depresja?
#1
Dzisiaj bardzo okropnie się czułam. Poszłam z przyjaciółką na powiedzmy święto miasta. Czułam w sobie pustkę przez cały czas. Chciałam jak najszybciej wracać do domu. Dookoła było dużo ludzi i była głośna muzyka, co mnie odpychało, nie wiem jak to określić... Jak już wracałam, nie miałam w sobie życia, jakby wyssało to ze mnie całą energię. Musiałam coś sobie kupić do jedzenia, taki dziwny przymus. Czy ktoś z was ma podobnie?
Odpowiedz
#2
Witamy w świecie introwertyka. Mam tak aż zbyt często.
Odpowiedz
#3
Często miałem tak w szkole. W jakiś dziwny sposób to, że wszyscy dookoła mnie z czegoś żartowali i się cieszyli bardzo mnie irytowało i wprawiało w ponury nastrój. Jakieś pół roku temu byłem na imprezie i kilka koleżanek mnie namawiało do tego bym z nimi potańczył lub się napił, a ja cały czas odmawiałem, nawet nie dlatego że się bałem, ale po prostu czułem jakąś wielką niechęć do tego by się bawić. Sam widok tych tańczących dziewczyn był dla mnie przykry. Nakłaniano mnie też bym poszedł na studniówkę, bo w końcu "taka impreza jest tylko raz w życiu", ale sama myśl o tym, że znajdę się wśród tylu bawiących się osób była nieznośna i nie poszedłem. A najlepsze jest to, że za każdym razem żałuję, że się nie przyłączyłem do zabawy.
Odpowiedz
#4
Ja akurat lubię słuchać ludzi w szkole, ale czuję się niestety samotna, bo nie mam nikogo :/ Ale tak to tak samo jak ty, nie lubię imprez, ale ja akurat nie żałuje.
Odpowiedz
#5
Wiesz, nie mówię że zawsze mnie to irytuje, ale często tak niestety było. Miałem wrażenie, że im bardziej ludzie z mojej klasy się z czegoś cieszą, tym ja staję się... Słabszy. No ale już skończyłem szkołę i mam nadzieję, że na studiach będzie lepiej.
A mówiąc, że nie masz nikogo co masz dokładnie na myśli?
Odpowiedz
#6
Cóż, właściwie nie mam przyjaciół, tylko jedną przyjaciółkę, ale ona chodzi do innej szkoły, a w szkole najczęściej siedzę sama, potrafię cały dzień się do nikogo nie odezwać... Ja natomiast czuję, że nie należę do tej grupy, że przez to, ze jestem inna, nikt nie chce się ze mną poznać, że za mało mówię, dlatego lepiej sobie z kimś innym porozmawiać. ja nie lubię i trudno mi zaczynać rozmowę.
Odpowiedz
#7
To może być trochę tak, że po prostu nie dajesz się poznać, bo jesteś małomówna. Może potrzebujesz dużo czasu by się z kimś... "oswoić" i jakoś się otworzyć. Ja przynajmniej tak mam. Właściwie dopiero w drugiej klasie liceum zacząłem tak na serio poznawać swoją klasę.
Ale też znam ten ból z rozpoczynaniem rozmowy, albo mam kompletną pustkę w głowie, albo plączą mi się wyrazy i z moich ust wychodzi straszny bełkot. A w internecie jest łatwiej, tu można pomyśleć, co dokładnie chce się powiedzieć i nie widzi się swego rozmówcy, co z jednej strony jest zaletą, ale z drugiej sprawia, że druga osoba jest w pewnym sensie tylko literkami na ekranie.
No cóż, mimo że nie lubisz zaczynać rozmowy, to jednak można uznać, że zrobiłaś to tworząc ten wątek i chyba nie stało się nic strasznego, także może jednak warto czasem się przełamać i do kogoś zagadać, co? Uśmiech
Odpowiedz
#8
Powiem ci, że chyba za bardzo próbuję Uśmiech a mi głównie chodziło o ta dziwną pustkę, ale teraz choć wiem, że jestem introwertykiem Uśmiech
Odpowiedz
#9
Za bardzo? Oczko
Odpowiedz
#10
Tak, tak Uśmiech a po drugie miałam koleżankę, która mnie zdradziła, więc na początku nie miałam siły na nowe przyjaźnie, i jak to w życiu bywa: Zbyt się starasz - źle, za mało się starasz - źle, odpowiednio się starasz - dobrze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości