Witaj, jeśli widzisz tą wiadomość to znak, że nie jesteś zalogowany na forum. Szybko utwórz konto klikając tutaj lub po prostu zaloguj się jeśli posiadasz już u nas konto.

Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.


Dorosłość, odcięcie pępowiny
#11
Zadaj samemu sobie szczerze pytanie: Z czego wynika twoje stwierdzenie w głowie "nic nie umiem"? W jakiej sytuacji np. tak pomyślałeś? Czym jest to spowodowane? Np. Patrząc na innych którzy radzą sobie doskonale, patrząc na siebie tj. na to że nie umiem nic wymyślić,albo czy ktoś wprost Ci tak powiedział? Jak jest według Ciebie? Jak to czujesz? Od tego bym zaczął Twoje własne rozmyślanie. Przemyśl osobiście, albo napisz, to porozmawiamy dalej w tym kierunku.
Czy odczuwasz brak znajomych? I czy odbija się to w jakiś sposób na twojej psychice?
Odpowiedz
#12
(06-05-2018, 00:49 AM)Skrytomyślący napisał(a): Zadaj samemu sobie  szczerze pytanie: Z czego wynika  twoje stwierdzenie w głowie "nic nie umiem"? W jakiej sytuacji np. tak pomyślałeś? Czym jest to spowodowane? Np. Patrząc na innych którzy radzą sobie doskonale, patrząc na siebie tj. na to że nie umiem nic wymyślić,albo czy ktoś wprost Ci tak powiedział? Jak jest według Ciebie? Jak to czujesz? Od tego bym zaczął Twoje własne rozmyślanie. Przemyśl osobiście, albo napisz, to porozmawiamy dalej w tym kierunku.
Czy odczuwasz brak znajomych? I czy odbija się to w jakiś sposób na twojej psychice?

Gdy jako nastolatek poszedłem do liceum zauważyłem, że inni rówieśnicy byli zupełnie inni. Chodzili na zajęcia muzyki, plastyczne, śpiewu, większość miała zawsze się czym pochwalić, pokazać, mieli jakieś hobby, mieli ciekawe osobowości, zawsze mieli pełno ludzi wokół siebie a ja nic. Patrząc na innych i na siebie miałem i mam takie myśli. Ci ludzie są dzisiaj "kimś", bo dostali "na start", dlatego zawsze czułem się gorszy. Włącza się wtedy we mnie mega ekstremalny "rage" na moich rodziców, ze nie zrobili nic, żebym dostał też coś na start. Oni mnie blokowali, nie pozwalali mi rozwijać skrzydeł, czułem się stłamszony, czułem, że moje potrzeby są nieważne. Np. jako nastolatek poznałem kolegę, który uczył się grać na gitarze i właśnie wtedy odkryłem gitarę. Bardzo mnie to intrygowało i ekscytowało, jarałem się muzyką i gitarą. Poprosiłem mamę, żeby kupiła mi gitarę, na co ona odpowiedziała "Ty nie będziesz umiał grać!". Nigdy już o nic więcej nie prosiłem. Ba! Nawet nigdy nie zastanawiałem się i nie zastanawiam, czego bym chciał. Tak więc mam takie myśli patrząc na innych i na siebie. Postrzegam ludzi jako kreatywne istoty, nie wszyscy oczywiście tacy są, ale patrząc na ludzi widzę w nich kreatywność. Wiesz dlaczego włącza się we mnie ten "rage"? Dlatego, że właśnie dzięki temu, że oni rozwinęli skrzydła, to lubią dzielić się z innymi swoim prywatnym światem przeżyć i myśli a to jest klucz do tworzenia bliskich relacji z innymi. Ja nie mam ochoty dzieli się tym "ragem" z innymi ludźmi, dlatego nie mam żadnych relacji z ludźmi, dlatego odczuwam ogromną pustkę w życiu. Oprócz tego, że nie wiem, czego chcę i tego nieustannego "rage'u" odczuwam ogromną pustkę w życiu i nieopisaną samotność. Staram się brać życie w swoje ręce i próbować swoich sił, np. w pracy ostatnio staram się mocno rozwijać umiejętności programowania, idzie mi jak po grudzie, ale powoli widzę, że robię postępy. Najgorszy jest ten "rage", pustka i samotność.
Pozdrówka!
Odpowiedz
#13
Jarku, ale nigdy nie jest za późno by realizować własne pasje. Przykładowo rodzice żałowali Ci gitary a teraz po latach sam możesz iść, kupić, naiczyć się, a inni będą cenić Cię za to, że nie zbyłeś tematu tylko dopiołeś swego i to bez niczyjej pomocy (trochę jak z moimi studiami teraz Duży uśmiech). Inny przykład, moi rodzice (w szczególności ojciec) od zawsze byli wielkimi wrogami komputerów (zupełnie jakby to dzieło szatana jakieś było) a ja teraz mam już drugiego laptopa, na którego zapracowałem sam własnymi rąsiami i nikt mi się do niego nie dokładał (zwłaszcza teraz to było by nieco żenujące), z poprzednim było identycznie, ba, pierwszy komputer miałem na spółkę z bratem za uzbierane kieszonkowe (tak, uzbierane, nikt nam niczego nie dawał a już na pewno nie za darmo) i też do komputera nikt się nam nie dokładał, ale zgadnij kto nam pomógł go przywieźć Duży uśmiech Oczywiście, że tata choć nie trawił komputerów jak największego wroga Oczko Nigdy nie jest za późno na realizację planów, najgorzej nie mieć żadnych planów Oczko
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#14
(09-05-2018, 21:33 PM)Silent napisał(a): Jarku, ale nigdy nie jest za późno by realizować własne pasje. Przykładowo rodzice żałowali Ci gitary a teraz po latach sam możesz iść, kupić,  naiczyć się, a inni będą cenić Cię za to, że nie zbyłeś tematu tylko dopiołeś swego i to bez niczyjej pomocy (trochę jak z moimi studiami teraz Duży uśmiech). Inny przykład, moi rodzice (w szczególności ojciec) od zawsze byli wielkimi wrogami komputerów (zupełnie jakby to dzieło szatana jakieś było) a ja teraz mam już drugiego laptopa, na którego zapracowałem sam własnymi rąsiami i nikt mi się do niego nie dokładał (zwłaszcza teraz to było by nieco żenujące), z poprzednim było identycznie, ba, pierwszy komputer miałem na spółkę z bratem za uzbierane kieszonkowe (tak, uzbierane, nikt nam niczego nie dawał a już na pewno nie za darmo) i też do komputera nikt się nam nie dokładał, ale zgadnij kto nam pomógł go przywieźć Duży uśmiech Oczywiście, że tata choć nie trawił komputerów jak największego wroga Oczko Nigdy nie jest za późno na realizację planów, najgorzej nie mieć żadnych planów Oczko
Jędrku, nie Jarku. Masz rację, powinien się zastanowić, czego chcę i to zrealizować.
Wiem, już wiem! Chcę wyjechać do Portugalii i tam uczyć się portugalskiego Uśmiech
Odpowiedz
#15
Przybij piatke! Tez chce sie uczyc portugalskiego, uwielbiam melodie tego jezyka!
PS.grac na gitarze nauczylam sie na studiach, pozno, Santana juz nie zostane ale duzo radosci i tak mi to sprawialo! Polecam! NIGDY nie jest za pozno,zeby sie czegos nauczyc.
I jeszcze taka mysl Roosevelta "Porownanie jest zlodziejem radosci".
I jest za późno, już razem nie sięgamy do chmur
Nie mogę latać, już nie trzeba mi piór-tylko w dół...
Na końcu i na początku jest samotność 
Odpowiedz
#16
(09-05-2018, 22:03 PM)Jedrek33 napisał(a): Jędrku, nie Jarku.

Ups... Przepraszam, w pośpiechu pisane Nieśmiały
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
Odpowiedz
#17
(09-05-2018, 20:33 PM)Jedrek33 napisał(a):
(06-05-2018, 00:49 AM)Skrytomyślący napisał(a): Jak to czujesz? 

Najgorszy jest ten "rage", pustka i samotność.
Pozdrówka!
Czy oprócz  następującej sytuacji: 
Tak jak na Ciebie wpłynęły słowa Twojej mamy że już więcej nie prosiłeś jej o nic więcej.
Która wpłynęła na Ciebie tak a nie inaczej.


Czy próbowałeś wyrwać się z własnego więzienia? 
Jakie kroki podejmowałeś w tą stronę?


Jak walczyłeś z sytuacją którą miałeś w domu rodzinnym?
Sam walczę ze swoją własną. Inną historią. Walczę w różny sposób. Niekoniecznie w prost. Mimo zdania moich rodziców, którzy do dziś starają ( ;D)  posłać mnie po części własną drogą, nie pytając o moją.  Itd. Np. Muszę obcinać włosy  tak jak chcą (błahe, ale wspominam o tym żebyś dobrze zrozumiał moje  ostatnie pytanie  w stosunku do Ciebie [Na tej samej zasadzie znajduję się również osobiście w poważnych dla mnie decyzjach i nie raz niewłasnych wyborach), ale na ile się da przeciwko temu zbuntować, to robię po swojemu na ile się da. Choć czuję się stłamszony ich zdaniem i działaniem w tym kierunku, to próbuję na różne sposoby się z tego wyłamać. Nie ubliżając przy tym moim rodzicom i ich zdaniu, bo dla mnie są dobrym autorytetem. I jednocześnie im "podlegam". Ulegam presji z ich strony, i na pewne tematy lub niektóre prośby, podobnie jak u Ciebie. Wystarczyło tylko raz zapytać, żeby więcej już o  podobne sprawy nie pytać, lub  nie mówić na ten temat ani słowa, bo  źle się to  dla mnie skończy. U mnie inaczej ale podobne uczucie "innego stłamszenia" dostrzegam u siebie.  Moja sytuacja rodzinna jest niemalże przeciwna do twojej. Rodzice inwestowali w moje chęci rozwoju we własne strony. Dla tego bardzo trudno  mi wyobrazić sobie co czujesz.

Opowiedz o tym coś więcej, w stosunku do skutków w teraźniejszym twoim życiu np. co objawia się uczuciem nieodcięcia od pępowiny a jednocześnie powracającym "ragem" i jego przyczynami? Dlaczego właśnie tak to ująłeś? 
Czy według Ciebie to, że zostałeś zduszony przez rodziców, jest głównym powodem twojego stanu życiowego i psychicznego, Jako twoja porażka? Czy gdzieś tam jednak twoje przeżycia  wyrzeźbiły w Tobie  jakieś twoje odruchy obronne, w pozytywnie dla Ciebie i twojego życia, w dobrą stronę? 

To wszystko jest jednym ogromnym precyzyjnym pytaniem Duży uśmiech
Odpowiedz
#18
(10-05-2018, 00:12 AM)Skrytomyślący napisał(a):
(09-05-2018, 20:33 PM)Jedrek33 napisał(a):
(06-05-2018, 00:49 AM)Skrytomyślący napisał(a): Jak to czujesz? 

Najgorszy jest ten "rage", pustka i samotność.
Pozdrówka!
Czy oprócz  następującej sytuacji: 
Tak jak na Ciebie wpłynęły słowa Twojej mamy że już więcej nie prosiłeś jej o nic więcej.
Która wpłynęła na Ciebie tak a nie inaczej.


Czy próbowałeś wyrwać się z własnego więzienia? 
Jakie kroki podejmowałeś w tą stronę?


Jak walczyłeś z sytuacją którą miałeś w domu rodzinnym?
Sam walczę ze swoją własną. Inną historią. Walczę w różny sposób. Niekoniecznie w prost. Mimo zdania moich rodziców, którzy do dziś starają ( ;D)  posłać mnie po części własną drogą, nie pytając o moją.  Itd. Np. Muszę obcinać włosy  tak jak chcą (błahe, ale wspominam o tym żebyś dobrze zrozumiał moje  ostatnie pytanie  w stosunku do Ciebie [Na tej samej zasadzie znajduję się również osobiście w poważnych dla mnie decyzjach i nie raz niewłasnych wyborach), ale na ile się da przeciwko temu zbuntować, to robię po swojemu na ile się da. Choć czuję się stłamszony ich zdaniem i działaniem w tym kierunku, to próbuję na różne sposoby się z tego wyłamać. Nie ubliżając przy tym moim rodzicom i ich zdaniu, bo dla mnie są dobrym autorytetem. I jednocześnie im "podlegam". Ulegam presji z ich strony, i na pewne tematy lub niektóre prośby, podobnie jak u Ciebie. Wystarczyło tylko raz zapytać, żeby więcej już o  podobne sprawy nie pytać, lub  nie mówić na ten temat ani słowa, bo  źle się to  dla mnie skończy. U mnie inaczej ale podobne uczucie "innego stłamszenia" dostrzegam u siebie.  Moja sytuacja rodzinna jest niemalże przeciwna do twojej. Rodzice inwestowali w moje chęci rozwoju we własne strony. Dla tego bardzo trudno  mi wyobrazić sobie co czujesz.

Opowiedz o tym coś więcej, w stosunku do skutków w teraźniejszym twoim życiu np. co objawia się uczuciem nieodcięcia od pępowiny a jednocześnie powracającym "ragem" i jego przyczynami? Dlaczego właśnie tak to ująłeś? 
Czy według Ciebie to, że zostałeś zduszony przez rodziców, jest głównym powodem twojego stanu życiowego i psychicznego, Jako twoja porażka? Czy gdzieś tam jednak twoje przeżycia  wyrzeźbiły w Tobie  jakieś twoje odruchy obronne, w pozytywnie dla Ciebie i twojego życia, w dobrą stronę? 

To wszystko jest jednym ogromnym precyzyjnym pytaniem Duży uśmiech

Gdzieś w historii mojego życia wykształciłem w sobie sposób radzenia sobie z tymi trudnościami, że wyrządzam sobie krzywdę myśląc, że to wina rodziców i "wytrząsam" ich w sobie (dosłownie, czuję się, jakbym normalnie nimi potrząsał ze złości) zamiast brać życie w swoje ręce. Normalny człowiek po ciężkich przeżyciach nigdy nie chciał by do nich wracać, a ja jakoś chcę, pomimo, że (już dzisiaj świadomie) wiem, że nie przynosi mi żadnego pożytku. Po krótce, wytworzyłem sobie sposób na życie aby czuć się pokrzywdzonym, bo dopiero wtedy dostaje się od innych swoją uwagę (choć dlaczego, z kolei, inni mieliby mi ją dawać) a dobre rzeczy, które się dzieją w moim życiu, umniejszać i o nich nie mówić. Wiem, że to wszystko jest bez sensu, gadam trzy po trzy, więc idę sobie zrobić herbaty Język
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dorosłość Jedrek33 4 472 16-03-2018, 23:00 PM
Ostatni post: chrupek

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości