie czegoś takiego nie raz najlepiej szkoli człowieka. Utwardza go jak żelazo, albo niszczy. Zastanów się, na tyle ile to możliwe, jak na ciebie mogą wpłynąć tego konsekwencje. 
I zrób tak jak uważasz za słuszne w zgodzie z samym sobą Uśmiech
Odpowiedz
#28
Mój poziom akceptacji siebie nie jest stały. Raz jest lepiej, raz gorzej.
Odpowiedz
#29
Ja? Co mam powiedzieć o sobie? Brakuje mi akceptacji siebie, czasem to się wręcz nienawidzę. Nienawidzę siebie za to, że nie mam przyjaciół, nienawidzę się za to, że jestem tak bardzo introwertyczna, nienawidzę się za swoje ręce, za swoją wadliwość, za to że jestem za gruba...coś by się tam jeszcze znalazło.
Odpowiedz
  


Skocz do: