Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
, nie blokuj reklam, daj zarobić na utrzymanie strony Uśmiech



  •  Wstecz
  • 1
  • ...
  • 4
  • 5
  • 6(current)
  • 7
  • 8
  • Dalej 
Dlaczego jesteś nieśmiały/a?
#51
Cóż poprzez sytuacje w szkole i w domu poprzez ludzi jakich napotykałam a do yrgo choroba i to że jestenm introwertykiem
"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, a o prawdziwą nie trzeba. "

Odpowiedz
#52
Zawsze uważałem, że jestem nieśmiały od urodzenia. Coś w tym jest bowiem zawsze chciałem być tym dobrym dzieciątkiem i nie znoszę kłamstwa. Sam nawet po dziś dzień dobrze łgać nie umiem co innym przychodzi tak bardzo łatwo, że samych siebie oszukać by mogli. Są jednak pewne wspomnienia osób takich jak mój brat czy mama świadczące o tym, że jak byłem mały to byłem mniej skrępowany i bardziej bezpośredni. Jak tak sięgnę pamięcią to faktycznie bywały różne epizody, ba, nawet zdarzało mi się mieć jakiś kumpli jeszcze nim zacząłem dobrze szkołę czyli do tak max wieku 6 lat jak w zerówce byłem. Od pierwszej klasy wiele się zmieniło. Tak naprawdę jeszcze w zerówce każdy miał na mnie totalnie wywalone i z reguły bawiłem się sam gdzieś w kącie jakimiś klockami bo szychy klasowe oczywiście rzucały się na najfajniejsze zabawki i bawili się ze sobą. Więc ja bawiłem się w budowniczego, a że beztalenciem byłem od małego to skupiłem się na budowaniu jakiś dziwnych wieży z klocków jeszcze bardziej dziwacznych. Tak udało mi się poznać całkiem fajnego chłopaka, z którym być może zakumplował bym się na dobre gdyby nie fakt, że po zerówce zmienił szkołę. Chłopak często podchodził do mnie i włączał się do jakiejś zabawy, a że ja najczęściej budowałem te wieże to i pomagał lub budował jakąś obok no i jakoś się dogadywaliśmy wspólnie. Od pierwszej klasy kiedy już go nie było to klasa miała totalnie wywalone na mnie, zaczynało przybywać mi wrogów, a do tego jeszcze odwaliłem sporo poważnych gaf, nawet nie pamiętam czy nie pisałem o nich tutaj na forum. To sprawiło, że jak nie chciałem w zęby to musiałem siedzieć cicho. Już nawet jeden chłopak proponował mi solówkę, ale bardziej robił to dla beki bo chciał pewnie sprawdzić czy ja na to pójdę, ale myślę, że jakbym pokazał przysłowiowe jaja na co wtedy absolutnie stać mnie nie było to by się wziął i umówił i jakby mnie dobrze skatował to inni by jeszcze tylko się stali i śmiali nad moją zmasakrowaną gębą nie widząc w tym niczego złego. Najciekawsze jest to, że mój brat się wkurzył i z tym samym chłopakiem lata później bo w gimnazjum umówił się na solówkę i o mały włos nie przypłacił za to życiem bowiem nie ten chłopak a inny z tłumu gapiów uderzył go tak, że brat mało przytomności nie stracił i w zasadzie na tym skończyła się cała walka. Dodam tylko, że brat był uczciwy i bił się z tym typem tak by wstydu nie było ale też tak by mu krzywdy nie zrobić także ten cios z tłumu to nie była forma obrony tamtego tylko eskalacja nienawiści i niemożności pogodzenia się z tym, że brat nie zostanie upokorzony przez młodszego od siebie. W takim to środowisku się wychowywaliśmy... W szkole też nigdy porażką dla nich nie było otrzymanie złej oceny tylko otrzymanie oceny gorszej ode mnie wszystko jedno jakiej. W szczególności ja byłem zawsze takim symbolem gorszości najwyższego szczebla. Jak ktoś chciał komuś porządnie ubliżyć to najłatwiej było porównywać go ze mną. Pisałem już gdzieś o pewnych mądrościach gimnazjalnych a także jak wspaniałych nauczycieli miałem więc i ci swego dołożyli do mojej nieśmiałości. Swoją drogą czasami zastanawiam się jakim cudem przeżyłem te 3 lata. Naprawdę, do takich scen gdzie wręcz było zagrożone moje życie a inni jeszcze ubaw z tego mieli dochodziło nader często. Inną sprawą jest sytuacja domowa. Miałem niestety wiele lat patologii domowej i nie chodzi o alkohol choć to też przerabiałem jeszcze przed podstawówką, ale w ogóle pewne zasady jakie panowały w moim domu już nie mówiąc, że rodzina od strony ojca miała nas za byle gówno i swoich mądrości dokładała. Wraz z bratem niejednokrotnie byliśmy wyzywani od szczurów. Także na moją nieśmiałość zapracowało naprawdę wiele ludzi i to wręcz ciężką harówą można by rzec.
[Wideo: ]

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Towar macany należy do macanta..." Język

Zapraszam na mój blog - Cichy Blog News
Odpowiedz
#53
(06-08-2017, 14:57 PM)Silent napisał(a): Także na moją nieśmiałość zapracowało naprawdę wiele ludzi i to wręcz ciężką harówą można by rzec.

Najłatwiej zrzucić winę na innych. Mam zupełnie inne zdanie w tej kwestii. Uważam, że każdy z nas jest sam sobie winny.
Ja jestem nieśmiały bo od dziecka obawiałem się reakcji (krytyki, wyśmiania, odrzucenia) innych ludzi na moje postępowanie. Do tego chorowałem na mutyzm selektywny, przez co i tak nie byłem akceptowany przez większość rówieśników. Dziś już nie przejmuje się aż tak bardzo opinią innych ludzi, mam do siebie większy dystans, także moja nieśmiałość jest na zdecydowanie niższym poziomie niż była naście lat temu.
 Podziekowania: Des , Radq
Odpowiedz
#54
Zdecydowanie gimnazjum,liceum i rodzice wpłynęło na moją nieśmiałość. Nie trzymałem też z odpowiednimi osobami w szkole. Zazwyczaj trzymałem się z osobami spokojnymi, ale to bardziej było po to, by można było do kogo gębę otworzyć lub widziałem nadzieje, że uda mi się z nimi za kumplować. Czułem się jednak zawsze żywszy od takich osób i szukałem w nieudolny sposób akceptacji. Nie interesowały mnie zawsze najnowsze śmieszne filmiki na yt czy jakieś głupie gry. Gdybym mógł cofnąć czas to na pewno więcej bym z domu wychodził, niż siedział na kompie. Mniej więcej wiem o czym Rarity mówiła, pisząc, że to nic dziwnego nie odzywać się przez 40 minut, spotykałem takie osoby. Poza szkołą jednak potrafiłem odnaleźć się w towarzystwie i zakolegować się z koleżankami mojego kuzyna,lub z niektórymi osobami na osiedlu czy siłowni. Szkoła jednak nie do końca pozwalała mi rozwijać te znajomości. Przez nią popadłem w kompleksy i zawsze starałem się ukryć to, że jestem nie towarzyski i mam problemy w klasieSmutny Nienawidziłem szkoły, zawsze starałem się do niej nie chodzić w miarę możliwości. Gimnazjum to już w ogóle masakra była. Te ciągłe użeranie się i bicie się z bydłem....Rodzice, wiadoma sprawa. Żadnego wsparcia i sam obserwując ich widzę, że odziedziczyłem po nich niektóre cechy charakteru i zachowania które mi przeszkadzały. Moja mama przykładowo od małego stresowało ją bardzo stanie przy tablicy i strasznie zwraca uwagę na opinię innych. Było jednak i minęło. W porównaniu z tym co było w liceum różnica jest w nieśmiałości jest kolosalna Uśmiech

Tak na marginesie to najpierw zazwyczaj powinno się rozwiązywać problem, a dopiero zastanawiać się nad przyczynami problemu. Odnoszę się do założonego tematu oczywiście Duży uśmiech
Odpowiedz
...
Odpowiedz
#56
(06-08-2017, 21:09 PM)Radq napisał(a):
(06-08-2017, 20:28 PM)Visionary napisał(a): Tak na marginesie to najpierw zazwyczaj powinno się rozwiązywać problem, a dopiero zastanawiać się nad przyczynami problemu. Odnoszę się do założonego tematu oczywiście
Chyba warto znać przyczyny problemu zanim zacznie się go rozwiązywać

Warto ale zbytnie zastanawianie się nad przyczyną może przeszkadzać.
Odpowiedz
#57
Uważam, że na pewno to jest splot uwarunkowań psychicznych i środowiskowych... Spotkałam się z różnymi przypadkami:

Ktoś może mieć predyspozycje genetyczne do nieśmiałości, ale mieć świetne środowisko w dzieciństwie, które ułatwiło mu start w społeczeństwie, co zniweluje wpływ jego skłonności do nieśmiałości.

Ktoś inny może mieć fatalne otoczenie, które go skrzywi na resztę życia niezależnie od wrodzonych predyspozycji, a jeszcze na innym nie pozostawi to zbyt dużej rysy. Czyli różnie bywa, zależnie od splotu tych czynników.
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#58
(06-08-2017, 19:51 PM)lukasz89 napisał(a): Najłatwiej zrzucić winę na innych. Mam zupełnie inne zdanie w tej kwestii. Uważam, że każdy z nas jest sam sobie winny.
Ja jestem nieśmiały bo od dziecka obawiałem się reakcji (krytyki, wyśmiania, odrzucenia) innych ludzi na moje postępowanie. Do tego chorowałem na mutyzm selektywny, przez co i tak nie byłem akceptowany przez większość rówieśników. Dziś już nie przejmuje się aż tak bardzo opinią innych ludzi, mam do siebie większy dystans, także moja nieśmiałość jest na zdecydowanie niższym poziomie niż była naście lat temu.

Ehhh... Rozumiem, że powyższe uważasz za własną winę? Wiesz ja mam z kolei to podejście, że jakkolwiek nie zamierzam przepraszać kogoś za to, że mam cukrzycę (choć miałem już podobne epizody w swoim czasie tzn. często musiałem przepraszać za to, że ktoś jeszcze mnie prowokował) tak i nie zamierzam obwiniać się za nieśmiałość zwłaszcza, że teraz też jest z połowę mniejsza odkąd nie mam kontaktu z większością swoich katów. Psipadek? Nie sądzę... Oczywiście są borsuki, które odrzucają rękę drugiej osoby bo mają takie kaprynio a potem ktoś ich myli z nieśmiałymi bo może jeszcze te borsuczki robią z siebie nie wiem jakie ofiary, ale to dokładnie jak z facetami. Jest cała masa bydlaków, których chyba głównym celem jest skrzywdzenie pierwszej naiwniejszej. Osobiście uważam, że niechlubna większość męskiego społeczeństwa tak wygląda ale to tylko moje zdanie. Czy to oznacza, że każdy facet jest taki i powinno się wszystkich spuścić w ogromnym klopie by trafili tam gdzie ich miejsce? No nie bo wśród nich jest sporo wartościowych jednostek, których brzydzi zachowanie bydła. Tutaj przychodzi mi na myśl cytat z Pisma Św. Księga Rodzaju Rozdział 18: "25 O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?» 26 Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich». 27 Rzekł znowu Abraham: «Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. 28 Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?» Pan rzekł: «Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu». 29 Abraham znów odezwał się tymi słowami: «A może znalazłoby się tam czterdziestu?» Pan rzekł: «Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu». 30 Wtedy Abraham powiedział: «Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?» A na to Pan: «Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu». 31 Rzekł Abraham: «Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?» Pan odpowiedział: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu». 32 Na to Abraham: «O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?» Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu». 33 Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie."
[Wideo: ]

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Towar macany należy do macanta..." Język

Zapraszam na mój blog - Cichy Blog News
Odpowiedz
#59
(06-08-2017, 23:03 PM)Silent napisał(a): Ehhh... Rozumiem, że powyższe uważasz za własną winę? Wiesz ja mam z kolei to podejście, że jakkolwiek nie zamierzam przepraszać kogoś za to, że mam cukrzycę (choć miałem już podobne epizody w swoim czasie tzn. często musiałem przepraszać za to, że ktoś jeszcze mnie prowokował) tak i nie zamierzam obwiniać się za nieśmiałość zwłaszcza, że teraz też jest z połowę mniejsza odkąd nie mam kontaktu z większością swoich katów. Psipadek? Nie sądzę...
Dokładnie to samo pomyślałam czytając te słowa, ale ugryzłam się w palce... skoro jednak już to wyraziłeś, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko podpisać się pod tymi słowami obiema łapkami... bo reaguję alergicznie na robienie winowajcy z ofiary...
Odpowiedz
#60
Hi hi. Ja mam paluszki do krwi pogryzione i chyba mi nie pomaga xD
[Wideo: ]

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Towar macany należy do macanta..." Język

Zapraszam na mój blog - Cichy Blog News
Odpowiedz
  
  •  Wstecz
  • 1
  • ...
  • 4
  • 5
  • 6(current)
  • 7
  • 8
  • Dalej 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości