Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



  •  Wstecz
  • 1
  • ...
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8(current)
  • 9
  • Dalej 
Dlaczego jesteś nieśmiały/a?
#71
Ja chyba od zawsze byłam nieśmiała. Spowodowane to było wychowaniem, problemami w domu, specyficznymi zainteresowaniami, osamotnieniem itp. Nie pomagało to, że ludzie nie byli dla mnie zbyt mili i każdy powód do pośmiania się był dobry xD
Podobno od zawsze było ze mną coś nie tak. Miałam różne stany, raz bałam się wszystkiego i zamykałam w sobie tak, że nikt nie mógł się do mnie dostać i ze mną porozmawiać, innym razem wyglądałam na osobę, która jest bardzo towarzyska i otwarta. Po jakimś czasie towarzystwo ludzi, zaczyna mnie męczyć i wolę posiedzieć sobie w samotności. Mam ten problem, że czasem panicznie boję się kontaktu z ludźmi. To strasznie głupie, bo czasem wydaję mi się, że jak powiem coś głupiego to zaraz cały świat się o tym dowie, a prawda jest taka, że większość osób ma to gdzieś i po jednym dniu o tym zapomni. No chyba, że byłabym panem Komorowskim, który odwala różne dziwne rzeczy xD W ogóle mam sporo głupich lęków i myśli, które wpływają na nieśmiałość. Ciężko określić co dokładnie do tego doprowadziło, ale myślę, że po prostu pewne osoby mają do tego większe predyspozycje, inne trochę mniejsze + środowisko w jakim żyjemy dokłada do tego swoje.
W pewnym momencie zaczęłam akceptować swoją nieśmiałość, ale nie przestałam pracować nad tym by stać się odważniejsza. Walczę z nią małymi krokami i chociaż czasem mam jakieś nawroty, to i tak widzę jakieś postępy Duży uśmiech
[Obrazek: tumblr_nlw6exOayZ1t2tbqpo1_250.gif] [Obrazek: tumblr_nlw6exOayZ1t2tbqpo2_250.gif]       [Obrazek: tumblr_ortyj3KBQc1wrm94zo1_r1_500.gif]   
Odpowiedz
#72
A mi nieśmiałość przyszła z wiekiem. Od dziecka jakoś sobie radziłem. Gimnazjum przeżyłem jako stosunkowo popularna osoba. W liceum było gorzej ze względu na skrajnie odmienne poglądy, 
choć i tak nie przeszkadzało mi to w niczym. Jeśli miałbym kogoś obwinić - jak większość przedmówców Język - chyba zrzuciłbym winę na moją ówczesną dziewczynę. Ale tak poważnie - po prostu
za sprawą względnego jak na nastolatka ustatkowania, stanąłem w miejscu i towarzysko zacząłem się wycofywać, ograniczać do najbliższego grona znajomych - w połowie studiów obudziłem się
z ręką w nocniku i jakoś tak te latka lecą, a ja z jednej strony nie potrafię, a z drugiej ciężko mi powiedzieć, czy w ogóle chcę nawiązać nowe znajomości. Niby próbuję, ale mi to nie wychodzi. 
Ludzie są jacyś dziwni i rzadko trafiam na osoby, z którym jestem w stanie się dogadać. A biorąc pod uwagę, że cierpię na nadmierne zachodzenie procesów myślowych, moja nieśmiałość 
sprowadza się do rozkminiania rzeczy, których pewnie nikt nawet nie zauważył, ale ja z automatu mam przez nie jakieś wyrzuty/głupio mi, przez co zaczynam się wycofywać.
___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

"Piekło jest wtedy, kiedy budzisz się każdego cholernego ranka i nawet nie wiesz,
dlaczego znalazłeś się akurat w tym miejscu i dlaczego oddychasz."
Odpowiedz
#73
(09-08-2017, 23:21 PM)Anemone napisał(a): Ja chyba od zawsze byłam nieśmiała. Spowodowane to było wychowaniem, problemami w domu, specyficznymi zainteresowaniami, osamotnieniem itp. Nie pomagało to, że ludzie nie byli dla mnie zbyt mili i każdy powód do pośmiania się był dobry xD
Podobno od zawsze było ze mną coś nie tak. Miałam różne stany, raz bałam się wszystkiego i zamykałam w sobie tak, że nikt nie mógł się do mnie dostać i ze mną porozmawiać, innym razem wyglądałam na osobę, która jest bardzo towarzyska i otwarta. Po jakimś czasie towarzystwo ludzi, zaczyna mnie męczyć i wolę posiedzieć sobie w samotności. Mam ten problem, że czasem panicznie boję się kontaktu z ludźmi. To strasznie głupie, bo czasem wydaję mi się, że jak powiem coś głupiego to zaraz cały świat się o tym dowie, a prawda jest taka, że większość osób ma to gdzieś i po jednym dniu o tym zapomni. No chyba, że byłabym panem Komorowskim, który odwala różne dziwne rzeczy xD W ogóle mam sporo głupich lęków i myśli, które wpływają na nieśmiałość. Ciężko określić co dokładnie do tego doprowadziło, ale myślę, że po prostu pewne osoby mają do tego większe predyspozycje, inne trochę mniejsze + środowisko w jakim żyjemy dokłada do tego swoje.
W pewnym momencie zaczęłam akceptować swoją nieśmiałość, ale nie przestałam pracować nad tym by stać się odważniejsza. Walczę z nią małymi krokami i chociaż czasem mam jakieś nawroty, to i tak widzę jakieś postępy Duży uśmiech

A nawet nie wyglądasz na nieśmialutką czy to z wyglądu czy ze sposobu wypowiadania się tu Duży uśmiech Bardziej sam się onieśmieliłem patrząc na foty Nieśmiały Miał bym spore problemy jakbym natknął się na Ciebie gdzieś na ulicy by powiedzieć "Cześć" i zachować stabilność Duży uśmiech
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
Nieśmiałość to moje hobby.
 Podziekowania: Lara Croft
Odpowiedz
#75
A moja wymówka Język
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#76
Jestem taka od dziecka, myślę często, że może gdyby w szkole podstawowej w klasie mnie nie odtrącali i rozmawiali ze mną oraz traktowali normalnie czyli bez wyśmiewania się, to być może byłoby mi łatwiej nawiązywać kontakty i przełamać nieśmiałość bo byłoby to dla mnie normalne - czasy szkolne to spory kawał życia, dorastanie. 


Nie wiem, może się mylę, do końca życia będę miała już problem z nieśmiałością i trudnością w rozmowie z innymi, ciężko to zmienić.
Odpowiedz
#77
Sporo osób pisze o osamotnieniu w latach dziecięcych. I mam pytanie czy to wina wychowania przez rodziców tj. zabraniania np. wychodzenia do kolegów, koleżanek itp co powodowało zamykanie się w sobie? Wówczas odnajdywaliście się słuchając muzyku, czytając książki itp? Mi się wydaje, że wpływ na nieśmiałość ma izolacja od społeczeństwa ale skąd się u nas bierze strach przed ocenianiem? Stawiacie sobie wygórowane wymagania co do interakcji społecznej? Co mam na myśli: Gdy spotykacie nową osobę to oczekujecie, że wypadniecie tak super , że będzie Wami zachwycona a jak nie to przychodzi myśl wycofania i przejścia w biernego słuchacza, którego nikt o nic nie pyta i nie zagada. Najgorsze dla nas to pokazanie się ze strony takiego "mruka", czyli słuchacza niepodejmującego tematów. Sam nie lubię towarzystwa takich osób i dopiero wtedy uświadomiłem sobie aby tak również nie robić, bo doskonale widzę jak takie (nieświadome) zachowanie odpycha.

- Świat zawirowal...
- Nie, to tylko Ty i Twoje myślenie.
Odpowiedz
#78
Ja z reguły nie mam nic ciekawego do powiedzenia i po prostu ustępuję pola. Jestem raczej mało obrotny w rozmowie czy w czymkolwiek więc wolę jak kto inny przejmuje inicjatywę. No i nie lubię wychodzić na idiotę stąd wolę już by nie myśleć o mnie wcale niż mam się skompromitować, a ludzie uwielbiają kompromitować by mieć się z czego po hahać... A po za tym to nie jest takie łaywe do opisania w słowach. Jak ktoś jest nasiąknięty chęcią zobaczenia dobra w drugim człowieku a co rusz widzi co gorsze brudy i to w dodatku uznawane za pewien poziom normalności społecznej to następuje natychmiastowy konflikt sytuacyjny Szczerbol
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#79
Pierwszymi relacjami, jakie człowiek nawiązuje są siłą rzeczy relacje z rodzicami, dziadkami i jesli (najczęściej tak) się je ma, to z rodzeństwem. Bez wnikania czy młodszym czy starszym.

Te relacje ugruntowują naszą pewność siebie na całe życie. Bo mimo wolnie wracamy do tego etapu życia. Za który świadomie nie odpowiadamy. Przykre jest to, ze samemu nie będąc ukształtowanym ksztaltujemy siebie na wiele lat.
Stąd pytanie-czy każdy powinien być rodzicem? Ale nie o to tu chodzi.

Często podejmując decyzję za dziecko -nawet w takich błachostkach jak kwestia w co powinno się ono bawić, jakie kolory lubić czy czym interesować, bo sami nie umie wybrać tworzy małego "cielaczka" , który w późniejszym wieku nie umie radzić sobie sam z swoim czasem i samym sobą bezmyślnie naśladując innych.

Inna rzecz -zaangażowanie rodzica. Często po prostu po pracy dziecko go przerasta. Chce tylko się najeść, obejrzeć coś i odpocząć. A tu dzieciak chce uwagi, czasu i pomocy.

Porównywanie do innych. Każdy z nas jest inny. Jeden będzie miał "ścisły umysł", drugi będzie "sprawny fizycznie", jeszcze inny "marzycielem".
Każdy jest inny. Więc porownywanie dziecka do kolegi, którego matka wydaje krocie na zajęcia dodatkowe, korepetycje i sama poświęca mu swój wolny czas jest trochę nie w porządku. Bo ma ono mniejsze możliwości niż kolega. A na pewno nie oznacza to że jest gorsze.
Stawianie innych za wzór, szczególnie tych dzieci które zwyczajnie w świecie są bardziej uzdolnionej to tworzenie zbyt wysokiej poprzeczki.
Tworzenie swoistej presji w stosunku do dziecka. Jasne, fajnie jest mieć pozytywne wzorce. Ale niech one beda osiągalne dla dziecka.
Małemu słabowitemu dziecku nie przedstawiamy za wzór małego "sportowca" bo to tylko ugrubtuje w nim poczucie bycia mniej wartym. Nie tylko dlatego, ze mi nie dorówna.

Owszem, często z własnych doświadczeń wiemy, z jakimi ludźmi się nie zadawać. I chcemy tego nauczyć dzieci. Ale to nasza wiedza zdobyta na doświadczeniu.
Jesli chcemy by dziecko nauczyło się interakcji z otoczeniem nie możemy go zamykać na otoczenie "bo jest ono wrazliwe".

Moi rodzice Tak właściwie się mna nie zajmowali. Nie pytali jak minął dzień ani jak bylo w szkole. Na zebrania też nie chcieli chodzić. Paradoksalnie jak nie powiedziałam , ze Bedzie to nagle chcieli iść. Chodziło tylko o to, by moć zrobić awanturę.
Mialam garstkę koleżanek, głównie z sąsiedztwa. Bo nie chciało im się tworzyć znajomości z rodzicami innych dzieci bo jeszcze beda chcieli do nas przychodzić.
A w małych miejscowościach takie wzajemne odwiedzanie się to norma. Więc byłam jedyna w klasie, której nie zapraszano na urodziny czy inne imprezy.
Z czasem stałam się obiektem głupich żartów, co potegowalo wycofanie się i chęć pozostania w kącie.

Przylepiono mi etykietę zbyt dojrzałej na swój wiek i nieśmiałej, oczywiście.
Z czasem nie mając co robić zaczęłam żyć książkami. Filmami. Muzyka.
W książce "Christine" Stephena Kina pojawia się cytat:
Chyba właśnie po tym można poznać ludzi naprawdę samotnych... Zawsze wiedzą, co robić w deszczowe dni. Zawsze można do nich zadzwonić. Zawsze są w domu. Piep##zone "zawsze".

To wiele mówiło.

Z czasem nieśmiałość stała się wymówka. Czymś co byl o tak oczywistym, ze że nikt nie zastanawiał się co jest nie tak.

Babcia, obok której mieszkaliśmy też miała swój udział. Chciała mi wybierać z kim się mogę zadawać. Kiedys przez całe lato nikt po mnie nie przyszedł. Dopiero na początku września mama moich dawnych kolegów spytała co się ze mną dzieje, bo co po mnie przyjda koledzy to mnie nie ma albo nie chce iść się bawić.
Wtedy, po ponad dwóch miesiącach wyszło na jaw, że babci nie podobali się moi koledzy i ich wyganiala.
W tym czasie poznali inne dzieciaki i zaczęło się po prostu to, ze ja zostałam sama. Bo miałam problem z nawiązywaniem nowych znajomości.

Obawa przed ocena może też być presja. Zawsze byc dobrym. Chwalonym. Najlepszym. Potem jak co do czego to boimy się tego. Tego, ze zostaniemy sami.
Że nie poradzimy sobie z tym złym. Niesprawiedliwym dla nas osadem. Zawsze będziemy oceniani. Tylko często nie ma obiektywnosci. Lepiej zamknąć się w 4 ścianach.
Ale potrzebujemy ludzi i stąd nasze cierpienie. Bo nie chcemy być sami.

@Mansur jakby nie patrzeć ludzie nie lubią ani mruka, ani intelektualista (bo czują się przy nim gorsi) , ani hobbysty (W końcu samemu nie mając żadnej pasji wypadamy na nieibteresujacych i nie wartych uwagi).
A przecież o to chodzi. Nie możemy być na pokaz dla innych bo tylko w ten sposób gubimy siebie.
[Obrazek: edik_kot.gif]
 Podziekowania: Silent
Odpowiedz
#80
Hehe. To u mnie nikt nie musiał nikogo wyganiać bo i nikt do mnie nie przychodził. Raz jeden dostałem propozycję od chłopaka z sąsiedztwa by pograć w nogę tylko musiałem zaczekać bo zbierał skład. To tak czekałem, czekałem i czekałem pod jego domem chyba z dobrych półgodziny a gdy przyszedł i oznajmił mi, że chcą iść w miejsce (jak na tamte czasy) dosyć niebezpieczne to im podziękowałem i tak przygoda się skończyła Język Ponownej oferty nie dostałem, ale jakie pochwały w domu były za moją asertywność Szczerbol
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
  
  •  Wstecz
  • 1
  • ...
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8(current)
  • 9
  • Dalej 


Skocz do: