Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Cichy idzie na całość...
#1
Duży uśmiech 
No i tak. Lara zapodała mi nazwę tematu choć nie wiem czy w jakiś sposób adekwatną. Nie wiem co generalnie napisać albo może bardziej jak to po ludzku do kupy zebrać. Jedni zaraz odbiorą to jak ból dupy i obrażanie się na cały świat jak zwykł mi docinać mój śp. ojciec (tylko kurna za co ten świat tutaj tak głaskać jak on mnie jakoś nie głaszcze chyba, że grabi dobędzie...). Inni zaś odbiorą to jako narzekanie a przecież jest temat Narzekalnia. Cóż... Ani jedno, ani drugie, a może i jedno i drugie po kawałku a tak na prawdę to coś zupełnie innego. Nie bawiąc się już jednak w głębszą filozofię to raczej zostańmy przy tym, że chciałbym po części podzielić się swoim obrazem rzeczywistości i zmian jakie planuję, jakie kuszą, jakie przedstawiają korzyści a jednocześnie straszą i przerażają.

Zacznijmy od tego, że już stary pierdziel ze mnie. "Ej Cichy ty psia twoja chaja, młody dzieciak jesteś jeszcze przed trzydziechą...", no faktycznie strasznie dużo mi brakuje. Dopiero pamiętam jak mój brat się hajtał akurat w moim wieku (stosunkowo późno bo ze swoją niunią to z dychę conajmniej przechodzili). Obecnie ma 30 lat. Abstrachując od tego jednak to wydarzenia sprzed mojej dekady ja pamiętam jakby były wczoraj i nawet mój laptop ma prawie dychę i w głowę zachodzę kiedy on się zestarzał... Dopiero kurna kupywałem. No i jestem chory, a jak medycyna będzie dalej szła w tym kierunku co idzie czyli w przemysł medyczny to ja wiem, że mega długo to ja nie pociągnę a chciałbym zauważyć, że z długowiecznej rodziny to ja raczej się nie wywodzę. Wszyscy dziadkowie zmarli przed 70-tką. No fakt jedna ciotka żyje i ma ponad 90 ale nie jestem z nią spokrewniony więzami krwi, bardziej z jej śp. mężem, który był dokładnie bratem rodzonym ojca mojej matki ale nie pamiętam już ile żył. Z osiemdziesiąt kilka pociągnął więc jest nadzieja. I cukrzycę miał tylko kurna starczą...

W każdym razie mało mnie to rajcuje, że według jakiś statystyk jestem osobą młodą czy wedle kogoś. Czuję się staro. W ogóle zakola mi lecią, gdzie są kurna moje włosy?! Zawsze byłem chwalony, że takie gęste włosy mam a teraz co? Coraz wyższe czoło... Dentyści też pocieszają "Cukrzycy są bardziej narażeni na paradontozę...". Super przyszłość mi się szykuje - samotny, łysy i bezzębny cukrzyk (może i beznożny bo cukier kopytka też lubi, i może jeszcze ślepy bo i oczka uwielbia) z porządną sklerozą (tak bo moja fotograficzna pamięć to już dawno poszła się je...ć) w zapleśniałej norze gdzie choćby kurna gówno na środku leżało i je...ło na pół miasta to i tak każdy patrzy jak tu zabrać coś dla siebie...

No ale dobra bo już za bardzo narzekam. Pragnę, w zasadzie to nie, łaknę zmian, ale nie w samym sobie tylko w rzeczywistości w jakiej tkwię. Tak dla wielu z was zaraz będzie co większa abstrakcja bo jak to? Każdy przecie jest kowalem swojego losu prawda? Po części się nawet muszę zgodzić bo stąd też moje przemyślenia i ten post ale myślę, że dla większości z was zmiany jakie zamierzam powziąć, motywy i obserwacje z nimi związane są jakieś takie bardzo z dupy i nie bardzo kumacie jak można być tak gwizdniętym by już za dużych słów nie używać by tak myśleć i w ogóle. No niestety to jest kolejny argument do mojego poczucia starości. Ani ja was nie rozumiem ani wy mnie i nawet żadna ze stron nie jest w stanie zbliżyć się o milimetr. Nie będę dociekał dlaczego wy niekoniecznie bo skąd mnie z resztą to wiedzieć, ale ja zwyczajnie dlatego, że częściowo nie potrafię a częściowo nie widzę w tym sensu, potrzeby i przede wszystkim nie widzę siebie w takiej współczesnej roli. W tym takim współczesnym myśleniu, to jest neologizm jaki sam sobie wymyśliłem by postawić jasną granicę słowną bo takowa jest ale nie w języku polskim póki co a jaki jest też jakoś z dupy wyrwany dla wielu z was bo nie kumacie do czego konkretnie się odnosi, być może dlatego, że nie macie jakiegoś jasnego punktu odniesienia bowiem w żaden sposób nie jestem w stanie precyzyjnie go wskazać. Nie chcę jednak zgłębiać tutaj tego pojęcia bowiem służy ono właściwie tylko mi bo nawet jak używam w rozmowie z kimś z kim wydawało by mi się rozumiemy się jak mało kto to ten ktoś już nie wie o co biega. Zostańmy może przy tym po prostu, że ja myślę własnymi kategoriami i praktycznie nie powielam żadnych dzisiejszych trendów. Co jeden jest dla mnie bardziej żenujący. Nie chodzi mi o to by tu kogoś obrażać, ale przyjmijmy, że jestem taką postacią specyficznie wyróżniającą się. Dla większości ludzi raczej na minus z wielu względów, o których pisać tutaj nie będę z wielu przyczyn choćby dlatego, że ten post jest już dostatecznie długi a nie jedno jeszcze napisać tu bym chciał. Jak obserwuję aktywność na naszym forum to większość z was to tak naprawdę normalni ludzie żeby nie powiedzieć wręcz czasem przeciętni, których największym problemem jest fakt pojawienia się takiego czegoś co mógłbym pobieżnie nazwać murem psychologicznym. Nie chodzi o to, że macie jeden i ten sam problem. One są różne, jeni fobia, inni nieśmiałość, jeszcze inni depresja a i tacy co wszystko na raz, ale chodzi o takie swoiste zjawisko blokady, które stanowi jedyną taką zaporę dzielącą was od tego świata śmiałych czy też innych ludzi bardziej bądź mniej trzymających jakąś normę społeczną. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie, że u was jest coś jakby zespół dolegliwości sprowadzający się do jednej i tej samej tamy, która zbudowana jest z wielu cegieł.

W moim przypadku jest conajmniej inaczej. Jeśli szukać u mnie takiej tamy to byłoby ich wiele, każda w innym kierunku i na dodatek jedna poprzedzająca kolejną. Zupełnie inne myślenie o świecie życiu i tak dalej. W ogóle zupełnie inne potrzeby choć na pierwszy rzut oka mogą się wydawać identyczne. Nie wszystkim się chwalę bo... jest sens w ogóle? Często te cząstki jakie z siebie wydobędę sieją zamęt prawdziwy dlatego no nie widzę sensu nawet, no chyba, że bardzo bym chciał jakiegoś wyśmiania lub potępienia ale przez lata byłem tępiony i wyśmiewany w swoim środowisku i to bez większego pokazywania swojego "Ja". Darujcie sobie teksty tupu, że coś wam zarzucam a gówno tak naprawdę wiem bo swoije co mam wiedzieć wiem i wy swoje też wiecie i nie ma sensu tutaj batalii prowadzić zwłaszcza, że ja nic nie zarzucam tylko zwyczajnie liczę się z brakiem zrozumienia tego czy tamtego i nawet nie zamierzam samemu jakoś tego negować tylko raczej staram się uświadomić jak bardzo moje myślenie się różni. Ciężko rzecz jasna bez podawania przykładów, ale myślę, że wystarczy poszperać w innych postach na forum i kumaty człek bardzo szybko sam przykłady znajdzie. Tylko nie szperać w Mafii Forumowej bo to raczej nie byłoby zbyt inteligentne podejście by tam akurt takich argumentów szukać xD

No i dochodzimy po mału do meritum. Jeśli ja tak bardzo podkreślam różnice między wami a mną to cóż dopiero w przypadku innych ludzi? No ja wiem, że są czasy takie jakie są i jak facet nie umie podejść i zagadać do dziewczyny to niech się w dupę pocałuje bo nie dość, że nie wiadomo, że kogoś szuka (choć był w stanie dać inne przesłanki ku temu w przeszłości niejednokrotnie) a po za tym sam fakt, że jak nie umie to pierdoła jakaś nic nie warta i najlepiej w ogóle z nim nie gadać bo samoocena jeszcze się komuś cofnie przez kontakt z takim pseudo chłopakiem, który frajerstwem zaraża niczym grypą drogą kropelkową a te jest gorsze od trądu (nie kurna to nie jest przytyk do wypowiedzi Rarity, choć swoją drogą zbirałem gały z klawiatury po przeczytaniu, tylko odniesienie ogólne bo takich przemyśleń jest wiele o czym z resztą świadczą inne reakcje na post Rarity poza tą moją, ale niezależnie od tego posta to i tak bym napisał tu to wszystko co powyżej i poniżej zaraz się znajdzie), ale kurna próbuję chociaż czegoś w necie, teraz dosyć sporo poprzez aplikacje mobilne, które zużywają masę zasobów i do tego już jeden producent otrzymał ode mnie takie zjeby na google play, że mam nadzieję w pięty mu pójdzie bo pajac jedne, z drugim, dziesiątym zarabia na agresywnych reklamach, które blokują cały telefon i po pierwszej uwadze zdjeli a potem jak im dałem więcej gwiazdek to spowrotem przywrócili... Kurna teraz już im zapowiedziałem, że zmieniam na 1 i zostawiam do końca roku w nagrodę a potem pomyślę ale taki szacunek do klienta to mnie rozłożył na łopatki po prostu. No ale spoko, jak znajdę czas to i obsmaruję ich na swoim blogu bo myślę o wpisie dotyczącym właśnie randkowania w sieci. Wracając do tematu jednak. Kurna co to za ludzie tam siedzą... Ja pier... i sku.. i psia jego w dup... No sorry, ale tam jest taka patola, że ja mam ochotę zwymiotować się na tego smarta zamiast umówić z kimś. No autentycznie.

Facetów to już w ogóle komentować nie zamierzam bo i takowych tam przecie nie szukam, ale wchodzi się w ogóle jak do zoo. Autentycznie zwierzyniec. Ta psitka zbiera lajki, ta znajomych, ta kuna sesję z dziubkami sobie robi, o co kurna chodzi? Ta jeb*a takie foto jakby na siłę ktoś ją tam trzymał w tej apce, ta kurna doprawiła sobie jakieś misie kolorowe na gębę i myśli, że seksi jest, walnęla fotki jakiś piesków srających na trawnik, ta z kolei jakieś dzieci, a przepraszam czy te dzieci wyraziły zgodę na publikację ich wizerunku? Co to kurna jest? Casting na pedofila roku? No po luj wrzuca zdjęcie dzieci jak szuka faceta w sieci?! No ja pier... Dalej bo to nie koniec jest. Zdjęcie z chłopakiem... Szuka chłopaka w sieci i wrzuca fotkę z jakimś chłopakiem? No co za mózg... To ku... nie ty... no,. za ,. Ale tenn no... No co to jest do lujosława? No dobra. przeszukajmy pedeffile to jest profile i co mamy? W ogóle coś mamy? A gdzie tam pizdu nic nie ma w tych profilach. Perfidnie. Żadnej informacji o nich jako o nich tylko jakaś zboczona fota albo właśnie z jakimś gogo czy dzieciakiem i hajda dalej... Ewentualnie ku*ewski dziubek czy misio na pysk... To są kurna ludzie? Dla mnie to zwierzyniec porządny... Powiecie zaraz, że to sprawy incydencjonalne wprost precedensowe. Nie. To nie jest incydent to norma. Poważnie. Na wszystkich tych apkach, które mam jest to samo, zmieniają się tylko mordki na zdjęciach (o ile na tych zdjęciach jest jakaś mordka) a dalej jest to samo. Po za tym jak ja słyszę, że ludzie składają na uczelnie wyższe takie zdjęcia choćby z tymi miśkami na mordach no to kurna sorry... Nikt mi nie powie, że to incydenty to jest mentalność dzisiejsza uzwierzeńcowionego społeczeństwa gdzie jedyną wartością jest tak naprawdę... no może wolałbym nie wiedzieć co...

Do takich ludzi nie opłaca mi się w ogóle zagadać bo ja już po tej sweet foci widzę, że co jak co ale ostatnią rzeczą jaką udało by mi się osiągnąć z nimi to wspólna nić porozumienia. Z resztą nawet nie ma z czego wniosków wyciągać bo profile puste... Puste jak łby tych ludzi. Sorry ale inaczej określić tego nie umiem. Owszem są wyjątki ale naprawdę naprawdę nieliczne... Dlatego ja niestety można powiedzieć straciłem już wiarę w ludzi i jakiekolwiek wartości. Została mi tylko wiara w przyjaźń i jakąś formę koleżeństwa jakie podtrzymujecie we mnie właśnie wy wszyscy tutaj na tym forum bowiem reprezentujecie dal mnie jakiś poziom normalności i ogłady co jednak nie zmienia faktu, że już tak mocno skracając myśl nie nadajemy na tych samych falach a jak tutaj mam zakłócenia to poza forum mam totalny brak sygnału. W związku z tym uznałem, że powinienem postawić na smorozwój. Czyli totalnie wypiąć się na jakieś plany towarzyskie i chęć założenia rodziny i próbować zmienić coś w życiu aby to mi było dobrze choćby samemu. Stąd pewnie też właśnie takie parcie by iść dalej na studia w każdym razie potrzebuję jakiegoś sukcesu nim totalnie się zestarzeję. Bo co ja niby osiągnąłem? Że latam z liścikami jak nastolatek po mieście i zarabiam tyle, że nawet nie mam tak na prawdę z czego odłożyć? W moim wieku to już powinienem jakąś karierę zawodową rozwijać a tu ni widu ni słychu... Do tego jeszcze ciągła gonitwa... Masakra... No i właśnie z tą drugą połówką to też jest teraz nacisk na właśnie taką gonitwę i smarowanie dupy miodem za przeproszeniem, a kto ma to robić? Oczywiście, że facet no bo jakże by inaczej... A mnie to ani nie rajcuje a i właśnie nawet w tej kwestii za staro się czuję. Ja szukam stabilizacji, nie dodatkowych atrakcji jak teraz w modzie są w paradokumentach ludzie naoglądają się głpot a potem czerpią do życia... Ja cenię sobię jakąś względną normalność w kontaktach międzyludzkich. Kończę już bo mógłbym pisać i pisać jeszcze a tu późno. Puenta z tego jest taka, że nie wierzę w życie na świecie takiej osoby, która rocznikowo by do mnie pasowała i odpowiadała by mi wszystkim tudzież ja jej a to chyba jedyny warunek bym się z kimś związał bowiem w tej kwestii ja nie uznaję półśrodków czy jakiegoś "docierania się", bardzo nadużywane współcześnie słowo w tym kontekście bo często kryje się za nim patrzenie przez palce na wiele szczegółów licząc, że potem będą miały mniejsze znaczenie lub zmienią swój status no i potem to są ale nieszczęścia.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
 Podziekowania: Lara Croft , Zarhal , NIGHT , .m , Sami , anja
Odpowiedz
#2
Silent, ja Cię lubię, chłopie... ale streszczenie, proszę.... streszczenie  Ninja
Odpowiedz
TL: DR
Odpowiedz
#4
Silent mnóstwo tematów poruszyłeś w tym wątku, więc może jak dyskusja się rozwinie, to będę też dopisywać resztę swoich przemyśleń, bo na razie Cię nie chcę
tu dowalać ściany tekstu xD

Tak ogólnie widzę, że też jesteś wkurzony na społeczne bzduro-kłamstwa typu "możesz wszystko", "wszystko zależy tylko od ciebie, a jak ci się nie udaje to tylko i wyłącznie na twoje życzenie" - ci wszyscy "kołcze sukcesu" i inni tylko dobijają ludzi z realnymi problemami, bo deprecjonują ich problemy, które przecież nie wynikają tylko i wyłącznie z ich winy, ale jest też drugi ogromnie ważny czynnik - środowisko zewnętrzne i czynniki, na które nie mamy wpływu. Tak, jak mówisz, często jesteśmy zależni od chociażby osiągnięć medycyny, która się też komercjalizuje zamiast być misją ratowania życia. Tam, gdzie wkracza wielka kasa, tam głównym celem staje się zysk a inne cele (tu - ratowanie życia i zdrowia) stają się tylko celem pretekstowym do opchnięcia jak najwięcej towaru/usług. Wtedy wkraczają inne metody konkurencji rynkowej, nie tylko jak najwyższa jakość tych towarów/usług, ale też choćby odpowiedni marketing i inne pierdoły, walka o patenty, przez co jedna firma może bardzo wolno pracować nad jakimś rozwiązaniem lub nawet porzucić projekt tylko dlatego, że uzna go za nieopłacalny... w ten sposób medycyna zbacza z podstawowego kursu, jakim powinno być ratowanie życia i zdrowia... A co my na to możemy? Czy może jakiś kolcz powie, że możemy wszystko, więc możemy sobie sami opracować lek na cukrzycę, HPV, HIV, stwardnienie rozsiane?
Odpowiedz
#5
10 przykazań, wskazówek jak żyć, może komuś się przyda:
1. Zawsze patrz w dół, właśnie tam zmierzasz.
2. Bądź inicjatorem każdej porażki, pław się w jej blasku.
3. Chcesz aby coś zostało dobrze zrobione? Nie rób tego.
4. Nie obawiaj się stać w miejscu.
5. Miej odwagę niczego nie osiągać.
6. Bądź bohaterem jakiego świat nie potrzebuje.
7. Nie sięgaj dalej niż po herbatę.
8. Nie daj sobie wmówić, że jesteś czegoś wart.
9. Nie masz problemu, znajdź go.
10. Bądź dla innych przykładem porażki.
Z góry sorry, że zmarnowałem jakąś jedną sześćdziesiątą godziny z waszego życia :-P
 Podziekowania: Xenon , Zarhal , NIGHT , _Damian_
Odpowiedz
#6
No tak. Napisałem tony tekstu a i tak dosyć chaotycznie i jeszcze skracałem myśl pod koniec. Pisanie zajęło mi około 2 godzin. Jednak powyższy tekst pokazuje tylko o jak trudnych przemyśleniach wspominam i chyba mógłbym książkę napisać a i tak w pełni nie zawarłbym swojego przekazu. Przy okazji dzięki Luki, jesteś świetnym punktem odniesienia w temacie dla każdego kto się wczytał Duży uśmiech Przy okazji dzięki każdemu co przeczytał a w szczególności Larze bo jak rasowy socjolog wydobywa esencję ale nie ocenia Duży uśmiech Oczywiście w swej analizie zawarła jedynie małą cząstkę tego mojego przekazu, ale bardzo treściwą bo noe da się ukryć, że faktem jest to co napisała Oczko
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#7
Cichy, ale Ty nie chcesz zmieniać swojego życia, Ty wolisz pisać rozprawki nad tym jak Ci źle i jaki świat wokół Ciebie jest zły. I szukasz jedynie kogoś kto to przeczyta i Ci pokiwa ze zrozumieniem głową. Masz coś z tego? Nie, nie masz. A jak ktoś Ci pokiwa tą nieszczęsną głową, to nie ze względu na to, że rozumie Cię i że masz racje, tylko dlatego, iż chce żebyś się poczuł lepiej. Od taka internetowa gównopomoc, która Ci jedynie zaszkodzi, bo brniesz w kłamstwo okłamując sam siebie. Chcesz by wszyscy wokół byli inni, nie wymagając zmian od siebie. Czego Ty oczekujesz, że życie na tacy Ci coś podaruje? To się przeliczysz. Jeśli nie masz dobrej pozycji wyjściowej to bez ogromnego wkładu pracy, siły, potu, nerwów i poświęcenia nic nie osiągniesz. Nie jestem zwolenników żadnych kołczów i innych gości z kisielem w głowie. Ale w jednym mają racje: jesteś kowalem własnego losu.
I rzeczywiście masz rację z wiekiem, nie jesteś stary, ale popatrz na to z innej strony. Przeżyłeś prawie 30 lat, stary nie jesteś. Ale pomyśl sobie co będzie za kolejne 30 lat. Stary zgred bez nikogo wokół, nienawidzący ludzi, bo niektórym coś się udało. Ale wtedy też będziesz obrzydzony własną osobą, bo zrozumiesz, że błędem było te 30 lat temu pisać wywody na nieśmiali.net zamiast przyjąć na klatę wszystkie niedogodności jakie los Ci sprawił.
Studia? Są dobrym pomysłem, jeśli są przydatne. Socjologia, politologia i inne pierdy nie poprawią Ci ani bytu, ani samooceny, a tylko w kompleksy wprawią, bo "jak to ja człowiek wykształcony nie mogę znaleźć dobrej pracy".
Absolutnie nie chcę Cię tu najeżdżać, hejtować ani co, jesteś dla mnie zwykłym internetowym anonem, ale widzę Twoje wypowiedzi od dawna i wszystkie mają ten sam ton. Człowieku, wiesz ile byłbyś w stanie zrobić dla siebie przez ten czas, kiedy wywodzisz się nad swoim losem? Kompletnie nie masz planu na siebie, na wszystko wokół.
A jeszcze wracając do Twoich narzekań na jakieś płytkie laski na jakiś portalach czy czym tam. Przecież takie stronki są zazwyczaj hodowlą pokemonów, czasem ładnych, czasem plastikowych. A te pokemony mają jeden cel. Podnieść sobie samoocenę, pięćdziesięcioma komplementami od przestarzałych napalonych guźców, którym nawet nie odpiszą na te zaloty.
W sumie możesz próbować pisać i być tym jednym guźcem, 95% tych dziewczynek nie odpisze Ci. Możesz ewentualnie próbować zagadać do kogoś bez zdjęć, chyba że boisz się Trynkiewicza, aczkolwiek on nie przepada za dużymi chłopcami.
A więc tak, zmarnowałem 10 minut życia, na to, żebyś i tak miał to w dupie, bo czekasz na akceptację swojego "zdania". Ale może za którymś razem, jakaś cząstka dotrze do Twojej główki- byle nie w okolicy sześćdziesiątki. W końcu jak to mówią- kropla drąży skałę.
[Obrazek: 2d1e8282779e3e715737c29adc6334b3.jpg]
 Podziekowania: lukasz89 , Xenon , Zarhal
Odpowiedz
#8
@Bułkowski bo uwierzę że tak bez niczego się zmienisz . A porażki i motywacje masz gdzieś .Bo sam możesz coś zrobić . Każdy jest inny i to co dla ciebie może się wydawać zwykłym przytakiwaniem w rzeczywistości jest czymś innym . Silent brawo niezły tekst Oczko
"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, a o prawdziwą nie trzeba. "

Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej – Henry Ford
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.

Mahatma Gandhi
Odpowiedz
#9
"Każdy jest inny i to co dla ciebie może się wydawać zwykłym przytakiwaniem w rzeczywistości jest czymś innym . "
W rzeczywistości- słowo klucz. Internety mają mało wspólnego z rzeczywistością. A zastępowanie rzeczywistości znajomościami internetowymi się właśnie kończy tak jak poniektórzy stąd doświadczają na własnej skórze. Równie dobrze można rozmawiać ze swoją lodówką i jej opowiadać kawały, tylko tyle, że lodówka Cię jeszcze nakarmi.
[Obrazek: 2d1e8282779e3e715737c29adc6334b3.jpg]
Odpowiedz
#10
(17-09-2017, 14:42 PM)Bułkowski. napisał(a): A zastępowanie rzeczywistości znajomościami internetowymi się właśnie kończy tak jak poniektórzy stąd doświadczają na własnej skórze

eee, czyli jak?
Odpowiedz
  


Skocz do: