Strona Niesmiali.net.pl wykorzystuje pliki cookies. Pozostając na stronie wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej na ten temat w polityce prywatności.
Usuń tę notatkę
Nie blokuj reklam, wspierasz w ten sposób forum Uśmiech

Usuń tę notatkę
Automatyczny player YouTube został wyłączony do czasu aktualizacji.

Usuń tę notatkę
AKTYWACJA KONTA PRZEZ MAILA JUŻ DZIAŁA. PROSIMY O PONOWIENIE WYSŁANIA MAILA AKTYWACYJNEGO!

Usuń tę notatkę
Czat został przeniesiony na dół forum



Dorosłość
#1
Mam 34 lata, mam wyższe wykształcenie, pracuję i mogłoby się wydawać, że jestem dorosły, ale tak się nie czuję. Tak naprawdę, czuję się jak małe, nieporadne dziecko. Myślę, że wynika to w większej mierze z podejścia moich rodziców do kwestii wychowania. Dla przykładu, jako nastolatek poznałem kolegę, który uczył się grać na gitarze i wtedy bardzo mi się to spodobało. Byłem tym zafascynowany. Zapragnąłem też się uczyć grać, no i, jak to w życiu nastolatka bywa, trzeba było zapytać mamę, czy kupi mi gitarę, na co moja mama powiedziała "Ty nie będziesz umiał, nie nauczysz się, to za trudne". To była chwila, w której zrozumiałem, że rodzice uważają mnie za ciamajdę, która nic w życiu nigdy nie osiągnie. Od tamtego momentu przestałem pytać rodziców o cokolwiek, bo wiedziałem, że na nic mi nie pozwolą, przestałem kompletnie nawet interesować się tym, czego bym chciał, bo pamiętałem słowa mojej mamy. Nigdy nie planowałem życia, nie miałem nigdy marzeń, potrzeb, jakiejś jasnej i klarownej wizji mojego życia, bycia kimś i poczucia, że żyję po to, aby realizować swój plan na życie. Od tamtej chwili w moich myślach cały czas wybrzmiewają jej słowa. W moim dalszym życiu zawsze towarzyszył lęk przed wszystkim, głównie w relacjach z ludźmi, że odbiorą mnie za małe dziecko, któremu cały czas trzeba mówić, co ma robić i jak się zachować. Zabieram się za coś, kiedy staję w życiu w ekstremalnej sytuacji, jak np. znalezienie pracy. Wtedy z przymusu zabieram się za coś. I tak oto zabrałem się za informatykę. Zacząłem sam, ale cały czas, nawet po dziś dzień, towarzyszą mi w robieniu różnych informatycznych rzeczy ogromnie silne emocje. Na przykład na studiach, czy na kursach, kiedy mam samodzielnie coś zrobić i stoi przy mnie prowadzący, to serce wali mi jak młot, mam pustkę w głowie, trzęsą mi się ręce i uczuwam całkowitą blokadę i te myśli, że "ja nie będę umiał". Są to emocje nie do wytrzymania i z reguły kończy się to tym, że ktoś inny podchodzi do mnie i musi mi powiedzieć, co jak mam zrobić, bo sam nie umiem, nie wiem. Inny przykład, miałem zadanie rekrutacyjne do pracy, podczas którego miałem napisać program. Prowadzący przyglądał się, jak piszę a tu kaplica - silne emocje, trzęsienie rąk, walenie serca i pustka w głowie i te myśli "nie będę umiał". Nie umiałem tego napisać, prowadzący powiedział mi, jak należy to zrobić, ale oczywiście pracy nie dostałem. Zobaczył, że jestem osobą, której wszystko trzeba mówić, co jak robić i zdecydował, że "takiego nie chcemy". I chyba jestem tak odbierany - jako infantylny dzieciak. Tak nauczyłem się postępować - czekać, aż ktoś mi powie, co jak mam robić. W jakiś sposób ta dziecięca część zabiera przestrzeń dorosłej części. Wiem, że to oddawanie własnego życia innym ludziom, ale cały czas w głowie mam myśli "nie będę umiał". Dlatego wygodnie mi chyba nic nie robić i czekać aż ktoś powie mi, co mam robić. Z drugiej strony, z rodzicami kontaktu zbytnio nie mam i mogę powiedzieć, że tak jak fizycznie jestem od nich niezależny tak psychicznie cały czas czekam, aż powiedzą, że np. dzisiaj nadszedł czas, abyś się dowiedział, co to znaczy mieć dziewczynę, żonę i dzieci i mi o tym powiedzą. I tak ze wszystkim. Wiem, to brzmi strasznie infantylnie, ale sam nie potrafię wymyślić, co to znaczy mieć dziewczynę, żonę, rodzinę ani żadnej innej rzeczy. Z drugiej strony, rodzice wiecznie żyć nie będą. Najgorsze są te emocje w towarzystwie innych ludzi. Przykładowo, kiedy mam zrobić coś z innymi ludźmi i mam jakieś zadanie do wykonania, to towarzyszą mi myśli, że "nie będę umiał", odczuwam ogromny lęk przed zrobieniem tego, wtedy wali mi serce, trzęsą mi się ręce, odczuwam ogromnie intensywne emocje i dochodzi jeszcze ta obawa, że zostanę odebrany jako mały dzieciak, któremu wszystko trzeba mówić. To jest najgorsze. Te silne emocje bardzo często są przyczyną moich wybuchów złości (bo znowu mi się coś nie udało a ludzie zauważyli, że jestem infantylnym dzieciakiem w wieku 34 lat) a ludzie, z kolei, nie czują się z tym komfortowo, dlatego raczej nie jestem lubiany przez innych. Nie umiem z nikim rozmawiać na poważne tematy. Tak naprawdę nie mam tematów do rozmowy. Ta skrzywdzona, nieporadna część rozgościła się w moim życiu tak bardzo, że nie ma miejsca dla tej dorosłej części. Mieszkam sam, bez rodziców, już od wielu lat, problemu z codziennymi obowiązkami takimi jak sprzątanie, gotowanie, zakupy nie mam. Dziewczyny nie mam, znajomych, przyjaciół brak. Tak bardzo chciałbym poczuć się odpowiedzialny za własne życie oraz móc zarażać swoją dorosłością innych. Nie wiem, co mnie bardziej powstrzymuje, chore relacje z rodzicami czy ja i moja niedojrzałość i bezradność życiowa. Tak bardzo chciałbym czuć się dorosły. Co radzicie? (Wiem, znowu oddaję swoje życie w ręce innych...)
Odpowiedz
#2
Próbowałeś coś zrobić w tym kierunku, by się zmienić czy nadal jesteś na etapie rozstrząsania swojego problemu?
Szukałeś wiedzy specjalistycznej w tym kierunku?
Umówiłeś na rozmowę z psychologiem?
Przeczytałeś choć jedną książkę popularnonaukową o osobowości zależnej od innych?

Człowieki, co Ci tu radzić, jak Ty po prostu musisz zacząć działać!!! I to natychmiast!!!
Life is waiting for the one who loves to live, and it is not a secret... 
 Podziekowania: Jedrek33
Odpowiedz
#3
Pewnie! Rozmawiałem z psychologiem i jestem na dobrej drodze. Sporo rzeczy zrozumiałem, sporo zmieniłem i ogólnie moje funkcjonowanie się poprawiło zdecydowanie. Nie mówię, że w 100%, bo do trwałych i widocznych zmian potrzeba czasu, ale przynajmniej zacząłem już inaczej postrzegać te sprawy, co przekłada się bezpośrednio na moje postępy w pracy zawodowej.

Piona!
Odpowiedz
#4
(04-03-2018, 21:03 PM)Jedrek33 napisał(a): "Ty nie będziesz umiał, nie nauczysz się, to za trudne".
Ja najczęściej mam nieco inaczej. Tzn. nie to by mi pozwalana na wszystko ale... często jestem popychany do różnych rzeczy wbrew swej woli na zasadzie "A co Ty gorszy? Zobacz ten czy tamten umiał a Ty sobie nie poradzisz?". Tak np. było z prawem jazdy. Mama mnie na nie pchnęła bo ja się nie garnąłem. Nie szło mi to w ogóle. Przejeździłem sporo godzin i wciąż radziłem sobie fatalnie. Do tego mój instruktor nie należał do najbardziej zachęcających ludzi do walki i starań. A jednak jeżdżę teraz tylko kurz zostawiam. Kiedyś ledwie zatoczyły się koła a ja panikowałem jakbym jechał autostradą 200/h, teraz wielokrotnie miałem sytuacje, że prawie byłby z tego wypadek. Nie zawsze z mojej winy, ale nie raz i owszem a jednak nauczyłem się nie przejmować się tym i w miarę pewnie poruszam się po drogach. Staram się jednak nie zapuszczać w głąb stolicy bo niektóre skrzyżowania jeszcze przyprawiają mnie o dreszcze, a jeszcze bardziej od nich to jak na drodze zachowują się inni kierowcy. Najbardziej też stresuje mnie brak parkingów co w dużych miastach jest normą, ale morał jest taki, że nie żałuję. Ta decyzja została podjęta za mnie ale jednak mi służy. Tak było co najmniej z kilkoma rzeczami w moim życiu.
[Wideo: ]

"Kiedy mówisz, że kochasz mówisz nieodwołalnie. Kochasz na całe życie."

"Zawsze życie pod górkę... Kiedy skłaniam głowę patrząc pod nogi to wydaje się, że idę do góry..."

"Wstydzę się tego, że wstydzić muszę się..."

"Innym jestem winny tylko to co od innych sam otrzymałem..."

"Nie myli się ten kto nic nie robi..."

"Towar macany należy do macanta..."
Język

Zapraszam na mój blog
 Podziekowania: _motylek_ , Jedrek33
Odpowiedz
#5
(12-03-2018, 22:26 PM)Jedrek33 napisał(a): Pewnie! Rozmawiałem z psychologiem i jestem na dobrej drodze. Sporo rzeczy zrozumiałem, sporo zmieniłem i ogólnie moje funkcjonowanie się poprawiło zdecydowanie. Nie mówię, że w 100%, bo do trwałych i widocznych zmian potrzeba czasu, ale przynajmniej zacząłem już inaczej postrzegać te sprawy, co przekłada się bezpośrednio na moje postępy w pracy zawodowej.

Piona!

Oooo, to w takim razie gratulacje z mojej strony i życzę Ci duuuużo sił na nowej ścieżce życia! Duży uśmiech Trzymamy kciuki i opowiadaj dalej, jak Ci idzie! Bo jak na razie, podjąłeś super kroki. Uśmiech
Life is waiting for the one who loves to live, and it is not a secret... 
Odpowiedz
  


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dorosłość, odcięcie pępowiny Jedrek33 17 1,340 10-05-2018, 20:42 PM
Ostatni post: Jedrek33

Skocz do: