Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Dlaczego w sytuacji społecznej nie wiem co myślę? Jak wyłapywać myśli automatyczne?
#1
Pisałem już kilka takich wątków, ale nie dostałem odp. na to pytanie, dlatego piszę po raz kolejny.
Mój problem polega na tym, że gdy odczuwam lęk to nic nie myślę, a psycholog mi mówił że na 100% czegoś się obawiam ( mam myśli automatyczne ). Nie potrafię ich wyłapać. Proszę opiszcie mi dokładnie jak to u was wygląda.
Odpowiedz
#2
Nie dostałeś wyczerpującej odpowiedzi prawdopodobnie dlatego, że nie bardzo wiadomo co odpowiedzieć... Ja przynajmniej tak mam, że kiedy czytam Twoje posty w tym temacie to ogarnia mnie taka nielogiczna pustka bo w sumie mam jakieś automatyczne myśli w różnych sytuacjach, ale często jest ich tak bardzo wiele, że zapominam o nich i nie jest tak, że do końca mogę wyłapać coś logicznego z tego. Ogólnie samo założenie jest troszkę dziwne dla mnie. Albo się coś myśli - konkretnie lub nie czyli setki myśli na raz ciężkich do wyłapania albo nie myśli się nic - pustka w głowie. Co większa to może się przeplatać np. po chwilowej pustce następuje natłok myśli, albo po ciężkim szturmie myślowym następuje katharsis i nagły brak myśli. Prawdę mówiąc zagłębianie się w tą problematykę nie wiem czy nie podchodzi już pod swego rodzaju filozoficzne rozstrzyganie możliwości myśli ludzkiej i pewnie dlatego też części forumowiczów w tym i mi trudno się do tego odnieść odpowiednio tak by Ci pomóc...
Odpowiedz
#3
(10-02-2016, 21:20 PM)Cichy napisał(a): Nie dostałeś wyczerpującej odpowiedzi prawdopodobnie dlatego, że nie bardzo wiadomo co odpowiedzieć... Ja przynajmniej tak mam, że kiedy czytam Twoje posty w tym temacie to ogarnia mnie taka nielogiczna pustka bo w sumie mam jakieś automatyczne myśli w różnych sytuacjach, ale często jest ich tak bardzo wiele, że zapominam o nich i nie jest tak, że do końca mogę wyłapać coś logicznego z tego. Ogólnie samo założenie jest troszkę dziwne dla mnie. Albo się coś myśli - konkretnie lub nie czyli setki myśli na raz ciężkich do wyłapania albo nie myśli się nic - pustka w głowie. Co większa to może się przeplatać np. po chwilowej pustce następuje natłok myśli, albo po ciężkim szturmie myślowym następuje katharsis i nagły brak myśli. Prawdę mówiąc zagłębianie się w tą problematykę nie wiem czy nie podchodzi już pod swego rodzaju filozoficzne rozstrzyganie możliwości myśli ludzkiej i pewnie dlatego też części forumowiczów w tym i mi trudno się do tego odnieść odpowiednio tak by Ci pomóc...

Ale wiesz co myślisz? Jak to u Ciebie wygląda?
Ja nawet jak rozmawiam ze znanymi osobami to się jąkam bo odczuwam lęk, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Po prostu pustka. Może mam gonitwe myśli. Powiedź coś o tym więcej o twoim myśleniu.
Odpowiedz
#4
Zazwyczaj myślę "Boże zaraz palnę coś głupiego" albo "patrzy na mnie, czeka na odpowiedź, trzeba coś odpowiedzieć, ale co? Nie wiem...". To przychodzi po prostu samo. Tak samo jak ktoś powiedzmy mnie oczernia, a ja wtedy podobnie jak Ty mam pustkę w głowie bo jeśli mu zaripostuję nieodpowiednio to się ośmieszę i jeszcze większą bekę mieć będzie, a co jeśli dostanę w zęby tylko dlatego, że raczyłem się odezwać? Dlatego nie raz zazdrościłem doktorowi Hausowi z serialu jak umiał takim tekstem rzucić, że każdy z nim się liczył i ludzie bali się wchodzić w dyskusje bo mogli liczyć na sowitą ripostę... Miliony razy zastanawiałem się skąd on bierze takie teksty na poczekaniu w ciągu ułamka sekundy? Wiem to tylko film, ale jest sporo ludzi, natknąłem się w swym życiu na niejedną osobę co właśnie tak ma, że w przypadku konfrontacji jest "wyszczekana" i rzuca takimi tekstami co kasują, rzuca szybciej niż ja mógłbym wymyślić, ba ja mogę myśleć 3 dni i nie wymyślę a ktoś inny ma to po prostu od tak i w takich sytuacjach się nie odzywam bo sam jąkać się zaczynam próbując dobierać słowa co tylko dodaje mi śmieszności tej takiej ironiczno podelskiej... Tego nawet chyba nie da się nauczyć. Po prostu jeden ma tak a drugi inaczej i my w tej sytuacji mamy gorzej bo można nas "przeszczekać" w ciągu kilku sekund... I zgacha a potem wracamy do domu i nagle taka myśl "Kurcze czemu mu nie powiedziałem tak i tak" albo "Mogłem powiedzieć tak, tak i tak, ale bym go zgasił, a tak sam zostałem zgaszony...". Czemu jednym te myśli przychodzą z automatu i korzystają z nich w czasie rzeczywistym a pozostali mogą tylko w głowę zachodzić jak to możliwe nie wiem...
Odpowiedz
#5
(11-02-2016, 01:37 AM)Cichy napisał(a): Zazwyczaj myślę "Boże zaraz palnę coś głupiego" albo "patrzy na mnie, czeka na odpowiedź, trzeba coś odpowiedzieć, ale co? Nie wiem...". To przychodzi po prostu samo. Tak samo jak ktoś powiedzmy mnie oczernia, a ja wtedy podobnie jak Ty mam pustkę w głowie bo jeśli mu zaripostuję nieodpowiednio to się ośmieszę i jeszcze większą bekę mieć będzie, a co jeśli dostanę w zęby tylko dlatego, że raczyłem się odezwać? Dlatego nie raz zazdrościłem doktorowi Hausowi z serialu jak umiał takim tekstem rzucić, że każdy z nim się liczył i ludzie bali się wchodzić w dyskusje bo mogli liczyć na sowitą ripostę... Miliony razy zastanawiałem się skąd on bierze takie teksty na poczekaniu w ciągu ułamka sekundy? Wiem to tylko film, ale jest sporo ludzi, natknąłem się w swym życiu na niejedną osobę co właśnie tak ma, że w przypadku konfrontacji jest "wyszczekana" i rzuca takimi tekstami co kasują, rzuca szybciej niż ja mógłbym wymyślić, ba ja mogę myśleć 3 dni i nie wymyślę a ktoś inny ma to po prostu od tak i w takich sytuacjach się nie odzywam bo sam jąkać się zaczynam próbując dobierać słowa co tylko dodaje mi śmieszności tej takiej ironiczno podelskiej... Tego nawet chyba nie da się nauczyć. Po prostu jeden ma tak a drugi inaczej i my w tej sytuacji mamy gorzej bo można nas "przeszczekać" w ciągu kilku sekund... I zgacha a potem wracamy do domu i nagle taka myśl "Kurcze czemu mu nie powiedziałem tak i tak" albo "Mogłem powiedzieć tak, tak i tak, ale bym go zgasił, a tak sam zostałem zgaszony...". Czemu jednym te myśli przychodzą z automatu i korzystają z nich w czasie rzeczywistym a pozostali mogą tylko w głowę zachodzić jak to możliwe nie wiem...

A ile to twoje myślenie się utrzymuje? Cały czas jak trwa lęk?
Ja jak odczuwam lęk to mam pustkę w głowie. Próbuję wyłapać to o czym myślę, ale nic mi nie przychodzi do głowy. Po prostu odczuwam lęk, a nic nie myślę. Kiedyś raz jak ośmieszyłem się przed koleżanką ( palnąłem głupotę ) to pojawiła się mi myśl ' jestem głupi ". Wyraźnie ją odczułem. Teraz już tak nie mam.
Raz natrafiłem na terapię dr Richardsa i w jego wypowiedziach pisało, że dla niektórych wyłapanie tych myśli może okazać się bardzo trudne. Tak twierdzi dr Richards i chyba ja jestem takim przypadkiem. Mam problem bo bez tego nie pójdę dalej w terapii i się nie wyleczę. A ty chodzisz n terapię?
Odpowiedz
#6
To może napiszę jak ja mam. Rozumiem że chodzi o lęk w sytuacjach towarzyskich. Mi mianowicie towarzyszy uczucie że cokolwiek zrobię i powiem, jak się zachowam, jaki gest uczynię, będzie to odebrane krytycznie, wyśmiane (nie jawnie a w umysłach obserwatorów). Dlatego bardzo często zbyt mocno biorę do siebie wszelkie słowa wypowiedziane przez osoby z jakimi przebywam, chodzi mi o większą grupę. Jakoś tak zawsze mi się wydaje że cokolwiek oni powiedzą to by się ze mnie wyśmiewać, wykazać że się mylę, jestem głupszy, moje przekonania i zasady są bez sensu itp. Nie znoszę zwłaszcza żartów z podtekstami, zwłaszcza jeśli odnoszą się do tego że nie mam kobiety. Oczywiście rozmawiając z ludźmi (tymi samymi i tymi których znam), w cztery oczy a więc sam na sam, czuję się przy nich w 100% swobodnie. Tzn może nie przy wszystkich, ale przy tych z którymi czuje się jakąś taką więź, nić porozumienia. Tak naprawdę tylko te osoby mogą mnie naprawdę poznać. W większym towarzystwie zawsze mam opisaną jak wyżej blokadę. Taki instynkt obronny, zakładam maskę, odgradzam się niewidzialnym murem. Staram się nie rzucać w oczy, stać raczej obok. Nie wyobrażam siebie w roli wodzireja czy inicjatora zabaw towarzyskich.

Za to to jak to opisuje kolega Cichy mam troszkę inaczej. Mianowicie kiedyś bałem się może i troszkę ludzi, ale odkąd jestem ciut większy (w przeciągu 10 lat z 65kg do 80kg), zauważyłem że to raczej mnie się ludzie boją. Na pewno to dlatego że sam, nieświadomie robię ponure i groźne miny. Zwrócił mi na to uwagę mój kolega. Nie robię ich specjalnie, po prostu, gdy pracuję i są nad czymś skupię, czy jestem zamyślony, mam taki wyraz twarzy. Chyba muszę w sobie wyrobić nawyk śpiewania wesołych piosenek by ludzie mnie obserwujący z boku zmienili o mnie zdanie ;P Co do ripostowania gdy autentycznie ktoś mówi mi złośliwość to moim sposobem jest... nie wysilanie się na ripostę. Krótko sprowadzam oponenta do parteru i komentuję jego słowa w trywialny sposób że: "Oczywiście, masz rację, jestem taki jak powiedziałeś a nawet jeszcze gorszy !". Obrona przed absurdalnymi zarzutami jest nie najlepszym, choć często pierwszym, automatycznym odruchem. Wiadomo przecież że winny się broni Oczko Ci ludzie którzy mnie znają i wiedzą że jestem porządnym facetem z zasadami, tylko śmiechem skomentują takie ataki na mnie, miałem tak nie raz w pracy. Właśnie najlepsza jest taka obrona w towarzystwie, gdy osoby słuchające wymiany zdań mniej więcej już troszkę mnie znają, mnie i moje zasady.

W rozmowie z inteligentnym człowiekiem którego cenimy, jest naszym kolegą lub koleżanką, jeśli palniemy jakieś głupstwo, najlepiej, jak radzi Andrew Carnegie, od razu przyznać się do błędu. Nie czekać, tylko gdy tylko uświadomimy sobie gafę od razu przyznać się przed koleżanką i powiedzieć jej wprost: Ależ palnąłem głupotę, jestem głupi, myliłem się ! Oczko Gdy nie boisz się przyznawać do własnych błędów jesteś traktowany od razu z większym szacunkiem. Człowiek przed którym się przyznałeś zacznie Ciebie postrzegać jako godnego zaufania, bo gdy on popełni wobec Ciebie jakąś gafę, będzie wiedział że Ty nie będziesz chował do niego urazy. Rozumiecie, to działa w obie strony Uśmiech Takie mądrości wyczytałem z porad Pana Carnegie Uśmiech
Odpowiedz
#7
Coś w tym niewątpliwie jest Oczko

Pain na terapię nie chodzę bo bym się wstydził terapeuty etc. xD
Odpowiedz
#8
Zacznę od tego, że nie jestem znawcą tematu i nie wiem czy powinieneś sugerować się tym, co napiszę. Czytałem gdzieś, że ludzie nie są w stanie wyłapać lwiej części swoich myśli. Jest ich tak wiele, że nie jesteśmy w stanie ich przeanalizować,a ich miejsce znajduje się w podświadomości. Do świadomości natomiast trafiają te najważniejsze informacje, które powinniśmy brać pod uwagę w sytuacji, w której aktualnie się znajdujemy. Lęk ten pochodzi pewnie z Twojej podświadomości, przez co nie masz dostępu do jego źródła. To właśnie uczucia odzwierciedlają to, co dzieje się w naszej podświadomości.Boisz się czegoś, a podświadomość daje Ci sygnał, że powinieneś przybrać postawę obronną. Założę się, że nie jest tak, że kompletnie nic nie myślisz. Zastanawiasz się wtedy pewnie co ta druga osoba myśli o Tobie, jak Cię odbiera, jakie sprawiasz na niej wrażenie itd.
U mnie wygląda to różnie w zależności od rozmówcy. Zwykle gdy mam z kimś do czynienia, moje myśli przebiegają na dwóch poziomach. Na pierwszym znajdują się myśli dotyczące tematyki danej rozmowy. Na drugim zaś analizuję swojego rozmówcę (jestem obserwatorem) próbując wyłapać co ta osoba myśli, jak się czuje w mojej obecności, jak reaguje na to, co mówię. Gorzej, gdy to ja czuję się obserwowany Szczerbol  strasznie mnie to krępuje.
Odpowiedz
#9
(12-02-2016, 23:29 PM)michkos1991 napisał(a): Zacznę od tego, że nie jestem znawcą tematu i nie wiem czy powinieneś sugerować się tym, co napiszę. Czytałem gdzieś, że ludzie nie są w stanie wyłapać lwiej części swoich myśli. Jest ich tak wiele, że nie jesteśmy w stanie ich przeanalizować,a ich miejsce znajduje się w podświadomości. Do świadomości natomiast trafiają te najważniejsze informacje, które powinniśmy brać pod uwagę w sytuacji, w której aktualnie się znajdujemy. Lęk ten pochodzi pewnie z Twojej podświadomości, przez co nie masz dostępu do jego źródła. To właśnie uczucia odzwierciedlają to, co dzieje się w naszej podświadomości.Boisz się czegoś, a podświadomość daje Ci sygnał, że powinieneś przybrać postawę obronną. Założę się, że nie jest tak, że kompletnie nic nie myślisz. Zastanawiasz się wtedy pewnie co ta druga osoba myśli o Tobie, jak Cię odbiera, jakie sprawiasz na niej wrażenie itd.
U mnie wygląda to różnie w zależności od rozmówcy. Zwykle gdy mam z kimś do czynienia, moje myśli przebiegają na dwóch poziomach. Na pierwszym znajdują się myśli dotyczące tematyki danej rozmowy. Na drugim zaś analizuję swojego rozmówcę (jestem obserwatorem) próbując wyłapać co ta osoba myśli, jak się czuje w mojej obecności, jak reaguje na to, co mówię. Gorzej, gdy to ja czuję się obserwowany Szczerbol  strasznie mnie to krępuje.

Dobrze, ale ty potrafisz wymienić jakie masz myśli automatyczne, a ja nie. Kompletnie nie wiem co myślę i nie wiem jak sobie pomóc. Potrzebuję wiedzieć jakie mam myśli bo bez tego się nie wyleczę.
Odpowiedz
#10
[quote pid='22896' dateline='1455312760']
Dobrze, ale ty potrafisz wymienić jakie masz myśli automatyczne, a ja nie. Kompletnie nie wiem co myślę i nie wiem jak sobie pomóc. Potrzebuję wiedzieć jakie mam myśli bo bez tego się nie wyleczę.
[/quote]

Więc może spróbuj się wsłuchać w swoje emocje?
Czuję się przy kimś niezręcznie - boję się tej osoby, kojarzy mi się z czymś złym.
Potrafię się przy kimś śmiać - czuję się przy tej osobie bezpiecznie.

Nie da się tak po prostu do tego dojść. Zacznij od zastanawiania się w jakim kierunku idą te myśli, zadawaj sobie pytania z nimi związane. W ten sposób dasz podświadomości znać, że jest to ważne i być może z czasem do tego dojdziesz. A najlepiej byłoby się doradzić w tej sprawie fachowca
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Film wyjaśniający problem fobii społecznej cthulhu 1 794 29-10-2017, 21:23 PM
Ostatni post: Lara Croft
  Jakie macie objawy i myśli automatyczne? Pain28 2 1,057 13-02-2016, 20:25 PM
Ostatni post: Pain28

Skocz do: